Jak zrobić krzywdę sobie i środowisku, prosta instrukcja praktyczna

Powinniśmy dążyć do gospodarki efektywnej energetycznie, oszczędnie gospodarującej zasobami, przyjaznej środowisku i biosferze. Robić to jak najmniej kosztownie i z troską o jak najwyższą jakość życia ludzi. W dyskusjach o źródłach energii, panelach słonecznych, farmach wiatrowych, efektywnym transporcie itp. uwadze często umyka słoń w pokoju. I o nim właśnie dzisiaj będzie. To taki nasz własny polski słoń.

Przyjrzyj się poniższemu zdjęciu satelitarnemu:

Zdjęcie 1. Hohenroth, Niemcy

Widzimy, gdzie mieszkają ludzie, gdzie są pola, a gdzie lasy. Wiadomo, gdzie powinien dojeżdżać transport zbiorowy tak, aby można było w kilka minut dojść na przystanek. Zwarta zabudowa ułatwia doprowadzenie sieci ciepłowniczej, elektrycznej, gazowej, wodociągów, kanalizacji i oświetlenie ulic. Jednocześnie blisko jest do terenów zielonych, a dziko żyjące zwierzęta mają gdzie się podziać.

To typowy plan europejskiej miejscowości. Przyjrzyjmy się zdjęciom satelitarnym z innych krajów.

Zdjęcie 2. Bacouel-sur-Selle, Francja

Zdjęcie 3. Great Harwood, Anglia

Zdjęcie 4. Kromieryż, Czechy

Gdzie nie spojrzeć, wszędzie widzimy przemyślany plan zabudowy. No, może prawie wszędzie…

Zdjęcie 5. Gdzieś w Europie

Ale zaraz, zaraz, to ostatnie zdjęcie jakoś odbiega od pozostałych… Czy aby na pewno jesteśmy nadal w Europie..?

Popatrzmy i pomyślmy – jak by tu poprowadzić transport zbiorowy? Czy w ogóle da się doprowadzić drogi do tych wszystkich porozrzucanych bez ładu i składu domów? Ich grzęznący w jesiennym błocie mieszkańcy pewnie będą się domagać podprowadzenia im pod bramę wjazdową asfaltu. Czy to w ogóle wykonalne przy rozsądnych kosztach?

Ile może tu kosztować podprowadzenie tu wodociągów, kanalizacji, gazu, prądu? Jak wysokie będą dodatkowe straty na przesyle na długich liniach dystrybucyjnych, koszt transformatorów itp.? Czy z braku kanalizacji mieszkańcy nie pobudują sobie nieszczelnych szamb? Czy nie będą sami sobie palić w piecach węglem (oczywiście najtańszym mułem za 200 zł/tonę) lub śmieciami? Ile surowców trzeba będzie zużyć na zbudowanie i utrzymywanie tak rozproszonej infrastruktury?

Jak wysokie są koszty życia w tak zaplanowanym miejscu, zarówno na infrastrukturę, jak i dojazdy? Mieszkańcy mają daleko do pracy, do przedszkola, szkoły, sklepu, lekarza, … Wszędzie mają daleko.

Czy da się tu żyć bez samochodu – oczywiście terenowego, bo przez śnieg i błoto na drodze gruntowej nic innego się nie przedrze? Ile czasu spędzą mieszkańcy tych domów na dojazdach i ile ich będzie kosztować paliwo i spędzony w korkach czas – a główne drogi zostały ściśle zabudowane z obu stron, bo to przecież „najlepiej skomunikowane miejsca”, uniemożliwiając szybki ruch.

Kiedy przychodzi starość – kiedy wzrok się pogorszy i trzeba będzie zrezygnować z samochodu, nadejdzie wykluczenie społeczne. Mieszkańcy tych domków nie będą w stanie dostać się do domu kultury, sklepu czy przychodni – zostaną uwięzieni we własnych domach. Być może będą oczekiwać, że będą dowozić ich dzieci – ale te albo nie będą miały czasu jeździć do tak daleko mieszkających rodziców, albo (jeśli mieszkają niedaleko), będą zbyt zajęte rozwożeniem po szkołach i zajęciach swoich dzieci (bo te także aż do momentu uzyskania prawa jazdy będą w gronie wykluczonych).

