W ostatnich kilku miesiącach, wśród mnóstwa codziennych wiadomości o nasilającym się kryzysie finansowym, wiadomości o dramatycznym spadku wydobycia ropy w Meksyku były skazane na zapomnienie. Jak dodać do tego wiadomości o wybuchu epidemii świńskiej grypy i wiadomości z frontu walki z potężnymi kartelami narkotykowymi, którą rząd coraz wyraźniej przegrywa, spadek wydobycia wydaje się po prostu jedną z wielu niepomyślnych wiadomości. Jednak jeśli głębiej wejrzeć w obecną sytuację, wyczerpywanie się zasobów energetycznych okazuje się główną przyczyną Meksykańskiego kryzysu, który w najbliższej przyszłości może się jedynie pogłębić.
Gwałtownie zmieniająca się sytuacja gospodarcza i społeczno-polityczna w tym dużym i zróżnicowanym kraju, trwająca od dwóch i pół roku, zaskoczyła praktycznie wszystkich.
Odnotowując w 2008 roku spadek wydobycia ropy o 9.2 procent, Meksyk jest pokazowym przykładem, jak Oil Peak i szybkie wyczerpywanie się dostępnej energii mogą oddziaływać na tak zwane kraje „rozwijające się”.
Szybki przegląd obecnej sytuacji w produkcji żywności może wpędzić w depresję. Meksyk jako kraj utracił swoją samowystarczalność całe lata temu i jest importerem netto podstawowych produktów żywnościowych (w tym kukurydzy i fasoli). Jak Meksyk wyżywi swoją liczącą sto milionów osób ludność, obecnie w większości miejską, na ekstremalnie zdegradowanych terenach i bez paliw kopalnych, pozostaje niejasne (żeby nie użyć mocniejszych słów).

„Zielona rewolucja”, wprowadzona polityką rządową w późnych latach ’60 i ’70, całkiem skutecznie doprowadziła do wyczerpania i wysterylizowania gleb. Zmusiła ona także wcześniej samowystarczalnych rolników do polegania na nawozach chemicznych, pestycydach i traktorach, które wszystkie były możliwe dzięki tanim i łatwo dostępnym paliwom kopalnym.
Na polu gospodarczym, Meksyk stoi w obliczu szybkiej utraty swoich trzech głównych źródeł przychodów: ropy, turystyki (około 40 procent w ciągu roku w moim stanie) i pieniędzy przysyłanych wcześniej od milionów Meksykanów pracujących w USA (są to główne dochody wielu wiejskich rodzin). W tych trudnych czasach tysiące meksykańskich robotników wraca do kraju, bo w związku z nasilającym się w USA bezrobociem nie mają tam nic do roboty, może poza wydawaniem sporych pieniędzy na życie.
W tym samym czasie, załamanie się przemysłu motoryzacyjnego USA i gospodarki w ogóle, dobiło przemysł „maquiladora”, który rozwinął się w Meksyku w dwóch ostatnich dekadach, produkując tanie dobra konsumenckie na rynek w USA.
Tymczasem koszty życia rosną. Dla większości Meksykanów, jest to bardzo trudna sytuacja, z którą radzą sobie tylko dzięki silnym więzom rodzinnym i społecznym.
Co będzie dalej działo się z dużymi strukturami rządowymi, zobaczymy w najbliższych miesiącach. Można poważnie obawiać się, że cały system stanie wkrótce z braku paliwa. Może nie jest to aż tak różne od stylu i kierunku tego, co się wydarzy w USA i wielu innych częściach świata, gdzie ludzie w ostatnich dekadach przywykli do dużego zużycia energii…?
więcej w Energy Bulletin










