U progu zagłady życia w oceanach

Emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych zakwaszają oceany w stopniu bez precedensu w ostatnich 300 milionach lat. Przełowienie i zanieczyszczenia wywierają dodatkową presję. Naukowcy ostrzegają przed masowym wymieraniem gatunków.

Międzynarodowy audyt stanu oceanów pokazuje, jak śmiertelna kombinacja tych niszczycielskich sił, jakimi są wzrost kwasowości, zanieczyszczenia i rybołówstwo przemysłowe może zaprowadzić nas do zagłady, gdyż nasze istnienie na Ziemi jest uzależnione od życia w oceanach.

International Programme on the State of the Ocean (IPSO) w swoim ostatnim raporcie stwierdza, że zakwaszenie oceanów nie ma precedensu w znanej nam historii Ziemi. Wkraczamy na nieznany teren, gdzie mają miejsce zmiany w ekosystemach morskich, gdzie organizmy morskie znalazły się pod ogromną presją i gdzie następne wymieranie już się zaczęło. Taki jest wniosek IPSO z przedstawianego co dwa lata raportu na temat stanu oceanów i mórz.

Alex Rogers, profesor na Uniwersytecie w Oxfordzie powiedział: „zdrowie oceanu pogarsza się szybciej, niż myśleliśmy. Obserwujemy coraz szybciej zachodzące zmiany, a ich efekty są bardziej nieuchronne niż wcześniej przewidywano. To powinno nas wszystkich bardzo niepokoić, gdyż wszyscy mamy i będziemy mieć wpływ na zmiany zdolności oceanów do podtrzymywania życia na Ziemi”.

Szczególnie zagrożone są koralowce. Zwiększająca się kwasowość oceanów powoduje rozpuszczanie wapiennych szkieletów, z których zbudowane są rafy. Wzrost temperatur wód prowadzi do wybielania koralowców, gdy koralowce tracą żyjące w symbiozie z nimi glony. Raport mówi, że obecne rządy na świecie „zobowiązując się do ograniczenia emisji CO2 nie robią tego dostatecznie szybko, by w ten sposób ocalić wiele raf na świecie. Już od kilku dekad mamy opóźnienia w redukcji emisji dwutlenku węgla, mającego wpływ na oceany. To oznacza, że dalsze zakwaszanie oceanów i ocieplanie jest nieuniknione, nawet jeśli teraz drastycznie zmniejszymy emisję CO2. Tymczasem światowa emisja gazów cieplarnianych wzrasta.”

Rafy koralowe są niezbędne dla ryb, gdyż są domem dla narybku, stanowiąc ochronę przed drapieżnikami. Rafy dostarczają także żywność innym gatunkom żyjącym w oceanach.

Według IPCC (Międzyrządowy Panel ds. Zmiany Klimatu), oceany pochłaniają jedną trzecia dwutlenku węgla emitowanego przez ludzi. To jednak nie wybawia nas od problemu, gdyż ten nadmiar CO2 przyczynia się do spadku pH (czyli wzrostu kwasowości) wód oceanów. Według IPSO sytuacja jest zdecydowanie gorsza od tej, jaką przedstawiają klimatolodzy z IPCC.

Absorbują dwutlenek węgla i ciepło z atmosfery oceany buforują nas, przynajmniej na razie, przed tragicznymi skutkami globalnego ocieplenia. To właśnie przez oceany spowalniają tempo wzrostu ilości gazów cieplarnianych w atmosferze i temperatury, ale już teraz dzieje się to kosztem życia w oceanach.

Zakwaszanie oceanów szkodzi morskim stworzeniom, które swoje szkieleciki i muszle budują z węglanu wapnia. Ten proces ma wpływ na koralowce, plankton i ryby. Jane Lubchenco, były dyrektor US National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA), która jest też biologiem morskim podkreśla, że efekty zakwaszenia oceanów są odczuwalne w niektórych łowiskach ostryg, gdzie młode larwy nie są przystosowane do prawidłowego rozwoju w obszarach o większej kwasowości. Do takich miejsc należy m.in. zachodnie wybrzeże USA. „To już widać, to nie jest daleka przyszłość. To jest bardzo duży problem”.

„Zmiany w oceanach mogą pójść dalej. Zwierzęta morskie używają sygnałów chemicznych do lokalizacji swoich ofiar, drapieżników i orientacji w otoczeniu. Istnieją dowody, że te zdolności u niektórych gatunków słabną.”

Trevor Manuel, minister rządu Republiki Południowej Afryki i współprzewodniczący Global Ocean Commission (Globalna Komisja ds. Oceanów) nazywa raport International Programme on the State of the Ocean głośnym dzwonkiem alarmowym, ostrzegającym przed konsekwencjami naszych działań dla oceanów. „Jeśli ludzkość nie przywróci dobrego stanu oceanów, poniesie konsekwencje w swoim własnym dobrobycie, poziomie życia i rozwoju. Dlatego rządy na świecie muszą zareagować na to, jakby to był problem, który dotyka bezpośrednio ich kraj.”

Obecne tempo pompowania dwutlenku węgla do oceanów jest 10-krotnie szybsze niż podczas ostatniego wielkiego wymierania, jakie miało miejsce w trakcie PETM. Naukowcy mogą śmiało mówić, że obecny trend zakwaszenia, jaki ma miejsce jest największy od 300 mln lat.

Naukowcy zajmujący się badaniem zmian na Ziemi wzywają rządy na świecie do zdecydowanych działań na rzecz redukcji emisji CO2, tak, aby poziom stężenia tego gazu nie przekroczył 450 ppm. Obecnie mamy już około 400 ppm i rośnie o ponad 2 ppm rocznie. Przy obecnych trendach poziom 450 ppm zostanie osiągnięty już w latach 30-tych tego wieku. Nic dziwnego, że od polityków naukowcy oczekują zdecydowanych i natychmiastowych działań.

Ani jedno państwo nie prowadzi porządnie walki z przełowieniem. Co najmniej 70% światowej populacji ryb jest nadmiernie eksploatowanych, dotyczy to także Polski. Raport stwierdza, że celem powinno być umożliwienie kontroli łowisk przez lokalne społeczności, z preferowaniem małych kutrów, a ograniczeniem połowów przez duże jednostki. Ponadto niezbędne jest zlikwidowanie dotacji dla flot rybackich, oraz zakaz używania sprzętu, który przyczynia się do nadmiernych połowów i niszczenia środowiska morskiego, takich jak wielkie sieci trałowe. Nie powinno się także ingerować w wody nienależące terytorialnie do żadnych państw.

W sprawozdaniu IPSO czytamy, że w wyniku odtlenienia oceanów (tzw. anoksja) poziom tlenu w 2100 roku może spaść o 7%. Będzie to spowodowane zarówno przez ścieki, wraz z którymi do mórz dostają się rolnicze nawozy, powodując zakwity, jak i w rezultacie globalnego ocieplenia. To poważny problem, gdyż odtlenienie powoduje powstawanie martwych stref beztlenowych.

Jak zauważył prof. Rogers: „Ludzie są nieświadomi ogromnej roli, jaką odgrywają oceany. Mało kto wie, że to właśnie fitoplankton produkuje 40% tlenu, który znajduje się w atmosferze i że 90% życia znajduje się w oceanach. (…) Oceany są tak rozległe, że istnieją obszary, który nigdy na dobre nie zbadaliśmy. Mamy bardzo słabą znajomość procesów biochemicznych, jakie zachodzą w oceanach, które są największym ekosystemem na świecie.”

Tłumaczenie: Hubert Bułgajewski

pl Źródło: The Guardian

Komentarze

07.10.2013 14:08 Adi

"Mało kto wie, że to właśnie fitoplankton produkuje 40% tlenu, który znajduje się w atmosferze"

A czy są jakieś badania pokazujące zależności między ilością CO2 w wodzie oceanicznej, produkcją tlenu przez fitoplankton a ilością tlenu w atmosferze?

Chodzi mi o to czy wymarcie fitoplanktonu i dalsze spalanie paliw kopalnych może obniżyć ilość tlenu w atmosferze na tyle, że się podusimy?

08.10.2013 1:50 gupol

dobra no bez przesady, to starszenie katastrofą i tak nic nie da. nie oszukujmy się.
@Adi
co do fitoplanktonu to też nie ma co trząść gaciami w obawie że całkowicie wymrze bo fitoplankton to nie tylko okrzemki. wystarczy poczytać dane paleontologiczne żeby sie dowiedzieć że w okresach o wyższym steżeniu CO2 fitoplankton budujący pancerzyki jest zastępowany przez fitoplankton bezpancerzykowy i większej zmiany stężenia tlenu niema.
"International Programme on the State of the Ocean (IPSO) w swoim ostatnim raporcie stwierdza, że zakwaszenie oceanów nie ma precedensu w znanej nam historii Ziemi."

czy to zdanie oznacza że obecnie mamy do czynienia z najgorszym przypadkiem anoksji oceanicznej w histori planety? przypuszczam że wątpię i mamy tu raczej do czynienia z jakims błędem w tłumaczeniu.
zresztą sama anoksja to na tej planecie nie pierwszyzna. od słynnej permskiej zagłady wywołanej wielokrotnym impaktem asteroid, podobna sytuacja miała miejsce wiele razy, zwłaszcza w erze mezozoicznej (np 90 i 130 mln lat temu gdy stężenie CO2 sięgało 2000- 3000 ppm) a mimo to od triasu zycie w oceanach rozwija sie nie przerwanie, i mam tu na myśli formy wielokomórkowe a nie bakterie. wystarczy podać przykład morskich gadów albo ogromnych. planktonożernych ryb wielkości wielorybów. szczególnie te ostatnie nie przetrwałyby całej ery mezozoicznej gdyby anoksja rzeczywiście była taka groźna i niszczycielska.
co innego toksyny które milionami ton co roku wlewamy do oceanów. to jest wielka niewiadoma i jeśli nadejdzie zagłada życia to właśnie z ich powodu a nie CO2.

08.10.2013 23:40 ŻENUJĄCE

To straszenie jest nieco przesadzone.Rośliny oceaniczne z równika przesuną się w stronę biegunów.Czytałem że banany rosną nawet na Islandii .Rośliny morskie z równika też mogą rosnąć w innym miejscu.

