Zmiany klimatyczne najbardziej uderzą w najuboższe państwa.
Potwierdzeniem tego jest najnowszy raport przygotowany przez meteorologów z Mozambiku, jednego z najbiedniejszych krajów na świecie. Eksperci z Mozambickiego Narodowego Instytutu ds. Zapobiegania Kataklizmom stwierdzają w nim, że od 1980 do 1993 roku, czyli w ciągu 14 lat, w wybrzeża Mozambiku uderzyło 11 cyklonów tropikalnych, które otrzymały kategorię, a więc miały taką siłę jak atlantyckie huragany. Sześć spośród nich spowodowały znaczne straty materialne.

Natomiast między 1960 a 2005 rokiem w Mozambiku spadła liczba dni chłodnych na rzecz dni bardzo ciepłych. Niepokojące są też dane na temat opadów podczas mokrego monsunu. Okazuje się, że na przestrzeni ostatnich 50 lat monsun z roku na rok przychodził coraz to później. Obecnie jego nadejście następuje nawet 40 dni później niż jeszcze pół wieku temu. Mimo, że skraca się czas panowania deszczowego monsunu, to jednak nie zawsze oznacza to suszę. Zdarzają się lata, kiedy podczas krótkiego monsunu dochodzi do masowych powodzi.
Wielka woda stanowi coraz poważniejsze zagrożenie dla ludności Mozambiku, podobnie jak susza. Najbardziej niepokojące są nagłe przejścia z powodzi do susz i odwrotnie. To świadczy o tym, że pogoda staje się coraz bardziej rozregulowana i trudno jest przewidzieć, co może się zdarzyć.
Raport opisuje także skutki wzrostu poziomu Oceanu Indyjskiego. Jeśli prognozy się sprawdzą, to do 2050 roku portowe miasto Beira, położone w estuarium rzeki Pungoe, stanie się wyspą. Podczas sztormów miasto będzie zagrożone uderzeniami wysokich fal, dlatego tak ważne staje się otoczenie go od strony morza falochronem na który oczywiście nie ma żadnych funduszy.
Źródło Twoja Pogoda











