WT 2021 i co dalej?

Bliskość zmiany uruchomiła aktywność wielu środowisk, które obawiają się, że kolejne podniesienie wymagań dotyczących efektywności energetycznej naruszy ich interesy. Jest to zbiór dość oryginalny. Znaleźli się w nim deweloperzy dbający o to, by prawo nie podwyższało kosztów budowy i nie ograniczało zysków regulacjami, ich zdaniem zawsze nadmiernymi, producenci okien hołdujący zasadzie, że lepiej sprzedać więcej tanich okien niż mniej drogich i, co oczywiste, zawsze czujne lobby energetyczne, zainteresowane tym, by ludzie musieli kupować jak najwięcej energii.

Po drugiej stronie mamy tych, którzy od dawna twierdzą, że zmiany te są pozorne, daleko niedostateczne, niezgodne z prawem europejskim, a nawet zagrażające przyszłym pokoleniom i życiu na planecie.

Racje tych pierwszych są mocno osadzone w pryncypiach ustrojowych naszej cywilizacji, na czele których stoi źródło wszelkiej wartości – pieniądz. Zaraz za nim fetysz wzrostu PKB, jako podstawowy paradygmat gospodarczy, a zarazem źródło bezpieczeństwa globalnych wierzycieli. Na straży tego porządku stoi wielka machina medialna, budująca obraz świata zgodny z interesami jej właścicieli.

Racje tych drugich to w pierwszej kolejności z natury swojej hermetyczne wyniki badań tysięcy uczonych. Osiągnęli oni zadziwiający konsensus w kwestii konieczności radykalnego ograniczenia emisji CO2. Obecnie nie istnieje na świecie ani jedna duża organizacja naukowa, która miałaby w tej kwestii inne zdanie. Nie oznacza to oczywiście, że pojedyncze osoby z tytułem naukowym, a nawet całe, tworzone w tym celu placówki „badawcze”, za duże pieniądze zainteresowanych opóźnieniem koniecznych zmian, nie będą produkowały fake newsów na potrzeby machiny propagandowej koncernów energetycznych. Podobnie jak to było przy okazji kampanii przeciwko paleniu tytoniu. Tam także w popularnej wówczas reklamie „lekarze” palili Camele.

Dramatyzm sytuacji, w jakiej znalazło się życie na Ziemi, spowodował, że elity państw z silnymi społeczeństwami obywatelskimi zrozumiały, że ignorowanie przyczyn zmiany klimatu jest śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla ludzkości, ale także dla życia na planecie, czego wiadomym dowodem jest trwające wielkie wymieranie. Skutkiem tego przebudzenia Unia Europejska przyjęła plan osiągnięcia neutralności klimatycznej do roku 2050, a następnie wykreowała ideę „Zielonego Ładu”. Polska może się w kwestii realizacji tej polityki targować, ale na koniec albo ją przyjmie, albo opuści towarzystwo europejskie. To ostatnie rozwiązanie, moim zdaniem, jest nieprawdopodobne. Nasza klasa polityczna nie po to się przewerbowała w 1990 r., by teraz z powrotem budować jakiś „ustrój szczęśliwości” społecznej nawet pod najświatlejszym kierownictwem

Szybka ewolucja poglądów społeczeństw Europy Zachodniej odnośnie zmiany klimatu znalazła spektakularny wyraz we Francji. Władze powołały tam konwent, zwany również panelem obywatelskim, którego celem było znalezienie odpowiedzi na pytanie: „Jak w duchu sprawiedliwości społecznej zmniejszyć emisję o 40 proc. do 2030 r.?”. Słowem – rząd zwrócił się do francuskiego społeczeństwa z prośbą o sformułowanie celów klimatycznych i wskazanie dróg ich realizacji. Na wypracowane przez konwent 149 rekomendacji prezydent Emmanuel Macron zdecydował się wdrożyć 146, na realizację których przeznaczył dodatkowe 15 mld €. Wśród przyjętych rekomendacji znalazła się propozycja wprowadzenia do ustawy zasadniczej zapisu o ochronie klimatu, a także uznanie ecocide tłumaczonego jako ekobójstwo lub działanie na szkodę środowiska naturalnego (ekosystemów) za przestępstwo.

Wygląda na to, że prezydent Macron wywrócił stolik, podważając dotychczasowe sposoby funkcjonowania demokracji przedstawicielskiej. Bez względu na jego motywacje, działania te zmieniają reguły gry, prawdziwie odwołując się do społeczeństwa w kwestii kierunków polityki. Nie ma to nic wspólnego z manipulacją, jaka ma miejsce w większości referendów, gdzie sposób formułowania pytań i towarzysząca propaganda mają zapewnić pożądaną przez władzę odpowiedź. Odchodzi tym samym od rozwijania technologii rządzenia poprzez manipulowanie społeczeństwem za pomocą środków masowego przekazu i mediów elektronicznych, kontrolowanych przez kapitał i realizujących jego interesy.

Zatem widać, że chcąc pozostać w Unii Europejskiej musimy przymierzyć się do wyzwania, jakim jest gospodarka bezemisyjna. Dziś sektor komunalno-bytowy odpowiada za blisko 40% całkowitych emisji CO2. Zatem stoi przed nami, tzn. rządem i społeczeństwem, wyzwanie, jak przebudować infrastrukturę i sposób funkcjonowania, by całkowicie zredukować emisję CO2 przez sektor komunalny

Strategii dla osiągnięcia tego celu może być kilka.

Pierwsza z nich, którą wspiera lobby energetyczne, to budowa bezemisyjnych źródeł energii. Do sektora energetycznego zaliczam, z oczywistych względów, także sektor OZE. Marzy on, jak dotychczas wielka energetyka, by uzależnić społeczeństwa od swojego produktu. Przejawem tego jest budowa gigantycznych farm energetycznych, najlepiej tak wielkich, by nie mogły upaść. Należy tu także wymienić „wilka w owczej skórze”, czyli energetykę jądrową. Oferuje ona bezemisyjną energię, jeśli tyko przymkniemy oko na koszty inwestycyjne, zawsze kilkukrotnie większe od planowanych, ekologiczne skutki pozyskiwania paliwa, brak technologii utylizacji radioaktywnego odpadu. Brak również oszacowania kosztów ryzyka, które musi uwzględniać skutki potencjalnej katastrofy, umykające jakiemukolwiek rachunkowi, co uniemożliwia komercyjne ubezpieczenie inwestycji. Jeśli tylko to wszystko zignorujemy, to i tak otrzymamy energię znacznie droższą niż pozyskiwana w wyniku inwestycji ograniczających popyt, a dodatkowo, przez sztywność podaży, kompletnie niespójną z energią z wiatru i słońca. Energia ta, od początku do końca, jest zależna od importu paliwa, składowania odpadów, buduje także miejsca pracy nie w Polsce, lecz u zagranicznych dostawców urządzeń. Strategia ta ma właściwie tylko jedną zaletę: daje pracę, pieniądze i wynikającą z nich władzę ludziom sektora energetycznego, uzależniając maksymalnie całe społeczeństwo od dostawców energii. Koszty takiej transformacji zostaną w całości przerzucone na obywateli, pozbawiając ich zasobów niezbędnych dla poprawy efektywności energetycznej swojego funkcjonowania i tym samym ograniczenia tego uzależnienia.

Druga strategia to likwidacja marnotrawstwa energii oraz rozwój technologii zapewniających zaspokajanie podstawowych potrzeb ludzi przy jak najmniejszej ilości energii. By tę minimalną ilość energii wyprodukować z OZE, najlepiej użyć instalacji zintegrowanych z budynkiem. Ta strategia buduje autonomię i podmiotowość społeczeństwa i chroni środowisko. Niestety jej wdrażanie wymaga zaangażowania i kompetencji, przy bardzo ograniczonej w porównaniu z pierwszą strategią „miododajności” dla klasy politycznej.

Z wszystkich ekspertyz, jakie zostały na ten temat opublikowane, wynika, że najtańszym sposobem redukcji emisji CO2 są inwestycje w podnoszenie efektywności energetycznej. Przy pomocy nakładów, jakie trzeba ponieść na budowę elektrowni jądrowej, można wyprodukować co najmniej czterokrotnie więcej negawatogodzin, inwestując w energooszczędne technologie. Problemem są jedynie małe korzyści z milionów relatywnie niewielkich inwestycji dla klasy rządzącej w stosunku do setek miliardów, jakie pochłonie program energetyki jądrowej. Już samo rozpatrywanie tej możliwości przyniosło wielomilionowe przychody zatrudnionym przy tym urzędnikom.

Jako społeczeństwa umiarkowanie dostatniego nie stać nas na pierwszą strategię, choć związane z nią lobby nie szczędzi zasobów, by przekonać do niej polityków i manipulować Polakami.

Warto zatem powtórzyć historyczne pytanie: Co robić?Zacznijmy od tego, aby tak szybko jak to jest możliwe powstrzymać budowę innych niż zeroemisyjne budynków. Jest to nakaz chwili, termomodernizacja domów o relatywnie wysokim standardzie energetycznym jest bowiem bardzo nieefektywna ekonomicznie. Jeżeli dziś takie budynki będą powstawały, to do 2050 roku trzeba je będzie termomodernizować. Co istotne, już dziś nie ma ani technicznych, ani ekonomicznych barier dla budowy zeroemisyjnych na etapie użytkowania budynków. Wyzwaniem jest jedynie ograniczenie emisyjności na etapie budowy i zadbanie o recykling materiałów powstałych w wyniku rozbiórki budynku.

W tym kontekście odpowiedź na pytanie, czy minimalny standard energetyczny narzucany przez WT na rok 2021 realizuje cele polityki klimatycznej, jest jedna: zdecydowanie nie. Jest skandalem, że przyjęto jako niemal zeroemisyjne budynki o zapotrzebowaniu na wartość energii pierwotnej EP = 70 kWh/m2/rok, czyli blisko 5-krotnie większą od zachodnioeuropejskiego standardu z początku lat 90. ubiegłego wieku tzw. budownictwa 1,5 l (15 kWh/m2/rok), znanego pod marketingową nazwą budownictwa pasywnego.

Wartość EP należy odczytywać w kontekście ustawy o świadectwach energetycznych budynków i rozporządzenia o sposobie ich sporządzania. Jasno wynika z nich odpowiedź na pytanie, w czyim interesie działał ustawodawca przy ich uchwalaniu. Okazuje się, że wartość współczynnika, przez który mnożymy wartość zapotrzebowania na energię końcową (EK), by otrzymać wartość EP, jest identyczna dla węgla brunatnego i miałów węglowych jak dla gazu ziemnego i wynosi 1,1. Już z tego jasno widać, że ustawodawca zadbał o interesy górnictwa. Analogicznie jest z innymi „ograniczeniami” nakładanymi na budujących. Wymogi dla wentylacji dopuszczają wentylację grawitacyjną, która jest energochłonna, a przede wszystkim nieskuteczna, co odbija się na zdrowiu mieszkańców. Wskaźniki sprawności wymagane od wentylacji mechanicznej nawiewno-wywiewnej, jakich stosowanie dopuszczają ustawodawcy, niczego nie ograniczają, bo nikt już nie produkuje tak nisko sprawnych urządzeń. Podobnie jest z izolacyjnością przegród, której poziom nie chroni kieszeni lokatorów, lecz deweloperów. Żeby nie było wątpliwości – autorami tego prawa są miłośnicy wartości europejskich i środowiska z PO i PSL. Prawa, o których mowa powyżej, w oczywisty sposób są niezgodne z Dyrektywą 2010/31/UE, która wymagała, by graniczna wartość maksymalnego zapotrzebowania na energię była efektywna ekonomicznie. To znaczy dawała najniższą sumę kosztów budowy i kosztów eksploatacji w cyklu życia. Jak wynika z symulacji i praktyki budowlanej, już dziś budowanie domów plusenergetycznych nie odbiega cenowo od budowy domów spełniających minimalne wymagania WT.

Budowanie energochłonnych domów na pewno nie jest w interesie przyszłych lokatorów, ponieważ będą płacić oni wysokie rachunki za energię. Jest natomiast w interesie deweloperów, dla których istotne są wyłącznie niskie koszty i łatwość budowy. Jest to zrozumiałe, to nie oni bowiem, lecz lokatorzy, będą czerpać korzyści z wysokiego standardu energetycznego budynków. Następuje tu rozdzielenie nakładów od korzyści. Ta niedoskonałość deweloperskiego rynku, który niestety uzyskał w Polsce monopolistyczną pozycję, jest przyczyną, dla której standard energetyczny musi narzucać prawo. Jak się okazuje, w Polsce prawo stoi na straży lobbystów, a nie obywateli i środowiska. Intencją unijnych regulacji w tym obszarze była i jest ochrona ludności Europy i świata przed katastrofalnymi zmianami klimatu w wyniku antropogenicznych emisji CO2. Nasza klasa polityczna pokazała, że ponad interes ogólny przedkłada interesy lobbystów.

Warto podkreślić, że nie tylko użytkownicy domów i mieszkań płacą za interesowność klasy politycznej. Traci także przemysł materiałów izolacyjnych, producenci wysokosprawnych systemów wentylacyjnych i instalacyjnych, a także dziesiątki tysięcy potencjalnych wykonawców nieco bardziej roboczo-chłonnych niż typowo deweloperskie budynków niskoenergetycznych. Zyskują producenci energii. Pozostaje nam nadzieja, by konsekwencje nowej „Rewolucji Francuskiej” zmieniły także nasze życie.

Artykuł Ludomira Dudy opublikowany w ostatnim numerze czasopisma "Izolacje"

Komentarze

18.09.2020 14:37 WJ

Przy mnogości dziedzin funkcjonowania naszej gospodarki i społeczeństwa, dobrze, że mamy specjalistów, którzy mogą obanżyć prawdziwe oblicze "dobrych intencji " ustawodawców.


Podobno wszystko zależy od interpretacji, w takim razie czekam na tę, która da mi wgląd w dobrą stronę katastrofy klimatycznej, a nawet jej najboleśniejszego, dla mnie, aspektu, jakim jest zagłąda bioróżnorodności.

Taka krzepące przesłąnie dla Wszystkich - ćwiczmy interpretacje :);)

18.09.2020 16:05 Wojtek Sz.

Niestety czym więcej decyzji podejmowanych w zaciszu gabinetów, tym więcej lobbystów. Niestety dziś takich decyzji mamy całe zatrzęsienie od dołu drabiny do góry drabiny decydowania. Konsultacje są czysto teoretyczne.

20.09.2020 7:42 Rafał

Łoł, energetyka jądrowa jest dla was "wilkiem w owczej skórze".
Czyli co Polskę wykarmi energetycznie wiatraczek z panelem tak?
Nawet w półroczu chłodnym?

Dla mnie osobiście jesteście niebezpieczną agenturą, tylko jeszcze zastanawiam się dla kogo pracujecie.

Polska przy jej klimacie bez energetyki jądrowej obojętnie czy modułowej czy wielkoskalowej to skansen.

Jeszcze macie czelność podawać przykład Macrona, gdzie we Francji atom jest podstawą energetyki.

No tak ale przecież tu ma być prywislanski kraik gdzie tubylcy będą pracować na starszych i mądrzejszych.

21.09.2020 14:06 BIGENERGY

@RAFAŁ

Niestety nic nie zrozumiałeś z tego artykułu. Widać, ze dużo musisz się jeszcze nauczyć o zasadach pracy energetyki wielkoskalowej, o jej kosztach oraz o technicznych i finansowych uwarunkowaniach obecnie dostępnych technologii zaspokajających potrzeby (w tym energetyczne) zwykłych Kowalskich.
Wszyscy musimy się wreszcie zacząć uczyć, jak uczyć innych, aby takich bzdur wyrwanych z kontekstu - jak napisałeś - więcej ludzie nie pisali!

21.09.2020 17:43 Rafał

@BIGENERGY

Zacznij myśleć rozsądnie. Jak chcesz zaspokoić potrzeby energetyczne polski w półroczu chłodnym bez energetyki węglowej i przy założeniu że energetyka jądrowa jest też nie do przyjęcia?

Czy ty masz pojęcie o naszym klimacie?
Co w sytuacji zgniłych wyżów gdzie wiatru nie ma a niebo pokrywa warstwa grubego stratocumulusa która wyłącza z obiegu panele.
W naszym klimacie taka sytuacja to norma.

Jak pozyskasz energię do ogrzania domów, produkcji przemysłowej, oświetlenia?

Zakładam że będziemy ją importować z Francji tak?

Wam o to chodzi co? No jasne bo jak podskoczymy to różne LGBT-eko-neomarksistowskie organizacje europejskie będą miały bata na nas.

