Wymarłe gatunki zwierząt, o których pamięć zaginęła
Wymarłe zwierzęta to gatunki, po których nie został ani jeden żywy osobnik, ani na wolności, ani w niewoli, nigdzie na świecie. Tak przepadł tarpan, którego ślad przetrwał tylko w mieszańcach zwanych konikami polskimi, i gołąb wędrowny, liczony kiedyś w miliardach.
Tarpan

Tarpan i tur są wśród kręgowców, które Polska czerwona księga zwierząt zalicza do kategorii EX. Kategoria ta obejmuje gatunki wymarłe na całym świecie.
Ta klasyfikacja rozdziela dwie sytuacje, które w potocznym języku zlewają się w jedno „wyginięcie”. Na czerwonej liście kręgowców Polski kategoria EX oznacza gatunek, który nie żyje już nigdzie. Nie ma go ani na wolności, ani w niewoli. Tura i tarpana Polska utraciła właśnie w ten sposób: jako gatunki. Kategoria EXP obejmuje zwierzęta zanikłe tylko w granicach kraju. Przykładem jest norka europejska, która zniknęła z Polski w XX wieku, choć na świecie nie wymarła. Czym to się różni w praktyce? Gatunek z kategorii EXP może wrócić dzięki osobnikom sprowadzonym z innych krajów, a dla gatunku z kategorii EX takiego źródła już nie ma.
Ostatnie dzikie tarpany na ziemiach polskich żyły na wschodnim pograniczu, gdzie przetrwały prawie do końca XVIII wieku. W okolicach Puszczy Białowieskiej dzikie stada utrzymały się do około 1780 roku, po czym odłowione osobniki trafiły do zwierzyńca Zamoyskich koło Biłgoraja. Dawne przepisy objęły z czasem ochroną tarpana i żubra. Dlatego w historii ochrony gatunkowej w Polsce oba gatunki stoją obok siebie. Ochrona w zwierzyńcu odsunęła jednak koniec tarpanów w niewoli tylko do pierwszych lat XIX wieku.
Koń, którego dziś widać w rezerwatach, nie jest tarpanem. Do naszych czasów przetrwały tylko mieszańce tarpana i koni udomowionych, nazywane konikami polskimi albo konikami typu tarpana. Takie koniki pasą się dziś w parkach narodowych i rezerwatach. W obu tych formach ochrony przyrody pomagają utrzymać otwarte łąki. Podobne umaszczenie nie czyni z konika tarpana, bo konik polski to rasa konia domowego.
Gołąb wędrowny

Gołąb wędrowny (Ectopistes migratorius) w chwili przybycia Europejczyków liczył miliardy osobników i uchodził za najliczniejszego ptaka kontynentu. Mimo to wyginął całkowicie. Ostatnia samica, Martha, padła 1 września 1914 roku w zoo w Cincinnati. Przez XIX wiek populację dziesiątkowały masowe odstrzały. Równocześnie odlesianie zabierało ptakom lasy liściaste, w których gniazdowały.
Jak gatunek liczony w miliardach mógł zniknąć w ciągu jednego stulecia? Według modelu populacji gołębia wędrownego najbardziej prawdopodobny scenariusz to nadmierne odłowy. Towarzyszyły im wahania liczebności i powolny przyrost populacji. Ptak gniazdował w ogromnych koloniach. Nie wyklucza się, że rozmnażał się tylko w dużych stadach. Rozproszone resztki populacji mogły się więc nie odbudowywać, choć wciąż były liczne. Z tego samego powodu mogło się nie udać ocalenie gatunku hodowlą w niewoli.
Duża liczebność przesłaniała przy tym oznaki ryzyka. Gdyby wtedy stosowano dzisiejsze kryteria IUCN, gatunek uznano by za zagrożony na dziesięciolecia przed wymarciem. Kryteria, według których zwierzęta zagrożone wyginięciem trafiają na Czerwoną Listę, biorą bowiem pod uwagę tempo spadku liczebności. Autorzy badania wnioskują więc, że monitoring populacji jest potrzebny także w przypadku gatunków pospolitych i licznych.
Kategoria EW obejmuje gatunki wymarłe na wolności. Liczba wymarć jest prawdopodobnie mocno zaniżona. Jedną z przyczyn jest zasięg ocen: ryzyko wymarcia zbadano dla mniej niż 5% opisanych gatunków świata.
Wilkowór tasmański

Ostatni znany wilkowór tasmański (Thylacinus cynocephalus) padł w zoo w Hobart w 1936 roku, a IUCN uznała gatunek za wymarły dopiero w 1982 roku. Według tasmańskiej służby parków był to osobnik schwytany w 1933 roku w dolinie Florentine. Jego schwytanie było zarazem ostatnim pewnym zapisem dzikiego zwierzęcia.
Skąd prawie pół wieku przerwy? Dawne kryterium IUCN wymagało prawdopodobnie braku pewnego stwierdzenia na wolności przez 50 lat. Obecna definicja gatunku wymarłego wymaga, by nie było uzasadnionych wątpliwości, że padł ostatni osobnik. Taką pewność dają dopiero bezowocne poszukiwania w całym dawnym zasięgu, trwające tyle, ile wymaga cykl życiowy gatunku.
Według australijskiej bazy gatunków zagrożonych wilkowór zniknął z kontynentalnej Australii. Zbiegło się to z przybyciem psa dingo. Na Tasmanii kilka zorganizowanych poszukiwań nie przyniosło rozstrzygającego dowodu. Z setek obserwacji zgłoszonych od 1936 roku wiele mogło być pomyłkami w rozpoznaniu.
