Rybołówstwo – czym jest i jakie ma znaczenie dla gospodarki?
Spis treści
Rybołówstwo to połów dziko żyjących ryb i innych organizmów wodnych, a w Polsce prowadzi je głównie flota bałtycka, która kurczy się wraz z zanikaniem cennych gatunków. Gdy stado dorsza się nie odbudowało, kutry straciły najbardziej dochodową rybę i przestawiły się na szprota i śledzia. Morze daje mniej. Ciężar branży przeniósł się więc na ląd, do przetwórni coraz częściej korzystających z ryb z importu.
Czym jest rybołówstwo i jak zmieniło się w Polsce, gdy połowy na Bałtyku zmalały?

Rybołówstwo to połów dziko żyjących ryb i innych organizmów wodnych. Rybactwo jest pojęciem szerszym, bo obejmuje dodatkowo chów i hodowlę, czyli akwakulturę. W statystykach połowów liczy się więc wyłącznie to, co trafiło do sieci, a nie to, co wyrosło w stawie. Rybołówstwo morskie prowadzi w Polsce przede wszystkim flota bałtycka, uzupełniona przez nieliczne trawlery dalekomorskie.
Czy ryb w Bałtyku po prostu ubywa? Ubywa przede wszystkim gatunków cennych. Skład połowów przesunął się ku małym rybom pelagicznym – szprotowi i śledziowi. Najgłębiej zmieniła się populacja dorsza w Bałtyku: przy niedoborze tlenu w głębinach i cieplejszej wodzie ryby rosną wolniej, są chudsze i częściej porażone pasożytami. Stado dorsza wschodniobałtyckiego nie odbudowało się mimo ograniczeń, dlatego w 2019 r. wstrzymano połowy tego gatunku.

Połów dorsza przynosił kutrom najwyższe przychody z kilograma ryby, więc jego zamknięcie uderzyło przede wszystkim w kutry poławiające ten gatunek. Część armatorów skorzystała z unijnych programów trwałego wycofania jednostek, a ich kutry poszły na złom. Flota kurczy się zwłaszcza w ostatnich latach i według GUS na koniec 2024 r. liczyła 721 statków i łodzi. Przeważają w niej łodzie poniżej 12 metrów długości. Takie jednostki łowią mniej, za to więcej gatunków, głównie przy brzegu i na zalewach.
Ciężar gospodarczy branży leżał na lądzie już przed zamknięciem połowów dorsza. Według danych MIR o przetwórstwie w 2016 r. w krajowych przetwórniach rybnych pracowało 18 190 osób, wielokrotnie więcej niż na statkach rybackich. Rozwój przetwórstwa przy niewielkim wzroście dostaw z krajowych połowów spowodował wzrost importu ryb i produktów rybnych do 559 tys. ton.
Rybołówstwo rekreacyjne
Czy wędkarz też uprawia rybołówstwo? Na wodach morskich tak, bo ustawa o rybołówstwie morskim zalicza do rybołówstwa morskiego połów rekreacyjny. Rybołówstwo komercyjne definiuje ona jako połów organizmów morskich w celach zarobkowych. Granicę wyznacza cel połowu, a za nim idzie prawo do sprzedaży. Ustawa przewiduje karę pieniężną za wprowadzanie do obrotu ryb z połowów rekreacyjnych, z wyjątkami dla placówek opiekuńczych i organizacji pożytku publicznego. Połów na sprzedaż wymaga statku rybackiego z licencją połowową.
Na wodach morskich karta wędkarska nie jest wymagana – przepisy wymagają dowodu wniesienia opłaty za rybołówstwo rekreacyjne na rzecz Głównego Inspektoratu Rybołówstwa Morskiego oraz dokumentu tożsamości. Połów ze statku trzeba dodatkowo zgłosić co najmniej dwie godziny przed rozpoczęciem.
Limity połowowe na Bałtyku od rekomendacji ICES do kwoty dla kutra
Od wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. o tym, ile ryb wolno złowić w Bałtyku, decyduje się w ramach Wspólnej Polityki Rybołówstwa. Podstawową miarą jest TAC, czyli całkowity dopuszczalny połów danego stada w roku, dzielony między państwa według stałych udziałów. Droga od nauki do kutra ma pięć etapów.
- Rekomendacja naukowa – Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) ocenia stan stad i wskazuje połów, który nie zagraża ich odtworzeniu.
- Propozycja – Komisja Europejska przygotowuje na tej podstawie projekt limitów na kolejny rok.
- Decyzja – ministrowie państw członkowskich w Radzie UE uzgadniają ostateczne TAC, zwykle jesienią.
- Podział krajowy – minister właściwy do spraw rybołówstwa dzieli ogólne kwoty połowowe poszczególnych gatunków, czyli polski udział w TAC, na indywidualne kwoty dla statków albo kwoty wspólne.
- Przydział dla statku – indywidualna kwota połowowa trafia do specjalnego zezwolenia połowowego; wniosek składa się do 31 października roku poprzedzającego.
Porozumienie Rady w sprawie kwot na 2026 r. zwiększyło uprawnienia do połowów szprota o 45%, zgodnie z zaleceniem naukowym ICES. Dla dorsza wschodnio- i zachodniobałtyckiego Rada nadal ustala TAC wyłącznie na przyłów, czyli ryby złowione przy okazji połowów innych gatunków. Ministrowie nie zawsze więc tną limity – podążają za stanem konkretnego stada.
Uzgodnienia polityczne nabierają mocy dopiero w akcie prawnym. Rozporządzenie o uprawnieniach do połowów na 2026 r. wiąże także wędkarzy na Bałtyku, gdy jego przepisy wprost obejmują połowy rekreacyjne.
Kto pilnuje, żeby kuter nie złowił więcej, niż ma w zezwoleniu? Robi to Główny Inspektorat Rybołówstwa Morskiego, którego inspektorzy porównują wyładunki w portach i połowy na morzu z dziennikiem połowowym. Statki od 12 metrów długości przekazują dane elektronicznie i są śledzone satelitarnie, więc wykorzystanie ich kwot da się sprawdzać na bieżąco. Po wyczerpaniu ogólnej kwoty połowowej danego gatunku przepisy przewidują wstrzymanie jego połowów. Unijne zasady kontroli są stopniowo zmieniane, dlatego obowiązki raportowe armatora warto sprawdzać w aktualnym brzmieniu przepisów.





