ArtykulyRozwiązania technologiczne

Heat Master, czyli rozum w służbie dobrostanu człowieka i ochrony zabytków

Artykuł dr Ludomira Dudy, propagatora domów autonomicznych jest odpowiedzią na wyrażony w artykule ’Heat Master i śmierć zabytkowej architektury’ zarzut, że budynek energooszczędny musi wyglądać jak skrzyżowanie bunkra z kontenerem.

W przestrzeni publicznej funkcjonuje olbrzymia liczba mitów związanych z budownictwem energooszczędnym. Słyszymy więc, że jest ono okropnie drogie (niekoniecznie, o czym za chwilę), że powietrze w domu energooszczędnym jest niezdrowe (wręcz przeciwnie), że ‘szara energia’ zainwestowana w dom energooszczędny jest tak wielka, że przytłacza oszczędności na ogrzewaniu i chłodzeniu (jest dokładnie odwrotnie). Wreszcie, słyszymy też, że dom niskoenergetyczny, a już szczególnie zeroenergetyczny, musi wyglądać jak ofiara skrzyżowania kontenera z dziełem sowieckiego przemysłu kosmicznego. Od lat zajmuję się (prawie) zero energetycznymi domami autonomicznymi. Taki dom, jest nie tylko energooszczędny, ale też, wraz z ogrodem, sam oczyszcza i zagospodarowuje ścieki i wykorzystuje kompost z kompostowników, w których przetwarzane jest 100% biodegradowalnych odpadów gospodarstwa domowego. Zamyka to obieg materii organicznej w systemie dom – ogród. W ogrodzie jest miejsce do uprawy warzyw i ziół oraz drzew owocowych, w przydomowym stawie mieszkają zaś ryby i żaby.

Ilustr. 1. Otoczenie mojego domu autonomicznego.

A jak taki dom wygląda? Czy musi wyglądać jak to coś na ostatnim zdjęciu w poprzednim artykule? Może (i zbyt często wygląda…), ale nie musi. Projektowane przez mnie domy wyglądają na przykład tak:

Ilustr. 2. Dom autonomiczny – stylizacja 1 (współczesna)

Ilustr. 3. Dom autonomiczny – stylizacja 2 (skandynawska)

Ilustr. 4. Dom autonomiczny – stylizacja 3 (staroangielska)

Mam nadzieję, że nie uznacie, że wygląda to jak ofiara skrzyżowania kontenera z dziełem sowieckiego przemysłu kosmicznego lu bunkrem?

Możliwe jest oczywiście wykonanie domu w innych stylach – dostosowuję projekty do potrzeb inwestora. Taki dom, jak te na rysunkach powyżej, mający powierzchnię 144 m2, na ogrzewanie zużywa rocznie 911 kWh (czyli 6,3 kWh/m2/rok). Ogrzewając go po prostu prądem, w ciągu roku zapłacimy około 500 złotych.

Czy wobec tego budowa takiego domu jest potwornie droga? Bynajmniej. Koszt 1 m2 budowy do stanu surowego to niecałe 2000 złotych. Budowa domu ‘standardowego’, a nawet typowego ‘energooszczędnego’ nie ma żadnego sensu – nie tylko od strony energetycznej czy ochrony klimatu, ale też po prostu zwykłego sensu ekonomicznego.

Możemy więc budować nowe domy tak, żeby miały duszę i nie były rzędami szarych kontenerów.

No dobrze, ale piszę na razie o nowym domu, a artykuł 'Heat Master i śmierć architektury’ w większości poświęcony jest istniejącym budynkom, szczególnie starym i zabytkowym. Co z nimi?

Uwielbiam niemiecką architekturę z ziem odzyskanych. Obok odpowiadającej moim gustom formy ma ona wiele zalet, w tym energooszczędność – ponieważ powstawała ona w czasach, gdy energia była droga, a mieszkańcy tych terenów myśleć i liczyć potrafili. Prawdziwym zagrożeniem dla zabytkowej architektury nie jest energooszczędność, lecz „Polska Szkoła Konserwacji Zabytków” w połączeniu z rosnącymi cenami energii i biedą użytkowników tych zabytków.

