ArtykulyPowiązania

Zapylacze w odwrocie

Na całym świecie liczba zwierząt zapylających spada. Przeprowadzone ostatnio badania wykazały, że coraz więcej gatunków zapylających rośliny ptaków i ssaków jest na prostej drodze do wymarcia.

Najnowsze wyniki badań (E. Regan, 2015) zostały opublikowane w czasopiśmie „Conservation Letters”, wydawanego przez Centralny Monitoring Ochrony Przyrody ONZ.

Naukowcy podkreślają, że zwierzęta zapylają ponad 87% roślin kwiatowych, wiele z których stanowi pożywienie ludzi i zwierząt hodowlanych, stanowi składniki leków i surowce do produkcji różnorodnych materiałów.

Istniało wiele badań sugerujących, że liczba poszczególnych gatunków zapylaczy może spadać. Ale mimo to, aż do dzisiaj, nie istniała szczegółowa analiza tego zjawiska w skali globalnej.

Nowa metoda polegała na zweryfikowaniu jak gatunki ssaków i ptaków, o których wiadomo, że są zapylaczami, radzą sobie na „Czerwonej Liście”, publikowanej przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody (IUCN).

Lista ta uważana jest za najbardziej autorytatywne i obiektywne narzędzie, dostarczające informacji o stopniu zagrożenia i statusie poszczególnych gatunków roślin i zwierząt.

Jak wskazują wyniki analizy, znacznie więcej gatunków trafia do kategorii „zagrożone”, niż jest z niej usuwanych. Średnio rocznie w ostatnich dekadach 2,4 znajdujących się na liście gatunków zapylaczy otrzymywało status „zagrożone wymarciem”, co poważnie zwiększa ryzyko wyginięcia tej grupy organizmów.

„To pokazuje, które gatunki są zagrożone wymarciem oraz to, że ich liczba stale rośnie. W rzeczywistym świecie oznacza to, że ekosystemy utracą kluczowe organizmy, będące niezbędnym elementem dla ich prawidłowego funkcjonowania”, stwierdza dr Regan.

Jeśli znikną zapylacze, to liczba i różnorodność gatunków dzikich roślin spadnie, a ekosystemy staną się niestabilne.

Będzie to także poważny cios dla gospodarki. Badania z 2005 roku oszacowały wartość usług świadczonych przez dzikich i udomowionych zapylaczy na 215 miliardów dolarów rocznie.

Spadek ich liczby wpłynie na wielkość zbiorów, bezpieczeństwo żywnościowe, a w konsekwencji również na poziom dobrobytu ludzi.

Możliwe, że w miejsce zapylaczy pojawią się jakieś inne zwierzęta, wypełniając wolną niszę, ale, jak zaznacza dr Regan, prawdopodobnie nie będzie to takie proste, podkreślając, że ekosystemy podtrzymują życie na Ziemi.

Początkowo strata kilku gatunków nie będzie zauważalna, ponieważ jest ich tak wiele. Ale jeśli usuniemy ich odpowiednią ilość lub nawet niewiele z nich, ale w kilku kluczowych miejscach, to cały ekosystem zawali się.

Co gorsze, historia wcale nie musi się skończyć na ptakach i ssakach. Inne, jeszcze nieopublikowane badania, sugerują, że zagrożone są również owady. Jeśli trendy te będą kontynuowane, to w opinii naukowców stracimy wiele kluczowych gatunków, co poważnie, acz w niemożliwym do przewidzenia stopniu, zaburzy funkcjonowanie ekosystemów.

„Najlepsze dane, jakie posiadamy, dotyczą liczebności krajowych gatunków owadów zapylających i pochodzą głównie z Europy. Ukazują one jeszcze gorszą tendencję niż w przypadku ptaków i ssaków” – ostrzega badaczka.

Tłumaczenie Tomasz Kłoszewski, na podst. Mammal and bird pollinators are heading towards extinction

Od redakcji: cóż, po raz kolejny stwierdzamy, że najwyraźniej przeżycie ludzkości nie jest opłacalne ekonomicznie. Zagadka: czy przy 5% stopie dyskontowania przyszłości opłacałoby się w czasach Mieszka I zainwestować grosz (według jego obecnej wartości), by uratować istnienie ludzkości w naszych czasach? Podpowiedź.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly