Szum powietrza mąci ciszę panującą w Parku Narodowym Joshua Tree, gdy myszołów w poszukiwaniu śniadania startuje do lotu z kolczastej gałęzi jednego z drzew, które dały nazwę parkowi narodowemu.
To scena, którą strażnik parku Mike Cipra widział już wiele razy, ale wciąż nie jest w stanie ukryć radości podczas tej porannej wycieczki, nawet pomimo ponurego tematu, który omawia ze swoim gościem – prawdopodobnego wymarcia drzew Jozuego w parku narodowym noszącym tą nazwę.
Wiekowe rośliny umierają w parku, najbardziej wysuniętym na południe obszarze ich ograniczonego występowania. Już teraz opornie się rozmnażające drzewa Jozuego są ofiarami globalnego ocieplenia i jego symptomów – włączając w to pożary i susze – z dodatkiem zanieczyszczeń i inwazji obcych gatunków. Eksperci spodziewają się, że drzewa Jozuego do końca wieku zupełnie znikną z południowej części stanu.
Przewidywania losu drzew Jozuego i sieci życia, którą podtrzymują, bazują na sześciu modelach zmian klimatu opracowanych przez Kena Cole, biologa i geologa pracującego w USGS i ekologa roślin Kirsten Ironside z Uniwersytetu Północnej Arizony.
Wszystkie modele klimatu przewidują, że za 100 lat nie będzie już żadnych nowych drzew Jozuego w Parku Narodowym Joshua Tree, a wiele rosnących już drzew umrze.
„Drzewa Jozuego czeka najgorszy możliwy scenariusz. Nawet 80 procent obecnej ich populacji nie będzie w stanie przetrwać”, stwierdza Mike Cipra.

Przyszłość przyniesie wzrost temperatury nawet o 4 stopnie, podobnie do różnicy między epoką lodowcową i obecnymi temperaturami, stwierdza Cole, nasilać się będą susze i pożary. Te ostatnie w Parku Narodowym Joshua Tree zdarzały się sporadycznie, raz na 50-100 lat, jednak stopniowo od lat ’70 wybuchają już co 3-10 lat.
Drzewa Jozuego umierają, ale będą też rośliny, które na zmianach klimatu skorzystają. Jim Cornett, biolog z Palm Springs, który od 20 lat bada drzewa Jozuego na całym środkowym zachodzie, stwierdził, że Kalifornijskie Palmy Wachlarzowe szybko zwiększają swoją liczebność, podobnie jak kaktusy Saguaro z pustyni Sonora.
Cornett uważa, że przyczyną śmierci drzew Jozuego jest susza, mogąca być wynikiem globalnego ocieplenia. Po każdym nawrocie suszy, umiera coraz więcej drzew. Trzy lata temu uschło też 13 metrowe drzewo o imieniu Emily, największe w parku narodowym, a które żyło 150-300 lat.
Cornett wierzy, że ludzie zapobiegną zmianom klimatu: „Dobrą wiadomością jest to, że to w ręku ludzi leży możliwość spowolnienia zmian klimatu i zminimalizowania ich skutków. Inne zwierzęta nie mogą nic zrobić – są po prostu bezradnymi świadkami”.
więcej w The Press-Enterprise