09.10.2013 4:21 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
Czytając ze zrozumieniem doszedłbyś do wniosku, że to nie tylko temperatura jest problemem, ale także wzrost kwasowości i związany ze wzrostem temperatury i zanieczyszczeniem spadek ilości tlenu. Ocean to nie proste urządzonko z jednym potencjometrem - podkręcasz temperaturę i roślinność równikowa przesuwa się w stronę biegunów. Jest to niestety troszkę bardziej skomplikowane i na moje oko nie wygląda miło. Strefy beztlenowe, wymarcie bardziej skomplikowanych form życia, dominacja gigantycznych meduz, aż wreszcie beztlenowe bakterie produkujące siarkowodór znajdą warunki rozwoju już nie w głębinach, a na powierzchni, co wprowadzi Ziemię w zupełnie odmienny stan równowagi, w którym nie wiem czy będzie dla nas miejsce i w którym z pewnością nie chciałbym się znaleźć. Problemem jest czas. Naukowcy z IPCC są ,z tego co widzę, bardzo ostrożni w opisie sytuacji. IPSO, o którym mowa w artykule, w swoim raporcie twierdzi, że z oceanami jest dużo gorzej. Poza tym wrzucamy Ziemię w inny stan równowagi nie w tempie jakie miało miejsce uprzednio w historii naszej planety - tysiące, setki tysięcy czy miliony lat - my ten okres czasu skumulowaliśmy do dziesiątek lat. To tak jakby nacisnąć przycisk na klawiaturze komputera nie przy pomocy palca a kuli wystrzelonej z pistoletu. Nie wiem czy istnieje klawiatura, która to wytrzyma. Ciekawe jak będzie z Ziemią.

09.10.2013 8:31 ŻENUJĄCE

"Czytając ze zrozumieniem doszedłbyś do wniosku, że to nie tylko temperatura jest problemem, ale także wzrost kwasowości i związany ze wzrostem temperatury i zanieczyszczeniem spadek ilości tlenu."
Piszesz od rzeczy.Ja to wiem od dawna i nigdzie nie napisałem, że to nie jest problem!Chodziło o to że rośliny mogą zwykle przenieść się w regiony aktualnie zimniejsze.A innym razem odnoś się tylko do tego co pisze zamiast sugerować że wiem mniej niż wiem.Do tego co do tlenu-sytuacja nie będzie w wodzie aż tak fatalna w związku ze wzrostem dni z wiatrem i związanym z tym łatwiejszym rozpuszczaniem się gazów w wodzie.Do tego czy masz pewność że te zakwaszenie będzie aż tak ważne dla roślin?Z tym że mam powody sądzić że ma to istotne znaczenie dla wielu minerałów.Czytałem o wielu podejrzanych zapadliskach np. tam gdzie jest wapień.
"Strefy beztlenowe, wymarcie bardziej skomplikowanych form życia, dominacja gigantycznych meduz, aż wreszcie beztlenowe bakterie produkujące siarkowodór znajdą warunki rozwoju już nie w głębinach, a na powierzchni, co wprowadzi Ziemię w zupełnie odmienny stan równowagi, w którym nie wiem czy będzie dla nas miejsce i w którym z pewnością nie chciałbym się znaleźć. "
Z tym odleciałeś w kosmos.Jakim cudem bakterie beztlenowe miałyby przeżyć tam gdzie jest sporo tlenu?Wraz z ociepleniem klimatu przynajmniej powierzchniowa warstwa wody będzie łatwiej parować(w globalnym zestawieniu będzie to spowodowane nie tylko samym wzrostem temperatury) ale także z tego samego powodu co parowanie będzie łatwiej rozpuszczać się powietrze w wodzie.A do tego spadek ilości tlenu w powietrzu jest minimalny.Spalenie wszystkiego co da się spalić na powierzchni Ziemi(pomijam ewentualne wnętrzności metaliczne ze środka) spowodowałoby obniżenie się ilości tlenu o około 2%.Ale jak się tego obawiasz mam "prosty" sposób aby zapobiec niedotlenieniu.Wystarczy zastosować np. wielką akcję produkcji stali i różnych metali metodą elektrolityczną,Np. wyprodukowanie 10 Tt żelaza z tlenku żelazowego Fe2O3 uwolniłoby około 4 Tt tlenu.Chociaż to by było sporo żelaza .Na 1 człowieka przypadałyby około 2 kt.Większy problem w tym że ilość energii do wyprodukowania takiej ilości byłaby bardzo spora i dotychczas jeszcze tyle żelaza nie zrobiono.Oczywiście można to uznać za kosmiczny pomysł ale na pewno by był skuteczny.Tyle że produkcja by kosztowała w przeliczeniu na 1 człowieka prawie milion złotych a globalnie byłaby to suma kosmiczna.Ciekawe czy dałoby się takie coś zrealizować?Nie zagłębiam się w to czy miałoby to sens

09.10.2013 8:55 Adi

@ Żenujące
Dużo, dużo CO2 rozpuści się jeszcze w oceanie zanim przekopiesz się ze zrozumieniem przez wiedzę, którą zasygnalizował Twój przedpiszca, bo prezecież są na ten temat stosowne badania naukowe i wnioski znich płynące.

Zadziwia mnie z jaką łatwością i bez cienia samokrytyki czy samoweryfikacji niektórzy snują tu fantazje o rzeczach, które są niewykonalne. Chyba dochodzi do głosu pokolenie z dysmaturą i wykształcone w najtańszej formie kształcenia - tablica plus kreda - w ogólniakach i na bzdetowatych humanistycznych studiach, które to pokolenie ma mgliste zrozumienie matematyki i praw fizyki, nie mówiąc już o kompletnym braku znajomości zagadnień inżynierskich i technicznych. Do tego zero jakiejkolwiek pożytecznej praktyki w leśnictwie, rolnictwie, energetyce, budownictwie czy inżynierii.

09.10.2013 21:31 h4r4d4

@ Żenujące
Przepraszam, jeśli poczułeś się urażony, ale chciałem po prostu zwrócić uwagę, że opierasz swoje wywody na błędnych założeniach. W kolejnym tekście znów rozmijasz się z prawami fizyki: "Wraz z ociepleniem klimatu przynajmniej powierzchniowa warstwa wody będzie łatwiej parować(w globalnym zestawieniu będzie to spowodowane nie tylko samym wzrostem temperatury) ale także z tego samego powodu co parowanie będzie łatwiej rozpuszczać się powietrze w wodzie."
Otóż rozpuszczalność tlenu maleje wraz z temperaturą - http://www.akwatech.pl/hodowla-ryb/26-wplyw-temperatury-wody-na-efektywnosc-napowietrzania1.html - tu jest tabelka.
Inne założenia też są błędne, trochę jak z tym skrzydłem tupolewa.
"Z tym odleciałeś w kosmos.Jakim cudem bakterie beztlenowe miałyby przeżyć tam gdzie jest sporo tlenu?" - scenariusz Ziemi siarkowodowrowej to jeden z możliwych finałów zmian - stan równowagi do którego może uda nam się wypchnąć Ziemię w wyniku naszego zamiłowania do paliw kopalnych. Miało to już miejsce w przeszłości - możesz poczytać o tym tu - http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/100/zmiany-klimatu-i-wielkie-wymieranie . Ma to wszystko związek z matematyką chaosu i zachowaniami bardzo złożonych układów, takich jak klimat, które właśnie żądzą się prawami matematyki chaosu. Jednym z tego skutków jest słynny efekt motyla, innym stany równowagi, oscylacje itd. Klimat się zmienia w naturalny sposób na zasadzie oscylacji będącej czasem pewnie jakąś sinusoidą, czasem bardziej pokrętnym dziwnym atraktorem, jednak zawsze przebywa w jakimś stanie równowagi. Sam z siebie nie wyjdzie poza pewne granice, chyba, że go do tego zmusi jakieś zjawisko - np asteroida czy wielka aktywność wulkaniczna, albo my. Oscylacje między epokami lodowcowymi a ociepleniami można też uznać za pewien stan równowagi. Stany równowagi można sobie wyobrazić jako zachowanie kulki położonej na pofalowanym terenie - np na chyboczącym się statku. Kulka leży w dołku i wraz z przechylaniem się statku w rytm fal turla się od jednego jego zbocza do drugiego - tak np można zobrazować stany oscylacji między epokami lodowcowymi a ociepleniami. Teraz wkraczamy my, zaczynamy przechylać statek i kulka oscyluje już coraz bliżej miejsca, w którym wypadnie z naszego dołka oznaczającego stan ziemi jaki znamy i przeturla się do innego. Jeśli przestaniemy przechylać statek odpowiednio wcześnie - kulka powróci do poprzedniego stanu równowagi, jeśli za późno - kulka wpadnie do innego dołka oznaczającego inny stan równowagi - czyli np. Ziemię siarkowodorową. Wtedy nawet jeśli przestaniemy przechylać statek, kulka w tym dołku już pozostanie.
Scenariusze IPCC są bardzo ostrożne. Do tej pory nasza emisja CO2 jest większa od najczarniejszych wcześniejszych założeń i wciąż rośnie, podobnie jest z np z topnieniem lodów wokół bieguna północnego. Naukowcy boją się stawiać zbyt radykalnych tez, żeby nie zostać posądzeni o panikarstwo albo nie potraktowani poważnie we własnym środowisku, ale powyższy tekst o oceanach wydaje się sugerować, że właśnie powinni brać pod uwagę scenariusze najczarniejsze.
@ADI - nie przesadzałbym z niechęcią do nauk humanistycznych - sam nie kończyłem studiów technicznych a nauki społeczne. Co prawda teraz pracuję jako programista, ale nie mieszałbym nigdy z błotem nauk humanistycznych. Jeśli ktoś ma chęć i zdolności może się dowiedzieć wszystkiego, bez względu na to jaki kierunek studiów skończył. Studiów nie dzieliłbym na dobre matematyczno-techniczne i złe, głupie humanistyczne - tylko po prostu na dobre i złe, na poziomie albo ściemniane. Poza tym nawet z najlepszego systemu edukacji można nic nie wynieść, jeśli się nie chce...
W naukach społecznych też jest mnóstwo matematyki, logiki, filozofii nauki i przywiązywania wagi do metodologii. Moim zdaniem problem polega raczej na zamknięciu nauk w ciasnych wyspecjalizowanych dziedzinach, gdzie jedni nie wiedzą o drugich. Najwięcej ciekawych rzeczy można odkryć na pograniczach dziedzin. Tak było właśnie z matematyką chaosu - jeden z jej twórców - Mandelbrot - zahaczał o geografię (linie brzegowe, granice i fraktale), ekonomię i giełdę, informatykę, o ile pamiętam biologię populacji. Matematyka chaosu będąca chyba ostatnim dużym nowym paradygmatem w nauce powstała właśnie dzięki skakaniu po różnych dziedzinach, wyjściu z ciasnej izolacji, specjalizacji.

09.10.2013 23:48 gupol

@żenujące
"Wystarczy zastosować np. wielką akcję produkcji stali i różnych metali metodą elektrolityczną"

nie wiem po co chcesz jechać z sopotu do gdańska przez kraków. przecież dużo lepszy efekt dałoby nawożenie oceanów żelazem. zwłaszcza w "martwych" strefach daleko od lądów, między równikiem a zwrotnikami. zakwit fitoplanktonu byłby dużo bardziej pożyteczny niż produkcja nadmiaru stali.
trzeba by też w końcu pomysleć o masowej uprawie glonów spożywczych takich jak Spirulina. problem glodu byłby rozwiązany:) żart. w końcu problem głodu to typowa społeczna przemoc systemowa która nie ma nic wspólnego z fizycznym niedoborem żywności.
nawiasem mówiąc podobno większość zasobów ropy naftowej powstała w czasie okresów silnego ocieplenia klimatu i jak wiadomo ropa naftowa to głównie szczątki fitoplanktonu który musiał sie intensywnie rozwijać w ciepłych morzach mezozoiku nawożonych minerałami z lądów na które padały ulewne deszcze. kto wie, może systuacja sie powtórzy i za 100 mln lat inne "inteligentne" istoty będą miały ten sam problem jak my teraz:)

13.10.2013 20:53 ŻENUJĄCE

"

@ Żenujące
Dużo, dużo CO2 rozpuści się jeszcze w oceanie zanim przekopiesz się ze zrozumieniem przez wiedzę, którą zasygnalizował Twój przedpiszca, bo prezecież są na ten temat stosowne badania naukowe i wnioski znich płynące. "
Czy zechciałbyś konkretnie napisać o co chodzi zamiast w głupi sposób sugerować że jestem niedouczony?
"
Zadziwia mnie z jaką łatwością i bez cienia samokrytyki czy samoweryfikacji niektórzy snują tu fantazje o rzeczach, które są niewykonalne."
Ale głupoty piszesz!Z tego co napisałem nic nie wynika na temat mojej samokrytyki!To że podałem przykład"trochę"problematyczny w wykonaniu to nie powód aby się czepiać!Idź lepiej do meczetu itp. przybytków marudzić.Ja przynajmniej jestem o tyle lepszy że nie twierdzę że tak powinno się robić.A LUDZIE TWOJEGO POKROJU DAWNIEJ TWIERDZILI ŻE METEORYTY NIE MOGĄ SPADAĆ Z GÓRY BO TO NIEMOŻLIWE(I TO NIE BYLE OBSZCZYMURKI ALE PROFESOROWI(ALBO ŻE NIE MOŻNA BĘDZIE LATAĆ.CZYŻBYŚ MI ZAZDROŚCIŁ FANTAZJI?Gdybym twierdził że to był dobry pomysł to miałbyś rację że mnie krytykujesz ale to był tylko przykład którego wcale nie polecałem.A czy mój pomysł jest niewykonalny top bym nie był pewien.Co najwyżej można poddać w wątpliwość czy top ma sens.Dawniej robili piramidy i się udawało.
"

@ Żenujące
Przepraszam, jeśli poczułeś się urażony, ale chciałem po prostu zwrócić uwagę, że opierasz swoje wywody na błędnych założeniach. W kolejnym tekście znów rozmijasz się z prawami fizyki: "Wraz z ociepleniem klimatu przynajmniej powierzchniowa warstwa wody będzie łatwiej parować(w globalnym zestawieniu będzie to spowodowane nie tylko samym wzrostem temperatury) ale także z tego samego powodu co parowanie będzie łatwiej rozpuszczać się powietrze w wodzie."
Otóż rozpuszczalność tlenu maleje wraz z temperaturą - http://www.akwatech.pl/hodowla-ryb/26-wplyw-temperatury-wody-na-efektywnosc-napowietrzania1.html - tu jest tabelka."
Kompletne bzdury piszesz!Nie pisałem że gazy będą lepiej się rozpuszczać z powodu wyższej temperatury a to sobie uroiłeś!
"Inne założenia też są błędne, trochę jak z tym skrzydłem tupolewa. "
Następny tekst w stylu"gdzieś tam zrobiłeś błąd i piszesz głupoty" a konkretów 0.
""Z tym odleciałeś w kosmos.Jakim cudem bakterie beztlenowe miałyby przeżyć tam gdzie jest sporo tlenu?" - scenariusz Ziemi siarkowodowrowej to jeden z możliwych finałów zmian - stan równowagi do którego może uda nam się wypchnąć Ziemię w wyniku naszego zamiłowania do paliw kopalnych."
Tylko co ma piernik do wiatraka.Ja pisałem o obecnej sytuacji a nie o czymś co jest w najbliższym czasie chyba niemożliwe(no chyba że asteroida zbliża się z prędkością zbliżona do prędkości światła.A przykład jest wysoce niestosowny jeszcze z innego powodu.Czy myślisz że dla ludzi największym problemem chwilę po uderzeniu tego kamienia w Ziemię będzie siarkowodór?Chyba prędzej gorąco a jak nie to to najpierw byśmy się podusili z powodu braku tlenu zanim te bakterie siarkowodorowe by masowo się pojawiły.
Zarzucacie mi pisanie fantastyki a przykłady co tu widzę są jeszcze mniej prawdopodobne.I w obecnej sytuacji bez takich wybryków nie ma szans na znaczny spadek ilości tlenu.
".10.2013 23:48 gupol

@żenujące
"Wystarczy zastosować np. wielką akcję produkcji stali i różnych metali metodą elektrolityczną"

nie wiem po co chcesz jechać z sopotu do gdańska przez kraków. przecież dużo lepszy efekt dałoby nawożenie oceanów żelazem. zwłaszcza w "martwych" strefach daleko od lądów, między równikiem a zwrotnikami. zakwit fitoplanktonu byłby dużo bardziej pożyteczny niż produkcja nadmiaru stali. "
Jesteś w zupełnym błędzie.Po przerobieniu całego CO2 na tlen tlenu by przybyło tylko ociupinkę.Po przerobieniu wszystkich związków tlenowych żelaza(w tym soli tlenowych i ewentualnie w inny sposób innych) na każdy gram powstałego żelaza 2 wartościowego przypadałoby około 1/4 grama tlenu a z 3 wartościowego około 2/5 grama.Związków żelaza jest znacznie więcej niż dwutlenku węgla więc ilość powstałego tlenu by była znacznie większa.Oczywiście to ze podałem przykład produkcji tlenu uważam że spalenie wszystkich paliw kopalnych nie spowoduje na tyle groźnego ubytku tlenu aby ludzie mogli się podusić.Natomiast mógłby być problem z ogniem.16% tlenu normalnie to jest mało w tym przypadku gdy się chce palić drewno.

13.10.2013 23:04 ŻENUJĄCE

A co do tego rozpuszczanie-wyraźnie napisałem że będzie łatwiejsze z innego powodu a nie wzrostu temperatury.Oczywiście tradycyjnie nie dotarło.Do tego zacytowałeś i jest tam zwrot"Z tego samego powodu" a nie zwrot "z powodu ocieplenia!To nie ja mam problem z fizyką ale Ty masz problem z językiem polskim.

14.10.2013 0:25 ŻENUJĄCE

Oczywiście miało być "co do tego rozpuszczania".No i chodziło o powstanie żelaza z związków żelaza 2 i 3 wartościowego.Właściwie to czy jest możliwe aby tlen w znacznych ilościach powstał wskutek przerobienia tlenowych związków żelaza w ciągu kilku reakcji w sposób naturalnych?Istnienie metali w środku Ziemi sugeruje że tak.Chociaż jeszcze nikt nie sprawdził naocznie co jest w środku Ziemi.

14.10.2013 0:45 gupol

@żenua
obawiam się że abstrahuje pan\pani od punktu odniesienia. przerabianie całego CO2? przerabianie wszystkich tlenowych związków żelaza? to są jakieś nonsensy i brednie. get real . takie teoretyzowania to totalna strata czasu. po co mielibyśmy to robić? bo zabraknie tlenu w atmosferze? prędzej niebo spadnie nam na głowy, ziemia stanie się płaska a w morzach wyschnie woda. idiotyzm.
a jeśliby na poważnie zacząć obliczać koszty energetyczno-kapitałowo-środowiskowe tego przedsięwzięcia... do tego trzeba być niespełna rozumu.

14.10.2013 5:32 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
Nie wiem czemu uważasz, czemu uważam za problem spadek tlenu w atmosferze. Choćbyśmy spalili wszystko, co można, spadek ilości tlenu będzie minimalny.Scenariusz ziemi siarkowodorowej jest spowodowany brakiem tlenu w oceanach a nie w atmosferze. Ciepła woda, choćby smagana wiatrem i parująca nie będzie dostatecznie rozpuszczać tlenu. Cytując artykuł, do którego podałem ci link, opisujący wielkie wymieranie jakie miało już miejsce w historii naszej planety i które najpewniej zakończyło się przejściem Ziemi w stan równowagi ziemi siarkowodorowej:

Trapy Syberyjskie wyemitowały do atmosfery 2000-20000 miliardów ton węgla. Zajęło im to mnóstwo czasu, dziesiątki tysięcy, a najpewniej setki tysięcy lat. Spalając wszystkie dostępne zasoby ropy, gazu i węgla (co wielu ludzi uznaje za oczywistość), w przeciągu okresu 100-1000 razy krótszego wpompujemy do atmosfery 5000 miliardów ton węgla. Nie wiemy dokładnie jak szybko dwutlenek węgla wydzielał się do atmosfery w trakcie każdego z tych dramatycznych okresów, znamy jednak jego stężenia podczas wymierań. Wiemy, że zagłady pod koniec ocieplenia paleoceńskiego i pod koniec triasu zaczęły się przy stężeniu CO2 wynoszącym około 1000 ppm. Taką koncentrację dwutlenku węgla w atmosferze możemy osiągnąć już w ciągu niecałych 100 lat! A to może wystarczyć, by rozpoczął się nowy okres oceanicznej anoksji.

Oceaniczna anoksja jest właśnie problemem, którego nie rozumiesz, nie rozumiesz jego skutków i pleciesz jakieś fantasmagorie.

14.10.2013 6:29 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
ps. Nawet jeśli dzięki produkcji tlenu na skalę masową wedle metod, które podajesz (kto w dzisiejszym kapitalistycznym, krótkowzrocznym, nastawionym na maksymalizację zysku świecie miałby się tego podjąć?) i wtłoczymy go do atmosfery, nie zmieni to wciąż obecnego w niej CO2 z gazu cieplarnianego w obojętny jak azot czy tlen i temperatura wciąż będzie rosnąć. A jeśli dojdzie do tego destabilizacja pokładów metanu i dalszy wzrost temperatury, seria zjawisk prowadzących do anoksji oceanicznej wydaje się bardzo prawdopodobna. Poza tym w geologicznej historii naszej planety nie było dodatkowych atrakcji, jakie jej cały czas gotujemy, jak chociażby wielka pacyficzna plama śmieci, mnóstwo innych zanieczyszczeń, wylesianie itd. Jesteśmy trochę w roli lekarza prowadzącego sadystyczne eksperymenty na pacjencie.
Niedobór tlenu w atmosferze nie jest problemem - problemem jest obecność w niej gazów cieplarnianych. Najlepszą metodą zachowania Ziemi jaką znamy byłoby przestać emitować CO2 dostatecznie wcześnie, nim uruchomimy machinę przejścia naszej planety w inny stan równowagi. Można też oczywiście myśleć o jakichś metodach geoinżynieryjnych pozwalających na usuwanie CO2 albo zmniejszających napromieniowanie słoneczne - ale to już jest leczenie uzależnienia innym uzależnieniem. Produkcja tlenu wygląda przy tym wszystkim jak leczenie narkomana herbatką miętową. Pewnie nie zaszkodzi, ale też nie pomoże.

14.10.2013 9:41 ŻENUJĄCE

"gupol

@żenua
obawiam się że abstrahuje pan\pani od punktu odniesienia. przerabianie całego CO2? przerabianie wszystkich tlenowych związków żelaza? to są jakieś nonsensy i brednie. get real . takie teoretyzowania to totalna strata czasu. "
To nie są brednie.Możesz podważać sens robienia tego ale pisząc"brednie" twierdzisz że to jest niemożliwe a to bzdura że jest niemożliwe!
I nie pisz że teoretyzowanie to strata czasu!W wielu przypadkach by się przydały teoretyczne modele nawet w sprawie zmian klimatu.Np. można porównać zmiany klimatu na hipotetycznych planetach z klimatem podobnym do ziemskiego ale gdzie jest np. znacznie więcej powierzchni wody albo lądu.Dzięki takim teoretycznym rozważaniom dokonano wielu wynalazków i nie wiem czemu się czepiasz z tego powodu.Ch6yba jesteś jakimś zwolennikiem cenzury wielkiego kalibru jak nie znosisz nawet takich opowiadanek.Może jeszcze poprzesz ocenzurowanie gumisiów itp. tworów artystycznych?
"a jeśliby na poważnie zacząć obliczać koszty energetyczno-kapitałowo-środowiskowe tego przedsięwzięcia... do tego trzeba być niespełna rozumu."
Ale brednie wypisujesz.Właśnie czasami nawet warto to robić.I niespełna rozumu to są rządzący w Polsce.Ja po prostu czasami opisuję teorię.I chyba nie uważasz że zrobiłem wielki błąd w obliczeniach kosztów tego żelaza?Aktualnie jest niższy koszt ale uwzględniłem to że później będzie drogo i oszacowałem koszt na 0.5zł/kg.
"Nie wiem czemu uważasz, czemu uważam za problem spadek tlenu w atmosferze. "
Niby gdzie to napisałem?
" Choćbyśmy spalili wszystko, co można, spadek ilości tlenu będzie minimalny."
Przecież napisałem że około 5% więc po co o tym piszesz?Do tego 5% to raczej nie jest spadek minimalny.Jak pisałem dla ognia i nawet oddychania normalnie to problematyczne.Zwłaszcza w przypadku dużej wysokości.
"Scenariusz ziemi siarkowodorowej jest spowodowany brakiem tlenu w oceanach a nie w atmosferze. Ciepła woda, choćby smagana wiatrem i parująca nie będzie dostatecznie rozpuszczać tlenu"
Mocno przesadzasz z tym zagrożeniem!Musiałoby być bardzo mało tlenu aby było na powierzchni bardzo dużo siarkowodoru.No i jeszcze jedna sprawa-pominąłeś w swoim wywodzie że w wysokiej temperaturze siarkowodór jest prędzej niszczony przez tlen.
"Cytując artykuł, do którego podałem ci link, opisujący wielkie wymieranie jakie miało już miejsce w historii naszej planety i które najpewniej zakończyło się przejściem Ziemi w stan równowagi ziemi siarkowodorowej"
Czyli podałeś przykład oderwany zupełnie od dzisiejszej rzeczywistości i mocno niestosowny.
Z tego co czytałem zagrożenie siarkowodorem istnieje normalnie tylko w wodach głębinowych.
"Nie wiemy dokładnie jak szybko dwutlenek węgla wydzielał się do atmosfery w trakcie każdego z tych dramatycznych okresów, znamy jednak jego stężenia podczas wymierań. Wiemy, że zagłady pod koniec ocieplenia paleoceńskiego i pod koniec triasu zaczęły się przy stężeniu CO2 wynoszącym około 1000 ppm. "
Jeżeli chodzi o te historyjki to jestem sceptyczny.Nie twierdzę że klimat się nie zmieniał ale mam podstawy wątpić aby szczegóły były prawidłowo podane.Jest to zbyt skomplikowane aby mogli udowodnić że to prawda(przynajmniej jeżeli chodzi o terminy wydarzeń).Widziałem że podali że typki od badań lodu i czasu gdzie co kiedy w nim było oszacowali jakiś lód że ma 1000 lat a obok leżał samochodzik zamrożony.Oczywiście niektórzy by to stwierdzili że wniosek jest oczywisty i to najstarszy pojazd na silnik spalinowy na Ziemi mający 1000 lat.
"
Oceaniczna anoksja jest właśnie problemem, którego nie rozumiesz, nie rozumiesz jego skutków i pleciesz jakieś fantasmagorie."
A może zechcesz to udowodnić?Bo tamten przykład co podałeś jest mocno nie na temat jeżeli chodzi o aktualną rzeczywistość.Do tego to co piszesz jedynie świadczy ze takie coś może wystąpić.Jednak nie udowodniłeś że zaistnieją w najbliższym czasie warunki które umożliwia wystąpienie tego na wielką skalę.Porównaj sobie produkcję siarkowodoru oraz ilość tlenu w powietrzu i nawet rozpuszczonego w wodzie.
" A jeśli dojdzie do tego destabilizacja pokładów metanu i dalszy wzrost temperatury, seria zjawisk prowadzących do anoksji oceanicznej wydaje się bardzo prawdopodobna"
Nie widzę na to dowodów aby miało coś takiego zaistnieć na wielką skalę.Może byś wreszcie przedstawił coś konkretnego?Jedyne z czym bym się zgodził(a nie jest to związane z samym siarkowodorem) to jest to ze lokalnie emisja metanu mogłaby być znaczna i wskutek dużej ilości metanu w wodzie siarkowodór by był tylko w niewielkim stopniu utleniany.Ale to nie wystarczy aby zaistniała globalna katastrofa siarkowodorowa.
"Niedobór tlenu w atmosferze nie jest problemem - problemem jest obecność w niej gazów cieplarnianych."
To 1 może kiedyś stać się problemem.Już teraz zaobserwowano pewien ubytek tlenu w atmosferze w porównaniu z danymi z początku poprzedniego wieku.
"Najlepszą metodą zachowania Ziemi jaką znamy byłoby przestać emitować CO2 dostatecznie wcześnie, nim uruchomimy machinę przejścia naszej planety w inny stan równowagi."
Obawiam się że to jest niewystarczające.Dopiero emisja wszystkich gazów cieplarnianych zmniejszona o 100% mogłaby powstrzymać po kilku latach ocieplanie klimatu.
"Produkcja tlenu wygląda przy tym wszystkim jak leczenie narkomana herbatką miętową. Pewnie nie zaszkodzi, ale też nie pomoże."
Ale ja nie pisałem że to miałoby być panaceum na ocieplenie klimatu ale na niedotlenienie.
I jeszcze co do tego-wiadomo śmieci nie są czymś pozytywnym ale istnienie niektórych też ma zalety.Np. nie spalenie tworzyw sztucznych i magazynowanie na śmietniku przyczynia się do tego ze jest mniej CO2 w atmosferze.
A co do teorii-sprawdzę z kim to pisałem bo chciałbym dokończyć zaległą sprawę na temat możliwości ocieplenia klimatu.

14.10.2013 21:10 gupol

@żanujace
dobra nie gorączkuj sie tak. sory ale wiadomo kiedy głupi żartuje?
nie mam nic przeciwko zabawie w teoretyzowanie i opowiadanie bajek ale jeśli już to powinno się mówić wprost że sobie żartujesz bo czytaja to ludzie niewtajemniczeni w temat i mogą dostać małpiego rozumu.
potem jest masa roboty w prostawaniu błędnych przekonań. np niedawno ktoś tu forsował pomysł żeby topniejące grudy lodowców z grenlandii wozić tankowcami do afryki.
teoretycznie owszem , da się zrobić ale w praktyce- nonsens. kumasz o co chodzi? nastęnym razem na końcu zdania w którym teoretyzujesz stawiaj znak ":)". to będzie znaczyć że żartujesz i nie będę sie czepiał.

14.10.2013 23:56 ŻENUJĄCE

"
nie mam nic przeciwko zabawie w teoretyzowanie i opowiadanie bajek ale jeśli już to powinno się mówić wprost że sobie żartujesz bo czytaja to ludzie niewtajemniczeni w temat i mogą dostać małpiego rozumu. "
Ale tu nie chodziło o żart tylko że teoretycznie takie coś można wykonać po dłuższym czasie.Bo żartem nie można nazwać tego że zrobienie tego co napisałem byłoby jednoznaczne z powstaniem znacznej ilości tlenu.Natomiast nie twierdziłem że są powody aby teraz wykonywać tak radykalne działania bo nie ma takiej potrzeby.
"potem jest masa roboty w prostawaniu błędnych przekonań. np niedawno ktoś tu forsował pomysł żeby topniejące grudy lodowców z grenlandii wozić tankowcami do afryki. "
Tylko że ja nigdy nie pisałem że warto to co opisałem robić przynajmniej w tej chwili i na tak wielką skalę.
"teoretycznie owszem , da się zrobić ale w praktyce- nonsens. kumasz o co chodzi? nastęnym razem na końcu zdania w którym teoretyzujesz stawiaj znak ":)". to będzie znaczyć że żartujesz i nie będę sie czepiał."
Nie chce mi się kombinować bo nie wiem dokładnie co masz na celu.Czy chodzi o wiarę innych czy to uznasz za żart.Jeżeli napisze wyraźnie że uważam że trzeba tak zrobić to oznacza że uważam to za coś co powinno się zrobić.A jeżeli piszę że można takie coś zrobić to niekoniecznie jest sens to robić ale jest to możliwe.
A jeżeli chodzi o podobne propozycje to myślę że chyba lepiej mieć górę śmieci z tworzyw sztucznych niż więcej dwutlenku węgla w powietrzu.Wtedy będzie więcej tlenu i mniej dwutlenku węgla.

15.10.2013 5:36 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
Oceaniczna anoksja jest właśnie problemem, którego nie rozumiesz, nie rozumiesz jego skutków i pleciesz jakieś fantasmagorie."
A może zechcesz to udowodnić?Bo tamten przykład co podałeś jest mocno nie na temat jeżeli chodzi o aktualną rzeczywistość.Do tego to co piszesz jedynie świadczy ze takie coś może wystąpić.Jednak nie udowodniłeś że zaistnieją w najbliższym czasie warunki które umożliwia wystąpienie tego na wielką skalę.Porównaj sobie produkcję siarkowodoru oraz ilość tlenu w powietrzu i nawet rozpuszczonego w wodzie.

W takim razie o aktualnej rzeczywistości - znów cytaty:

Obecne tempo pompowania dwutlenku węgla do oceanów jest 10-krotnie szybsze niż podczas ostatniego wielkiego wymierania, jakie miało miejsce w trakcie PETM. Naukowcy mogą śmiało mówić, że obecny trend zakwaszenia (oceanów), jaki ma miejsce jest największy od 300 mln lat.

...

W sprawozdaniu IPSO czytamy, że w wyniku odtlenienia oceanów (tzw. anoksja) poziom tlenu w 2100 roku może spaść o 7%. Będzie to spowodowane zarówno przez ścieki, wraz z którymi do mórz dostają się rolnicze nawozy, powodując zakwity, jak i w rezultacie globalnego ocieplenia. To poważny problem, gdyż odtlenienie powoduje powstawanie martwych stref beztlenowych.

Czy wiesz z jakiego artykułu są to cytaty?
Nawet jeśli uznamy Ziemię siarkowodorową za słabo udowodnioną, można zauważyć pewną prostą zależność - wielkie wymierania zapoczątkowane były wzrostem ilości CO2 w atmosferze i znacznym ociepleniem klimatu. Było tak zarówno podczas Paleoceńsko-eoceńskiego maksimum termicznego jak i Wymierania permskiego. Żyjemy na lądach, które stanowią 29% powierzchni Ziemi. To co wyprawiamy z atmosferą wpływa na oceany. Według IPCC , oceany pochłaniają jedną trzecia dwutlenku węgla emitowanego przez ludzi. To, co stanie się z oceanami w przyszłości jest w stanie zadecydować o dalszych losach życia na Ziemi. Czy dojdzie do anoksji i bakterie siarkowodorowe dotrą na powierzchnię wody trując lądy? Jest to możliwe, ale zależy to po pierwsze od nas - czy homo czasem sapiens jakoś sensownie zareaguje na to co sam robi ze światem. Poza tym Ziemia jest strasznie skomplikowanym tworem rządzonym prawami matematyki chaosu. Nie powtarzamy dokładnie sytuacji sprzed milionów lat, nasycamy atmosferę dwutlenkiem węgla rząd lub parę rzędów wielkości szybciej niż to miało miejsce w historii geologicznej, dodajemy do tego mnóstwo innych zanieczyszczeń - jak w związku z tym zachowa się tak skomplikowany układ jakim jest Ziemia? Nie sądzę, żeby było to miłe dla żyjących na niej stworzeń. Jest to oczywiście do pewnego stopnia nieprzewidywalne, ale jednym z prawdopodobnych zachowań jest Ziemia siarkowodorowa. Obawiam się, że mogą być też gorsze scenariusze.

15.10.2013 9:00 ŻENUJĄCE

"W sprawozdaniu IPSO czytamy, że w wyniku odtlenienia oceanów (tzw. anoksja) poziom tlenu w 2100 roku może spaść o 7%."
Z naciskiem na "może".
" Będzie to spowodowane zarówno przez ścieki, wraz z którymi do mórz dostają się rolnicze nawozy, powodując zakwity, jak i w rezultacie globalnego ocieplenia."
To jest już mocno naciągane z tymi ściekami.Może napiszesz z czego miałyby one powstawać jak za pół wieku zasoby ropy naftowej będą dogorywać a nawet te łupki przypuszczalnie będą w sporym stopniu zużyte?
" To poważny problem, gdyż odtlenienie powoduje powstawanie martwych stref beztlenowych."
Tylko nie wiadomo jakiego kalibru musi być to odtlenienie.Do tego pisałem wyraźnie że wystąpią 2 przyczyny ułatwiające rozpuszczanie tlenu w wodzie i przez to ocieplenie nie będzie aż tak groźne dla stężenia tlenu w wodzie jak sugerujesz .
"Nawet jeśli uznamy Ziemię siarkowodorową za słabo udowodnioną, można zauważyć pewną prostą zależność - wielkie wymierania zapoczątkowane były wzrostem ilości CO2 w atmosferze i znacznym ociepleniem klimatu."
Przyczyna mogła być inna-np. brak możliwości ucieczki stworów w miejsca zimniejsze.Np. dlatego że w stronę bieguna był ocean.A wzrost temperatury średniej w strefie międzyzwrotnikowej o 5 stopni byłby zagrożeniem dla życia wielu tamtejszych stworów.Do tego te stwory raczej nie były wybitnymi naukowcami i jak w lato im się robiło za gorąco to jak miały uciekać z równika skoro nie widziały że daleko jest zimniej.Natomiast z równika jakby przesuwały się na północ to temperatura by rosła.I o tym nie napisałeś.
"Czy dojdzie do anoksji i bakterie siarkowodorowe dotrą na powierzchnię wody trując lądy? Jest to możliwe, ale zależy to po pierwsze od nas - czy homo czasem sapiens jakoś sensownie zareaguje na to co sam robi ze światem"
Pominąłeś tu istotną sprawę-czy siarkowodór będzie miał z czego się tworzyć.A nawet jeżeli w oceanach by była masakra to siarkowodór w powietrzu jest dość nietrwały.
Poza tym nie wiadomo ile wtedy było tlenu.Z tego co czytałem wynika że jego ilość na Ziemi generalnie rośnie(oczywiście pomijam efekty spalania węgla i ropy-chodzi o skale czasu w porównaniu do życia Ziemi).Nawet znalazłem ciekawą hipotezę.Była też oficjalna ale ta przyczyna co znalazłem też mogła mieć znaczenie.Jak widać ten opis co przedstawiłeś ma spore braki.

15.10.2013 15:50 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
"Jak widać ten opis co przedstawiłeś ma spore braki."
Nie ja przedstawiłem ten opis tylko spora grupa czołowych naukowców zajmujących się klimatem i oceanami. Użyłeś w jednym z wpisów słowa klucza - "sceptyczny". Co jest powodem odrzucania przez Ciebie tego, co mówią naukowcy specjaliści w tej dziedzinie? Masz większe doświadczenie od nich, dostęp do większej ilości pewniejszych danych, a może po prostu jesteś od nich mądrzejszy?
Sceptycyzm w tego rodzaju podejściu do sprawy jest słowem kluczem pozwalającym nie zgodzić się z dowolną tezą, która z przyczyn zapewne psychologicznych nie pasuje delikwentowi. Bo kto chciałby się pogodzić z faktem, ze jego działalność jako gatunku, jeśli nie ulegnie zmianie, może z dużym prawdopodobieństwem doprowadzić do zagłady życia na Ziemi, kolejnego wielkiego wymierania. Jeśli do tego dany osobnik ma ugruntowane poglądy niezgodne z tym co mówi współczesna nauka, mamy tu do czynienia z dużym dysonansem poznawczym, który najłatwiej usunąć używając słowa klucza "sceptycyzm" i nie przyjąć do wiadomości dowolnie wybranych twierdzeń, jeśli nie pasują do danej wizji świata.
Oczywiście nauka błądzi, czasem wymyślając fantasmagorie jak np eter, w którym miały się rozchodzić fale radiowe. Jednak dziś za dużo już wiemy o świecie, żeby nie brać pod uwagę tego, co mówią czołowi klimatolodzy czy naukowcy zajmujący się oceanami. Skrajny sceptycyzm wobec nauki i branie wszystkiego na chłopski rozum nie pozwoliłoby Ci się zgodzić nawet z faktem, że Ziemia jest kulą. Przecież tego nie widać! Kto takie bzdury wymyślił?! Ziemia jest płaska!

15.10.2013 20:16 ŻENUJĄCE

"
"Jak widać ten opis co przedstawiłeś ma spore braki."
Nie ja przedstawiłem ten opis tylko spora grupa czołowych naukowców zajmujących się klimatem i oceanami. Użyłeś w jednym z wpisów słowa klucza - "sceptyczny". Co jest powodem odrzucania przez Ciebie tego, co mówią naukowcy specjaliści w tej dziedzinie? Masz większe doświadczenie od nich, dostęp do większej ilości pewniejszych danych, a może po prostu jesteś od nich mądrzejszy?"
Bo podobno jak coś można zepsuć to się zepsuje.A to jest zbyt skomplikowane aby bez dogłębnej analizy uznać za słuszne.Do tego już się popisali"znamienici"naukowcy prognozami powierzchni lodu na Arktyce.Jeżeli zrobili z tym błąd to błąd musi być też w prognozowanej temperaturze o ile nie będzie niespodzianek bo to był błąd ogromnego kalibru.Nie 5 czy 10% ale ponad 100% .Jeżeli chodzi o zupełny zanik lodu to błąd raczej będzie jeszcze większy.I nie pisz"odrzucania" bo ja tylko wątpię.Natomiast nie mogę stwierdzić w 100% w każdym przypadku że jest błąd.A ja nie lubię być w błędzie.I nie myl sceptycyzmu z dogmatyzmem bo to niezupełnie to samo.
"Jednak dziś za dużo już wiemy o świecie, żeby nie brać pod uwagę tego, co mówią czołowi klimatolodzy czy naukowcy zajmujący się oceanami."
Niestety ale do analizy niektórych danych są potrzebne skomplikowane obliczenia i większości ludzi brakuje nie tylko wiedzy ale co gorsze umiejętności umysłowych aby to przeanalizować.Więc ja uważam że czepianie się kogoś że jest sceptykiem to przesada.No chyba że twierdzi że to bzdura a nie ma na to dowodów.A ja tego nie robię.A piszesz jak jakiś klecha że mam wierzyć bo karze.Nic dziwnego że wielu sceptyków klimatycznych to olewa bo to nie jest żaden argument.

15.10.2013 20:45 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
"A piszesz jak jakiś klecha że mam wierzyć bo karze."
To nie jest kwestia wiary a zrozumienia otaczającego nas świata. Ziemia jest bardzo złożonym systemem rządzącym się prawami matematyki chaosu, zatem jest deterministyczna, ale nieprzewidywalna. Jeśli grupa naukowców pisze, że w 2100 roku ilość tlenu w oceanach może spaść o 7% - znaczy to, że mówią o pewnym trendzie - bo tylko o tym można mówić w wypadku tak złożonych systemów. Ilość tlenu może spaść o 7%, ale ja raczej stawiałbym, że będzie to więcej, bo do tej pory rzeczywistość okazuje się zazwyczaj gorsza od przewidywań, najczarniejszych scenariuszy. Czepianie się, że przewidywania na kilkadziesiąt lat w przód mogą się okazać procentowo niedokładne oznacza totalne niezrozumienie zachowania tak złożonych układów jak klimat. Możemy przewidzieć w którą stronę pójdą zmiany. Dokładnych wyników tych zmian już nie. Jedno jest pewne - zmiany idą w kierunku kolejnego wielkiego wymierania i jeśli nic z tym nie zrobimy najpewniej tak się skończą.

16.10.2013 10:26 ŻENUJĄCE

"To nie jest kwestia wiary a zrozumienia otaczającego nas świata."
Obawiam się że do większości rzeczy nie ma nikogo co by mógł to przeanalizować i na 100% stwierdzić że to prawda.Podważana jest zasada zachowania pędu i zjawisko temperatury krytycznej.A to ze czegoś nie wiem to nie znaczy że koniecznie powinienem wiedzieć.Mam ważniejsze sprawy do nauki niż dokładna analiza dawnego klimatu.
"Jeśli grupa naukowców pisze, że w 2100 roku ilość tlenu w oceanach może spaść o 7% - znaczy to, że mówią o pewnym trendzie - bo tylko o tym można mówić w wypadku tak złożonych systemów. Ilość tlenu może spaść o 7%, ale ja raczej stawiałbym, że będzie to więcej, bo do tej pory rzeczywistość okazuje się zazwyczaj gorsza od przewidywań, najczarniejszych scenariuszy."
Ale nie ma takiej korelacji!Kiedyś straszono że ulice zatoną w gównach końskich ale tego nie widać.Co do tego co piszesz mogę się zgodzić tylko z tym że ilość tlenu w wodzie ulegnie zmniejszeniu ale co do szczegółów to wolę się nie wyrażać.
"Dokładnych wyników tych zmian już nie. Jedno jest pewne - zmiany idą w kierunku kolejnego wielkiego wymierania i jeśli nic z tym nie zrobimy najpewniej tak się skończą."
Obawiam się że mogłeś z tego błędne wnioski na temat polityki wyciągnąć.Wyobraź sobie że w przypadku słabego ocieplenia Polska miałaby być zaatakowana np. przez USA a jakby znacznie się ociepliło to nie.Może jednak lepiej wybrać mniejsze zło?

16.10.2013 16:42 h4r4d4

@ŻENUJĄCE
"Ale nie ma takiej korelacji!Kiedyś straszono że ulice zatoną w gównach końskich ale tego nie widać.Co do tego co piszesz mogę się zgodzić tylko z tym że ilość tlenu w wodzie ulegnie zmniejszeniu ale co do szczegółów to wolę się nie wyrażać."
Właśnie chodzi o to, że jest korelacja pomiędzy wzrostem ilości dwutlenku węgla w atmosferze, temperaturą, zakwaszeniem oceanów i spadkiem ilości tlenu w oceanach. Większość jeśli nie wszystkie z wielkich wymierań mają znamiona takich właśnie objawów. Potencjalnie śmiertelne trio czynników - ocieplenie, zakwaszenie i niedotlenienie - wpływa na dzisiejsze oceany. Do tego dochodzi przełowienie i zanieczyszczenie. Rafy koralowe umrą w ciągu kilku dekad, jeśli sytuacja się nie zmieni. A zmiany postępują szybciej niż sądzono. O tym mówi raport IPSO, na temat którego jest artykuł, który komentujemy. http://www.stateoftheocean.org/research.cfm
"Kiedyś straszono że ulice zatoną w gównach końskich ale tego nie widać."
Kiedyś też umarła cywilizacja Wysp Wielkanocnych - co było skutkiem wzrostu wykładniczego populacji, presji na środowisko i ograniczonych zasobów. Dziś cała planeta jest w takiej samej sytuacji.
Dla mnie kluczem do zrozumienia świata jest matematyka i chyba psychologia. Kiedy mówię o matematyce nie mam na myśli skomplikowanych obliczeń i wzorów, ale wnioski z niej wypływające. Matematyka chaosu mówi o zachowaniu złożonych układów rządzonych równaniami nieliniowymi, gdzie wynik odwołuje się na linii czasu sam do siebie na zasadzie iteracji. Tak w 99% działa rzeczywistość. Stare liniowe równania fizyczne opisują jedynie jej drobne, w pełni deterministyczne fragmenty, które możemy sobie policzyć niemal ze 100% pewnością. Kiedy mówimy o złożonych układach, jak np klimat, żeby je zrozumieć, musimy się odnieść do matematyki chaosu, która daje obraz bardziej ogólny i pozwala patrzeć nie na mały wycinek świata, a na całość. Drugim czynnikiem, który ma wpływ szczególnie w tym momencie na Ziemię i naszą cywilizację, jest wzrost wykładniczy. Niedawno na tym portalu przeczytałem wspaniały przykład pozwalający zrozumieć jego znaczenie - eksperyment myślowy polegający na wypełnieniu stadionu wodą - polecam: http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2503/kurs-na-zderzenie-problemem-jest-procent-skladany -
"Wyobraźcie sobie magiczny kroplomierz, z którego na waszą lewą dłoń spada pojedyncza kropla wody. Magia polega na tym, że co minutę kropla powiększa się dwukrotnie. Na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic szczególnego, tyle tylko że po minucie zamiast maleńkiej kropli mamy na dłoni dwa razy większą kroplę. Po kolejnej minucie warstwa wody będzie już miała prawie średnicę dziesięciocentówki, a po sześciu minutach woda na dłoni mogłaby wypełnić naparstek.
Załóżmy teraz, że zabieramy nasz magiczny kroplomierz na stadion Fenwey Park i ustawiamy go o 12:00 w miejscu, skąd zawodnik rzuca piłką. Aby było ciekawiej, ustalmy, że stadion został uszczelniony, a zostałeś przykuty kajdankami do krzesła w najwyższym rzędzie. Pytanie brzmi: Ile masz czasu, by uwolnić się z kajdanek? Kiedy stadion zostanie całkowicie wypełniony wodą?
(...)
kropelki wody zdołają wypełnić całkowicie stadion w czasie krótszym niż 50 minut!"
W dodatku niemal cały przyrost ilości wody nastąpi w ostatnich 4 minutach!
"Siedzieliśmy sobie na naszych ławeczkach przez 45 minut i wydawało się, że nic takiego się nie dzieje, aż tu w ostatnich czterech minutach – bach! – i cały stadion został zatopiony."
To jest właśnie to prawo matematyki, którego ludzkość nie rozumie i które zabiło cywilizację Wysp Wielkanocnych, a teraz może zagrozić całej planecie. Bo wzrost wykładniczy dotyczy całej populacji, zarówno pod względem jej liczebności, pod względem ekonomii jak i jej presji na środowisko. Presję na środowisko może zahamować jedynie koniec zasobów, ale wtedy nie wiadomo, czy będzie już co ratować. Różnica pomiędzy ilością końskiego łajna na ulicach a naszą presją na środowisko w tym momencie polega na tym, że przyrost ilości końskiego łajna następował w poprzedzających pełne zalanie stadionu 45 minutach, teraz natomiast nasza cywilizacja wkracza jako całość w finalne 4 minuty. Tak właśnie wygląda wykres w kształcie kija hokejowego obrazujący wzrost temperatury na Ziemi i tak zapewne wyglądają wykresy obrazujące wzrost niemal wszystkiego co związane z naszą cywilizacją - produkcji plastiku, emisji CO2, ilości śmieci itd. Dlatego własnie sytuacja jest alarmująca i naukowcy IPSO czy IPCC i tak zachowują stoicki spokój.
"A to ze czegoś nie wiem to nie znaczy że koniecznie powinienem wiedzieć.Mam ważniejsze sprawy do nauki niż dokładna analiza dawnego klimatu."
Nie wiem jak Ciebie, ale mnie do poznawania nowych rzeczy zmusza nie konieczność nauki, ale ciekawość, chęć zrozumienia świata. Bo niewątpliwie żyjemy w ciekawych czasach.
Nauka jako całość rozwija się nie przez kumulację wiedzy a na zasadzie tworzenia równoległych paradygmatów, po między którymi może dochodzić do walki albo które mogą współegzystować tłumacząc dany fragment rzeczywistości na różne sposoby - jak np fizyka kwantowa i teoria względności. Do tego dochodzi socjologia nauki - często nowe paradygmaty natrafiają na duży opór ze strony konserwatywnego środowiska naukowego - tak było własnie z matematyką chaosu. Ciągle mało kto traktuje ją dostatecznie serio i w systemie edukacji jest olewana, nie dowiesz się o niej za dużo w szkole, choć jest w stanie wytłumaczyć bardzo wiele z otaczającego świata. Pozostaje ciekawość i chęć zrozumienia rzeczywistości i zdobywanie przynajmniej ogólnej wiedzy na ten temat samemu. Poza tym mam wrażenie, że temu właśnie służy też ten portal i jeśli go czytasz i komentujesz, to też chcesz się czegoś dowiedzieć o świecie.

17.10.2013 1:35 ŻENUJĄCE

"Ale nie ma takiej korelacji!Kiedyś straszono że ulice zatoną w gównach końskich ale tego nie widać.Co do tego co piszesz mogę się zgodzić tylko z tym że ilość tlenu w wodzie ulegnie zmniejszeniu ale co do szczegółów to wolę się nie wyrażać."
Właśnie chodzi o to, że jest korelacja pomiędzy wzrostem ilości dwutlenku węgla w atmosferze, temperaturą, zakwaszeniem oceanów i spadkiem ilości tlenu w oceanach."
Ale ja nie odnosiłem się do tego!
"Dla mnie kluczem do zrozumienia świata jest matematyka i chyba psychologia."
Chyba jednak logika jest ważniejsza.
"Drugim czynnikiem, który ma wpływ szczególnie w tym momencie na Ziemię i naszą cywilizację, jest wzrost wykładniczy. Niedawno na tym portalu przeczytałem wspaniały przykład pozwalający zrozumieć jego znaczenie - eksperyment myślowy polegający na wypełnieniu stadionu wodą - polecam: http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2503/kurs-na-zderzenie-problemem-jest-procent-skladany "
Tu prosty komentarz o tym i na temat po części przypadków w stylu jak z tupolewem i nie tylko: http://www.youtube.com/watch?v=LBmUBMnuU2k .
Do tego problem leży przede wszystkim w niegospodarności,przestępstwach itp. oraz zachłanności .
"Wyobraźcie sobie magiczny kroplomierz, z którego na waszą lewą dłoń spada pojedyncza kropla wody. Magia polega na tym, że co minutę kropla powiększa się dwukrotnie. Na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic szczególnego, tyle tylko że po minucie zamiast maleńkiej kropli mamy na dłoni dwa razy większą kroplę. Po kolejnej minucie warstwa wody będzie już miała prawie średnicę dziesięciocentówki, a po sześciu minutach woda na dłoni mogłaby wypełnić naparstek.
Załóżmy teraz, że zabieramy nasz magiczny kroplomierz na stadion Fenwey Park i ustawiamy go o 12:00 w miejscu, skąd zawodnik rzuca piłką. Aby było ciekawiej, ustalmy, że stadion został uszczelniony, a zostałeś przykuty kajdankami do krzesła w najwyższym rzędzie. Pytanie brzmi: Ile masz czasu, by uwolnić się z kajdanek? Kiedy stadion zostanie całkowicie wypełniony wodą?
(...)
kropelki wody zdołają wypełnić całkowicie stadion w czasie krótszym niż 50 minut!"
W dodatku niemal cały przyrost ilości wody nastąpi w ostatnich 4 minutach!
"Siedzieliśmy sobie na naszych ławeczkach przez 45 minut i wydawało się, że nic takiego się nie dzieje, aż tu w ostatnich czterech minutach – bach! – i cały stadion został zatopiony.""
Tyle że ja na takie coś bardzo zwracam uwagę.
"Dlatego własnie sytuacja jest alarmująca i naukowcy IPSO czy IPCC i tak zachowują stoicki spokój."
A po co by mieli co innego robić?
"
Nie wiem jak Ciebie, ale mnie do poznawania nowych rzeczy zmusza nie konieczność nauki, ale ciekawość, chęć zrozumienia świata. Bo niewątpliwie żyjemy w ciekawych czasach. "
Tyle że ja mam czym sobie zaśmiecać głowę.Interesuję się nie tylko klimatologią .Mam ważniejsze zainteresowania np. medycyna głównie alternatywna.
"Ciągle mało kto traktuje ją dostatecznie serio i w systemie edukacji jest olewana, nie dowiesz się o niej za dużo w szkole, choć jest w stanie wytłumaczyć bardzo wiele z otaczającego świata"
Na pewno brak nauki logiki to jest problem.Ja u wielu obserwuję nie tylko nieznajomość ale co gorsze absurdalne reakcje gdy dowiadują się o czymś co im się nie spodoba.Coś w tym stylu jakby wróżka przewidziała kiedy umrzesz.
"Poza tym mam wrażenie, że temu właśnie służy też ten portal i jeśli go czytasz i komentujesz, to też chcesz się czegoś dowiedzieć o świecie."
Niestety ale tu zbyt dużo się nie dowiedziałem.Jak już pisałem wcześniej-na tym portalu nie ma wielu podstawowych informacji jakie powinny się znaleźć nie wspominając o sprawach bardziej kłopotliwych w wykonaniu jak np. proponowany przeze mnie film o gazach cieplarnianych.

17.10.2013 3:57 h4r4d4

"Chyba jednak logika jest ważniejsza."
Logika jest częścią matematyki. Bez logiki nie można by postawić żadnego twierdzenia. To tak jakbyś uważał, że od roweru ważniejsze jest łożysko w jego kole.
"Niestety ale tu zbyt dużo się nie dowiedziałem"
Akurat ten portal ma super dział poświęcony teorii globalnego ocieplenia, gdzie możesz się full rzeczy dowiedzieć o historii klimatu, możliwych stanach równowagi dla planety Ziemia (od Ziemi śnieżki, poprzez stan obecny, aż po Ziemię siarkowodorową i chyba na szczęście niemożliwy scenariusz rozbuchanej szklarni jak na Wenus), poznać samą teorię globalnego ocieplenia, poza tym to nie portal tylko o klimatologii, ale o wszystkim co dzieje się współcześnie ze światem i wpływa na jego przyszłość - więc też o ekonomii, przyrodzie, polityce... Rozumiem, że różnych ludzi ciekawią różne rzeczy, a "ciekawe" jest pojęciem subiektywnym. Skończmy więc ten temat. Miłego zaśmiecania głowy ważniejszymi tematami.

17.10.2013 4:13 h4r4d4

ps. komentarz z youtube całkiem trafny. Ja pozwolę sobie skomentować ostatnie 4 sekundy z tych 4 minut, w których następuje ostateczne zalanie stadionu, o którym była mowa przy okazji wzrostu wykładniczego, za pomocą niezbyt długiego utworu muzycznego. http://www.youtube.com/watch?v=ybGOT4d2Hs8

17.10.2013 9:41 ŻENUJĄCE

"

"Chyba jednak logika jest ważniejsza."
Logika jest częścią matematyki. Bez logiki nie można by postawić żadnego twierdzenia. To tak jakbyś uważał, że od roweru ważniejsze jest łożysko w jego kole."
A gdzie to jest napisane?
"Akurat ten portal ma super dział poświęcony teorii globalnego ocieplenia, gdzie możesz się full rzeczy dowiedzieć o historii klimatu, możliwych stanach równowagi dla planety Ziemia (od Ziemi śnieżki, poprzez stan obecny, aż po Ziemię siarkowodorową i chyba na szczęście niemożliwy scenariusz rozbuchanej szklarni jak na Wenus), poznać samą teorię globalnego ocieplenia, poza tym to nie portal tylko o klimatologii, ale o wszystkim co dzieje się współcześnie ze światem i wpływa na jego przyszłość - więc też o ekonomii, przyrodzie, polityce..."
Przesadzasz z tymi pochlebstwami.Brakuje nawet tabelek z dokładnymi danymi klimatycznymi z Polski.,świeżych izoterm z Ziemi(czyli rocznych do 2012 roku) i jeszcze bardzo wielu rzeczy.Dobrze by było gdyby były chociaż odnośniki do stron z danymi klimatycznymi i ewentualnie z grubsza przetłumaczone jak to używać jeżeliby nie było po polsku.
A czy wiesz gdzie są izotermy roczne podane dla Europy z lat2001-2012(albo przynajmniej do 2010) ?Jak mnie wnerwia jak widzę że coś podają ale oczywiście nie jest podane czy to są dane z średniowiecza.Mam chęć takim odebrać wykształcenie jak robią takie karygodne niedomówienia.

17.10.2013 15:55 h4r4d4

Logika matematyczna jako oddzielna dziedzina naukowa wyłoniła się z matematyki w XIX wieku, ale nie znaczy to, że w matematyce nie ma logiki. Przecież to oczywiste, że aby podać jakieś twierdzenie matematyczne trzeba używać zasad logiki. Nasz spór staje się coraz bardziej pusty. Uważaj sobie co chcesz uważać, ewentualnie przerzuć się z ważniejszej od losu Ziemi medycyny alternatywnej na klimatologię alternatywną. Powodzenia.

17.10.2013 19:44 ŻENUJĄCE

"Logika matematyczna jako oddzielna dziedzina naukowa wyłoniła się z matematyki w XIX wieku, ale nie znaczy to, że w matematyce nie ma logiki.

Ale logika jest nie tylko związana z matematyką.Po części jest powiązana nawet z filozofią bo logika dotyczy chyba wszystkich dziedzin.I jak widzisz-ta strona niestety ale jest wybrakowana.Jeżeli ja uważam ze jest dla mnie za mało danych to tym bardziej zajadłych sceptyków i dogmatyków uważających że klimat się nie ociepla nie przekona.

17.10.2013 20:23 h4r4d4

Oczywiście, że logika jest pojęciem szerszym. Logika filozoficzna, logika klasyczna, logika matematyczna. Bez logiki nie ma matematyki, filozofii, socjologii tak jak bez łożyska nie ma roweru, samochodu czy wiatraka. Podobnie jak matematyka logika występuje w wielu dziedzinach. Wszystko to jednak już tylko spór o szufladki i kłótnia co jest ważniejsze - łożysko czy rower.
Nieprzekonanych nic nie przekona - sam jesteś dobrym przykładem. Poziom naszej dyskusji powoli zaczyna schodzić na poziom którego najlepszym opisem jest twój link.
Nara.

17.10.2013 20:24 h4r4d4

tzn twój nick

19.10.2013 18:42 ŻENUJĄCE

"Nieprzekonanych nic nie przekona - sam jesteś dobrym przykładem."
Tu nie o to chodzi tylko o to że nie masz przekonywujących argumentów.

22.10.2013 3:33 h4r4d4

Nasz spór przypomina mi konflikt między wolnomyślicielami taoistycznymi a nastawionymi rygorystycznie do języka konfucjonistami, albo opisaną o ile pamiętam przez niejakich semiotyków tartuskich opozycję między kulturami konserwatywnymi, nastawionymi na formę języka a kulturami nastawionymi na rozwój, przedkładającymi nad formę treść. Czepiasz się słów, znaczenia, formy, ja natomiast skupiam się nie na formie a na treści. Kiedy sam przedstawiasz jakąś treść, pachnie to fantasmagorią albo bzdurą. A propos - mógłbyś mi wyjaśnić, jakim sposobem wierzchnia warstwa oceanu mimo wyższej temperatury ma lepiej rozpuszczać tlen czy też mieszać się z powietrzem? Na czym to mieszanie miałoby polegać i jak pomóc życiu w oceanach? Bo to mi waśnie pachnie największą bzdurą sprzeczną z prawami fizyki, oprócz prostej wizji przesunięcia się bliżej biegunów roślinności tropikalnej wraz ze wzrostem temperatury wody - jakby ocean był prymitywnym jednowymiarowym mechanizmem z jedną tylko korelacją, nie uwzględniasz przy okazji złożoności ekosystemu, nie bierzesz pod uwagę czynników takich jak wzrost kwasowości, który np zamiast przesunąć rafy koralowe w stronę biegunów po prostu je zabije niszcząc cały ten ekosystem wraz z roślinnością zapewne itd. itp.
Poza tym tak naprawdę to nie jest to spór między nami tylko między naukowcami, którzy tworzą raporty czy artykuły, które Ci linkuję i których zapewne nawet nie chce Ci się przeczytać, a Tobą. Gdybyśmy odwrócili role i to ja byłbym sceptykiem uważającym np, że Ziemia jest płaska, nie czytałbym w tym sporze prac, które mi linkujesz i czepiałbym się formy, szukał dziur w metodologii nie zważając na treść, też byś mnie nie przekonał. Bo jeśli ktoś nie chce zostać przekonany, to nie zostanie. To jest problem psychologiczny, a nie racjonalny, naukowy. To tak jak z sektą Maciarewicza - ich żaden racjonalny argument nie przekona, bo prowadziłoby to zbyt dużego dysonansu poznawczego, który można usunąć nie przyjmując pewnych rzeczy do wiadomości. Wydaje mi się, że z Tobą jest podobnie.
Pozdro.

22.10.2013 19:49 ŻENUJĄCE

"

Nasz spór przypomina mi konflikt między wolnomyślicielami taoistycznymi a nastawionymi rygorystycznie do języka konfucjonistami, albo opisaną o ile pamiętam przez niejakich semiotyków tartuskich opozycję między kulturami konserwatywnymi, nastawionymi na formę języka a kulturami nastawionymi na rozwój, przedkładającymi nad formę treść."
Ale wcale nie.Ja tylko zwracam uwagę na szczegóły.I nie należy mylić kata ze skazańcem.A pachnieć sobie może ale jakoś nikt nie udowodnił że jestem w błędzie w sprawach w których zdania nie zmieniam.
" A propos - mógłbyś mi wyjaśnić, jakim sposobem wierzchnia warstwa oceanu mimo wyższej temperatury ma lepiej rozpuszczać tlen czy też mieszać się z powietrzem?"
Nie chodziło o to ze ogólnie będzie lepiej się rozpuszczać ale że będzie się rozpuszczać lepiej niż gdyby nie było tych czynników.
" Bo to mi waśnie pachnie największą bzdurą sprzeczną z prawami fizyki, oprócz prostej wizji przesunięcia się bliżej biegunów roślinności tropikalnej wraz ze wzrostem temperatury wody - jakby ocean był prymitywnym jednowymiarowym mechanizmem z jedną tylko korelacją, nie uwzględniasz przy okazji złożoności ekosystemu, nie bierzesz pod uwagę czynników takich jak wzrost kwasowości, który np zamiast przesunąć rafy koralowe w stronę biegunów po prostu je zabije niszcząc cały ten ekosystem wraz z roślinnością zapewne itd. itp."
Bo odnosisz się do tego co sobie ubzdurałeś.Wyraźnie napisałem że chodzi o co innego.Co do roślinności-miałbyś problem aby udowodnić że zostanie zniszczona.A żadnych dowodów na to nie podałeś.
A co do odnośników-nigdzie nie zauważyłem nic na temat tego siarkowodoru i tlenu w oceanach więc czemu masz pretensje do mnie?

23.10.2013 8:07 h4r4d4

Na temat ziemi siarkowodorowej możesz przeczytać tu - http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/100/zmiany-klimatu-i-wielkie-wymieranie - na temat przejść do innych stanów równowagi tu - http://www.klimatdlaziemi.pl/index.php?lng=pl&id=143 - albo tu http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/129/sprzezenia-zwrotne
Ziemia siarkowodorowa jest jedynie jedną z możliwości, Nikt dokładnie nie przewidzi jak zachowa się tak złożony system jak nasza planeta, szczególnie, że nie wiadomo jak zachowamy się my, ile jeszcze CO2 wprowadzimy do atmosfery, ile i jakich innych zanieczyszczeń wprowadzimy do środowiska, jak rozwinie się nasza cywilizacja i jaką presję będzie wywierać na otoczenie. Prawdopodobne jest, że jeśli nie zmienimy swoich zachowań, wypchniemy Ziemię z obecnego stanu równowagi. Bardzo dużą rolę z pewnością odegra tu to, co dzieje się w oceanach.

24.10.2013 9:04 h4r4d4

ps. tu jest niezły opis ziemi siarkowodorowej - http://en.wikipedia.org/wiki/Anoxic_event - na dole w references są linki do prac naukowych.

24.10.2013 20:42 ŻENUJĄCE

A szkoda że po chińsku nie było.Czyżbyś nie wiedział że językiem urzędowym w Polsce jest język polski?A to jest odrażające.

25.10.2013 4:39 h4r4d4

Bardzo proszę - http://zh.wikipedia.org/wiki/%E4%BA%8C%E5%8F%A0%E7%BA%AA%EF%BC%8D%E4%B8%89%E5%8F%A0%E7%BA%AA%E7%81%AD%E7%BB%9D%E4%BA%8B%E4%BB%B6
Niestety Polacy nie interesują się zbytnio klimatem, wolą inwestować w przemysł węglowy, smrodzić i udawać, ze nic się nie dzieje, więc na ten temat trudno znaleźć coś po polsku w necie. Jak widzisz łatwiej o ziemi siarkowodorowej znaleźć coś po chińsku niż po polsku.
Angielski to współczesna łacina i jeśli go nie znasz, nie masz dostępu do bardzo dużej części współczesnej wiedzy. Learn english or die! Or use chrome and click translate i będziecie mogła czytać owa treść w język polskiemu.

25.10.2013 23:20 ŻENUJĄCE

"Angielski to współczesna łacina i jeśli go nie znasz, nie masz dostępu do bardzo dużej części współczesnej wiedzy. "
Niekoniecznie.Po użyciu stosownych argumentów wobec osobników anglojęzycznych większość chętnie to by przetłumaczyła na polski.Do tego bardziej opłaca uczyć się rzeczy bardziej deficytowych ale przydatnych np. astrologii.Wielu się angielskiego uczyło i co ma z tego?Dzięki astrologii wiem bez problemu z kim bym miał na pieńku co jest bardzo przydatne do szukania pracownika,wspólnika a nawet kochanki i nie tylko.Wielu twierdzi że to bzdury ale nikt nie jest w stanie tego udowodnić.Zawsze mogę takiemu znaleźć wroga na podstawie samego dnia urodzenia.Np. na podstawie tego kiedy dokładnie i gdzie ktoś się urodził mogę stwierdzić z jakimi politykierami by miał na pieńku.Stwierdziłem że np. Putin by nie był dla mnie szczególnie groźny i na agresję Rosji na Polskę trudno liczyć.Dlatego też uważam ze lepiej aby nadal rządził.Oczywiście są podejrzenia co do przypadku smoleńskiego ale nawet jeżeli to nie był wypadek to nie jest jednoznaczne że Putin to zaplanował.Do tego tamci z lotniska stwierdzili ze woleliby aby lądowali gdzie indziej.Z tym że ich działanie sugeruje ze to mógł być zamach albo wypadek z ich albo cudzoziemców winy.

26.10.2013 2:32 h4r4d4

Po co komentujesz tu artykuły? Twój sposób myślenia nie jest racjonalny, a nauka jest. Ty uprawiasz jakąś astrologiczną metafizykę a atakujesz poglądy racjonalne jakbyś potrafił je logicznie obalić. Twój nick pasuje do tego, co robisz, o ile piszesz to serio.

27.10.2013 23:05 ŻENUJĄCE

Ale bredzisz.Nic nie udowodniłeś na temat że nie mam racji i się czepiasz.Oczekuję dowodów a nie bzdurnych zarzutów że pisze głupoty.

28.10.2013 4:22 h4r4d4

Udowodnij mi, że nie udowodniłem. Nie masz na to dowodów!

29.10.2013 8:49 ŻENUJĄCE

JAK NIE UZNAJESZ DOWODÓW TO SIĘ NIE DA.

29.10.2013 16:25 h4r4d4

Udowodnij mi, że nie uznaję dowodów. Nie masz na to dowodów!

29.10.2013 16:34 h4r4d4

Tzn. sorry, nie mam już siły, jesteś prawdziwym trollem, wygrałeś, nie odpiszę już na żaden twój komentarz.

29.10.2013 21:09 ŻENUJĄCE

Nie wykręcaj kota ogonem.

18.03.2017 12:37 Witch

@GUPOL - okrzemki to zwierzęta, czyli zooplankton - nie produkują tlenu....

08.05.2017 2:04 gupol(szukam w OZE)

@witch
dlaczego kłamiesz? nie rozumiem. jeśli czegoś nie wiesz to najpierw to sprawdź albo zapytaj a jeśli robisz to celowo żeby mnie sprowokować do agresji to wiedz że ci się udało i właśnie transcendentalnie splunąłem ci w pysk. noż kuźwa co za cholerni ludzie. pociesza mnie tylko myśl że już wkrótce zaczniecie zdychać i pożerać się nawzajem.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Okrzemki

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto