ArtykulyPowiązania

Korporacyjni piraci: ubezpieczenie od utopienia telefonu, ale tylko bez płynów w pobliżu

Korporacyjni piraciBanki, firmy ubezpieczeniowe i inne firmy coraz bardziej bezwzględnie wchodzą na drogę nieuczciwych praktyk, mających zwiększyć ich zyski. Zwykle jestem bardzo sceptyczny co do wspaniałych obietnic i ostrożny, ale też dałem się złapać: w firmie Komputronik sprzedawca zaproponował mi ubezpieczenie smartfona o pięknie brzmiącej nazwie „Gwarancja Beztroski” (już sama nazwa powinna zapalić czerwone światełka ostrzegawcze), zachwalając, że obejmuje ono praktycznie wszystkie przypadki uszkodzeń, także zawinionych przez użytkownika. Zapytałem konsultanta o kilka przykładów, kiedy działa ubezpieczenie. Ponieważ smartfon miał być dla syna, który poprzedni utopił, było wśród nich explicite postawione pytanie „czy jak wpadnie do wody, to ubezpieczenie też to obejmuje”. Odpowiedź konsultanta brzmiała, że jak najbardziej.

Naiwnie, znając nieszczególną ostrożność mojej latorośli w postępowaniu z telefonem, zgodziłem się wykupić ubezpieczenie.

Minął rok i syn, podczas kąpieli w wannie połączonej z przeglądaniem internetu, faktycznie telefon utopił. Szczęśliwy nie byłem, no, ale że było ubezpieczenie, które – jak mniemałem – obejmowało tę sytuację, zwróciłem się do ubezpieczyciela o zrealizowanie ubezpieczenia.

W odpowiedzi firma Allianz przesłała mi informację, że odrzucają wniosek, ponieważ – cytując: „W instrukcji sprzętu zawarto następującą informację:

Urządzenie powinno zawsze być suche. Nie wolno używać urządzenia w miejscach, gdzie w pobliżu znajdują się płyny, pada deszcz lub występuje wilgoć, ani wystawiać urządzenia na działanie tych niekorzystnych warunków.

Skoro według Allianz nie można używać urządzenia w miejscach gdzie znajdują się płyny, to jak można udzielać ubezpieczenia obejmującego wpadnięcie do wody i o tym informować? Taka interpretacja z góry wykluczałaby wszelką odpowiedzialność firmy i oznaczałaby, że ubezpieczenie było bezwartościowym naciąganiem. Nie wątpię, że w każdym innym przypadku, nie tylko utopienia, kiedy klient, który zapłacił za „Gwarancja Beztroski” chciałby z niej skorzystać, firma ma na podorędziu gotową listę argumentów, dlaczego nie obejmuje ona zgłoszonego przypadku.

Moja opinia o praktykach firm Komputronik i Allianz jest jednoznaczna. To, że oferowane ubezpieczenia są lipne i służą jedynie wyciąganiu pieniędzy (jak w ubezpieczeniach oferowanych przez banki w pakiecie z kredytami), nie jest zresztą jedynie moją opinią.

Zadałem sobie trud sprawdzenia, co jest napisane w instrukcji obsługi i zacytowanych jako podstawa odrzucenia reklamacji przez Allianz słów WCALE TAM NIE MA (skan 1, skan 2). Nie wiem, z karty jakiego urządzenia Allianz zacytował te słowa, ale na pewno nie pochodziły one z dokumentacji nabytego przeze mnie smartfona ASUS.

Kwota, na którą oszukały mnie Allianz i Komputronik  jest niewielka, ale dla zasady uważam, że nieuczciwe praktyki handlowe trzeba nagłaśniać.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly