Wiele państw afrykańskich nie narzeka na brak drogocennych zasobów naturalnych takie, jak ropa naftowa, czy minerały, które kryją ogromny potencjał przemiany ich gospodarki. Ale jak pokazuje historia, te zasoby bogactwa naturalnego częściej były klątwą, niż błogosławieństwem.
W Afryce można wymienić wiele przykładów państw, w których odkrycie naturalnych zasobów przyniosło brak stabilizacji gospodarczej, konflikty oraz poważne zniszczenie środowiska naturalnego. Zjawisko to jest tak powszechne, że ma już nawet swoją nazwę – „resource curse”, czyli „przekleństwo zasobów”.
Michael T. Klare jest profesorem i wykładowcą na Hampshire College w Massachusetts, który zajmuje się tematami związanymi z pokojem i bezpieczeństwem na świecie. Jest także autorem książek „Resource Wars” („Wojny Zasobów”) oraz „Blood and Oil” („Krew i Ropa”).
Jak mówi w rozmowie z CNN: „Dla mnie przekleństwo zasobów ma zastosowanie głównie w biednych krajach, które nie mają wystarczająco bogactwa na początek; wtedy dochodzi do wielkiego odkrycia złóż – ropy, miedzi, lub złota – i nagle staje się to głównym źródłem bogactwa dla kraju.”
– „Teoretycznie wydobycie tych złóż mogłoby doprowadzić do stworzenia bogactwa tego narodu, ale historycznie patrząc, prowadzi to do koncentracji bogactwa w rękach niewielu osób – tych, którzy monopolizują pobieranie opłat za wydobycie – oraz wykluczenia większości od zysków.”
Wynikiem, jak mówi Klare, są z jednej strony represyjne rządy, które z całej siły trzymają się władzy, aby móc monopolizować wydobycie zasobów, a z drugiej strony wynędzniały naród. To wszystko to najlepszy przepis na konflikt, dodaje specjalista.
„Klątwa zasobów” nie odnosi się wyłącznie do Afryki, ale na tym kontynencie można znaleźć jej najbardziej destrukcyjne przykłady.
Siły rządowe oraz grupy zbrojne rywalizują o kontrolę nad złożami, a zyski z wydobycia przeznaczane są na kupno dodatkowej broni, która tylko przedłuża i intensyfikuje falę przemocy.
Krwawe konflikty w Demokratycznej Republice Konga, Liberii, Wybrzeżu Kości Słoniowej, czy Sierra Leone, w sporej części opłacane były ze sprzedaży tak zwanych „Krwawych diamentów”.
Klare wyjaśnia, że do przemocy dochodzi także wtedy, gdy mniejszości w rejonach bogatych w złoża wykluczane są od politycznej władzy i podziału bogactwa generowanego przez zasoby naturalne. Czasami organizacje separatystyczne ogłaszają, że ziemia ze złożami należy do nich – tak właśnie było w bogatym w ropę regionie Cabinda w Angoli.
Poza wywoływaniem konfliktów, wydobycie cennych minerałów, czy ropy naftowej, może mieć także niszczące skutki dla środowiska naturalnego, czego przykładem jest region Delty Nigru w Nigerii, gdzie istnieje ponad 6800 zgłoszonych odwiertów.
Ale złoża mogą mieć też mniej oczywiste, bardziej zdradliwe skutki dla państwa. Klare wspomina, że kraje bogate w zasoby często stają się zbyt zależne od jednego produktu, jaki wydobywają, zaniedbując resztę gospodarki.
Co więcej, nowo odkryte bogactwa naturalne mogą prowadzić do korupcji. Najlepszym tego przykładem jest Nigeria, gdzie już sama krajowa agencja do walki z korupcją szacuje, że w ciągu ostatnich 50 lat rozkradziono lub zmarnowano od 300 do 400 miliardów dolarów pochodzących z wydobycia ropy naftowej.
Jednak w Afryce wciąż pojawiają się oczekiwania, że można pokazać, iż zasoby naturalne nie zawsze oznaczają „przekleństwo”. Takie przykłady na szczęście również można podać – Botswana, która ma złoża diamentów, oraz Ghana, która jest bogata w minerały, zdołały skorzystać na swych zasobach.
Paul Collier jest profesorem ekonomiki i dyrektorem ośrodka studiów gospodarki w Afryce na Uniwersytecie w Oksfordzie. Pełni też funkcję doradcy w Międzynarodowym Funduszu Walutowym oraz Banku Światowym.
Jak mówi w rozmowie z CNN, Botswana skorzystała mając dobre przywództwo, funkcjonującą demokrację oraz kompetentne służby cywilne od czasu odkrycia złóż diamentów, czyli już od lat 1960-tych.
Collier dodaje, że jeśli państwo ma uniknąć „klątwy zasobów”, musi zbudować odpowiednio informowane społeczeństwo obywatelskie, które jest świadome problemów, jakie mogą występować.
– „Nie ma żadnego substytutu na stworzenie odpowiedniej grupy doinformowanych obywateli” – mówi.
– „Nie musi to być każdy – czasami może to być 10 tysięcy ludzi, ale nie oznacza to tylko jednego dobrego ministra finansów – to musi być większa grupa, niż jeden, czy dwóch technokratów.”
– „Oznacza to zbudowanie poinformowanej elity ministrów, pracowników cywilnych, ludzi biznesu oraz organizacji społecznych.”
Collier pomógł stworzyć specjalną inicjatywę, zwaną Natural Resource Charter, stronę internetową oraz 12-punktowy plan, których celem jest pomoc rządom oraz obywatelom państw bogatych w zasoby. Autorzy inicjatywy nakreślili punkty, które mają pomóc w mądrym wykorzystywaniu bogactw naturalnych.
Collier jest przekonany, że państwa afrykańskie, które odkrywają u siebie nowe złoża – takie jak ostatnio odkryte złoża ropy naftowej w Ugandzie, czy u wybrzeży Ghany – mogą uczyć się na błędach z przeszłości.
– „Nadzieja w tym, że ludzie są o wiele bardziej świadomi problemów, które mogą się z tym wiązać” – zauważa specjalista.
Podaje przykład Angoli, w której ogromne złoża ropy naftowej kryją w sobie potencjał, na którym może skorzystać cała populacja tego kraju.
– „Stawka w Angoli jest ogromna” – mówi w rozmowie z CNN.
– „Chodzi o to, czy obecne pokolenie dzieci, do czasu, gdy dorosną, będą mieszkały w przeciętnie bogatym społeczeństwie, takim jak [bogata w ropę] Malezja, czy też będą mieszkały w kraju, który utknie na poziomie Kongo, czy Nigerii – to właśnie jest stawką.”
– „Angolą nie musi kierować grupa ludzi w garniturach – musi nią kierować grupa ludzi, którzy myślą o przyszłości swoich własnych dzieci.”
Źródło: Onet.pl










