Pandemia: katastrofa zdrowotna, społeczna i gospodarcza z apokalipsą zombie w tle. Jak ogarnąć sytuację.

Naukowcy wielokrotnie ostrzegali świat przed pandemią. Decydenci jednak nie słuchali. Nie przygotowano procedur działania, cięto środki na organizacje zajmujące się prewencją (jak np. amerykańskiego CDC) lub w ogóle je rozwiązywano. Badacze i eksperci byli kiepsko opłacani, a ich praca niedoceniana. Teraz płacimy za to wysoką cenę. Liczba zarażeń dobija już do ćwierć miliona (19 marca). Obserwując sytuację można odnieść wrażenie, że płynnie przeszliśmy z trybu bezmyślnego samozadowolenia do paniki. Dżin pandemii hula po świecie i po tym, jak wyrwał się z butelki nic nie wskazuje na to, że da się do niej ponownie wsadzić.

Aktualna sytuacja epidemiologiczna

Wirus SARS-CoV-2, powodujący choroby COVID-19, jest wysoce zaraźliwy, nie wykształciliśmy na niego jeszcze odporności, a co gorsza mogą go przekazywać zarażone osoby nie wykazujące objawów chorobowych

Przykłady Chin, Korei Płd., Japonii, Singapuru czy Tajwanu pokazują, że możliwe jest zduszenie epidemii, wymaga to jednak szybkiej reakcji, dobrze przygotowanych procedur (w tym ograniczenia kontaktów społecznych i kwarantanny) i służby medycznych oraz powszechnej dostępności sprawnie wykonywanych testów (tak to wygląda w Państwie Środka). Dzięki temu w wielu prowincjach Chin powypisywano już ze szpitali ostatnich pacjentów leczonych na koronawirusa.

Większość krajów, w tym USA, kraje europejskie i Polska nie miały przygotowanych wcześniej procedur, służb medycznych oraz testów (to znaczy w Polsce procedury formalnie są, ale nie były ćwiczone ani przypominane lekarzom, większość nie ma więc o nich pojęcia). Oszczędzały na ochronie zdrowia i zainwestowaniu w przeciwdziałanie epidemii. Liczyły, że „jakoś to będzie”. Ten sposób myślenia spowodował też, że nie wykorzystały dobrze danych im kilku tygodni od pojawienia się epidemii. Dopiero w obliczu wykładniczo rosnącej liczby zachorowań oraz zgonów podjęły działania w stopniu pozwalającym na mniejsze lub większe ograniczenie tempa rozprzestrzeniania się wirusa (dzięki czemu w Polsce w ostatnich wzrost liczby chorych udało się wyraźnie wyhamować), jednak prawdopodobnie niewystarczającym do jego wyeliminowania z populacji. Oznacza to, że wirus będzie zagrażał ludziom przez bardzo długi czas: albo do stopniowego zachorowania zdecydowanej większości ludzi (i nabycia tzw. odporności stadnej) albo do opracowania skutecznej szczepionki (według prognoz około połowy przyszłego roku; być może dłużej).

W wielu krajach na świecie, ze względu na niewielki potencjał i stopień zaawansowania służb ochrony zdrowia, słabą władzę centralną czy ogólną destabilizację sytuacji, nie sprzyjającą zdyscyplinowaniu społecznemu, nie ma możliwości wdrożenia skutecznych środków zapobiegawczych. Dotyczy to w szczególności wielu krajów Afryki, Bliskiego Wschodu (np. Syria, Libia) czy Ameryki Łacińskiej (np. Wenezuela, Honduras, Gwatemala, ...). W tych krajach epidemia wygaśnie po osiągnięciu przez populację odporności stadnej, przy czym śmierć poniesie kilka procent ich mieszkańców. Niewesoło z punktu widzenia możliwości rozprzestrzeniania się epidemii wygląda też sytuacja w licznych rozsianych po świecie obozach dla uchodźców i migrantów, nawet tych w Europie, gdzie ludzie są stłoczeni, pozbawieni dostępu do czystej wody, kanalizacji i środków higieny osobistej – tu możemy spodziewać się kwarantanny zbiorowej, jak w średniowiecznych obozach dla trędowatych oraz radykalnego zamknięcia granic dla migrantów (koronawirus będzie tu wygodnym wytłumaczeniem).

Prognozowany dalszy rozwój sytuacji epidemiologicznej

W krajach, w których nie uda się zdusić wirusa, prognozuje się zakażenie 60-80% populacji. Przy braku działań większość zachorowań nastąpiłaby w przeciągu kilku miesięcy, wielokrotnie przekraczając możliwości służby zdrowia i pozostawiając wiele osób bez możliwości pomocy. Odsetek zgonów znacząco przekroczyłby poziom średniej śmiertelności szacowanej na 3,4% (dla jasności, liczba ta jest obarczona sporą niepewnością – o ile śmiertelność wśród zdiagnozowanych przypadków globalnie jest bliska 6%, to ponieważ ze względu na brak testów duża część przypadków pozostaje niezdiagnozowanych, odsetek zgonów może być nawet poniżej 2%). W Polsce byłyby to setki tysięcy osób.

W przypadku nieskuteczności w eliminowaniu wirusa na danym terenie podejmowane będą działania na rzecz „spłaszczania krzywej zachorowań” tak, żeby podczas szczytu epidemii liczba osób wymagających leczenia na oddziałach intensywnej terapii nie przekroczyła ich możliwości (w przeciwnym przypadku konieczne byłoby decydowanie, komu zostanie udzielona pomoc i przeżyje, a komu szpital nie będzie w stanie jej udzielić i umrze).

Brzmi dobrze. Niestety, biorąc pod uwagę możliwości służby zdrowia, nawet w krajach, w których jest ona na wysokim poziomie, czas zachorowań musiałaby zostać rozłożony na mniej więcej dekadę, a co najmniej kilka lat (patrz Don’t “Flatten the Curve,” stop it!, Jak okiełznać wirusa? Co mówią modele matematyczne).

Ilustracja 1. Tak należałoby spłaszczyć krzywą, żeby w maksimum epidemii nie przekroczyć obecnych możliwości służby zdrowia w USA. Źródło Don’t “Flatten the Curve,” stop it!

Ilustracja 2. Efekty różnych metod tłumienia epidemii (dla Wielkiej Brytanii). Źródło Imperial College COVID-19 Response Team: Impact of non-pharmaceutical interventions (NPIs) to reduce COVID-19 mortality and healthcare demand, wersja polska Jak okiełznać wirusa? Co mówią modele matematyczne.

Ilustracja 3. Efekty różnych strategii osłabiania epidemii (dla Wielkiej Brytanii). Ilustracja dolna to przeskalowany/powiększony fragment górnej. Źródło Imperial College COVID-19 Response Team: Impact of non-pharmaceutical interventions (NPIs) to reduce COVID-19 mortality and healthcare demand, wersja polska Jak okiełznać wirusa? Co mówią modele matematyczne.

To oszacowania dla Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. W Polsce kolejne rządy doprowadziły do głębokiej zapaści służby zdrowia, jesteśmy więc w dużo trudniejszej sytuacji. Obrazowo mówiąc, u nas czerwona linia byłaby prawie przyklejona do osi y=0. Już nawet przed epidemią brakowało u nas wolnych miejsc z respiratorami, o zewnętrznych oksygenatorach nie wspominając, personel medyczny był przeciążony pracą (przy czym znaczna część lekarzy i pielęgniarek jest w wieku kwalifikującym do grupy podwyższonego ryzyka), a dostępność sprzętu ochrony osobistej (maski, kombinezony, …) jest daleko niewystarczająca. Niewydolność naszego systemu stała się ewidentna, gdy okazało się, że ma problemy już przy liczbie chorych 100-krotnie niższej niż we Włoszech.

Możliwe jest zwiększenie liczby osprzętu medycznego oraz przekierowanie personelu medycznego o rząd wielkości, jednak nawet w takim przypadku okres zachorowań musiałby zostać rozłożony na ponad rok (czas porównywalny z przewidywanym opracowaniem szczepionki).

Świat w najbliższych miesiącach prawdopodobnie podzieli się na trzy strefy: „zieloną” (w której wyeliminowano SARS-CoV-2, np. Chiny), „czerwoną” (gdzie wirus będzie powszechnie obecny, np. Wenezuela) oraz „żółtą” (w której epidemia trwa i utrzymuje się na pewnym poziomie)

Kraje, które są na dobrej drodze do wyeliminowania wirusa na swoim terytorium, stają w obliczu jego „importu” z zewnątrz. W Chinach nie odnotowano wczoraj (18.03) już ani jednego przypadka zachorowania na terenie kraju. Wszystkie 34 zidentyfikowane przypadki nowych zakażeń dotyczyły osób, które przyjechały do Państwa Środka zza granicy. Można spodziewać się, że kraje „zielonej” strefy wprowadzą kwarantannę dla przybyszy z innych stref, kraje „żółtej” strefy również wprowadzą kwarantannę dla wszystkich spoza stref „zielonych”; kraje „czerwonej” strefy nie będą robić żadnej kwarantanny, ale nikt z innych stref nie będzie się palił do przyjazdu tam.

Reasumując, w Polsce, przy obecnej polityce będziemy w strefie „żółtej”, podobnie jak nasi sąsiedzi. Liczba dotkniętych koronawirusem osób będzie rosła wolniej, ale stan zagrożenia wciąż będzie istniał – rozluźnienie reżimu epidemiologicznego w imię zapobieżenia katastrofie gospodarczej spowodowałoby szybki wzrost liczby zachorowań. Jesteśmy na drodze do utrzymywania się epidemii aż do opracowania szczepionki albo jej „wypalenia się” w ciągu kilku lat (przy utrzymywaniu restrykcji w kontaktach między ludźmi). Ma to poważne implikacje nie tylko zdrowotne, ale też społeczno-gospodarcze.

Kontekst gospodarczy z apokalipsą zombie w tle

Trwająca ponad dekadę epoka ekstremalnie niskich stóp procentowych, mających nakręcać gospodarkę, doprowadziła do namnożenia się tzw. „firm zombie”, których przychody ledwo wystarczają na spłacanie odsetek od zaciągniętych kredytów (albo nawet na to nie wystarczają, a firmy te działają tylko dzięki braniu kolejnych kredytów).

Restauracje, sieci hotelowe, firmy turystyczne czy eventowe nie mają klientów. Linie lotnicze anulują połączenia (są prognozy mówiące, że większość linii lotniczych upadnie w dwa miesiące), podobnie firmy przewozowe, galerie handlowe, producenci samochodów i wiele innych firm. Zamykane są granice, nawet pomiędzy krajami Unii Europejskiej, ludzie uwięzieni na dziesiątki godzin na granicach robią się coraz bardziej zdesperowani.

W obliczu spadku aktywności gospodarczej i popytu na energię cena ropy załamała się do poziomu najniższego od 2002 roku, dużo poniżej progu opłacalności wydobycia (dla jasności – geopolityka na linii OPEC/Arabia Saudyjska-Rosja-USA też dołożyła tu swoje trzy grosze). W rezultacie firmy wydobywające ropę z łupków (z których i tak wiele kwalifikowało się do kategorii zombie) są na krawędzi bankructwa.

Gdy rośnie zagrożenie firmy bankructwem, inwestorzy mniej chętnie pożyczają jej pieniądze – a jeśli już, to na dużo wyższy procent, mający zrekompensować ryzyko bankructwa firmy i nie spłacenia przez nią długu. Wiele podmiotów gospodarczych nie będzie w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań i nie tylko przestanie wypłacać dywidendy, ale po prostu zbankrutuje.

Kłopoty firm oznaczają zatory płatnicze. Nie mają pieniędzy, więc nie zapłacą podwykonawcom i pracownikom. Pracownicy będą (a właściwie już są) zwalniani. W wielu przypadkach, szczególnie w handlu i usługach, są to osoby pracujące bez stałej umowy o pracę, które bez zleceń szybko zostaną bez środków do życia. W Polsce takich osób, pracujących na umowach cywilnoprawnych i samozatrudnieniu jest 2,6 mln, a osób zagrożonych utratą pracy w przypadku wlokącej się miesiącami częściowej kwarantanny dużo więcej. Sytuacja społeczna jest sumą działań ludzi, a ci nie bez podstaw czują się zagrożeni (patrz m.in. „Nie zapłacę kolejnej raty kredytu, nie zrobię przelewu do ZUS. Wielu postąpi jak ja. I co wtedy?”).

Prognozy mówiące o spowolnieniu tempa wzrostu PKB o ułamki punktów procentowych można włożyć między bajki. Za bliższe rzeczywistości (a być może też niedoszacowane) uznałbym wykonane dla gospodarki Wielkiej Brytanii oszacowania mówiące, że w związku z epidemią w ciągu 3 miesięcy skurczy się ona o 10-20%. Dla porównania, podczas kryzysu 2008 roku skurczyła się ona o 6%, a proces ten trwał ponad rok. To, co nastąpi przy obecnym kursie to nie recesja, ale kolaps światowej gospodarki. I, wbrew temu, co mówią politycy, po zakończeniu epidemii (przypomnę, szacowanym na połowę 2021 roku), gospodarka nie wróci zaraz do stanu sprzed kryzysu, bo wiele firm w międzyczasie zbankrutuje, wielu ludziom skończą się pieniądze, usługi publiczne trzeba będzie odbudowywać. Zawirowania gospodarcze, społeczne, polityczne i geopolityczne mogą być większe niż te, które wywołał Wielki kryzys z lat 30. XX wieku.

Dla zrozumienia tego, co dzieje się z gospodarką w sytuacji, w jakiej znajdujemy się obecnie w rezultacie pandemii, trzeba zrozumieć podstawy mechanizmów działania systemu finansowego oraz pojęcia takie jak deflacja. Niniejszy artykuł nie jest miejscem na te wyjaśnienia, więc osobom mniej zapoznanym z tym, jak powstają pieniądze, co to są inflacja i deflacja oraz dlaczego obecny system finansowy, w którym pieniądze powstają jako oprocentowany dług w prywatnym sektorze bankowym, jest matematycznie stabilny jedynie w warunkach wykładniczego wzrostu gospodarczego, rekomenduję zapoznanie się z dokładniej wyjaśniającą to serią czterech tekstów z serii „ABC kryzysu gospodarczego w czasach koronawirusa”:
1. Wzrost gospodarczy
2. Skąd się biorą pieniądze
3. A gdyby gospodarka przestała rosnąć, czyli przepis na kryzys
4. Koniec wzrostu?

Jeśli masz mniej czasu i chcesz skupić się bardziej na bieżących aspektach ekonomicznych niż na megatrendach, przeczytaj części 2 i 3.

W piątek 13 marca napisałem: „Na froncie gospodarczym, w obliczu załamania na giełdach i zatorów płatniczych (ludzie bez pensji, firmy bez zleceń, spadek podatków, …) spodziewam się rozkręcenia dodruku pieniędzy, obniżania stóp procentowych blisko zera (a nawet poniżej) oraz innych działań stymulacyjnych prowadzonych przez banki centralne (QE, TLTRO itp.)”.

Raptem dwa dni później amerykański FED w celu stymulowania gospodarki użył najcięższej broni w swoim arsenale, redukując stopy procentowe do poziomu 0-0,25% (to pieniądz nawet nie darmowy, ale dopłacanie do branych pożyczek, bo poniżej stopy inflacji). Reakcja rynków? Panika i najwyższe od ponad 30 lat spadki indeksów giełdowych. Bank centralny wystrzelał amunicję, ale to nic nie dało.

Rządy z dnia na dzień wyłożyły tysiące miliardów dolarów na pakiety stymulacyjne. W odpowiedzi… globalne rynki poleciały dalej w dół. Nawet ortodoksyjni neoliberałowie, od lat domagający się, żeby państwo nie wtrącało się w gospodarkę i zostawiło przedsiębiorstwa w spokoju, nagle zaczęli domagać się interwencji rządów. Na rynkach narasta niepewność. Nie wiadomo co dalej, kiedy i jak się to skończy. Im bardziej sytuacja się przedłuża, tym trudniejsza robi się sytuacja firm i pracowników. Nie widać światełka w tunelu, a co najgorsze nie widać planu.

Dżin wyrwał się z butelki i zaczął szaleć.

Implikacje obecnych polityk, czyli cisza przed burzą

Politycy w obliczu rosnącej wykładniczo liczby zgonów i zaniepokojenia społecznego po poradę w obliczu epidemii skierowali się do lekarzy. Rekomendacje epidemiologów były ukierunkowane na skuteczne wyeliminowanie wirusa, jednak w pierwszym odruchu politycy, bojąc się niezadowolenia społecznego, odrzucili je, licząc, że „jakoś to będzie”. Gdy jednak okazało się, że „jakoś nie będzie”, wprowadzili działania pozwalających na ograniczenie tempa rozprzestrzeniania się wirusa, jednak niestety zbyt spóźnione i niewystarczające dla jego eliminacji. Na ulicach, w sklepach, kościołach i środkach transportu publicznego wciąż widać całe grupy Polaków (w marketach budowlanych tłumy), do tego chodzących bez masek (co w Chinach byłoby nie do pomyślenia). Fizjoterapeuci i sanatoria wciąż przyjmują grupy starszych osób bez żadnych środków ochronnych. Górnicy tłumnie zjeżdżający pod ziemię, brygady budowlane i inne grupy zawodowe też nie zawracają sobie nimi głowy. Aby uniknąć wykładniczego wzrostu zachorowań potrzebne są bardziej zdecydowane działania. Oczywiście, ma to swoją cenę, w szczególności społeczno–gospodarczą.

To, jak dziś wygląda sytuacja, to przysłowiowa cisza przed burzą. Potężną burzą. Patrząc na ludzi chodzących ulicami do głowy ciśnie się parafraza fragmentu tekstu Gałczyńskiego, dotyczącego sytuacji przed wybuchem wojny światowej: „A wiosna była piękna tego roku”… A potem ten świat się skończył.

Wyobraź sobie, że kryzys gospodarczy ciągnie się miesiącami: ludzie siedzą w domach, oszczędzają i wstrzymują się z zakupami, stają inwestycje. Siada popyt. Kraje izolują się, granice są zamknięte, a łańcuchy dostaw szwankują. Firmy masowo bankrutują, ludzie masowo zostają bez środków do życia, a budżet państwa, pozbawiony dużej części wpływów z VAT, PIT i CIT jest zmuszony do ograniczania wydatków nie tylko na inwestycje, ale też na służbę zdrowia, policję, a nawet zobowiązania stałe takie jak emerytury. Sytuacja grozi upadkiem usług publicznych i porządku społecznego. Jednocześnie choruje coraz więcej ludzi, wielu z nich umiera, a końca dramatu nie widać.

Jeśli pozostaniemy przy obecnych sposobach działania jest to bardzo realny scenariusz. Nie można do tego dopuścić.

Jak uniknąć katastrofy, czyli minimalizacja strat

Żeby było jasne, nie podejmując na czas wysiłku, by zostać „zieloną” strefą, skazaliśmy się na poważne problemy. Teraz chodzi o to, żeby mniej bolało.

Śmiertelność koronawirusa silnie zależy od wieku osoby zarażonej.

Śmiertelność koronawirusa w zależności od wieku

Oznacza to, że osoby w wieku przedemerytalnym są zagrożone jedynie w niewielkim stopniu, poważne zagrożenie dotyczy zaś seniorów. Skoro już nie ma widoków na zduszenie koronawirusa, należy w pełni odizolować osoby starsze, oferując im systemową opiekę. Do decyzji seniora: czy przenosi się do domu senioralnego z pełną obsługą i wyżywieniem (obsługiwany przez osoby też podlegające pełnej kwarantannie, ale dobrze za to wynagradzane), czy woli wybrać pozostanie w domu z dostawami jedzenia i podstawową pomocą (ale z niezerowym ryzykiem zarażenia), czy też rezygnuje z pomocy, biorąc na siebie ryzyko choroby i jej konsekwencje.

Taki scenariusz nadal mógłby przeciążyć służbę zdrowia, szczególnie w kraju tak słabo przygotowanym na kryzys jak Polska, ale można sobie z tym poradzić:

• utrzymujemy powszechną kwarantannę przez kolejnych kilka tygodni, wykorzystując je na intensywne przygotowanie wdrożenia tego wariantu

• znosimy kwarantannę regionami (np. województwami), koncentrując przez okres kilku tygodni środki opieki zdrowotnej w tych województwach, gdzie znoszona jest kwarantanna.

• potrzebna jest koordynacja działań pomiędzy krajami UE. W szczególności nie ma sensu zablokowanie granic pomiędzy krajami strefy Schengen – osoby zarażone są we wszystkich w nich, nie da to więc znaczących korzyści, a przez paraliż łańcuchów dostaw powiązanych europejskich gospodarek spowoduje problemy dużo większe od jakichkolwiek korzyści. Sens mogą mieć za to kontrole na granicach UE (trzeba przy tym pamiętać, że znaczna część pracującego u nas personelu niemedycznego, np. salowe, pochodzi z Ukrainy i ma wizy na czas określony - należy zapewnić im szybką ścieżkę przedłużania pobytu).

• dla zapobieżenia tragediom ludzkim oraz katastrofie deflacyjnej, na okres do zakończenia kwarantanny zapewniamy powszechny dochód podstawowy, np. w wysokości połowy pensji minimalnej. Te pieniądze trafią bezpośrednio do ludzi, a nie do korporacji i wielkich instytucji finansowych. W dużym stopniu można pokryć to z dofinansowania UE na 32 mld, rezygnacji z wydatków takich jak CPK za 35 mld, zakup F-35 za 18 mld, przekop Mierzei Wiślanej za 2,5 mld czy dotacja dla TVP za 2 mld. Sensowne są też różne działania ogłoszonej przez premiera Morawieckiego tzw. „Tarczy antykryzysowej”. Podkreślmy jednak: działania osłonowe muszą być prowadzone w kontekście planu rozwiązania problemu epidemii.

W ten sposób minimalizujemy straty społeczne i gospodarcze oraz zapewniamy przewidywalność rozwoju sytuacji.

Eliminacja źródła problemu

Dociera do nas właśnie, jak kosztowne mogą być pandemie. Oprócz podjęcia działań na rzecz uporania się z bieżącym problemem powinniśmy wyeliminować (a przynajmniej mocno ograniczyć) ryzyko wystąpienia takich sytuacji w przyszłości.

Niszczenie przez nas naturalnych habitatów tworzy warunki dla nowych chorób, jak COVID-19. Postępuje destrukcja lasów tropikalnych i innych dzikich miejsc, będących domem dla niezliczonych gatunków zwierząt i roślin – oraz żyjących w nich licznych nieznanych wirusów. Wycinamy drzewa, zabijamy zwierzęta, trzymamy je w klatkach i sprzedajemy na rynkach. Rezultatem tego jest przenoszenie się wirusów na nowych żywicieli: na nas (lub nasz inwentarz). Badania pokazują, że wybuchy pochodzących od zwierząt epidemii chorób zakaźnych, takich jak Ebola, SARS, MERS, ptasia grypa czy obecnie COVID-19, są coraz częstsze. Patogeny przenoszą się ze zwierząt na ludzi i szybko rozchodzą po świecie. Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) szacuje, że 3/4 nowych zagrażających ludziom chorób ma źródło w zwierzętach (patrz Destruction of habitat and loss of biodiversity are creating the perfect conditions for diseases like COVID-19 to emerge, Źródłem COVID-19 jest przemoc wobec zwierząt). Do końca grudnia 2019 roku każda osoba zakażona wirusem miała jakiś związek z targiem zwierzęcym Huanan w Wuhan.

Straty związane z obecną pandemią są wielokrotnie większe od korzyści/zysków z tzw. „mokrych targowisk”, na których żywe zwierzęta kupowane przez klientów są zabijane na miejscu. Powinniśmy z tym skończyć, na całym świecie, jeśli nie ze względów etycznych, ochrony gatunków i ekosystemów oraz ich usług środowiskowych, to ze względów czysto gospodarczych i odpowiedzialnego zarządzania ryzykiem.

Kolejnym czynnikiem sprzyjającym pandemiom jest gwałtowny wzrost liczby podróży lotniczych, w ostatnich dekadach podwajający się co kilkanaście lat. Trend ten jest również nie do pogodzenia z ochroną klimatu. Pomysły na CPK (może poza siecią kolejową) powinny trafić do lamusa (punktem przełomowym podejścia do rozbudowy lotnisk na świecie było zablokowanie przez brytyjski sąd rozbudowy lotniska Heathrow jako niezgodnej z Porozumieniem Paryskim).

Stawka nie jest błaha: obecna epidemia nie jest najgorszą, jaka mogła nam się przytrafić – gdyby wirus był podobny do obecnego, z długim okresem bezobjawowej inkubacji, ale zamiast zabijać kilka procent zakażonych, kilka procent pozostawiałby przy życiu, konsekwencje dla naszej cywilizacji byłyby – oględnie mówiąc – fatalne. Następnym razem możemy nie mieć tyle szczęścia.

Dziś, działając w trybie paniki i przy ogromnych ryzykach towarzyszących i cierpieniu ludzi, rzucamy w problem tysiącami miliardów dolarów, podczas gdy koszt zapobiegania, od zlikwidowania targowisk, na których sprzedaje się i ubija żywe zwierzęta, przez ograniczenie masowego beztroskiego latania po świecie po zainwestowanie w przygotowanie służb ochrony zdrowia na pandemię byłby dużo mniejszy. Lepiej i taniej jest zapobiegać niż leczyć.

Koszt zapobiegania bez dwóch zdań jest nieporównanie niższy niż koszt konsekwencji.

Czas na myślenie systemowe

Jako ludzie i organizacje mamy naturalną tendencję do podążania utartą koleiną. Obecną koleiną wykładniczego wzrostu konsumpcji materialnej i podążamy już od pokoleń, jednak widać, że epoka ta się kończy (jeśli jeszcze nie przeczytałeś części 1 i 4 „ABC kryzysu gospodarczego w czasach koronawirusa” zrób to teraz).

Kryzysy, choć bolesne, są zaczynem zmian systemowych. Ten też wiele zmieni. Wybici z codziennej rutyny ludzie zaczynają zadawać pytania, myśleć i szukać odpowiedzi. Próby powrotu do starego status-quo byłyby szaleństwem. Lepiej zdobyć się na refleksję, uświadomić sobie, że nie jesteśmy koroną stworzenia, wyciągnąć wnioski i zmienić system, odchodząc od gospodarki uzależnionej od wzrostu konsumpcji materialnej i narastających nierówności. Najwyższy czas zastąpić wzrost rozwojem. I zacząć poważnie traktować głos nauki.

Marcin Popkiewicz

Komentarze

20.03.2020 14:25 WJ

@MARCIN POPKIEWICZ

Dobrze, że Jesteś.

Twoja świadomość, wiedza i brak paniki są teraz
szczególnie cenne.

20.03.2020 16:29 ereandel

Kwestia porównania systemu w UK i w Polsce: obawiam się, że mimo wszystko jesteśmy w lepszej sytuacji. Łóżka intensywnej opieki u nich - ok. 6.6 (w opracowaniu jest i tak zawyżone), u nas - ok. 9-10 na 100 000 mieszkańców. Zwykłe łóżka szpitalne - 2.5 na 1000 poddanych królowej, 6.6 na 1000 Polaków. Podobna za to (czytaj - fatalna) jest liczba lekarzy. Do tego doprowadziły ich neoliberalne rojenia i dążenie do zwiększenia cost-efectiveness opieki zdrowotnej. Owszem - w epoce chorób przewlekłych pomysł ten znajdował uzasadnienie.Tylko że tamta epoka skończyła się w ciągu kilu tygodni.
Ze względu na to, jak również na fakt, że nasze społeczeństwo (szczególnie w starszej części) przyzwyczajone jest do kryzysów i konieczności wspierania się nawzajem (co stawia nas w o wiele lepszej pozycji niż UK czy Szwecja), prawdopodobna jest większa pojemność naszego systemu. Problem stanowią warunki lokalowe i dostęp do środków ochrony osobistej. Przy czym nie jest to jedynie polska specyfika.
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wstrzasajaca-relacja-lekarki-z-francji-brak-testow-maseczek-reanimacji/wrzm0h6
Czas pokaże, czy podjęliśmy decyzję o kwarantannie odpowiednio wcześnie.

Kolejną sprawą jest próg, od którego obłożymy kogoś kwarantanną. To, że ponad 1 na sto osób w wieku ponad 50 lat miałaby umrzeć, nie napawa optymizmem. Dla osób 60+ (które pozostają aktywne) sytuacja jest jeszcze cięższa. Rozwiązaniem jest powszechna identyfikacja czynników ryzyka ciężkiego przebiegu (w tym genetycznych) oraz izolowanie konkretnych chorych niezależnie od wieku. Ostatnio zmarła w Polsce położnica w wieku 27 lat!

I wreszcie - pomija Pan w całości jedną istotną kwestię. Jak obecne zawirowanie wpłynie na tranzycję energetyczną? Już teraz dopływają informacje o kolapsie produkcji paneli w Chinach. Co będzie dalej? Wchodzimy w obszar najmniej komfortowej niewiadomej.

20.03.2020 16:31 ereandel

@ Marcin Popkiewicz
Oczywiście serdecznie gratuluję tak szczegółowej i obiektywnej analizy i pozwolę sobie ją podlinkować paru osobom.

20.03.2020 16:33 Wojtek Sz.

Czas na myślenie ekosystemowe.

20.03.2020 17:44 Cuks

1. Wprowadzić stan wojenny
2. Otoczyć ośrodki służby zdrowia kordonem wojska
3. Na terenie ośrodków zdrowia mogą przebywać tylko osoby wskazane przez osoby upoważnione z ramienia danego ośrodka, pozostali muszą czekać
4. Wszelkie niesubordynacje z tym związane karane są śmiercią
5. Sprawdzić jakie ma procedury najbardziej dziś oblężony szpital we Włoszech
6. Wprowadzić i od pierwszego dnia stosować takie procedury we wszystkich ośrodkach zdrowia - w tym przede wszystkim dotyczące kogo ratujemy
7. Prosimy wszystkich obywateli o higienę i zachowanie dystansu społecznego
8. Znosimy kwarantannę narodową
9. Jeśli będziemy potrafili znieść widok starych ludzi, którzy umierają bez szans na intensywną opiekę lekarską i zabicie jakiejś grupy, która się przeciw temu zbuntuje uratujemy i społeczeństwo i gospodarkę

20.03.2020 18:09 adaś

Jako wierzący w życie wieczne nie mam aż tylu obaw.
55 lat przeżyłem i zdaje sobie sprawę że i tak jest już z górki :)
Nawet jak nasza cywilizacja się zresetuje to w sumie jestem dobrej myśli. I tak jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż np. po wojnie. Wtedy mój ojciec ( w 1951 gdy poznał sie z matką ) miał jedne tenisówki, jedne w miarę porządne spodnie i dwie koszule ! Rano pracował w fabryce a wieczorami chodził do szkoły.
Jak oglądam zdjęcia ślubne rodziców czy wujostwa to pierwsze co się rzuca w oczy- jacy oni wszyscy szczupli.
Mam wrażenie że niektórym sie wydaje iż upadek banków spowoduje że kury przestaną nieść jajka, owce odmówią jedzenia trawy a ziemniaki to już wcale nie urosną. Urosną ! Nawet jakby trzeba posadzić ręcznie.

P.S. Matka ma 92 lata, jest ciężko chora i z trudem oddycha. Już jesienią mówiłem rodzinie że jak ktoś chce się z nią zobaczyć to teraz bo wiosny pewnie nie dożyje. Chyba się pomyliłem - wosna już jutro. Nie wiem kiedy umrze i na co. Możliwe że na koronawirusa. Jednak zaliczenie jej do ofiar koronawirusa byłoby , moim zdaniem jakąś kpiną. A takie teksty funduje nam prasa- ostatnio pisali o jakimś włoskim architekcie co się zaraził i zmarł- właśnie w wieku 92 lat.

20.03.2020 18:48 Ereandel

@CUKS
GENIALNY POMYSŁ! Nikt na to nie wpadł. Coś jak krzyżówka Borisa Johnsona z Jaruzelem.

21.03.2020 0:31 Mariusz R.

A gdyby tak nie robić nic i pozwolić na rozniesienie się wirusa w krótkim czasie?
Wszyscy znamy zagrożenie, każdy ma mózg, więc może racjonalnie zdecydować jak się w tej sytuacji zachować.
W końcu życie, to i tak loteria, gra kombinacji i mutacji genów, jedne pomagają, inne zabijają, komu ma się na życie, ten przeżyje i bez pomocy lekarzy.
Dla poszczególnych ludzi, to może i tragedia, ale z punktu widzenia populacji jedynie korzyści. Dla mnie, zadeklarowanego od zawsze darwinisty, taka sytuacja, to po prostu czysta naturalna selekcja, wzmacniająca gatunek, o ile nie zabija ze stu procentową skutecznością.
Z punktu widzenia planety, redukcja populacji o kilka procent byłaby także dobrą wiadomością.

W wyniku zastosowania działań mających na celu spowolnienie pandemii w najbliższych tygodniach, po zamknięciu nieba, czeka nas skok w postępie ocieplania się planety, w najbliższych miesiącach upadnie wiele firm. Mnóstwo ludzi już straciło środki utrzymania, a to dopiero początek społecznych tragedii, to pociągnie za sobą olbrzymi wzrost liczby samobójstw, przestępstw, eskalacje konfliktów itp.
Nie wiem, co będzie gorsze brak opieki zdrowotnej w ciężkiej chorobie i ludzie umierający w domach, czy totalny chaos, dużo większy niż to miało miejsce w przypadku wielkiego kryzysu lat 20-tych ubiegłego stulecia, kiedy globalizacja dopiero raczkowała.

Oczywiście, chciałbym, aby homo sapiens zmienił swój stosunek zasobów planety z "biorę wszystko i gdzie się da, bez względu na konsekwencje" na "biorę tylko tyle, ile naprawdę potrzebuję", ale wolałbym, aby to nastąpiło w drodze ewolucji, a nie rewolucji i załamania się oraz anihilacji wszystkich struktur społecznych.

21.03.2020 8:52 pole torsyjne

https://www.youtube.com/watch?v=v3E9Mb5ji8s
"jaki jest cel 25 wojskowych, laboratoriów biologicznych rozsianych po świecie?"

21.03.2020 12:09 Miro

@ADAŚ

"Jako wierzący w życie wieczne nie mam aż tylu obaw.
55 lat przeżyłem i zdaje sobie sprawę że i tak jest już z górki :)

99.9999% żyjących na tej planecie istot nie ma pojęcia o koncepcji życia wiecznego. Żyją w realnym świecie, ewolucja nie wyposażyła ich w listy św. Pawła ani w zakłady Pascala.

Wg mnie nieetyczne jest kładzenie na szali nieweryfikowalnej "wiary" z empirycznymi faktami. To jest zwyczajny eskapizm.

Kiedy ja pójdę na kwarantannę - to mój pies zostanie sam. Niczego nie zmieni moja wiara czy niewiara - on będzie głodny i samotny. W miejsce psa można sobie podstawić dziecko albo kwiatek w doniczce.

Myśli, kontaktuj.

21.03.2020 13:51 pole torsyjne

@Miro
no chyba że zaprzyjaźni się ze szczurem albo myszą
https://www.youtube.com/watch?v=wghvVBpQMyw

21.03.2020 18:03 Sylvia

@MARIUSZ.R

Z darwinizmem się zgodzę. Eskalacja konfliktów jak najbardziej.
Bo środowisko naturalne jest brutalne.
Słabi i niepełnosprawni umierają na dzień dobry.

Bez przerwy żywe stworzenia mordują się nawzajem często chaotycznie i bezcelowo. Jedno życie niszczy drugie.
Paliwa kopalne pozwoliły ludziom na większe uniezależnienie się od środowiska. Dały niesłychane możliwości.
Zwięrzęta nie planują. Po prostu instynkty i popędy w niekontrolowany sposób uwalniane jak leci.
Tragedią ludzi jest to że w miażdzącej większości wypadków zachowują się niemal tak samo. Co w połączeniu z technologią umożliwiającą zmienianie składu atmosfery i tym podobne ingerencje prowadzi do nieuchronnych problemów.
Ludzka żądza ustawienia świata na swoją modłę.
Mordowania wszystkich innych od nas,zajmowania jak największego terytorium itd.
Technologia sprawiła że ludzie są oderwani od rzeczywistości.

Ja też ale w pozytywnym sensie. Całymi dniami w pracy, w domu, do snu.
Wyobrażam sobie świat pełen mądrych ludzi. Świat w którym wszyscy starają dążyć do ideału. Świat który jest pełen rozumnych stworzeń. Potrafiących ze sobą koegzystować w zgodzie i harmoni. W którym technologia stoi na wysokim poziomie.
Gdzie jest zachowany balans między techniką a środowiskiem.
Marzę o kryształowo czystym powietrzu w miastach. O dużych parkach z doskonale rozwiniętymi porostami VII kategori. O pięknym metrze które cicho i bezgłośnie rozwozi tysiące ludzi.
O portach kosmicznych z okrętami umożliwiającymi podróże międzygwiezdne.
O cudownych reaktorach jądrowych dających mnóstwo elektryczności każdemu jak leci.
Fabrykach nie wydzielających żadnych zanieczyszczeń.

Gdzie nikt nikogo nie okrada i nie zabija. Gdzie nikt nie niszczy dobra wspólnego.
Gdzie nie ma policji,więzień,sądów karnych,głodu i wojen.
Świat w którym zdarzają się problemy ale są one rozwiązywane.
Gdzie dobro jednostki i społeczeństwa jest doskonale wyważone.

Od zawsze marzyłam o raju. Ale moje marzenie się nie spełni przez ludzką głupotę.
Jacy autorzy takie dzieła.

21.03.2020 18:08 Rafał

Może z łaski swojej by kto wspomniał jak to w Hiszpanii w której obecnie sytuacja jest tragiczna 8 marca lewactwo wyprowadziło 130 tyś kobiet na ulice z hasłem "mężczyźni gorsi niż koronawirus"
Kobita przy kobicie, krzyczące puste frazesy, ślina lecąca dookoła. Teraz Madryt jest w stanie opłakanym.

Nie piszczcie proszę idiotyzmów w stylu: "wycinamy drzewa to wirusy z nich przeskakują na nas"

Problemem jest kulinarna kultura daleko-wschodnia która preferuje półsurowe produkty zwierzęce.
Jak myślicie skąd pochodziła czarna śmierć?

Nawet słabej obróbki cieplnej żaden wirus nie przeżyje. Korona ginie przy 55 zaledwie stopniach.
Nie znosi braku wilgoci, na materiałach hydrofilowych papier , tkaniny, przeżywa maksymalnie dwie doby.

Wszystko gotować, smażyć, żadnych tatarów i koglów, bo kolejny sarsik zawita wkrótce.

21.03.2020 18:23 ereandel

@Rafał
Chodzi Ci o dżumę? Z pewnością od Słowian. Ich wschodnie mongolsko-tatarskie geny oraz związane z nimi zamiłowania kulinarne z naddatkiem tłumaczą predylekcję do kogli-mogli i, nomen omen, tatarów. To tam znjdziemy pierwsze ognisko plagi Justyniana.
Ty tak na serio?

21.03.2020 18:46 adaś

Miro
"Wg mnie nieetyczne jest kładzenie na szali nieweryfikowalnej "wiary" z empirycznymi faktami. To jest zwyczajny eskapizm."

Dzięki tobie dowiedziałem sie co to eskapizm-musiałem sprawdzić w słowniku :)
Ale gdzie Ty go u mnie widzisz ?
Ja nie uciekam od problemów. Kazali żonie być na kwarantanie to wyprowadziłem sie na działkę obok.
( już mi sie znudziło i ostatnie kilka dni będę odbywał kwarantannę razem z nią- w domu też jest trochę do zrobienia.)
Ja napisałem że wiara pozwala mi mieć dystans do wielu spraw i podchodzić do nich ze spokojem.
A Ty chyba pomyliłeś wiarę z obiektem wiary.
Rzeczywiście nie przyjdzie do Ciebie na zawołanie Jezus i nie powie :patrz miro, to we mnie adaś wierzy.
Natomiast to że jestem wierzący i w co wierzę jest jak najbardziej weryfikowalne.

21.03.2020 18:47 PIT

@RAFAŁ

Hiszpania podąża w kierunku Włoch, będą potrzebować dużo czarnych worków.

Cóż tak się kończy lekceważące podejście do dobrych rad. U nas nie lepiej nadal lekarze i pielęgniarki nie mają odpowiednich kombinezonów i masek z zewnętrznym aparatem tlenowym.

Dlatego lekarze, pielęgniarki i ratownicy będą się zarażać i będą też zarażać pacjentów.

Jeden wielki światowy burdel i totalny brak przygotowania.

21.03.2020 18:52 ereandel

@PIT
Niechby nawet mieli maski przeciwpyłowe ffp3 i jakiekolwiek kombinezony! W chwili obecnej zaczyna brakować maseczek chirurgicznych (które są przez ECDC tolerowane na zasadzie "lepszy rydz niż nic") i materiałowych fartuchów (które nadają się najwyżej do wytarcia czoła, jednak używa się nawet ich).

21.03.2020 19:33 PIT

@EREANDEL

Wychodzi na to, że w Polsce nie ma żadnych magazynów z potrzebnym sprzętem na wszelki wypadek ani fabryk mogących go wytworzyć, a bazuje się tylko na dostawach z Chin.
Genialna strategia.

Całkowity rozkład służby zdrowia w tekturowym państwie.

Pozostaje izolować się i robić zakupy online aby przeczekać tą zawieruchę.

21.03.2020 19:42 ereandel

@PIT
Tak działa gospodarka centralnie planowana. Rząd w Pekinie nakazuje produkcji określonych dóbr i wszystko inne jest zawieszane. Rządy Europy nie mają takiej możliwości.
Dodatkowo wykupili zapasy z całego świata, a nasi politycy postanowili w styczniu ich jeszcze wspomóc naszymi maseczkami. W związku z zastojem gospodarki nie spodziewam się dużych zmian w położeniu państw Europy.

21.03.2020 21:38 PIT

@EREANDEL
Geniusze, pozbywać się masek nieposiadając własnych sił wytwórczych przy jednoczesnym imporcie wirusa do siebie.

21.03.2020 23:30 Mariusz R.

@SYLVIA
To prawda, co napisałaś. Dodałbym jedynie, że nie wszystkie instynktowne działania prowadzą do problemów - instynkt opiekuńczy choćby - altruizm międzygatunkowy.

Człowiek jest zwierzęciem stadnym, więc rządzą nami zwierzęce prawa stada. Stado instynktownie oczekuje, że ktoś obejmie rolę przywódcy, zatem wielu chce stać się osobnikami alfa. Problem w tym, że aby osiągnąć ten cel ludzie są skłonni podejmować najohydniejsze działania, z mordowaniem włącznie.

W świecie zwierząt motywem jest przekazanie jak najliczniejszej grupie puli własnych genów lub zdobycie genów najsilniejszych osobników dla swojego potomstwa, tudzież partnera dającego największe szanse na przeżycie dzieciom.
Ludzie (z przykrością twierdzę, że są nimi najczęściej mężczyźni) te instynktowne zachowania mocno wypaczyli, bo przejawiają się one nader często patologiczną chciwością. Gromadzenie dóbr (dorabianie się , bogacenie) już kilka tysięcy lat temu stało się religią wyznawaną przez ludzi i to zjawisko, niestety zyskuje na sile, zamiast słabnąć. Wszystkie wojny świata od zawsze prowadzi się by zdobyć bogactwo lub by tego bogactwa bronić.

Być może ta pandemia pukając do najbogatszych drzwi paru tłustych kotów uświadomi co poniektórym jak niewiele jest tak naprawdę warte to wszystko, co tak namiętnie gromadzą. Szkoda jedynie, że taka wiedza przychodzi zwykle zbyt późno.

22.03.2020 6:48 Sylvia

@MARIUSZ R.

''Gatunek może konkurować ale nie może wyeliminować całej swojej konkurencji''

A ludzie tak się ''zapędzili '' w tym konkurowaniu że eksterminują 400-600 gatunków dziennie.
Zachowują się bezmyślnie. Walczą w sposób głupi i durny.
Jak pasożyty obligatoryjne. Zniszczyć swojego żywiciela.
Nie potrafią dostrzec do czego to doprowadzi.
Niszczą sieć powiązań której nie rozumieją.
Nie potrafią dostrzec że pytają sobie pośrednio biedy.
To nie potrwa długo. Na razie umacniają się kosztem innych stworzeń.
Ale nie będą mieć z czego się umacniać.
Ilość biomasy zwierzęcej jest stała. Zmienia się tylko jej postać występowania.

Dochodzimy do granicy. Ekosystemy nie wytrzymają takiej presji na środowisko.
W końcu całość trzaśnie z hukiem.
Wątpię byśmy musieli długo czekać.

Masz staw na którym rośnie jeden kwiat nenufara.
Każdego dnia jego ilość się podwaja.
Kiedy połowa stawu była usłana kwiatowym dywanem jeśli cały staw zapełnił się w 30 dni?

Jako darwinista powinieneś mieć to w małym paluszku.Powinieneś wiedzieć też co się stanie gdy kwiatuszkom zabraknie miejsca.
Dodam że ludzie są w momencie gdy minęło 29,91 dnia.
Wzrost wykładniczy zdzieli pojemność środowiska.
W wypadku ludzi to już powoli powoli rusza.

Niebawem będzie mnóstwo konfliktów o dobra materialne.
Ilość materiałów w przyrodzie jest stała zmienia się tylko postać występowania.
Nafta i gaz ziemny nie zniknęły bo je ludzie spalili.
One dalej krąża pod postacią CO2 ,Pary wodnej et cetera.
Ludzie będą walczyć ze sobą o zasoby. Bo innych sposobów siłą rzeczy nie będzie. Jak paliwa kopalne przestaną być zdolne do podtrzymywania cywilizacji przemysłowej. To pula dóbr materialnych drastycznie spadnie.
Zostanie nędzny ułamek tego co mieliśmy w 2016 roku powiedzmy.

I właśnie o ten ułamek będą jatki i rzezie.
Że o tak zwanych '' profilaktycznych morderstwach'' nie wspomnę.
Mowa tu o sytuacji gdy ofiary tylko wydają się sprawcy potencjalnym konkurentem. Niszczenie potencjalnej konkurencji.
W środowisku naturalnym praktyka bardzo powszechna.
1 tygrys morduje potomstwo innego pobratymca by mu nie ''bruździło'' na terenie łowieckim. To samo u szympansów można zaobserwować.
Może w innej formie ale sama idea też się zgadza.

Ludzie zwykli stosować przemoc gdy są nieusatysfakcjonowani naturalnym stanem posiadania to po 1-sze.
A po drugie gdy nie mają żadnych barier i inhibitorów typu
-Policja ,Prawo,moralność, empatia, Lub ktoś jest za silny, bariery fizyczne.

Cywilizacja przemysłowa te instynkty u większości ludzi ujarzmiła by nieliczna grupa tych '' Tłustych kotów '' mogła czerpać korzyści z wykorzystywania reszty.
I tak się ten świat kręci. Obłąkańczy krąg zniewalania i podbijania się nawzajem.
Bicia się i walki zamiast szerokorozumianej współpracy i zjednoczenia.
Oszustwo i podstęp zamiast Prawdy i uczciwej pracy.

22.03.2020 7:58 Felek

@Sylvia
To są powody, dla których nie warto pracować dla ludzi czy z ludźmi. Nie warto też żyć dla pracy ani tym bardziej żyć by spłacić niespłacalny kredyt i zerwać sobie z szyi obrożę niewolnika. Bo i tak w razie czego, z neutralnych współpracowników, ludzie zamienią się w konkurentów a później także kanibali. Zamiast współpracować wybiorą rywalizację o ostatnie okruchy. Zasoby istotne do przeżycia i wytworzenia ich więcej, zostaną wykorzystne do walki między sobą. Być może ktoś spróbuje mediacji ale szybko dzięki temu pożegna się z życiem. A później pozostanie umieranie z poczuciem beznadziejności, bezmyślności i bezsensu wszystkiego. Zaś tego kto przeżyje prędzej czy później spotka to samo. Świat się oczyści, nas to jednak nie naprawi. Nie zmądrzejemy, rozpęta się kolejna era brutalności i barbarzyństwa zanim choćby powstanie znów namiastka społeczeństwa. Bardzo to przykre, że wciąż wykazujemy się takim prymitywizmem w swoim życiu. Nie widzę z resztą w życiu głębszego sensu, poza funkcją edukacyjną i testową dla.. nie wiem, duszy? Po za tym, całe życie jest bezsensowne i prowadzi dokładnie donikąd. Równie dobrze może się w ogóle nie zaczynać. Cokolwiek się stanie, powstrzymam się przed zabiciem kogokolwiek jeśli to nie będzie absolutnie konieczne. Ten rok może być tragiczny i niepewności jest sporo. Psychicznie jednak jestem gotowy od kilku lat.

22.03.2020 18:52 Sylvia

@ FELEK

Zawsze byłam zdumiona tym jak zażarcie i głupio potrafią toczyć wojny.
Jak trzeba być głupim by nie rozumieć stosunku zysków do strat.
Przecież współpraca jest o niebo korzystniejsza w wielu wypadkach.

W moim powiecie są 2 przedsiębiorstwa wodociągowe. Żrą się i walczą ze sobą i na tym wszyscy mieszkańcy cierpią. Jestem zmuszona przez tych idiotów więcej płacić za m3 wody
Zamiast zjednoczyć się pod jednym sztandarem. Zadbać o odpowiedni stan tych wodociągów.
Które utrzymywać trzeba bez względu na to ile wody się przesyła to nie.
To się żrą i wszyscy na tym tracą.

Efekt skali mówi sam za siebie. Infranstruktura powinna być zgodna i jednolita.
Do konserwacji i utrzymywania w stanie zdatnym do używalności tak czy siak potrzebne są
te same maszyny i narzędzia. Bez względu na jej rozmiary. Koszty utrzymania są stałe i znaczące.

A budowa infrastruktury to nie jest byle co. Trzeba zrobić to porządnie i na raz.
To jest budowa na dużą skalę. Ze znaczącymi kosztami utrzymania.

Nie ma pożądnej gospodarki bez infrastruktury. To jest jeden z przykładów gdy walka jest bezsensowna. I więcej na tym wszyscy stracą niż zyskają.

A rok się tragicznie zaczął. Najpierw na południowej półkuli szalały pożary giganty.
Później Wirus dał znać o sobie. Kwarantanna i ograniczenia z tego tytułu .
Postępujące problemy z tą '' samopowielającą ekonomią ''
Jak można być tak głupim żeby tworzyć system niedopasowany do rzeczywistości?
No przecież całe wieki temu było powszechnie wiadomo że ziemia jest okrągła a jej zasoby ograniczone.

Nasze gadanie na tym forum wiele nie zmieni.
Odechciewa się jakichkolwiek działań. Po prostu wiadomo z zasady patrząc na ludzi że działania mającena celu poprawę sytuacji będą skazane na porażkę. Niestety przesądzili o wszystkim swymi zbiorowymi czynami.

Świat się zmieni nie do poznania. Ludzie zapomnieli o koszmarze niemieckich lagrów i nazizmu.
Wyleciało im z głów co się stało. To wyleci im z głów również po zagładzie na globalną skalę.
Ludzie od zawsze byli tacy sami. NIe wiem co będzie dalej.

Najgorsza jest niepewność i niemoc. Czuć tą nerwową atmosferę. Tą zaciskającą się pętlę przyczynowo skutkową. Tą przykrą konieczność stawienia czoła koszmarom stworzonym przez ignorancję i głupotę przeszłych pokoleń. Posępne błędy przeszłości kładące się cieniem na szystko co robię. I świadomość że w końcu nadejdzie dzień gdy zapłacę krwią
za cudzą głupotę.
Sytuacja pogarsza się w tempie dość szybkim. Za miesiąc za 2 może nie być internetu.
Przyszłość stała się bardzo niepewna i wątpliwa.
Gospodarka doznaje niewydolności wielonarządowej. Braki materiałów z Chin robią swoje.
Wirus przyśpiesza to co nieuniknione.

Ten kto ma nadzieję że to się dobrze skończy jest głupcem.
Można mieć nadzieję. Ale nie bezpodstawną. Jak Kazimierz Piechowski wraz ze swymi 3 kamratami wiał z Auschwitz to ich nadzieja była uzasadniona .
Cały plan miał szansę się udać. Gdyż zauważyli błąd konstrukcyjny w tej fabryce śmierci.
I się udało.

A z tego samorosnącego piekła na ziemi się uciec nie da inaczej niż umierając.
Prawa przyrody są stworzone bezbłędnie i precyzyjnie.

Moja młodsza siostra idiotka nazywa mnie pesymistką. Śmiech budzi we mnie jej naiwność że wszystko będzie dobrze. Normalnie podręcznikowy przykład Efektu Pollany.
Zauważa pozytywy które nie mają żadnego znaczenia lub jest ono marginalne.
Ignoruje niepowodzenia jak tylko się da. I niestety tacy właśnie ludzie mają posłuch.
Ludzie bezmyślni. Niepomyślne wieści i efekty uboczne nie mogą być ignorowane w nieskończoność. W tym roku dadzą one ludziom bardzo mocno w kość. O niebo mocniej niż zwykle

23.03.2020 0:15 Mariusz R.

@SYLVIA
Muszę przyznać trochę racji Twojej Siostrze (pozdrów ją), Trudno Ciebie zaliczyć do innej grupy niż pesymiści :)
Przyznaję, że wymieranie gatunków następuje ponad sto razy szybciej, niż podczas wcześniejszy ziemskich katastrof.
Przyznaję, że po przekroczeniu pewnego progu istniejące habitaty nie będą w stanie utrzymać tak licznego i dużego zwierzęcia jakim jest człowiek.
Przyznaję, że nasze mózgi mają skłonność do wypierania niewygodnych faktów, w szczególności dotyczy to niektórych intelektualistów i psychopatów na szczytach władzy (patrz ranking najbogatszych ludzi świata), czyli osobników alfa, ale reszta ludzkości jest jedynie odbiciem ich woli. Reszta, czyli osobniki beta, jest bez szans, podlega nieustającemu praniu mózgów (reklamy, mody, trendy, gadżety, hobby). Tłuste koty wykorzystują instynkt stadny, by sprawiać, że stado lezie tam, gdzie chcą tego ich "przewodnicy". Nie miejmy pretensji do ludzkości, że ulega swoim zwierzęcym instynktom, w końcu dopiero ostatnie 5 sekund swej historii orzekła, że są sapiens. W każdym z nas wciąż siedzi wielki zwierz i tak jak słusznie zauważyłaś tylko czeka na zdjęcie tych wszystkich inhibitorów by przejąć władzę.
Przyznaję, że system padnie, ale uważam, że agonia trochę potrwa za sprawą tłustych kotów właśnie, bo wiedzą doskonale, że świat od rewolucji dzielą tylko dwa posiłki, a wtedy pojawią się zupełnie nowe osobniki alfa. Alfa czasów wojny.

23.03.2020 14:15 WJ

@MARCIN POPKIEWCZ
Czy w kształującej się globalnej i krajowej sytuacji społeczno gospodarczej, inwesycje CPK oraz przekopu Mierzeji Wiślanej mają szanse realizacji?

Emocje które zawierają listy naukowców we wcześniejszym artukule noszę od kilku lat, więc o tyle jest mi łatwiej aktualnie znosić ten stan przygnębienia i niepewności

24.03.2020 14:57 Mariusz

Amerykańskie podejście do koronawirusa

"- HydroxyChloroquine - 200mg 2x per day for 5 days
- Azithromycin - 500mg 1x per day for 5 days
- Zinc Sulphate - 220mg 1x per day for 5 days

Doctor and team treated 500 patients in various NY areas with above regimen

Results

0 Deaths
0 Hospitalisations
0 Intubations

This data was read live on US national television to the US vice president and millions of people - On 20th, the same program had 5 million viewers.

""

https://youtu.be/jsp3X9yqE6Q?t=1608

24.03.2020 20:08 ereandel

@Mariusz
Wiem, że potrzebujemy iskierki nadziei, ale nie ma co jej tak wcześnie sobie robić. 500 chorych nic nam nie mówi - ani o wieku, ani o chorobach współwystępujących. Bez porównania dwóch jednoimiennych grup nie można stwierdzić nic na pewno.
Oczywiście chlorochina i azytromycyna mają największe szanse na skuteczność, ale do tego trzeba bardzo dużych badań. Dopiero jak zobaczymy o ile redukowana jest śmiertelność czy jakikolwiek inny punkt końcowy, można będzie zalecić powszechne stosowanie. Nie spodziewałbym się jednak cudów.

25.03.2020 10:12 Sylvia

@ Mariusz R.

Wiesz pozdrowię tą swoją głupiutką siostrzyczkę.
Ciężko być optymistką wobec sytuacji jaką mamy teraz.Nie wierzę w to że świat się skończy.
Końce świata z datą co do dnia są bzdurne i głupie. Co najwyżej świat może diametralnie zmienić swe oblicze. Ale nie się skończyć.
Ziemia przeszła przez 5 wielkich wymierań. To i przejdzie przez 6 -te z tytułu cywilizacji przemysłowej.
Ziemia zmieni swe oblicze. Stanie się wroga i zamordystyczna wobec każdej formy życia. Myślę że 5-18% gatunków przeżyje. Jakby nie patrzeć tempo jest o rzędy wielkości większe niż w Permie. Ludzkość myślę że przetrwa. Jakieś niedobitki się ostaną.
A to Ile? i W jakim stanie ? to pytania otwarte i kwestia dyskusyjna.

Exignorant twierdzi że przekroczyliśmy próg 2 C w Lutym 2020 . Względem epoki przedprzemysłowej. 1750 rok. Patrząc po horendalnych odczytach termometru w lutym się nie dziwię.
A jeszcze w 2013 było poniżej 1C. Minęliśmy przedsionek piekła.

2 Celcjusze oceanów wzwyż to nie są żarty. Doszło do całkowitej destabilizacji.
Bilans cieplny został zdestabilizowany całkowicie. Więcej się wchłania niż wydala.
Od tego progu funkcjonowanie ekosystemów w normalnym trybie jest niemożliwe.
Dojdzie do gwałtownego przyśpieszenia wzrostu temperatury. Każdy kolejny stopień będzie osiągany coraz szybciej i szybciej.

Dodatnie sprzężenia zwrotne dadzą ludzkości wycisk.
Cykle się karmią samymi sobą. Ludzkość już zrobiła dosyć. Zainicjowała spiralę
tych sprzężeń . Cywilizacja przemysłowa ukręciła sobie pętle na szyję która niebawem się zaciśnie tak szybko że się najlepsi klimatolodzy i największe mózgi w tej dziedzinie się zdziwią. Którym ja do pięt nie dorastam w każdym aspekcie.

Cytaty z Exignoranta . Ja wiem że co niektórzy uważają ten portal za katastroficzny i odzierający z resztek nadzei ale takie są realia.
Tylko ślepy i głupi nie zauważy tej otchłani w jaką spadamy

W 2013 roku ocieplenie globu znajdowało się poniżej 1°C. W ciągu trzech lat osiągnęło poziom około 1.5°C (1.8°C w lutym 2016). Za początek pomiaru przyjmuje się rok 1750, zgodnie z wytycznymi Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Ten oszałamiający, wykładniczy skok temperatury w doniesieniach prasowych nie wygląda równie dramatycznie, ponieważ podawane są wartości niższe. Uzyskuje się je w prosty sposób: wystarczy za pomiarowe punkty wyjścia przyjąć okresy 1880–1910, 1951–1980 i 1951–1980. Przesuwanie dat nie ma jednak wpływu na zachowanie biosfery, która reaguje gwałtownie w sposób przewidziany przez badaczy. Zwiększa się częstotliwość, długość i intensywność ektremalnych zdarzeń pogodowych.

I w ten oto sposób się zaniża rzeczywistą wartość.
Złożona przez polityków w Paryżu w 2015 r. deklaracja zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie niższym od 1,5°C i 2°C była pusta i nic nie warta.

25.03.2020 16:05 Mariusz R.

@SYLVIA
Exignoranta czytuję regularnie, zdaje się od 10 lat, i naprawdę jest to portal katastroficzny, i dobrze, bo ktoś musi straszyć, gdy większość jeszcze katastrofy nie dostrzega.

Naukowe publikacje na tym portalu dają cenną wiedzę o dynamice zmian, ale już parę razy przesadzili. Wizja przekształcenia się naszej planety w Wenus, dla przykładu, okazuje się przesadzona. Zakładała ona, że oceany się zagotują, para wodna wysyci atmosferę aż po jej krańce, a promieniowanie kosmiczne zdmuchnie nam wodór w kosmos. Najnowsze badanie wykazało jednak, że zjawisko ucieczki wodoru w kosmos na ziemi nie jest możliwe, nawet w przypadku gotujących się oceanów. Woda nie może dostać się di najwyższych warstw z uwagi na jakieś (nie pamiętam jakie) zjawisko fizyczne.
Grozi nam "jedynie" zepchnięcie całego ocalałego życia do stref arktycznych i subarktycznych oraz zimowa migracja na skraj strefy umiarkowanej. Ludzi już wtedy raczej nie będzie, choć program marsjański może na coś się przydać i umożliwić jakiejś grupie pozostanie przy życiu przez jakiś, trudny do określenia, czas.

Tak, naprawdę, to nikt nie wie co nas, czeka dokładnie. Więcej energii w systemie, to wzrost dynamiki zjawisk pogodowych. Życie istniało już na Ziemi, kiedy średnie globalne temperatury były o kilkanaście stopni wyższe, nie było czap polarnych, a na Grenlandii i po Antarktydzie hasały dinozaury (migrując razem z porami roku).

Dożyliśmy ciekawych czasów. Mnie, to skłania, do jeszcze większego zespolenia z naturą, obserwowania i podziwiania istniejącego życia w każdym jego przejawie. To wypełnia mnie spokojem i radością. Czego wszystkim życzę!

25.03.2020 16:10 Devak

@Sylvia
A czy ktoś zdrowo myślący wierzył czy wierzy, że te wszystkie zjazdy i kongresy służą czemuś więcej jak promowaniu się pewnej grupie osób? Przecież mało kto wie, y już w to że można coś zmienić. A zresztą na jednego kto chce coś zmienić przypada stu innych, którzy mają to gdzieś

25.03.2020 21:16 Sylvia

@ DEVAK
I to jest właśnie problem. Za mało ludzi chce podjąć konieczne kroki.
A liczy się całokształt . Praw fizyki nie obchodzi los jednostek a całokształt.
@ MARIUSZ R.

Tempo jest porażające. To logarytmiczne obłędne przyspieszenie.
Naprawdę mnie to napawa strachem i osłupieniem.
To są potężne ilości energi. Większe niż wszystkie arsenały jądrowe i reaktory całego świata.
Zauważcie jak wyglądała zima w 2013 a jak w 2020 ? Różnica horendalna.
W 7 lat 1 stopień celcjusza więcej . A osiągnięcie poprzedniego zajęło stulecia.
Rozmach nie ma precedensu.

Życie jakoś przetrwa. Zawsze znajdą się jakieś gatunki które się zaadaptują do nowych realiów.
Bądź co bądź . Ale to już nie będzie ten sam świat. Wenus to nie będzie.
Jesteśmy dalej od słońca to raz.
A dwa to nie ma tu tyle siarki w obiegu.
Przy 3 C życie na równiku będzie niemożliwe. Strefy wegetacyjne przesuną się bliżej biegunów. Wyobrażacie sobie 30-45 dni więcej skwaru i żaru na równiku.
Więcej niż obecnie. Już teraz są tam problemy równe z tytułu susz i upałów.
A co dopiero przy następnym stopniu. Który przyjdzie jeszcze szybciej. Na bank
0---> 1 W latach 1750-2013 -- 263 lata.
1---> 2 W latach 2013-2020 -- 7 lat
I to są fakty dokonane. To 1 rok na spokojnie starczy.
Ja myślę że szybciej niż 1 C w rok się podnieść nie da.
Skala nie ma precedensu jeśli chodzi o tempo lecz jakieś limity fizyczne muszą być.
2---->3 W roku 2021
3---->4 W roku 2022
4---->5 W roku 2023
5---->6 W roku 2024. I z ludzkości zostanie tyle co nic. Jakieś tam niedobitki.
To już lawina ruszyła. Tylko jeszcze się nie rozpędziło do pełnej prędkości.

To się zbierało przez te wszystkie lata,dekady ,stulecia. W różnym tempie.
Ale sukcesywnie i systematycznie ludzie doszli do tego miejsca gdy cykl może rosnąć samym sobą.

Ja nie wiem czy życie na strefie subarktycznej i arktycznej będzie możliwe?
Klatraty metanu mogą to uniemożliwić.
Wiele może się zdarzyć. Eksplozja na mur beton.
A czy nie zdestabilizują czegoś innego?
Przecież eksplozje klatratów mogą z łatwością zniszczyć ekosystemy?
Sama temperatura, skok ciśnienia mają dość potencjału by zniszczyć faunę i florę.

26.03.2020 3:39 gupol(szukam w OZE)

@sylvia

weź może się trochę zrelaksuj bo się napiełaś jak gacie w szpagacie;)
kolejna ciężka psychoza apokaliptyczna. kurczę już mi się nie chce kolejnego pacjenta wyprowadzać z urojeń.
wiesz coś o paleoklimatologii wogóle czy jesteś całkiem zielona? szkoda gadać.

26.03.2020 10:41 Sylvia

@GUPOL

Coś tam wiem. Psychoza nie. Ale widać i czuć co się dzieje.
To śa ciągi przyczynowo skutkowe. Czysta logika.
Może faktycznie się odrobinę zrelaksuje .
Sam widzisz tempo przyrostu.
Widzisz jak odhaczamy następne progi.
Chyba nikt nie zaprzeczy że w ciągu ostatnich 7 lat doszło do drastycznej zmiany klimatu.
Przesuwanie się stref wegetacyjnych jest bezdyskusyjnym faktem.
|Nie ma prawa okres wegetacyjny mieć więcej niż 365 dni.

Wiesz doskonale jak działają sprzężenia zwrotne

26.03.2020 11:03 Mariusz

Sylvia
tempo przyrostu wynosi około 0.2stC na dekadę choc niektórzy uważają że może wzrosnąć nawet do 0.3stC na dekadę. W przyszłości może jeszcze wzrosnąć ale to pewnie wymagałoby nicnierobienia ws transformacji energetycznej. A przecież cos juz się robi. Na razie niewystarczająco ale gdzie byśmy byli gdyby naprawdę nic nie robiono? 60gitaton CO2 rocznie do atmosfery?

Więc przestań się zakłamywać i straszyć innych bo skonczysz w psychiatryku razem z exignorantem

26.03.2020 11:45 ereandel

@Sylvia
Ja może tak wtrącę się do tej rozmowy, ale z zupełnie innej strony. Tak się niestety składa, że Twoja siostra "idiotka" jest jedną z niewielu osób, na które będziesz mogła liczyć, gdy to wszystko się zacznie. Nie zapominaj o tym.
Poza tym - katastrofizm to równie bezzasadna ucieczka od rzeczywistości, co durny optymizm. Wolimy, by świat skończył się nagle, szybko i potencjalnie bezboleśnie. Otóż najpewniej wcale tak nie będzie i będziemy musieli sporo namęczyć się na świecie zniszczonym naszymi rękami.

26.03.2020 13:50 Sylvia

@ Mariusz.

Uważasz że to się da spowolnić ?
Jakie masz powody do optymizmu ?
Bo jakoś ciężko mi się ich doszukać.
Co miało by być proporcjonalną przeciwwagą do skali problemu ?

To w takim razie dlaczego exignorant wykazał tą tabelkę
Gdzie między 2020 a 2021 temperatura ocenów wybija 3C ?
Dezinformacja ? Mam wątpliwości.
Nie wiem gdzie jest ten punkt kulminacyny.
Mam dopiero 16 lat. Nigdy nie przeżyłam czegoś takiego.
Od kiedy przeczytałam wszystkie artykuły na Exignorancie, Kompendium wiedzy na temat obalania mitów , NICTYDO, O odnawialnych źródłach energi.
I całą stertę innych książek oraz artykułów.
Ciężko było doszukać się w nich optymizmu.
Wszystkie ciągi przyczynowo skutkowe były także jednoznaczne i zgodne.
U najrozmaitszych autorów. Można było wywnioskować upadek cywilizacji przemysłowej. Przez niewydolność wielonarządową.

W pamieć mi mocno zapadła ''Green Ilusions''
Mam teraz najrozmaitsze watpliwości. Co z tym dalej?
Jak by nie patrzeć to przestawienie się na odnawialne źródła energi uważam za
arcytrudne wyzwanie. Wyzwanie któremu można by podołać gdyby EROEI było na 11:1 oraz masowej mobilizacji. Trzeba by wyrzeczeń proporcjonalnych do czasów 2 WŚ by rozwiązać w praktyce wszystkie problemy.

Cywilizacja przemysłowa działa w trybie ciągłym.
Cykliczne skoki zależne od widzimisię pogodowego są wd. mnie największą przeszkodą.
Utrudniają mocno magazynowanie i wykorzystanie.
Ciężko mi się dopatrzeć w tym sensu.
Transformacja ma masę makamentów.
Trzeba im stawić czoła na czas. I o właściwym natężeniu.
Zgrać to ze sobą tak by grało.
Wymagała by działań na które lwia część społęczeństwa się nie zgodzi.

Kolejne pytania rodzi trwałość materiałów.
I EROEI. Bo żeby to jakkolwiek działało to 6:1 musi być.
Same OZE są dość energożerne w produkcji.
Ilości metali ziem rzadkich. Tego już zaczyna brakować.

Transformacja energetyczna postępuje jak każdy widzi.
To dalej jest kilka %. Niewiele. A to i tak jeszcze nieregularność dostaw.
OZE bo bez paliw kopalnych nie pohulają.
Plastikowe obudowy z nafty. Metale ziem rzadkich dzięki paliwom kopalnym.
OZE są od nich uzależnione obligatoryjnie.

Na obecną skalę OZE są zbyt uzależnione od paliw kopalnych.
Trzeba by reformy. Biopolimerów roślinnych zamiast nafty.
I elektryczności dla kopalni do wydobycia metali ziem rzadkich.

Jeszcze z rodzajem energi jest problem.
OZE to w dużej mierze prąd. I ciepło do 300 C. Za mało do obróbki materiałów przemysłowych. Sama Stal must Have 1500 C.
Co z tego że OZE dostarcza ciepło jak jest ono zbyt niskie.
Np. w wypadku Geotermi, paneli cieplnych , sprowadza się ono do temperatury wrzenia wody. to stanowczo za mało.

Mamy to ciepło uzupełniać reaktorami jądrowymi?

Chyba że prąd będziemy zamieniać w ciepło ze stosunkiem 1:1 ?
Ale to rodzi problemy z infrastrukturą to raz a dwa materiałami do budowy tych
nagrzewnic. I co najważniejsze z ilością OZE.

Reansumując. Moją dotychczasową wiedzę uważam za taką sobie.
Mogło by być lepiej i mnóstwo nauki jeszcze przede mną.
Ja widzę w tym Galimatias. Problem na problemie.

26.03.2020 14:12 Lenny

@ EREANDEL

No realia są ''arcytrudne''
Jest to Galimatias problemów.
@ Sylvia zarysowała całość w realistycznym negatywie.

A OZE to wątpliwe by nas uratowały.
Wdrażane są tak od niechcenia.
I problemy przez Sylvię zarysowane trzeba pokonać.
Trzeba by nie lada kreatywności i sił wykrzesać by
być w 100% OZE. Bez paliw kopanych.

Sił których ja nie widzę.

Japonia podjęła się budowy Elektrowni węglowych. To mówi samo za siebie.
OZE nie mają racji bytu w cywilizacji przemysłowej.
Przez tą stertę problemów z przesyłaniem, magazynowanie, cyklicznością produkcji,
już nawet nie mocą a energią cieplną i maksymalną temperaturą.

No bo bez stali w 1500 C ,cementu i pochodnego betonu 1450 C cywilizacji przemysłowej nie uciągniesz.
O metalach ziem rzadkich bez których OZE racji bytu nie ma potrzeba 2500-3200 C.

Jak to ma zostać rozwiązane? Są eksperymentalne reaktory wytwarzające 1200 C ciepła
ale to na małą skalę.

Wziąwszy pod uwagę środki jakimi dysponujemy nie jesteśmy w stanie rozwiązać tego.

Można było się wziąć w latach 70 i zacząć działać.
Wtedy EROEI było wyższe. Było czym działać. |Było dość materiałów . I nie było rozszalałej konsumpcji na taką skalę.

26.03.2020 14:47 Miro

@ADAŚ

Przepraszam :), czasem mnie ponosi i robię widły z igły:(

A właśnie Ty jesteś jedną z osób, które najbardziej na tym Forum cenię.

26.03.2020 18:27 Mariusz

Temperatura oceanów zwiększyła się o niecały stopnień Celsjusza i to chodzi o temperaturę powierzchni bo nagrzanie całego oceanu o 1 stC, a tym bardziej 3stC to zupełnie co innego.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/50/Land_vs_Ocean_Temperature.svg/495px-Land_vs_Ocean_Temperature.svg.png

Nie wiem skąd Exignorant bierze swoje rewelacje ale wygląda że coraz bardziej wali mu na dekielek

26.03.2020 19:15 no idea

Bogaci nadal będą bogaci. Zgromadzili tyle kapitału, że wystarczy bez problemu dla wszystkich. Problem polega na tym, że mają społeczeństwo w głębokim poważaniu, traktując je jedynie jako maszynkę do robienia kolejnych pieniędzy. Rozwiązaniem jest sprawiedliwa redystrybucja kapitału, aby zapobiec pojawieniu się rzesz biednych ludzi i zmniejszyć nierówności (a nie tylko zapobiegać ich dalszemu wzrostowi). Inaczej bogaci chętnie wiele z nas poświęcą, aby tylko maszynka ruszyła z powrotem.

26.03.2020 19:17 no idea

Gospodarkę USA nie zniszczył koronawirus, lecz korporacje.

26.03.2020 19:20 Sylvia

@ Mariusz

W 1880 roku się rewolucja przemysłowa się nie zaczęła. Wykres ma wiele z rzeczywistością wspólnego Ale nie uwzględnia całego spektrum.
Wierzysz w to że w 1880 zaczęła się rewolucja przemysłowa?


Czytałam że jest to technika manipulacji. Zawężenie spektrum czasowego.
Żeby umniejszyć zmiany.
Przesuwanie limitów i zmienianie definicji.

Rewolucja przemysłowa zaczęła się w 1750 roku.
Wtedy maszyny parowe Newcomena się zdążyły rozpowszechnić na dużą skalę.
Wyszły do stadium komercyjnego.
Klimat bez wątpienia jest cykliczny.

Przyznaję się że muszę jeszcze zgłębić wiedze w kwesti cykliczności spadku i wzrostu temperatur. Zwłaszcza tych długoterminowych.
Przez oddech słońca i całą resztę zmiennych.
Bo zmiany są takie różne. Bywały zimniejsze i cieplejsze dekady

26.03.2020 19:50 Lenny

@ Sylvia
Masz rację .
Sytuacja jest drmatyczna.
Dopiero teraz zauważyłem że lata największych susz.
Pokrywają się z oddechami słońca.Że rok 2018 miały tyćkę mniejszą temperaturę niż 2016.
Słońce naprzeminnie zużywa wodór i hel by zachować równowagę. Bo w przyrodzie równowaga musi być.
To by tłumaczyło to tempo globalnego ocieplenia.
Krzywa ma miejscami charakter oporowy gdyż środowisko naturalne samo dąży do równowagi. ( W miarę możliwości które są coraz mniejsze)
Słońce dostarcza lwią część energi.
Te krzywe oporowe wynikające z naszej gwiazdy, El nino i innych pomniejszych czynników.

Myliłaś się w kwesti ocieplenia o 1C w latach 2013- 2020.
Ociepliło się o 0,5 C . Wiesz że rubikon przekroczyła ludzkość w 2008.

Trochę z tą cyklicznością dziwna sprawa bo
1750-1880 był 1C w oceanach. Czyli jeszcze nie tak strasznie.
Klimat został nieco wybity z rytmu ale jeszcze działał normalnie. [130 lat]
Od 1880-2020 minęło 140 lat. Mniej więcej połowa.

Ale to w 2010 roku definitywnie wybiliśmy 1,5 C.
Czyli połowa zaszła w ciągu minionej dekady. Wziąwszy pod rozwagę lawinowy wzrost ekstremów pogodowych w ostatatniej dekadzie to tak.
Właśnie pomiędzy 2010-2020 zaszła drastyczna zmiana.
Ciężko być dobrej myśli. Ale realia są brutalne.

Exignorant ma rację.
[ Pod warunkiem że klimat zdestabilizował się do tego stopnia że środowisko naturalne nie będzie w stanie przywrócić równowagi.]
Tzn. Że po 2 C ziemskie ekosystemy nie będą w stanie się przeciwstawić dalszemu nagrzaniu.
Że środowisko naturalne nie będzie w stanie stawić jakiegokolwiek oporu.
Po prostu załamią się cykle oziębień i nagrzań naprzemiennych.
Bo na 1 z wykresów w ostatnim artykule jest krzywa prosto w górę bez oporu.

Myślę że można prognozy exignoranta wziąć za prawidłowe.
Przemawiają za nimi następujące argumenty:

Po 1 Efekt aerozoli dramatycznie zanika
Po 2 Lodu na arktyce prawie nie ma.
Po 3 Klatraty metanu dają coraz bardziej we znaki.
Po 4 El nino może zrobić swoje.

27.03.2020 1:05 gupol(szukam w OZE)

@sylwia
jakbyś coś wiedziała to byś nie pisała o wymarciu zycia na równiku przy temp wyższej o 3 stC względem epoki przedindustrialnej ani o tym że klatraty metanu uniemozliwią życie w rejonach podbiegunowych.
albo że lodu już tam prawie nie ma. kużwa "prawie" robi wielką różnicę.
sam lądolód grenlandii jest tak masywny że będzie się roztapiał kilka tysięcy lat. przy okazji chłodząc okoliczne regiony. o antarktydzie nie wspomnę. ludzkość zdąży wymrzeć lub wyewoluować w inny gatunek zanim tam się lód stopi. to się nazywa bezwładność.

https://en.wikipedia.org/wiki/Pliocene_climate#Mid_Pliocene_and_future_climate

27.03.2020 7:26 Felek

Myślę, że zdecydowanie bardziej powinniśmy się skupiać się na naprawieniu ludzi samych w sobie, czyli przyczyny pierwotnej. To nas zabija szybciej niż efekt wtórny, tj. ocieplenie. Bez prawidłowej edukacji, nakreślającej istotne aspekty życia ludzkiego jako jeden z wielu jego elementów na Ziemi (wcale nie najważniejszy), nie uzyskamy konsekwentnej i odpowiedzialnej społeczności. Dawny ład i porządek powiązań człowiek-przyroda polegający na szacunku do własnego życia, życia zwierzęcego i roślinnego został zrujnowany z czasem przez korporacje i wiarę ludzi w to, że każdy może żyć lepiej - dzięki surowcom. Niewolnicy w postaci paliw kopalnych są bardzo użyteczni ale sprawiają, że szybko zapominamy jak byłoby bez nich. Baryłka ropy naftowej to ponad rok pracy manualnej człowieka. Gdy człowiek z czasów średniowiecza chciał zapewnić sobie opał na zimę, musiał taką wyprawę dobrze przygotować, długo pracować i zdecydowanie bardziej doceniał wtedy swój wysiłek. Należy też wspomnieć, że wszystko robił własnymi rękoma a zwykłe przeziębienie mogło być zabójcze. Bano się wszystkiego, być może stąd tyle "zabobonów" choć dla nich realnych, mających realne podstawy. Dla nas zakup i spalenie litra benzyny to wysiłek godny za przeproszeniem bęknięcia czy puszczania gazów po sytym obiedzie. Nawet o tym nie myślimy. Współczesna gospodarka powinna upaść, bo musimy się nauczyć jednego - człowiek też ma hamulce i powinien z nich korzystać. Większość z nas pracuje w firmach, któryc głównym zadaniem jest pozyskanie papierków... i nic więcej. Nie zajmujemy się niczym pożytecznym. Obracamy materiałem, który po kilku, kilkunastu latach trafi na śmietnisko albo jeszcze lepiej, sprzedajemy wirtualne usługi, bez których można żyć. Wręcz wciskamy kit, kłamstwa i ciemnotę byle tylko zarobić papierki. Nie ma się co dziwić, że ludzie wypalają się zawodowo. Jak coś jest fundamentalnie bezsensowne i katastrofalne materialnie czy etycznie dla otoczenia to większość ludzi to dostrzega.

Mamy ostatnią szansę by wychować pokolenia gotowe na takie zmiany. Mamy jeszcze surowce i mamy wiedzę ale jeśli się nam nie uda to nastąpi rewers do społeczeństwa pierwotnego. Pozbawionego wiedzy a wierzącego w fałszywe informacje albo wręcz znów zabobony. To już jest, już obserwujemy denializm w pełni, już jest problem wtórnego analfabetyzmu i wtórnego braku elementarnej wiedzy oraz umiejętności podstawowego przetrwania w środowisku (bez elektryczności, bieżącej wody, schronienia, bez dostaw żywności) To wszystko potrafili ludzie 100 lat temu, przynajmniej większość z nich bo po prostu musieli.

Nawet jeśli technologia zapewni nam zimną fuzję i kolejną rewolucję przemysłową, a ocieplenie nas nie wykończy to prędzej czy później w ramach jednej planety i tak zginiemy pod własnym ciężarem. Gdyż właśnie, brak nam samokontroli i kręgosłupa moralnego. A jeśli ludzie rozplęgną się po kosmosie jak wirus, z taką filozofią życia jak obecna to naprawdę skala tragedii podobnej do ziemskiej będzie gigantyczna, galaktyczna wręcz. Wystarczy kilkadziesiąt tysięcy lat ciągłego wzrostu i postępującej kolonizacji przy nawet 10% prędkości światła aby zasiedlić całą galaktykę ludźmi. Nie można do tego dopuścić, nie przy takim zepsuciu mentalnym. Ani my nie powinniśmy do tego dopuścić, ani nie dopuszczą do tego inne cywilizacje z kosmosu, które nas z pewnością bacznie obserwują.

27.03.2020 8:20 Mariusz

Sylwia
Faktycznie epoka przemysłowa zaczęła się wcześniej ale co z tego skoro od 1750 do 1850 ludzie dali radę naemitowac CO2 tyle co dzisiaj emitują w rok? A tamtejsze wzrosty temperatur to wynikają z wychodzenia z wcześniejszej małej epoki lodowcowej. Antropogeniczne ocieplenie można liczyc co najwyżej od 1880

I jeszcze warto dodać że obecne mozolne postępy z redukcją emisji nie wynikają z braku możliwości a z braku chęci. Jak temperatury jeszcze trochę wzrosna i pojawi się bardziej dojmująca świadomość że jednak trzeba koniecznie coś z tym zrobić to pojawi się konsensus i zwiększone wydatki na OZE, czy inne źródła bezemisyjnej energii. Transformację energetyczną da się przyspieszyć 5X bez niszczenia gospodarki. A to oznacza, że w 5 lat zrobi się 25 letni obecny plan redukcji emisji.

28.03.2020 4:06 gupol(szukam w OZE)

@mariusz
:Transformację energetyczną da się przyspieszyć 5X bez niszczenia gospodarki"

taa, a ludzie mogą spokojnie rzucić obecną dietę i zacząć jeść wyłącznie trawę bez żadnego uszczerbku na zdrowiu...

29.03.2020 16:07 Paweł

Ludzie w chwili obecnej mają większe problemy, niż zepsucie mentalne i to, jak ono wpłynie na kolonizację galaktyki :D:D
Tak w ogóle, to... seriooo?

13.06.2020 9:32 Marek

Nie tak wygląda prawdziwa pandemia. W tym roku na całym świecie zmarło pół miliona MNIEJ osób, niż przewidywały statystyki: https://www.wojcik.at/pl/Epidemia.php

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto