Energetyka jądrowa: minusy/problemy

Energetyka jądrowa - minusyEnergetyka jądrowa to temat polaryzujący dyskusję – niektórzy piszą o niej tak, jakby była złem wcielonym, inni zaś tak, jakby była idealnym źródłem energii. Prawda leży gdzieś pośrodku: energetyka jądrowa ma realne plusy, jak (prawie) bezemisyjność i możliwość stałego dostarczania energii (z czym ma problemy wiele OZE). Ma też realne minusy, jak możliwość proliferacji broni jądrowej czy konieczność zakupu technologii (i obsługi procesu paliwowego) z zagranicy.

Zanim napiszę artykuł podsumowujący plusy i minusy budowy energetyki jądrowej w Polsce chciałem Was prosić o krótkie (po kilka, maksymalnie kilkanaście linijek) komentarze wymieniające MINUSY tego działania. Jeden punkt w jednym komentarzu, najlepiej bez powtórzeń względem wcześniejszych komentarzy. W komentarzach dla przejrzystości proszę nie umieszczać polemiki. Miejscem na to jest drugi artykuł, w którym poproszę o wypunktowanie PLUSÓW uruchomienia programu energetyki jądrowej w Polsce. Proszę też o trzymanie się kulturalnego i merytorycznego języka.

Komentarze

25.01.2019 16:11 SONAER

Energetyka jądrowa nigdy nie będzie bezpieczna.

Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć elektrowni jądrowych przed katastrofami naturalnymi, działaniami wojennymi czy terrorystami. Nie ma obrony przed trzęsieniem ziemi czy uderzeniem meteorytu.

Najgorsze co może się się zdarzyć, to wybuch na Słońcu, który zniszczy system energetyczny na całym kontynencie czy półkuli, co w efekcie doprowadzi do awarii kilkudziesięciu lub kilkuset elektrowni na raz. Po czymś takim Ziemia nie będzie się nadawać do życia.

25.01.2019 18:32 Felek

1 - Paliwa jądrowe to również (przynajmniej do pewnego stopnia) paliwa kopalne. Jako takie posiadają wszystkie wady pozostałych paliw kopalnych. Wymagają kosztownego wydobycia, przeróbki, transportu itp, a także jak pozostałe paliwa kopalne reagują na fluktuacje rynku i prawa ekonomii. Do tego należy dorzucić jeszcze ogromne problemy pojawiające się na każdym etapie użytkowania tego paliwa - z powodu radioaktywności. W dodatku również są skończone, a przynajmniej bez postępu technologicznego mamy ich ograniczony zapas.

2 - Do eksploatacji paliwa jądrowego konieczny jest pewien stopień zaawansowania technologicznego (dość wysoki w dodatku), co samo w sobie wymaga prężnej gospodarki i wysokiego stopnia rozwoju użytkownika. Wiąże się to również z koniecznością posiadania wykształconego personelu i przekonania w społeczeństwie, że to jest to czego chcemy używać. Bariera technologiczna może owocować powstaniem monopolistów co z resztą da się zaobserwować na rynku wykonawców reaktorów czy producentów paliwa jądrowego.

3 - Paliwa jądrowe bez rozsądnego postępowania z nimi, potencjalnie stają się śmiertelnie niebezpieczną pułapką na okres czasu dłuższy niż historia i prahistoria znanej obecnie ludzkiej cywilizacji. Można tu ograniczyć powstawanie kłopotliwych odpadów radioaktywnych poprzez użytkowania Toru albo lepsze projekty reaktorów ale i tak, w jakimś stopniu pozostaje problem odpadów radioaktywnych. Nawet jeśli nie długotrwałych to przynajmniej krótkotrwałych. Zaś same z braku lepszego słowa - zbiorniki, w których znajdują się reaktory są swego rodzaju dziwadłem. Silnie promieniujące i mocno odmienione na poziomie atomowym maszyny i budynki, które jakoś trzeba później bezpiecznie rozebrać i zutylizować.

4 - Podatność na zagrożenia nieswoiste i zdanie na łaskę "dobrych" ludzi. Czyli wojna, zaniedbanie, głupota, sabotaż a także zjawiska na, które nie mamy wpływu - trzęsienie ziemi, tsunami, pożar, powódź, susza i brak chłodziwa, brak energii do zasilania systemów chłodzenia itd.

5 - Ostatni problem to ogromny koszt widoczny i ukryty tego typu konstrukcji, który nawet rozłożony na 100 lat i z uwzględnieniem zagrożeń i problemów powyżej może być zwyczajnie nieopłacalny z punktu przetrwania ludzi na Ziemi.. Również problemem jest to, że elektrownie jądrowe nic nie zmienią w postępowaniu człowieka. Dalej będzie marnować prąd na głupoty i pierdoły, których nie potrzebuje i od których się uzależnia, a powinniśmy dążyć do rozproszenia i kogeneracji energii i uniezależniania się od jednego wielkiego molocha produkującego prąd i narzucającego wszystkim sposobu życia.

26.01.2019 0:15 adaś

Minus jest taki że w Polsce prawdopodobnie powstanie tylko jedna taka elektrownia, czyli sieć przesyłową trzeba będzie mocno zmodernizować. O ile elektrownia może rzeczywiście jest odporna na terrorystów czy siły przyrody to sieć przesyłowa na pewno nie.
Drugi minus jest gorszy, moim zdaniem oczywiście. Jest to zupełny brak wiary, że przy obecnym poziomie klasy politycznej {mam na myśli wszystkie partie } można w Polsce cokolwiek zrobić od początku do końca dobrze.
A elektrownia atomowa to nie centrum handlowe, gdzie można w połowie inwestycji zmienić wykonawcę, albo zerwać kostkę brukową na parkingu bo ktoś zapomniał np o odwodnieniu czy jakimś kablu.

26.01.2019 9:26 Logic

Nie martwcie sie ekoterrorysci i sąsiedzi nie pozwolą nam na budowę zadnej elektrowni.
Takie przedsięwzięcia powstają w państwach poważnych a nie państwach z dykty.

26.01.2019 10:24 WJ

1. Uzależnienie energetyczne obywatela od państwa.
2. Zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego
państwa, od wrogich podmiotów , bardziej
zaawansowanych technologicznie.

26.01.2019 10:45 P.

Minusy elektrowni jądrowych:

- po katastrofie w Fukushimie jest to biznes praktycznie nieubezpieczalny (w razie wiekszej awarii wszystkie koszty musi pokryć państwo)

- katastrofy zdażają się rzadko, ale jak się wydarzą to skutki są bardzo poważne (o Czernobylu u nas dużo się mówiło i mówi; o Fukushimie znacznie mniej, a przez wyciek skażonej wody, większość wód północnego Pacyfiku została dotknięta promieniowaniem.

- jest wielkim zakładem pracy, co sprzyja upolitycznieniu energetyki (tak samo jak możemy to obserwować dzisiaj w przypadku kontrolowanych przez państwo grupach energetycznych)

- elektronie jądrowe potrzebują dużej ilości wody do chłodzenia; przy globalnym ociepleniu trzeba to przewidzieć albo w przypadku długotrwałych upałów elektrownia nie będzie w stanie pracować z pełną mocą albo wcale

- koszty elektrowni jądrowej są ogromne i nie ma przewidywań, że będą spadać jak koszty elektrowni wiatrowych i PV; czyli za te same pieniądze będzie można wybudować bardzo dużo OZE (w zasadzie z roku na rok coraz więcej OZE można wybudować, a elektrownie jądrową prawdopodobnie za coraz większe pieniądze dokończyć na siłę)

26.01.2019 11:45 Marcin Leszczyński

1. Elektrownie atomowe wymagają paliw kopalnych do budowy i utrzymania.

2. Paliwa kopalne jak i paliwa do elektrowni atomowej są zasobem wyczerpywalnym.

3. Ryzyko terroryzmu.

4. Ryzyko skażenia.

5. Niskie EROI.

6. Taniej i bezpieczniej jest zmniejszyć zużycie energii (np. docieplić budynki, zmniejszyć ich metraż, postawić na niebie oświetlającego ulicę satelitę, wprowadzić ograniczenia dla dziennego zużycia energii, ograniczyć gadżety typu wielki telewizor itd.)

6,5... i/lub inwestować w fotowoltaikę z mega bateriami tylko dla kluczowych służb (szpitale itd.)

7. Środki na budowę elektrownii można też poświęcić na rozwój nowej technologii, trochę hazard ale czy nie jest hazardem budowa elektrownii atomowej?

26.01.2019 12:02 Marcin Leszczyński

8. Wciąż elektrownie atomowe przyczyniają się do produkcji gazów cieplarnianych co długofalowo jest ogromnym zagrożeniem (wydobycie, transport, budowa, naprawy).

27.01.2019 15:28 Marcin Leszczyński

9. Przez ciągłość dostaw energii elektrowni atomowej - utrwalamy obecny system pełen niesprawiedliwości i depresji.

Braki w ciągłości i ilości dostaw energii mogłyby pomóc w obniżeniu produkcji i konsumpcji wszystkiego co byłoby korzystne dla klimatu, środowiska, większym skupieniu na tej tematyce i np. oszczędzaniu energii.

Długofalowo i tak Nas to czeka (prawdopodobnie), więc lepiej zacząć się tym zajmować wcześniej niż później.

27.01.2019 19:41 BIKENERGY

Proszę wybaczyć pewne uproszczenia, ale są one konieczne dla skrócenia wywodu, który w pierwotnym zamierzeniu miał być kilkoma punktami.
Każdy blok energetyczny wykonany w technologii reaktor + generator energii elektrycznej (ee) należy rozpatrywać w kontekście miejsca, w którym jest eksploatowany. Można wymienić kilka miejsc, gdzie takie bloki są powszechnie wykorzystywane (pomijając reaktory badawcze), ale głównie mamy na myśli elektrownie jądrowe pracujące w celu zasilania rozbudowanych systemów przesyłowych energii elektrycznej. W tym kontekście są to właściwie najbardziej stabilne i niezawodne źródła energii elektrycznej, szczególnie te, których lokalizacja z założenia wyklucza poważne katastrofy naturalne oraz posiadają stabilne warunki otoczenia pozwalające bezpiecznie KORZYSTAĆ ZE ŚRODOWISKA (wymagane wydajne chłodzenie tak naprawdę podczas postoju bloku a nie jego pracy). W tym celu wykorzystywane są duże rzeki, zbiorniki słodkowodne lub morza/oceany. I w dzisiejszych realiach na stabilności i dużej wydajności w stosunku do ilości wykorzystywanego paliwa kończą się zalety tych obiektów.
Problem w tym, że każda elektrownia jądrowa to osobno zaprojektowany i wykonany obiekt, stąd długotrwałe procesy zatwierdzania lokalizacji oraz projektowania i wykonawstwa. Stąd też biorą się - szczególnie w ostatnich latach - bardzo wysokie koszty produkcji takich obiektów, gdyż każdy z nich jest a) robiony jednostkowo (seryjność ograniczona do ilości bloków w jednej elektrowni) b) na specjalne zamówienie c) przy uwzględnieniu lokalnych wymagań i potrzeb. Ponadto w takiej skomplikowanej układance najsłabszym ogniwem jest człowiek, który na każdym z etapów - pomimo opracowania iście kosmicznej technologi i organizacji - robił, robi i pewnie będzie popełniał błędy (jak zresztą wszędzie). Nie chodzi tylko o nieumyślne (z braku wiedzy lub wyobraźni) nieuwzględnienie jakiś czynników na etapie koncepcji i projektowania. Problem również leży w umyślnym robieniu różnych rzeczy wynikających bezpośrednio z faktu, że są to projekty biznesowe i co gorsza - często polityczne, a w obu tych dziedzinach nie liczy się jakość produktu finalnego, ale ilość zarobionych pieniędzy oraz marketing. Przykład jest nam bardzo bliski: ten sam typ (wręcz egzemplarz) reaktora planowanego dla Żarnowca został decyzją polityczną zatrzymany w montażu w Polsce, a gotowe urządzenia zostały za grosze sprzedane do fińskiej elektrowni Loviisa, gdzie jest jednym z najbardziej niezawodnych i dyspozycyjnych obiektów na świecie (przy okazji: drugi egzemplarz jest w węgierskim Paks), a jednocześnie ten sam typ reaktora znany jest z awarii w Czarnobylu. Wobec konieczności minimalizacji błędów ludzkich powstały (i wciąż sa rozwijane) niezliczone przepisy, aby minimalizować zły wpływ biznesu i polityki na walkę inżynierów o jak najwyższą jakość i bezpieczeństwo. Jak przepisy, to biurokracja i potrzeba angażowania w projekt potężnej liczby naprawdę wysokiej klasy specjalistów w niezliczonych branżach (ale mimo wszystko jest to stosunkowo niewielka ilość osób jak na zaangażowanie w dana branżę). W takich warunkach jawią się dalej pokazane minusy bloków jądrowych, a w szczególności tych eksploatowanych w obecnych czasach. Minusy te widać dobrze na tle innych technologi, a w konkretnie wiatraków + PV + bio-spalających układów kogeneracyjnych + magazynowania energii.
Dodatkowo - dzisiejsza rzeczywistość zaczyna traktować każdego odbiorcę energii indywidualnie. Ta filozofia kryje się pod postacią rewolucji przemysłowej 4.0 i innych tego typu pojęć zakończonych właśnie oznaczeniem "4,0". W efekcie każdy z odbiorców już nie energii a potrzebnych mu rzeczy lub innych potrzeb, będzie je musiał mieć "na żądanie", a to wyklucza istnienie systemów energetycznych w dzisiejszym kształcie i zaprojektowanych - delikatnie mówiąc - dawno temu ... bo dawno temu każdy był samowystarczalny, również "energetycznie", potem postęp technologiczny spowodował, że aby za nim nadążyć, trzeba było korzystać z energii elektrycznej, stąd ktoś chcący nadążyć MUSIAŁ korzystać z ee, czyli musiał być podłączony do systemu, bo taki układ był po prostu optymalny i biznesowo najtańszy. Z kolei sam system z czasem rozrastał się oferując coraz większej liczbie klientów energię do wykorzystania w coraz większej ilości zastosowań. W ten sposób systemy energetyczne coraz bardziej się rozrastały... aż do dziś, kiedy technologia na tyle dojrzała, że można powiedzieć - wracamy do korzeni: znowu każdy użytkownik (zarówno indywidualny i instytucjonalny) MOŻE sobie sam produkować swoje produkty i usługi z energii wytwarzanej u siebie w ilości potrzebnej w danej chwili. I to są właśnie główne powody, dla których duże (lub bardzo duże o bloki o mocy od umownie 700MW wzwyż) nie maja już uzasadnienia ekonomicznego ani technicznego. Ich zaletą był niski koszt jednostkowy wytworzenia energii ale rozłożony na kilka dekad, a teraz zaczyna liczyć się coś innego, czyli:
- prostota konstrukcji - w EJ nie występuje;
- krótki czas realizacji inwestycji - dni, tygodnie i miesiące dla w/w układów OZE kontra dekada dla EJ; ponadto znaczny postęp techniczny i ciągłe zmiany zarówno po stronie popytu jak i podaży ee nie dają szans na racjonalne ogarnięcie inwestycji planowanej na kilkadziesiąt lat pracy;
- dostęp technologii - w przypadku EJ dosłownie kilka firm na świecie dysponuje technologią obwarowaną dodatkowo umowami politycznymi i wojskowymi; w przypadku OZE praktycznie każdy może jakieś źródło sobie stworzyć i w tym przypadku ograniczeniem jest mała ilość energii wyprodukowana z danego źródła, co w prosty sposób zostanie z czasem zastąpione dużą ilością tanich i dostępnych źródeł;
- niskie koszty zarówno inwestycyjne, zmienne jak i stałe - bezpieczeństwo kosztuje, a w przypadku kosmicznej technologii występuja kosmiczne ceny na etapie inwestycji. Idąc dalej: w EJ mimo wszystko paliwo jak to paliwo - zużywa się bezpowrotnie (wciąż technologia reaktorów powielających to tylko plany) a i remonty sporo kosztują; o 100% recyklingu w tej branży można zapomnieć, natomiast w OZE paliwo jest za 0 (zero) w jakiejkolwiek walucie, a możliwy 100% recykling już generuje dużą ilość miejsc pracy i dodatkowo wpisuje się w filozofię jedynej opcji na przetrwanie cywilizacji;
- dostępność energii - w przypadku EJ kumulacja źródła dużej mocy w jednym miejscu daje możliwość jego szybkiego odcięcia od systemu (niekoniecznie unieruchamiając samo źródło), natomiast zrobienie tego na obszarze z rozproszoną generacją nie jest możliwe - w ten sposób mówimy o realnym bezpieczeństwie energetycznym danego regionu; bezpieczeństwa - w tym energetycznego - nie zagwarantują deklaracje i umowy, które w każdej chwili można zmienić; bezpieczeństwo to współpraca zarówno uzupełniających się wzajemnie różnych technologii jak i możliwość wzajemnego wspierania różnych wytwórców na danym obszarze - w sensie technicznym, organizacyjnym jak i społecznym;
- dostępność po raz drugi i dyspozycyjność oraz stabilność dostaw: EJ produkuje stabilnie, ale do stabilnej pracy systemu nie wystarcza sama EJ; obecnie regulujemy prace systemu za pomocą spalania mniejszej lub większej ilości paliwa w innych blokach niejądrowych; z drugiej strony przy braku słońca lub wiatru nie ma produkcji z OZE, ale powoli przechodzimy do innego "systemu energetycznego", w którym uwalniamy (w celu regulacji) mniejszą lub większą ilość energii (już nie z paliwa głównie kopalnego); innymi słowy przechodzimy z jednego systemu regulacji (paliwami) na inny (energią zmagazynowana). Ponadto wszystkie cztery w/w technologie wzajemnie się uzupełniają, co w konsekwencji może dać dyspozycyjność (dostępność do energii elektrycznej i ciepła) na porównywalnym lub wyższym poziomie włączając w to jeszcze piąty element, czyli racjonalizację zużycia nośników energii;
- sprawność wytwarzania ee: obecnie komercyjna technologia EJ ma sprawność przetwarzania paliwa na użyteczny produkt maksymalnie na poziomie trzydziestu kilku procent (umówmy się 35%) - dla porównania silnik tłokowy to 45% a silnik tłokowy produkujący jednocześnie ee + ciepło to nawet 90%; dla OZE: sprawność w tej technologii nie ma znaczenia z punktu widzenia ilości przetwarzanego paliwa (bo go nie ma), za to wydajność jest fizycznie ograniczona; znaczenie sprawności w tym przypadku zamienia się na wydajność np. z m2, co wciąż nas jednak nie kosztuje w sensie zakupu paliwa - jest to kolejna zmiana mentalna, którą należy zaakceptować w ramach wdrażania filozofii 4.0;
- regulacyjność: w przypadku EJ ciężko mówić o zapewnieniu regulacyjności wymaganej w "starym" systemie obsługującym już wdrażaną nową filozofię 4.0; wspomniana wcześniej racjonalizacja (minimalna wymagana ilość ee na wytworzenie czegoś lub zaspokojenie potrzeb) bardzo dobrze będzie współpracowała z akumulatorami, które obecnie są najsłabszym (czytaj najdroższym) ogniwem nowego systemu energetycznego; innymi słowy: produkcja ee i ciepła będzie wtedy kiedy trzeba, w miejscu potrzeb, po koszcie akceptowalnym (wysoka jakość przy minimalizacji strat na etapie produkcji) i bez zbędnych kosztów (np. straty przesyłu niezależnie od tego czy jest to ee czy paliwo);
- niskie zużycie wody - na etapie eksploatacji EJ potrzebuje "dużo" wody, w przeciwieństwie do OZE; na etapie produkcji każda technologia potrzebuje wody, przy czym im jest prostsza tym mniej tej wody trzeba na wyprodukowanie źródła energii;
- koszty energii: na razie są jeszcze niższe od innych technologii, ale to tylko kwestia czasu patrząc na wciąż nierozwiązanie problemu docelowej utylizacji wypalonego paliwa. Technologie - jak już wspomniałem wyżej - MUSZĄ spełniać warunek 100% recyklingu i do tego dążą, a recykling w znacznej mierze obniży docelowo koszty energii z takich źródeł

27.01.2019 20:24 MACO

Powtarza się opinia że elektrownia atomowa to stabilne źródło energii. Z tego co znalazłem elektrownia w Polsce ma kosztować 70-75 md pln. Postawiony w Australii przez Tesle magazyn energii o pojemności 130 megawatogodzin kosztował 250 mln pln(66 mln $). Jak łatwo policzyć za 70 mld pln możemy postawić w Polsce 280 takich magazynów o łącznej pojemności 36400 megawatogodzin. Czy to wystarczy żeby zapewnić stabilne dostawy energii z oze ? Aha, cześć ładującą te magazyny postawią prosumenci za własne pieniądze przy niewielkich tylko zachętach ze strony państwa i powstrzymaniu się od rzucania im kłód pod nogi.

28.01.2019 3:00 gupol(szukam w OZE)

zaraz ale mówimy o energetyce jądrowej III czy IV generacji?
bo moim zdaniem reaktory RWE jako relikty minionej epoki nie powinny być w ogóle omawiane...

28.01.2019 8:47 PRAKTYK

Gdyby nie starania wspólnoty międzynarodowej w Czarnobylu pół Europy nie nadawałoby się do zamieszkania.
Moje pytanie jest następujące: kto dał komuś prawo do podejmowanie takiego ryzyka związanego z elektrowniami atomowymi i ich budową?
Globalne ocieplenie, wymieranie gatunków itp. to nic w porównaniu z tym jaka apokalipsa może nastać na ziemi po np. uszkodzeniu np. 2-3 elektrowni na każdym kontynencie.

28.01.2019 9:39 Mariusz

Praktyk
Dokładnie. Nawet w Polsce można mieć poważne obawy o kulturę poszanowania norm bezpieczeństwa. Widać to po katastrofach lotniczych i samochodowych z udziałem naszych rządzących. A co powiedzieć o krajach afrykańskich?
Przecież skorumpowani rządzący z krajów rozwijających się handlowaliby odpadami z tych elektrowni na lewo i prawo !!!

Jeśli będziemy stawiać na atom to nie będzie się rozwijać energetyka odnawialna i magazyny energii.

CIągle sporo można zdziałać na polu efektywności w dziedzinie energii elektrycznej. Każda złotówka wydana na atom to złotówka niewydana na efektywność.

28.01.2019 21:32 SONAER

W razie awarii taki kraj jak Japonia nie potrafi przez lata rozwiązać problemu ani zatrzymać wycieków. Nawet nie wiedzą, że coś wycieka:
https://www3.nhk.or.jp/nhkworld/en/news/20190124_02/
To jest dopiero technologia z dykty (i z lodu).

Sposobu na usunięcie skażenia promieniotwórczego nie ma i nie będzie.
Nie ma docelowych składowisk. Nikt nie liczy kosztów składowania przez setki czy tysiące lat.
Jedyne co potrafimy to "rozcieńczać" skażenie w oceanie, zakopać w ziemi, i odkładać problem utylizacji w czasie.

28.01.2019 21:39 SONAER

Japan announces new plan to drain radioactive Fukushima water DIRECTLY into the Pacific Ocean
10/28/2018 / By Ethan Huff

https://www.fukushima.news/2018-10-28-japan-to-drain-radioactive-fukushima-water-directly-into-pacific-ocean.html

28.01.2019 21:46 SONAER

Jeszcze jeden update:

Najlepiej nam wychodzi podnoszenie norm dopuszczalnego skażenia i przekonywanie ofiar, że nic się nie stało.

https://ziemianarozdrozu.pl/szukaj?cx=002723409612838029750%3Ac0hwlbgcimo&cof=FORID%3A9&ie=UTF-8&q=fukushima&sa=szukaj

29.01.2019 8:34 PIT

@SONAER

Japonia jest skończona, mają 42 działające elektrownie atomowe i postawili je w terenie tzw. pierścienia ognia. Idioci popełnili zbiorowe sepuku.
Ten kraj już nie jest do uratowania.

Fukushima to tylko początek.

USA niewiele lepsze zobaczymy jak tsunami i trzesięnia ziemi przetestują zabezpieczenia tych wynalazków.

29.01.2019 15:22 Sau(Tau)ron

1. Skończone źródło energii- uran i tor to również paliwa kopalne. Kiedyś się skończą (sądząc po tempie zużycia ropy i węgla, pewnie dość szybko) i wtedy trzeba będzie szukać innych źródeł energii

29.01.2019 15:39 Sau(Tau)ron

2. Problem populacyjny- Herman Daly pisał że jesteśmy pierwszą cywilizacją która przekroczyła budżet słoneczny tzn ilość energii zapewnianej na bieżąco przez słońce. Wiąże się to z 2 problemami- po pierwsze, część ludzkości żyje obecnie na energetyczny kredyt. Co się z nimi stanie gdy zasoby toru i uranu się skończą? Po drugie- ludzi jest obecnie za dużo. Duże zasoby energii pozwalają nam utrzymać ogromną liczbę ludzi, ale reszta środowiska nie daje rady- stąd szóste wielkie wymieranie, na naszych oczach. Cywilizacja oparta na oze z kolei z definicji nie przekracza budżetu słonecznego, a więc mieści się w carrying capacity naszej planety.

29.01.2019 15:44 Sau(Tau)ron

3. Bezpieczeństwo- Z EJ jest trochę jak z samolotami. Jest ściśle kontrolowana i na co dzień bardzo bezpieczna. Kiedy coś w końcu nawali, nawala potężnie- i ciężko sobie wyobrazić możliwe rozwiązanie problemu. Jeśli np doszłoby do wydostania się substancji radioaktywnych na skutek awarii/ataku wojskowego lub terrorystycznego, jakie byłyby koszty sprzątnnięcia całego syfu. Czy naprawienie szkód byłoby w ogóle możliwe, również pod względem ekonomicznym?

29.01.2019 15:46 SONAER

Mapy pod stopami nieskończone źródło czystej energii (wewnętrzne ciepło Ziemi), ale zamiast skupić się na szukaniu coraz lepszych metod jego wykorzystania i magazynowania, błądzimy jak ślepy głupek we mgle godząc się na najwyższe ryzyko, zatruwając środowisko i siebie oraz wyczerpując skończone zasoby.

29.01.2019 15:58 Sau(Tau)ron

4. Proliferacja- to oczywiste ale warto o tym wspomnieć. Problem proliferacji niestety najpewniej nie zniknie dzięki reaktorom nowej generacji. Obecnie proliferacji unika się dzięki ścisłej kontroli handlu wzbogaconym uranem. Reaktory przyszłości dzielą się na 2 kategorie- torowe i szybkie na uran. Obie technologie wymagają dawki substancji rozszczepialnych na rozruch- u-235, pluton albo odpady z istniejących reaktorów (też zawierają Pu). Można powiedzieć że regularne paliwo tych reaktorów jest jak mokre drewno, które wymaga startowej "podpałki". Jak uregulować handel taką "podpałką"? Jak upewnić się że nie posłuży do konstrukcji broni atomowej, nie naruszając jednocześnie niezależności danego kraju?

31.01.2019 10:21 Sowa

1. Co najmniej 2/3 złóż stosowanych w el. jądrowych znajduje się na ziemiach ludów rdzennych, które już dziś cierpią przez szeroko pojęty ekstraktywizm - wysiedlenia, niszczenie środowiska, choroby spowodowane wydobyciem, zabójstwa liderów społeczności przeciwnych wydobyciu.
2. W Polsce nie potrafimy zbudować schodów na Stadion Narodowy tak, by się nie zawaliły, tajemnicą Poliszynela są spaprane fundamenty jednej z nowszych elektrowni węglowych. Ktoś zaoszczędzi na betonie, ktoś inny na jakości śrubek. Nie potrzebujemy katastrofy naturalnej ani terroryzmu by mieć poważny problem z jądrówką :/
3. Aby taka elektrownia funkcjonowała bezpiecznie a system chłodzenia działał, potrzebne są nieprzerwane dostawy energii, innymi słowy stabilny system państwowy czy mówiąc ogólniej - cywilizacja. W razie jego zapaści stoimy przed ryzykiem dodatkowej katastrofy na co zwraca uwagę m. in. amerykański Departament Obrony DOD.

31.01.2019 23:14 sau(tau)ron

5. Duże zużycie wody- wraz ze zmianami klimatu łatwy dostęp do wody dla wielu regionów stanie pod znakiem zapytania, prawdopodobnie również naszego zważywszy na obecny sposób gospodarowania- czystą wodę zużywamy głównie do spłukiwania toalety. Chłodzenie elektrowni jądrowej wymaga ogromnych ilości wody, cały czas. Chłodzenie ewaporacyjne może poprawić sprawę ale podwyższa koszt. Oze, a przynajmniej pv i wiatr, prezentują się pod tym względem po prostu lepiej.

07.02.2019 22:24 notek

Bardzo dużo uzasadnionych obaw, sprecyzuję jeszcze dwie moje:
1. Cyberterroryzm - wiadomo, że do sporej części systemów sieci energetycznych USA wniknęli hackerzy z Rosji. Nawet jeśli kupimy systemy od przyjaznego nam producenta, nie mamy pewności, że ktoś obcy wcześniej nie założył tam backdoorów lub nie będzie próbował przejąc kontroli np w czasie instalacji. Duża cudza bomba to duża pokusa żeby się do niej dorwać i i zrobić komuś boom, najlepiej razem z wyłączeniem sieci przesyłowych. Jeśli zacznie się sprawdzać czarny scenariusz zmian klimatycznych i sytuacja polityczna w Europie będzie się komplikować - zwłaszcza z kilkadziesiąt lat, wtedy właśnie lepiej nie mieć takiej zabawki na swoim podwórku (na podwórkach obok też)
2. ekonomia - zmiany w technologii i ekonomii są obecnie tak szybkie, że może się okazać nawet już za 20 lat elektrownia będzie produkować powyżej kosztów z innych źródeł a odbiór zmieni zupełnie swój charakter i stała moc nie będzie konieczna. A nasze dzieci będę jeszcze spłacać ten humbug.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto