Po „absurdalnie ciepłej” zimie w Arktyce, podczas której odnotowaliśmy dodatnie temperatury nawet w bezpośredniej okolicy bieguna północnego powierzchnia lodu na Oceanie Arktycznym niedługo osiągnie maksimum. A być może już osiągnęła – jeśli tak, to jest to najniższe maksimum w historii pomiarów.

Rysunek 1. Powierzchnia lodu w Arktyce. Żółta linia to obecny rok, stan na 5 marca. Dane Cryosphere Today.
Naukowcy wyrażają niepokój, że wzrost temperatur w Arktyce przyspieszy i nie będzie możliwości zatrzymania tego wzrostu. Obawy wzmagają odkrycia kolejnych mechanizmów, nasilających i przyspieszających cały proces, czyli tzw. dodatnich sprzężeń zwrotnych. Należą do nich m.in. zmiana albedo w wyniku zmiany powierzchni lodu morskiego, czy emisje metanu z hydratów.
Na obecną chwilę najwięcej uwagi poświęca się wrześniowemu minimum powierzchni i zasięgu lodu pływającego. Dziewięć lat z najmniejszym zasięgiem lodu wystąpiło… w ciągu ostatnich dziewięciu lat.
Podczas nocy polarnej pokrywa lodowa się rozrasta, wypełniając praktycznie cały Ocean Arktyczny. Jednak tutaj też zmiany są wyraźne. Według naukowców z Narodowego Centrum Danych Lodu i Śniegu w Boulder, Kolorado (NSIDC) zarówno w styczniu, jak i lutym zasięg lodu był najmniejszy w historii pomiarów.


Rysunek 2. Zmiany powierzchni lodu pływającego w Arktyce w styczniu (na górze) i lutym (na dole). Dane NSIDC.
NSIDC nie ogłosiło jeszcze maksimum, ale biorąc pod uwagę, że od kilku dni zasięg lodu spada (już o ponad 200 tys. km2 względem poziomu z 29 lutego), a prognozy pogody zapowiadają utrzymywanie się wyższych od średniej temperatur, jest bardzo możliwe, że maksimum mamy już za sobą.
Jeśli tak się stanie, to maksymalny zasięg lodu według pomiarów NSIDC miałby miejsce 29 lutego i wyniósł 14,56 mln km2, co byłoby nowym rekordem maksimum (zeszłoroczny rekord najmniejszego zasięgu maksimum nie utrzymałby się długo).

Rysunek 3. Zmiany zasięgu arktycznego lodu morskiego. NSIDC
Każdy nowo formujący się teraz lód będzie cienki i szybko rozpuści się, jak tylko nadejdzie dzień polarny, a temperatury zaczną szybko rosnąć. Dotyczy to zresztą nie tylko lodu powstającego pod koniec sezonu zamarzania, lecz całego lodu pływającego – obecnie ma on jedynie połowę swojej grubości z roku 1980. Jak pokazują dane HYCOM powierzchnia grubego lodu jest w tym roku mniejsza niż w 2012 o tej samej porze.
Tegoroczne rekordowo niskie statystyki były spowodowane tym, co NSIDC nazwało „absurdalnie ciepłą” zimą: dyrektor organizacji, Mark Serreze, opisał ją jako najdziwniejszą kiedykolwiek zaobserwowaną w tym regionie. Amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Meteorologiczna stwierdziła zaś, iż ocieplenie jest „poza naszą skalą”.
Pod koniec grudnia, temperatury w promieniu 300 km od Bieguna Północnego wzrosły powyżej punktu zamarzania. W styczniu wyniosły średnio 10°C powyżej normy; nawet „najzimniejsze” odczyty, zanotowane w Svalbardzie, na północy koła podbiegunowego, przekroczyły średnie najwyższe temperatury z ostatnich lat. Bezpośrednią przyczyną był intensywny napływ ciepła z południa, gdzie coraz cieplejsze wody Oceanu Atlantyckiego generują coraz większe ilości ciepła.
W Fairbanks na Alasce, w grudniu i styczniu prawie w ogóle nie padał śnieg. Na rozpoczęcie zaczynającego się w Anchorage słynnego biegu psich zaprzęgów Iditarod musiano (drugi rok z rzędu) dowieźć śnieg.

Rysunek 4. Pociąg wiezie śnieg do Anchorage. Źródło.
Z kolei Morze Barentsa było niemal całkowicie wolne od lodu, zaś Morze Karskiej nie zamarzło w całości. W ostatnich latach, nawet jak lód na tych akwenach się formuje, to następuje to średnio dwa miesiące później niż jeszcze ćwierć wieku temu.
Podstawowym czynnikiem odpowiedzialnym za te zjawiska jest oczywiście globalne ocieplenie, ale rekordowe temperatury w tym (najcieplejszym w historii pomiarów) roku zostały dodatkowo podbite przez panujące na Pacyfiku silne zjawisko El Niño. Jednak za ocieplenie 2015 roku El Niño odpowiadało jedynie w około 10%. W Arktyce za ostatni wzrost temperatur odpowiada tzw. arktyczne wzmocnienie, wynikające z wcześniejszych, intensywnych roztopów. Sytuacja ta prowadzi do anomalii prądu strumieniowego, przez które ciepło jest w stanie dotrzeć dalej na północ niż zwykle, a zmiana ta w wyniku blokady cyrkulacji atmosferycznej może utrzymywać się całymi tygodniami. Sytuację dodatkowo podsyca rosnąca ilość metanu. W tym roku padł rekord stężenia metanu w Arktyce, co jest wyraźnym ostrzeżeniem, że ocieplenie w Arktyce i na całej planecie przybierze na intensywności.
Jeśli nie w tym roku, to jest całkiem możliwe, że wolny od lodu Ocean Arktyczny ujrzymy w ciągu dekady.
Klaudia Pałaś na podst. Arctic warming: Why record-breaking melting is just the beginning.