Jak wspomniałem, architektura do połowy XX wieku była z natury energooszczędna, bo energia była droga. Niestety, każdy budynek, by zachować swoje pierwotne właściwości, wymaga właściwej konserwacji. Barbarzyństwo Realnego Socjalizmu spowodowało, że nikt przez dziesięciolecia nie konserwował budynków i utraciły one swoją pierwotną cechę energooszczędności. Wieloletnie zaniedbania spowodowały, że większość tych zabytkowych zasobów nadaje się do generalnego remontu, którego koszty są często większe od kosztów budowy.

Nasze nowe państwo, widząc, jakich nakładów potrzeba do przywrócenia do stanu używalności zagrabionych nieruchomości, szybko je sprywatyzowało. Nowi właściciele nie mają pieniędzy na remonty kapitalne, bo płacą ogromne rachunki za energię. W szczególności nie stać ich na remont obiektów pod nadzorem konserwatorskim, więc pogłębia się dekapitalizacja zabytkowych zasobów. I to są prawdziwe zagrożenia dla zabytkowych budynków, a nie poszukiwanie sposobów podwyższenia ich standardu energetycznego.

Pomysł, by okładać zabytkowe elewacje styropianem jest głupi, jeśli zrobimy to bezmyślnie, ale tę właściwość ma wszystko – bo nie ma takiej rzeczy, której nie można by spieprzyć. Duńczycy na ten przykład rozwinęli szkołę odtwarzania zabytkowych faktur w styropianie tak perfekcyjnie, że nie sposób odróżnić ich od oryginalnych.

Ilustr. 5. Duńskie zabytkowe budynki po termomodernizacji. Źródło 1, 2.

Owszem, jeśli chcemy zachować pierwotny charakter zabytkowych budynków, nie osiągniemy energetycznego standardu domu autonomicznego. Jednak można zmniejszyć ich zużycie energii o połowę – do tego w sposób racjonalny ekonomicznie – typowy czas spłacania się inwestycji to kilkanaście do trzydziestu lat, przy stopie zwrotu 3,5-7% rocznie. Ponadto naprawdę zabytkowych budynków, których forma jest ‘nie do ruszenia’, nie ma tak znowu bardzo wiele.

Heat Master pokazuje, że ściany zewnętrzne to nie jedyne źródło strat ciepła i możemy znacznie zmniejszyć zużycie energii ocieplając strop, wstawiając w odtworzone z najwyższą pieczołowitością okna zestawy szybowe o znakomitych parametrach „U” i „g”, wreszcie wprowadzając w zabytkowe mury wentylację z wysoko sprawną rekuperacją, Można też zwiększyć opór termiczny ścian zewnętrznych, ale nie przez obłożenie od zewnątrz styropianem, lecz korzystając z jednej z kilku sprawdzonych szkół ocieplania od wewnątrz, w tym z wykorzystaniem refleksyjnych folii termoizolacyjnych. Dzięki
temu ostatniemu sposobowi 5 cm ocieplenie od środka może podnieść opór
wewnętrznej ściany nawet do U=0,1.

Nie bardzo rozumiem imperatyw pokrywania zabytkowych dachów, na przykład Zamku Krzyżackiego w Malborku, kolektorami czy ogniwami fotowoltaicznymi w kraju, w którym mamy miliony metrów kwadratowych eternitowych dachów. Nie uważam też, żeby istniała zasadnicza sprzeczność pomiędzy rozumem, wrażliwością środowiskową a estetyką. Oczywiście, zgadzam się, że odsetek przyzwoicie przygotowanych do zawodu architektów artystów formy nie jest zbyt wysoki. Tym niemniej i tak jest dostatecznie wielu kompetentnych fachowców, by zaprojektować wszystkie potrzebne domy. I mogą być one jednocześnie energooszczędne, przyjazne mieszkańcom, środowisku i ładne, co pokazuje na przykład przedstawiony projekt Autonomicznego Domu Dostępnego. Tych, którzy chcieliby taki dom zbudować, serdecznie zapraszam do współpracy.

Ludomir Duda, kontakt dudalud@gmail.com

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly