Koniec epoki węgla
Węgiel w wielu miejscach na świecie jest wydobywany odkrywkowo, po kosztach rzędu kilkunastu, a nawet kilku dolarów za tonę. Z wielu powodów (światowe spowolnienie gospodarcze, w szczególności w Chinach, zastępowanie węgla gazem w USA, spadające ceny ropy i gazu, rozwój odnawialnych źródeł energii i poprawa efektywności energetycznej oraz polityka klimatyczna jak najgorzej rokująca przyszłości węgla i jego perspektywom w oczach inwestorów) ceny węgla spadają i na ich wzrost się nie zanosi. Po szczycie klimatycznym w Paryżu, na którym wyznaczono bardzo ambitny cel ograniczenia ocieplenia znacznie poniżej 2°C względem epoki przedprzemysłowej (co oznacza, że 2/3 możliwych do spalenia paliw kopalnych już spaliliśmy, a większość ich rezerw trzeba będzie skreślić z ksiąg bilansowych) węgiel, jako mniej cenny od ropy i gazu, jest pierwszy „do odstrzału”, a szef Europejskiego lobby węglowego wręcz emocjonalnie stwierdza, że teraz przemysł węglowy będzie nienawidzony jak kiedyś handlarze niewolników.
Szukając dna
Węgiel na europejskiej giełdzie ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) pod koniec zeszłego tygodnia (17.12.2015) kosztował 47,8 dolarów amerykańskich za tonę (czyli poniżej 190 złotych) węgla o standardowej kaloryczność 29,3 GJ/t.

Rysunek 1. Notowania cen węgla ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) i RB (Richards Bay, RPA) w dolarach. Źródło gornictwo.wnp.pl.
Biznes pod wodą
Wydobycie węgla kamiennego w Polsce to ok. 70 mln ton rocznie, przy czym kaloryczność najpopularniejszych miałów energetycznych to ok. 21,5 GJ/t. Jest też węgiel wyższej jakości (koksujący i grube sortymenty opałowe), zaokrąglijmy więc kaloryczność w górę do 23 GJ/t – co wg cen ARA odpowiada wartości wydobywanego rocznie węgla kamiennego 70 000 000 * 47,8 * 23/29,3 = 21,5 mld zł.
Przy obecnym wydobyciu węgla w Polsce na poziomie 82 mln ton rocznie mamy około 800 ton wydobycia rocznie przypadającego na jednego górnika. Jeśli nie zmniejszymy zatrudnienia w górnictwie, to w 2020 to będzie już tylko 400 ton na głowę. Jeżeli sprzedamy ten węgiel do polskich elektrowni po rynkowej cenie to przychody wszystkich kopalni w 2020 roku wyniosą około 10 miliardów.
Jak na tle tej trudnej sytuacji sektora węglowego wyglądają zarobi polskich górników? Bardzo ciekawe dane Eurostatu z 2012 roku podała „Gazeta Prawna”. Dotyczą one zarobków górników na tle średnich zarobków krajowych. Okazuje się, że biorąc pod uwagę ten przelicznik, trudno znaleźć inny kraj na świecie, w którym górnicy zarabialiby tak dużo jak w Polsce! Biorąc pod uwagę średnie zarobki w naszym kraju (ok. 3,5 tys. zł), zarobki w sektorze górniczym są wyższe aż o 92 proc. Oznacza to, że średnie zarobki górnika to ok. 6,8 tys. zł.
Biorąc pod uwagę, że w kopalniach węgla kamiennego w Polsce pracuje ok. 100 tysięcy górników, a każdy z nich zarabia średnio 80 000 złotych rocznie, można obliczyć, że na pensje górnicze potrzebujemy 8 miliardów złotych rocznie. Na podatki, ZUS, inwestycje i całą resztę zostanie 2-3 mld złotych. Wolne żarty!
Ewakuacja z idącego na dno okrętu
Państwowa własność kopalń umacnia silną pozycję związków zawodowych i utrzymuje przywileje górnicze rodem z głębokiego PRL-u. Państwo jako właściciel sprawdza się bardzo źle, co dobitnie ilustruje przykład kopalń, stoczni czy kolei. Polityków kierujących górnictwem nie interesują wyniki finansowe, tylko poparcie w okręgu wyborczym. Ten fakt w połączeniu z bardzo silnymi związkami zawodowymi skutkuje niemożnością przeprowadzenia restrukturyzacji (zamknięcie nierentownych kopalń, zwiększenie wydajności pracy, ograniczenie zatrudnienia) oraz wywiera presję na wzrost płac górników w oderwaniu od wyników finansowych.
Czy możemy temu zaradzić w kontekście ochrony miejsc pracy na Śląsku? Możemy ale na pewno nie przez zamykanie oczu i mówienie, że górnictwo to potęga i duma narodowa. Śląsk musi zacząć zmieniać model gospodarczy regionu. Musi wykorzystać choćby unijne środki na stworzenie miejsc pracy poza górnictwem. Zacznijmy budować polski, nowoczesny, innowacyjny przemysł na Śląsku. Niech dzieci i wnuki śląskich górników będą nam wdzięczne za to co zrobimy.
Inspiracja Bartłomiej Steczowicz z firmy Teraz Energia, Chińczyki trzymają się dobrze. A Górnicy?