21.09.2020 20:38 ktoś

@ Rafał
Naczytałem się sporo artykulów o OZE i tych za i przeciw. Sporo było dobrych rzeczy ale także masa przeciw.
dwa z nich najmocniej utkwiły mi w pamięci

1 OZE potrzebuje sporą ilość paliw kopalnych do wytworzenia a także do funkcjonowania.

2 Oze zaczeło się opłacac wtedy kiedy utworzono wysokie kwoty CO2. ( rozumiem, że tylko dlatego opłaca się oze, ponieważ narzucono spore podatki na emisje CO2 i dodano sporo dotacji do oze)

21.09.2020 23:24 adaś

@Rafał.
Widzę że czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją mocną stroną.
Więc podpowiem ci że ten artykuł jest o tym od czego należy zacząć.
Najpierw może przejedź się po najbliższej okolicy i zobacz ile domów nie ma żadnego ocieplenia na ścianach zewnętrznych. Potem porozmawiaj ze znajomymi i rodziną i zorientuj się ilu z nich ma w domach rekuperator czy pompę ciepła.
I od tego właśnie należy zacząć a nie np. od elektrowni atomowej.
A jakby się tobie chciało to policz jak długo można ogrzewać parterowy dom o powierzchni 100 m2 który ma ściany i dach o współczynniku U=0,20 W/(m2K) mając do dyspozycji 30 m3 wody o temperaturze 90 stopni. Załóż że na zewnątrz jest -5 stopni. Starczy aż przejdzie zgniły wyż czy nie ?
(zbiornik- akumulator ciepła o pojemności 30 m3 jest wielkości pokoju o powierzchni 12 m2. Gdy latem jest nadmiar energii z paneli słonecznych bez problemu można podgrzać taką ilość wody.)

22.09.2020 8:16 BIGENERGY

Wszystko już na tej stronie ZnR napisano, ale może to przeczytasz ze zrozumieniem i może zostanie również dla potomnych (postaram się jak najkrócej):

Pomijając tu problem sam w sobie związany ze wzrostem wykładniczym populacji ludzkiej, który to wzrost nie może trwać w nieskończoność (przeczytaj w tym temacie "Świat na rozdrożu"), pod względem zaopatrywania ludzi w energię (różne nośniki energii na różne potrzeby) następuje po prostu zasadnicza zmiana wywołana właśnie tym wzrostem wykładniczym. Zmiana wynika z coraz droższych paliw, które wykorzystujemy do napędzania tego wzrostu. Stąd też coraz droższe jest wszytsko, bo dzięki energii ta cywilizacja istnieje. W miedzyczasie technologia dojrzała do momentu, kiedy można wyeliminować paliwo, a energię i tak pozyskiwać po koszcie akceptowalnym przez odbiorcę - i co wazniejsze - ten koszt (tylko inwestycji, już bez kosztów zmiennych paliwa i utylizacji produktów spalania niezależnie czy to żużel, popiół, siarka, NOX, czy wypalone paliwo jądrowe) jest niższy od kosztu pozyskania paliwa. A że te nowe źródła energii (PV i wiart) są niestabilne, to wymyślono różne formy akumulacji energii (np. na bazie akumulatorków "paluszków") jako dodatek do tych źródeł, aby można było robić swoje niezależne od świecącego słońca lub wiejącego wiatru. Ale dodatkowo - żeby ci d... nie zmarzła w jesienno zimowe miesiące w naszej strefie klimatycznej - można w prosty sposób zastąpić emisyjne paliwa kopalne bezemisyjnym wodorem, który jako gaz będzie kolejnym akumulatorem energii, tyle, że w paliwie (jak obecnie mamy zbiorniki gazu, tylko jest w nich inny nośnik energii). Innymi słowy zastąpimy zakumulowaną przez miliony lat energię w paliwach kopalnych (w węglu, ropie, uranie i gazie ziemnym) akumulatorem energii w postaci wodoru, z tą różnicą, że sami sobie go wyprodukujemy z nadwyżek, kiedy będzie wiał wiatr i świeciło słońce. Jak dołożysz do tego:
- oszczędności w zużyciu energii w transporcie opartym o ropę, czyli sprawność przetwarzania energii w ropie na produkt użyteczny w silnikach spalinowych z max 40% zamienisz na 90% w silnikach elektycznych;
- oszczędności w ogrzewaniu z 75-95% (jak jest dobrze wykorzystane paliwo; przy spalaniu w zwykłych paleniskach sprawność spada nawet do kilkunastu procent) do minimum(!) 300% w pompach ciepła (pomijając efektywność izolacji budynków), to okaże się, że tej energii jest potrzebne mniej niż dzisiaj zużywamy. Reszta to tylko kwestia skali i organizacji, kto ma to wszystko sfinansować, kto ma za to odpowiadać i kto ma na tym zbijać kokosy lub po prostu z tej energii korzystać.

Jak dodatkowo do wspomnianej "Świat na rozdrożu" doczytasz jeszcze tylko choćby "Zrównoważona Energia – bez Pary w Gwizdek" (bezpłatnie np. tu dostęna: http://eko.org.pl/energia/book1.php) oraz "Naukę o klimacie" (w sumie pewnie jakieś 1500 stron), to wtedy pogadamy kompleksowo o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia bez wyrywania słów i pojęć z szerszego kontekstu, jak to zrobiłeś powyżej!

RAFAŁ! DO NAUKI!

22.09.2020 10:51 Carlinfan

@BIGENERGY
"Zmiana wynika z coraz droższych paliw, które wykorzystujemy do napędzania tego wzrostu. Stąd też coraz droższe jest wszystko, bo dzięki energii ta cywilizacja istnieje." - kłamstwo. A jeżeli już to różnica wynika z obciążeń związanych z emisją CO2, co automatycznie sprawia, że OZE są tańsze, a nie dlatego, że cena paliw kopalnych staje się wyższa. Jednakże w pewnym momencie faktycznie cena jakiejkolwiek energii będzie coraz droższa z tego względu, że źródłem napędowym wciąż będzie paliwo wydobywane z pod ziemi ale z garbem karnych opłat. Bo nie ma opcji 100% odcięcia się od paliw kopalnych, jedynie wprowadzenie energetyki jądrowej do miksu pozwala na ograniczenie, ale wydobycie nadal będzie bo ropa nie tylko służy do spalania w elektrowniach i silnikach, ale zasila także wiele innych gałęzi przemysłowych.

22.09.2020 14:58 BIGENERGY

@CARLINFAN

Kto i gdzie kłamie - historia pokaże.
Obciążenia związane z emisją CO2 to nic innego, jak próba opłaty za "utylizację" odpadu i "zanieczyszczacza" powietrza po spalaniu paliwa (analogicznie jak popiół, żużel itp po spalaniu paliw stałych lub ciekłych). Umówiliśmy się, że popiół lub żużel przerobimy na gips i inne dodatki budowlane itd. i w ten sposób udajemy, że zagospodarowaliśmy "śmieci". Co i jak potrafimy zrobić z dużą ilością gazu CO2 (i innych)? NIC! Czy potrafimy zapanować nad ich stężeniem w powietrzu? NIE! A może jednak potrafimy, tylko nam się to nie opłaca, bo instalacje musiały by być potężne i tak energochłonne, że to spalanie pochłonęłoby całą energię (albo i więcej) na utylizacje spalin i nawet energetycznie nie opłacałoby sie to wogóle a co dopiero kosztowo!

Inaczej: jeśli nie masz paliwa to nie masz kosztów jego pozyskania i kosztów utylizacji produktów ("karnych opłat") jego spalania. Przykład: w energetyce jądrowej paliwo jest stosunkowo tanie, ale koszty utylizacji są na tyle wysokie, że do dziś nie ma sposobu ich akceptowalnej ekonomicznie i bezpiecznej utylizacji i wszystkie odpady z elektrowni jądrowych wciąż są składowane na ich terenie od początku tego całego przemysłu! Pomijam kwestię problemów w Fukushimie nierozwiązanych od ponad 9-ciu lat (skądinąd końca tego procesu nie widać), bo ich źródło leży gdzie indziej.
Po raz kolejny proszę o parzenie na zagadnienia kompleksowo, a nie wybiórczo. Wszystko co wokół nas się dzieje ma swoje konsekwencje.

Zanieczyszczanie powietrza przez gazy spalinowe jest niewidoczne i stąd łatwe do realizacji jest zaniechanie zrobienia z tym cokolwiek. Siarka zeżarła nam lasy, to odsiarczamy spaliny. Skutków emisji CO2 nie zobaczymy szybko, więc po co z nimi cokolwiek robić? Czyż nie tak to działa?

22.09.2020 15:41 Carlinfan

@BIGENERGY
Historia pokaże to co teraz widzimy, widzimy nakładanie bandyckich opłat, które są przejadane przez polityków i innych darmozjadów. Napisałeś, że wzrost cen wszystkiego uzależniony jest od wzrostu cen paliw, a te nie rosną, co można sprawdzić na wykresach cen za baryłkę ropy, więc proszę przestań kłamać.

"Siarka zeżarła nam lasy, to odsiarczamy spaliny. " Co ty k.... bredzisz ? Lasy to zżera IKEA, i bandyci u władzy w krajach, które ledwo co się ucywilizowały.

http://skyddaskogen.se/en/ikea/news-about-ikea-in-carelia/2694-ikeas-destruction-of-ancient-forests-causes-global-outcry

https://www.rainforest-rescue.org/press-releases/4809/worldwide-protest-against-the-destruction-of-primeval-forests-by-ikea

22.09.2020 18:12 BIGENERGY

@Carlinfan
Przeczyraj te 1500 stron to pogadamy.
Teraz nie bede uczestniczyl w pyskowce

22.09.2020 18:46 zakrecony

@ BIGENERGY

"Obciążenia związane z emisją CO2 to nic innego, jak próba opłaty za "utylizację" odpadu i "zanieczyszczacza" powietrza po spalaniu paliwa (analogicznie jak popiół, żużel itp po spalaniu paliw stałych lub ciekłych)."

https://globenergia.pl/schylek-pierwszej-generacji-turbin-wiatrowych-branza-zabiera-sie-za-recykling-lopat/

Mam nadzieje, że OZE będzie z taką sama sprawiedliwośćia bedzie obarczane opłatami za utylizacje.

http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2913-energetyka-wiatrowa-i-s%C5%82oneczna-potrzebuj%C4%85-olbrzymiej-ilo%C5%9Bci-surowc%C3%B3w-mineralnych-i-metali-ziem-rzadkich,-by-m%C3%B3c-si%C4%99-nadal-rozwija%C4%87-i-funkcjonowa%C4%87.html

Mam też nadzieje, że również zostaną opadatkowane te kopalnie, które produkują materiały do produkcji paneli i wiatraków. Niektóre koplanie podobnie niszcza krajobraz co kopalnie wegla brunatnego.

22.09.2020 20:51 BIGENERGY

To, czy ktoś będzie za coś płacił nie wedle politycznych chwilowych preferencji ale np. wg technicznych analiz dających pełen obraz rzeczywistych kosztów korzystania z zasobów (lub ogólniej ze środowiska) jest tylko kwestią wiedzy i świadomości danej społeczności (społeczeństwa). O tym właśnie m.in. traktuje powyższy artykuł.
Ja też mam nadzieję nie tylko na właściwe opodatkowanie kopalni tej lub innej. Ważniejsze wydaje się stworzenie mechanizmów, dzięki którym będziemy np. powszechnie korzystać ze szklanych opakowań wielokrotnego użytku, a nie z plastikowych jednorazówek i nie wazne, czy mówimy o torebkach, butelkach, ładnie opakowanych telefonach lub samochodach. Mam na myśli również, że będzie znowu opłacac się projektować, produkować i uzywać rzeczy trwałe, naprawialne i w 100% "recyclingowane". Liczy sie system jako całość. Można używać 30 lub 40-letnią naprawialną lodówke w domu pasywnym i wiedzieć, że jej duże (w stosunku do tej jednorazowej żyjącej do końca gwarancji z certyfikatem A++++++++) zużycie energii to nie strata, bo ta energia pozostaje w budynku i dzięki pompie ciepła zostaje wykorzystana np. do podgrzania ciepłej wody, na co już nie potrzeba dodatkowej energii z zewnatrz, o oszczędnościach surowców i energii w postaci niewyprodukowanej kolejnej lodówki (lodówek) nie wpsominając. Tylko dzięki systemowemu podejściu szybko okaże się, że nie trzeba nic wydobywać, bo wszytsko już zostało wydobyte, wykorzystane (ale nie zużyte) tyle, że wyrzucone i czesto zakopane na śmietnisku. Okaże się też, że przez to można zamknąć wiele kopalń takich czy innych. Problem w tym, że nie będą zarabiać aż tak dużo ci, którzy robią to dzisiaj. Bo problem w tym, że obecny system własnie im sprzyja, bo ci "oni" go na własny sposób zmontowali i nieszybko i nie bez oporu z niego zrezygnuja. To nie utopia. To fakty, tyle, że nie mogące przebić się przez reklamy ciągłych niezbędnych nam nowości ... itd...

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    Marcin Popkiewicz - notka biograficzna w TVN"O co chodzi"

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto