Zmniejszenie szerokości taśmy używanej do pakowania kiełbas o 3 milimetry – to jedno z działań na rzecz klimatu, które jako sukces przedstawia potentat z branży mięsnej. Choć takich deklaracji płynie od niej pełno, niemal wszystkie są nic niewarte.
Naukowcy postanowili sprawdzić, ile prawdy jest w prośrodowiskowych i proklimatycznych twierdzeniach firm z branży mięsnej i mleczarskiej. W tym celu wzięli pod uwagę 1233 twierdzenia, które 33 największe firmy na świecie działające w obu sektorach zamieściły w swych raportach z lat 2021-2024.
Wnioski z publikacji w czasopiśmie PLOS Climate są druzgocące.
Taśm do kiełbas i 0,0019 proc.
Jak informuje Interia, w badaniu podano przykłady działań, które prezentowano jako znaczące sukcesy klimatyczne mimo marginalnego wpływu.
I tak jedna z dużych firm chwaliła się pilotażowym programem rolnictwa regeneracyjnego, które polega na odtwarzaniu zdegradowanej gleby. Problem w tym, że pilotaż ten objął zaledwie 24 gospodarstwa, a więc… ok. 0,0019 proc. globalnej działalności przedsiębiorstwa.
„Inna firma przedstawiała jako działanie proekologiczne zmniejszenie szerokości taśmy używanej do pakowania kiełbas o 3 milimetry” – podaje Interia.
„Autorzy przekonująco pokazują, że wiele deklaracji branży to niewiele więcej niż dekoracja wystawowa” – komentuje Marco Springmann z Uniwersytetu Oksfordzkiego.
98 proc. deklaracji to „greenwashing”
Autorzy badania, któremu przewodzili naukowcy z Uniwersytetu Miami, chcieli też sprawdzić, czy zawarte w raportach oświadczenia przedstawiają jasne i osiągalne sposoby zmniejszenia wpływu firm na środowisko.
Najważniejszy wniosek? Aż 98 proc. deklaracji (1213 z 1233)) zakwalifikowali jako „greenwashing”, czyli twierdzenia wprowadzające w błąd i/lub niepoparte żadnymi analizami czy danymi.
Jedynie 29 proc. deklaracji zawierało jakiekolwiek dane lub odniesienia do źródeł. „Ponad połowa z nich opierała się na wewnętrznych projektach pilotażowych lub studiach przypadków, które z definicji mają ograniczony zakres i nie pokazują wpływu w skali całej działalności firm. Tylko trzy deklaracje odwoływały się do literatury naukowej” – podaje portal Bezpieczna Żywność.
Mnóstwo (38 proc. ogółu) jest też niepopartych niczym deklaracji na przyszłość. Przykłady? Jedna z firm zapewniła w raporcie, że będzie „produkować nabiał neutralny dla klimatu netto najpóźniej do 2050 r.”, inna, że „osiągnie neutralność węglową do 2030 r.”, a kolejna – że „umożliwi przywrócenie 600 miliardów litrów wody w regionach dotkniętych niedoborem wody do 2030 r.”. W jaki sposób zamierzają to osiągnąć? O tym nie było już ani słowa.
Szkodliwa iluzja postępu
Autorzy badania komentują, że tak szerokie występowanie „greenwashingu” może stwarzać iluzję postępu w walce ze zmianą klimatu. „Obawiamy się, że te twierdzenia mogą wprowadzać opinię publiczną w błąd, wpływać na konsumentów i zmniejszać presję na decydentów, aby podejmowali działania na rzecz klimatu” – komentuje Maya Bach, doktorantka na Uniwersytecie Miami i główna autorka publikacji.
„Wiele z tego, co mówią firmy, wydaje się pustymi obietnicami niepopartymi dowodami ani inwestycjami. W rezultacie zaczyna to wyglądać bardziej jak zabieg PR-owy niż troska o planetę” – dodaje prof. Jennifer Jacquet, kolejna współautorka badania z Uniwersytetu Miami.
Naukowcy zwracają przy tym uwagę, że branża mięsna i mleczarska, która działa w ten sposób, wpisuje się w model zachowania stosowany wcześniej przez koncerny tytoniowe czy paliwowe. Podobnie jak one, tak producenci mięsa i nabiału próbują chronić swoje interesy za pomocą marketingu i dezinformacji na szeroką skalę.
Przemysł mięsny i mleczarski są główną przyczyną destrukcji środowiska na świecie i wyczerpywania zasobów wody. Jak podkreślają autorzy badania, odpowiada on również za 57 proc. całkowitej emisji gazów cieplarnianych pochodzących z globalnej produkcji żywności i co najmniej 16,5 proc. wszystkich emisji na świecie. Większy wpływ na destabilizację klimatu ma jedynie przemysł paliwowy.