A ile będzie tu jechać R-ka? I czy zdąży dojechać, zanim mieszkaniec takiego domu zejdzie na zawał?

A może ludzie pobudowali się tu, uciekając z miasta przed ściskiem, smrodem, hałasem i zanieczyszczeniami? Do miasta dojeżdżają do pracy, korkując dojazdy, emitując spaliny i czyniąc życie w mieście nieznośnym. No bo w końcu oni MUSZĄ mieć samochody, bo nie mają transportu publicznego, a na jazdę rowerem też za daleko. Miasta tymczasem się wyludniają i postępuje ich degradacja, bo ludzie masowo przeprowadzają się do domków poza miastem.

Być może mieszkańcy tego miejsca przeprowadzili się poza miasto, licząc na kontakt z przyrodą? Na zdjęciach 1-4 wiadomo, gdzie pójść, by mieć z nią kontakt. Na zdjęciu 5, gdzie nie pójdziemy, będziemy między jednym płotem, a drugim. Zamiast wytchnienia otrzymujemy męczący chaos wizualny. Zwierząt oczywiście nie ma. O ile na zdjęciach 1-4 możemy się domyślać, gdzie mogą być sarny, zające czy bażanty, o tyle na zdjęciu 5 spotkanie czegoś większego od ślimaka może być już problemem.

A co, jeśli chcemy postawić biogazownię, wiatrak lub farmę paneli fotowoltaicznych i zrobić to tak, by nikt nie miał ich tuż za płotem? Na terenach ze zdjęć 1-4 szybko możemy wskazać parę nieinwazyjnych miejsc na te przedsięwzięcia. A na terenach ze zdjęcia 5..? No nie ma siły, żeby komuś nie postawić tego tuż za płotem – protesty murowane. A jeśli już będziemy budować cokolwiek – czy to farmę wiatrową czy też drogę, to spodziewajmy się, że odszkodowania będą jak za tereny budowlane – nawet, jeśli jedyne co tam jest, to krzaki.

Tak, na pewno domyśliliście się, że zdjęcie 5 pokazuje Polskę (konkretnie, okolice Łodzi). Jesteśmy unikatem w skali europejskiej. Nie mamy planowania przestrzennego. Każdy sobie jest panem i może budować co chce i gdzie chce. A nawet, jeśli są ograniczenia (na przykład na terenach zalewowych), to po daniu w łapę lub zagrożeniu sądem, można się pobudować. Statystyki w tym zakresie są przerażające. Refleksja przychodzi później.

Podstawowe dokumenty prawa miejscowego – Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego, obejmują jedynie 28% powierzchni Polski. A jak już są, dopuszczają zabudowę prawie wszędzie. Gdyby cała powierzchnia Polski była „zaplanowana” tak, jak jest to w istniejących MPZP, mogło by u nas zamieszkać ponad 2/3 mieszkańców USA.

Za (anty)przykład może nam służyć podwarszawska gmina Lesznowola.

Zdjęcie 6. Podwarszawska gmina Lesznowola

To gmina rolnicza, a sporą część terytorium gminy stanowią lasy sękocińskie. Aktualnie są one parcelowane i zabudowywane. Ludzie sprowadzają się tu, by być blisko lasu, uciec przed tłokiem i smrodem. Jest ich wielu. Być może, gdyby wiedzieli, w czym uczestniczą i jak to się może skończyć, zmieniliby swoje plany.

W swoim studium gminnym gmina Lesznowola planuje zabudowę mieszkalną na ponad 40% powierzchni gminy, kolejne ponad 40% mają zająć usługi i produkcja. Aż 10% ma zająć komunikacja (może to i nic dziwnego, bo według tych planów w gminie miałoby zamieszkać sto kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców, prawie tyle, co na warszawskim Ursynowie).

Ilustracja 7. Przeznaczenie terenów według studium gminnego w gminie Lesznowola. Źródło Raport o ekonomicznych stratach i społecznych kosztach niekontrolowanej urbanizacji w Polsce.

Na tereny zielone i wody pozostanie… 1%. To nawet znacznie mniej niż w centrum Warszawy, czy konurbacji Katowickiej. I ci ludzie naprawdę wyprowadzają się z miasta w poszukiwaniu przyrody, spokoju i czystego powietrza?

Kiedy się tu sprowadzą, przyroda zniknie. Lasów i zwierząt już tu nie będzie. Korek terenówek też nie będzie służył środowisku. Spokój zastąpi codzienna nerwówka i wykluczenie coraz większej liczby ludzi. Nieszczelne szamba zanieczyszczą wody gruntowe, a opalane najtańszym mułem węglowym i śmieciem piecyki pokryją okolicę trującym oparem.

A wszystko za olbrzymią cenę. Już dziś łączną kwotę zobowiązań gmin wynikającą z uchwalenia planów miejscowych na blisko 130 mld zł, a najwyższą pozycją w prognozowanych wydatkach są koszty budowy dróg gminnych oraz koszty wykupu gruntów pod drogi gminne. Oczywiście gmin na to nie stać, więc infrastruktura ta nie powstaje, czyniąc życie tych, którzy zamieszkali w takich miejscach, pasmem udręki.

Co mogłoby zmienić ten trend rozpełzania się zabudowy? To, co działa u naszych sąsiadów – planowanie przestrzenne. Potrzebne są zarówno działania na poziomie krajowym i lokalnym:

  • kodeks urbanistyczno-budowlany, całościowo regulujący proces inwestycyjno-budowlany (jest w opracowaniu przez Komisję Kodyfikacyjną, ale jest wielu korzystających z obecnego chaosu i mianowaniem wszystkiego, co się da „terenami budowlanymi”)
  • Odpowiednie opracowanie SIWZ dla projektów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego przez gminy, realistyczna ocena chłonności gruntów, możliwości doprowadzenia infrastruktury itd., kosztów oraz korzyści wynikających z opracowania planów.
  • Rewitalizacja opuszczonych centrów miast i zaniedbanych kwartałów miejskich, wykorzystanie przez gminy funduszy, jakie będą dostępne na te cele.
  • W opracowywanych MPZP należy poddać pełnej analizie możliwość zastosowania w gminie Odnawialnych Źródeł Energii i wykorzystania gruntów w tym celu, plus promocja oferty gminy dla inwestorów w OZE.
  • Zmiana odpowiedzialności: obecnie plany zagospodarowania przestrzennego zatwierdzają radni. Chcąc przypodobać się wyborcom, zezwalają na wszystko – ale później już za to nie odpowiadają. To nie ich boli głowa, skąd gmina ma wziąć środki na potwornie kosztowna infrastrukturę i zapewnienie usług komunalnych.

W całej Europie to działa. Tylko nie w kraju nad Wisłą, choć to takie proste – wystarczy rozsądek.

Czytaj więcej w Raport o ekonomicznych stratach i społecznych kosztach niekontrolowanej urbanizacji w Polsce.

Komentarze

04.11.2014 18:43 pol

Gdy już większość będzie mieszkać to odcinek 700-800 metrów do obwodnicy człowiek będzie pokonywać w 30 minut samochodem w szczycie. Mając szczęście, że będzie komunikacja miejska będzie mógł czytać, spać i co tam dusza zapragnie:D

04.11.2014 18:59 Mariusz

to trzeba podziękować neoliberałom twierdzącym, że najlepszy rząd to brak rządu, a najlepsza polityka to brak polityki

04.11.2014 20:08 adaś

Doceniam konieczność planowania przestrzennego, ale cały artykuł uważam za trochę naciągany.
Bez problemu mogę wskazać w Polsce miejsca które wyglądają tak , jak na pierwszych zdjęciach. Również bez problemu, w ciągu kilku minut znalazłem w Holandii tereny przypominające zdjęcie z okolic Łodzi.
A teraz słowa profesora Mariana Frąckowiaka :
"Gdyby przyjąć, że w kraju o powierzchni Polski połowa z 40 mln ludności mieszka w domach jednorodzinnych, w których zamieszkuje średnio po 5 osób, oraz gdyby założyć, że każdy z tych domów zbudowano na działce o powierzchni aż 1000 m2, to łączna powierzchnia terenów przeznaczonych bezpośrednio pod to budownictwo wynosiłaby tylko 400 tyś ha, tzn. 1,66 % ogólnej powierzchni kraju. "
Nie wiem jak wy, ale ja wolałbym na starość dreptanie po własnym ogródku i nie uważam tego za wykluczenie. Pielęgnowanie pelargonii na na balkonie na siódmym piętrze nie za bardzo mi odpowiada. Nawet gdy wiem, że w razie czego pogotowie szybciej dotrze ( żeby tylko jeszcze winda się nie zepsuła ).
A w razie jakiegoś totalnego kryzysu wygląda na to, że ci z okolic Łodzi będą mieli trochę bliżej na pole, gdzie im przyjdzie ręcznie uprawiać ziemniaki.

04.11.2014 20:58 Kloszard

Pomijając aspekty środowiskowe i ekonomiczne - taka zabudowa kłuje w oczy. Polska jak długa i szeroka to kompletny burdel urbanistyczno-architektoniczny, bez składu i ładu. Polska jest po prostu brzydka - dewastacja krajobrazu przez chaotyczną zabudowę ogarnęła już niemal cały kraj. Jedyne miejsca jakie pozostały ładne to tereny parków narodowych, rezerwaty i większe kompleksy leśne.

05.11.2014 9:57 dziejo

Czyli jak mam działkę nieco dalej od centrum miasta to według was powinno mi się zabronić na niej budowy domu?

Jest to myślenie komunistyczne. Opiera się na zasadzie, że wszyscy muszą być podporządkowani (komu?) aby wszystkim żyło się lepiej. Ludzie pragnący takiej kontroli myślą, że grają w Simcity i mogą dowolnie kształtować rzeczywistość bez oglądania się na takie drobiazgi jak wolność jednostki.

05.11.2014 10:06 Wojtek Sz.

@ADAŚ
"które wyglądają tak , jak na pierwszych zdjęciach."
Bo rzeczywistość jest względna - oczywiście, że są w Polsce miejsca, które wyglądają jak te w Europie, ale dlatego, że się ostały z okresu sprzed 1990 roku - wcześniej planowanie przestrzenne w Polsce jednak było. Po 1990 roku po prostu nie opłacało się tam budować nikomu niczego nowego. Natomiast wszędzie tam, gdzie była presja na zabudowę, wszystko wygląda tak jak na zdjęciu nr 5, a nie tak jak na zdjęciach 1-4 - i to jest ten feler polskiej przestrzeni.

1000m2 to jest działka 100 na 100 metrów i oczywiście nigdy nie zajmie to całej powierzchni kraju, jednak wygeneruje wszystkie te koszty zewnętrzne, których można by uniknąć - hałas, spaliny, daleko wszędzie i jest bardzo drogie etc. W zakresie kosztów zależność jest mocno nieciągła i w powyżej pewnej powierzchni działki (gęstości zaludnienia) koszty idą niebotycznie w górę - to jest tylko dla bogatych i bardzo zasobnych (dosłownie, bo w zasoby), czyli niezgodnie ze wstępem do artykułu: "gospodarki efektywnej energetycznie, oszczędnie gospodarującej zasobami, przyjaznej środowisku i biosferze. Robić to jak najmniej kosztownie i z troską o jak najwyższą jakość życia ludzi'. Jakość życia musi być też czemuś podporządkowana.

"ja wolałbym na starość dreptanie po własnym ogródku i nie uważam tego za wykluczenie."

Dopiero będziesz stary...

"pelargonii na na balkonie na siódmym piętrze nie za bardzo mi odpowiada"

Tu popadłeś ze skrajności w skrajność, bo z kolei tak bardzo wysoka zabudowa mieszkaniowa jak 7 pięter i więcej też nie jest optymalnym kosztowo rozwiązaniem. Optymalne kosztowo dla wszystkich per saldo są rozwiązania od osiedli szeregowych po 3-4 piętrowe bloki.

"ci z okolic Łodzi będą mieli trochę bliżej na pole, gdzie im przyjdzie ręcznie uprawiać ziemniaki" - problem polega na tym, że albo pól między budynkami nie będzie, albo będą za małe, aby wszystkich wykarmić i w efekcie trzeba będzie "importować" ziemniaki spoza tego obszaru.

05.11.2014 10:11 Kris

@dziejo
...i chrzanić koszty zewnętrzne, destrukcję środowiska, marnotrawstwo zasobów, degradację jakości życia ogółu.
Niedobrze się robi od takich egoistów jak ty

05.11.2014 10:25 adaś

@Wojtek SZ
Działka 100 x 100 m to dokładnie jeden hektar, działka 1000 m2 ma wymiary np 20 x 50 m. Gdybyś połowę takiej działki przeznaczył na ogródek i uprawiał np. buraka cukrowego to spokojnie zbierzesz 2 tony buraków. Mało?
Presja na zabudowę jest głównie w okolicy wielkich miast i tam wygląda to tak jak na zdjęciu nr 5. Większość Polski małomiasteczkowej wygląda jak ze zdjęć 1-4.

05.11.2014 10:58 dziejo

@Kris

wolność zawsze ma swoje koszty. Takie jest życie. Np. gdyby zamiast samochodami zmusić ludzi do jazdy autobusami bez siedzeń w ścisku 4 osoby na metr kw. to na pewno będzie mniejsze "marnowanie zasobów" według ciebie. Tak samo zamiast cmentarzy i indywidualnych grobów róbmy zbiorowe mogiły - też będzie wydajniej.
Zamiast wielu małych, prywatnych fabryk zróbmy jedną dużą państwową - będzie wydajniej....

To tylko pozorne rozumowanie na poziomie Simcity. Według niego najmniej wydajnym państwem powinny być Stany Zjednoczone...

05.11.2014 11:39 Kloszard

W temacie niekontrolowanej zabudowy. Oto jak samorządowcy wyobrażają sobie zagospodarowanie przestrzenne w bezpośrednim sąsiedztwie Kampinoskiego Parku Narodowego.

http://1.bp.blogspot.com/-y9TQx57NGqA/VFPnE-TincI/AAAAAAAABUw/kpkItDEQ4T4/s1600/urban.jpg

To z lekka przerażająca wizja dla przyrody Kampinoskiego Parku Narodowego.

05.11.2014 11:59 Ans

Być może rozwiązaniem problemu złych planów zagospodarowania byłaby obowiązkowa obecność w zespole planistycznym specjalisty od ochrony przyrody albo architekta krajobrazu. Osób, które potrafiłyby spojrzeć na problem z innej perspektywy niż urbaniści. Urbaniści i architekci rzadko potrafią zadbać o to, by w planach znalazły się rozwiązania pozwalające na migracje zwierząt, mała retencję czy co jest najbardziej absurdalne - zapewnienie odpowiedniego komfortu mieszkania ludziom - przynajmniej takie wrażenie można odniesc oglądając MPZP.

05.11.2014 12:10 Adi

O tym kiedyś pisałem spierając się z Ludomirem w temacie domów pasywnych.

Stan faktyczny autor przedstawił prawidłowo, natomiast wnioski na przyszłość są do dupy. Nie należy nic wprowadzać, żadnych kodeksów, żadnych poprawionych mpztów.

Należy wprowadzić jedną, jedyną zasadę:

Podłączenie mediów, doprowadzenie drogi spoczywa na inwestorze. Rachunek ekonomiczny skutecznie zastąpi wszelkie regulacje.

Kto był np w Danii ten widział. Tam w całym kraju nie ma ani jednego billboardu ( z wyjątkiem Kopenhagi), nikt też nie grodzi swoich posesji. Niezwykła oszczędność materiału, ale mentalność ludzi inna.

05.11.2014 12:12 Adi

Przypomnę swój artykuł nawiązujący do dzisiejszego tematu i ożywioną dyskusję:

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2632/dlaczego-domy-energooszczedne-nie-sa-energooszczedne

05.11.2014 12:23 Adi

"Nawet gdy wiem, że w razie czego pogotowie szybciej dotrze ( żeby tylko jeszcze winda się nie zepsuła )."

@Adaś
Miałem ostatnio smutną sposobność przećwiczenia tego tematu. I okazuje się, że w projektowaniu budynków wielorodzinnych nie przewiduje się sytuacji, w której trzeba chorego wynieść z mieszkania do karetki na noszach. W związku z tym są ogromne problemy w przypadku ratowania życia, traci się czas i potrzeba więcej ludzi, niż jest obsady w karetkach. W moim przypadku taki stan rzeczy był jedną z przyczyn, że zakończyło się to niestety pogrzebem bliskiej mi osoby. W budynkach jednorodzinnych też zresztą nikt tego nie uwzględnia.

05.11.2014 13:27 adaś

@ADI
Pewne rzeczy spoczywają na inwestorze. Znajomy musiał zapłacić za słupy energetyczne i podciągniecie przewodów kilkadziesiąt tysięcy złotych.( a potem przekazać te słupy gratisowo na własność energetyce :o !) Może liczyć na zwrot części kosztów gdy wybudują się sąsiedzi i będą się chcieli podłączyć do tej samej linii .

Słyszałem, ale nie mam możliwości sprawdzenia, że najwięcej profesorów na kilometr kwadratowy mieszka w okolicach Białowieży. Znaczy, że bardziej niż ewentualny szybki przyjazd pogotowia cenią inne rzeczy.

05.11.2014 14:07 OZE

Należy wprowadzić jedną, jedyną zasadę:

Podłączenie mediów, doprowadzenie drogi spoczywa na inwestorze. Rachunek ekonomiczny skutecznie zastąpi wszelkie regulacje.

Czyli jak masz kasę to możesz postawić chałupę nawet w środku parku narodowego ....?
Znam przykład gdzie właściciel każdemu znanej firmy spożywczej postawił sobie willę z ranchem na szczycie jednej z gór. Codziennie jeepy rodziny pną się pod tą górę po parę razy...., wybudował drogę, itp.

Tak więc nie tylko ekonomia, ale również formalne zakazy muszą być.

05.11.2014 14:08 OZE

Dwa pierwsze akapity wcześniej to oczywiście cytat z ADI-ego

05.11.2014 14:59 Adi

@OZE

W środku parków narodowych stoją wszelkiego rodzaju schroniska, krzyże na górach, na Śnieżce obserwatorium meteo z pomykającymi nań jeepami i koścółek, powszechne są kolejki linowe, stoki narciarskie. Co jest lepsze jeden bogaty i jego rodzina czy wieleset tysięczny motłoch cisnący się na szlakach w Parkach Narodowych, stokach gór, plażach nad Bałtykiem czy jeziorach Mazur i syfiący gdzie popadnie? Hę?

05.11.2014 16:12 fffff

Ktoś dodał na wykop, prawie weszło na główną, jeżeli ktoś ma konto niech wykopie:

http://www.wykop.pl/link/2228826/dlaczego-komunikacja-publiczna-w-polsce-ma-problemy/

05.11.2014 16:16 whiteskies

@ADAŚ
Niestety to nie naciągany tekst. To szczera prawda. Łatwo to sprawdzić posługując się np. GoogleEarth.

05.11.2014 16:21 whiteskies

@ADAŚ
Nie chodzi o brak ogródka. Chodzi o średnia odległość z Twojego ogródka do innego - chodzi o rozmieszenie tych ogródków względem siebie: czy blisko kilkaset/pare tysiecy sąsuadujacych i duża przerwa miedzy nimi czy w grupkach co 5-20 po kilkaset metrów od siebie.

05.11.2014 16:27 whiteskies

@DZIEJO
Tak jakoś jest że w kraju takim jak Niemcy czy Anglia prawo nie pozwala na samowolke budowlaną, a wlasciciele gruntów to rozumieją. Co wiecej, rozumieją ze im sie to opłaca, bo taki dom, postawiony w rozsądnym miejscu bedzie wiecej wart niz byle gdzie - wlasnie z powodu infrastruktury. U nas nikt nie zwraca uwagi na infrastrukturę, a potem pitoli ze nie może dotrzec tam gdzie by chciał, ze drogo, daleko e.t.c.

05.11.2014 16:31 whiteskies

@Adaś
Mówisz o poniemieckiej Polsce małomiasteczkowej. Pojedź na Podkarpacie, w Kieleckie, Łodzkie, Mazowieckie a nawet do Wielkopolski. Ulicówki, porozrzucane przysiółki, e.t.c. to polska rzeczywistość.

05.11.2014 16:47 Adi

@Whiteskies
Mylisz się.
Z racji, że pracuję w branży, znam dziesiątki przykładów gdy "szczęśliwi" właściciele domów na peryferiach, bez infrastruktury po dwóch trzech latach wymiękli zniszczeni dojazdami do pracy, szkół, dzieci na basen i gdzie tam jeszcze i pozbywali się takich domów. Często budowanych na kredyt. Wielu poniosło potężne straty finansowe a i rynek w ostatnich dwóch trzech latach zaczął właściwie wyceniać takie nieruchomosci. Tanieją w bardzo szybkim tempie, bo chętnych brakuje. Polak jak zawsze z braku edukacji mądry po szkodzie.

Co do reszty, pełna zgoda.

05.11.2014 17:11 OZE

ADI
"Co jest lepsze jeden bogaty i jego rodzina czy wieleset tysięczny motłoch cisnący się na szlakach "

Jak chcesz uderzyć psa zawsze się kij znajdzie.
Ileż ten spacerujący wielesettysięczny motłoch spala przy tym ropy ?
Chodzę trochę po górach i wierz mi, nie spotkałem jeszcze wiesettysięcznego motłochu, chyba że piszesz o Gubałówce, ewentualnie o Kasprowym.

Stacja meteo i schronisko (prawdziwe schronisko a nie hotel !) są na szczycie i tak, natomiast hacjenda i rancho bogacza są jeszcze ponad to. Dodatkowo hacjenda bogacza wzbudza zazdrość i inny bogacz również chce tam też się ulokować...
Powinien być zakaz - tyle i aż tyle.

05.11.2014 18:40 adaś

@Whiteskies.
Ja wolę rozmawiać o konkretach. Raczej zgodzę się z Kloszardem, że Polska jest w wielu miejscach po prostu brzydka. Normą są osiedla domków gdzie każdy jest w innym stylu i innym kolorze. Dużo lepiej wyglądają niektóre osiedla budowane przez deweloperów.
Powtórzę jeszcze raz, że bez problemu znajdziesz w Holandii, Belgii czy Francji rozproszoną zabudowę, która z satelity wygląda dość chaotycznie.
Parę konkretów z rolniczej Wielkopolski :
Biskupice Wlkp -1100 mieszkańców. W okolicy osiedla domków, pola , lasy, jeziora - wszystko co trzeba. Nawet kolej jest. No, ale to wiocha, wiec weźmy coś większego.
Pobiedziska 9000 mieszkańców - to samo.
Wągrowiec 25 000 mieszkańców - to samo
Gniezno 70 000 mieszkańców - podobnie.
W Holandii też są ulicówki, tyle, że po horyzont łąki, a jak się zdarzy skrawek lasu 100 x 200 m to przy drodze znak " uwaga zwierzęta "
Wiec nie demonizujmy. Na razie będzie nas ubywać. Dlatego wiele z owych planów zagospodarowania nigdy się nie ziści. Chyba, że sprowadzimy tu Chińczyków.

I jeszcze jedna uwaga. Gdy przeznaczymy jakiś teren, zwłaszcza rolniczy, pod zabudowę, to na początku zawsze wygląda to chaotycznie. Część domów już stoi część w budowie, cześć działek pusta. Drzewa nie zdążyły urosnąć i jest łyso. To samo osiedle po dwudziestu latach, gdy wszyscy się wybudują a drzewa i krzewy urosną wygląda zupełnie inaczej.

05.11.2014 21:43 whiteskies

@ADAŚ
Wiesz, jak latam samolotem (zdarza mi sie), siedzę przy oknie. Z samoloty świetnie widać granice miedzy Polską a sąsiadami. Granicy np. miedzy Czechami i Niemcami już nie...

05.11.2014 21:56 whiteskies

@Adaś
Obejrzałem sobie zdjęcia satelitarne Wągrowca i najbliższych okolic. Ty tez możesz to zrobić. Popatrz co widać w zachodniej stronie miasta... Popatrz na przysiółki i ulicówki wzdłuż części dróg wychodzących z centrum. Świetnie wychodzi porównanie Podhala i Słowacji..

05.11.2014 22:12 adaś

@Whiteskies.
Ale dla mnie niewiele z tego wynika, bo chodzę po ziemi.Co z tego, że jakiś architekt zaprojektuje( tak jak w Szczecinie ) skrzyżowania, gdzie z każdego ronda rozchodzi się pięć ulic ? Może to i ładnie wygląda z lotu ptaka, za to zamiejscowi bez nawigacji mogą się kompletnie pogubić.
Osiedle domków i szeregowców w Skórzewie pod Poznaniem z lotu ptaka prezentuje się ładnie. Prostokątny układ ulic jest czytelny, łatwo trafić pod właściwy adres. Większość domków w podobnym stylu, budowane przez jedną firmę. Niestety w okolicy same pola, nie przewidziano żadnej wspólnej przestrzeni choćby w postaci niewielkiego parku, za to powstają kolejne szeregowce. I to jest problem. Mamy z dziećmi są tam skazane na maleńki własny ogródek lub spacerowanie po kostce brukowej osiedla.

05.11.2014 22:39 adaś

Oczywiście,że oglądałem Wągrowiec i uważam, że się czepiasz. Wyraźnie widać ,że w zachodniej części zabudowa dopiero powstaje i za parę lat będzie tam dużo gęściej. A okolica jest przyjazna, zabudowa dość zwarta, lasy ,jeziora i pola w pobliżu. W razie czego jest gdzie ustawić np wiatraki. Nie wiem czego Ty się czepiasz tych ulicówek, przecież ten typ zabudowy pochodzi często jeszcze ze średniowiecza.

06.11.2014 7:46 Wojtek Sz.

"Działka 100 x 100 m to dokładnie jeden hektar, działka 1000 m2 ma wymiary np 20 x 50 m"

Oczywiście pomyliłem wymiary, ale to nie oznacza, że nie rozumuję logicznie. Artykuł jest o tym, że nie przestrzeń ogranicza nasze możliwości zabudowy, ale, że użytkowanie przestrzeni związane jest z eksploatacją, a na to potrzebna jest energia. Tej energii dla rozproszonej zabudowy wszędzie już niedługo zabraknie.

Gdyby rozwiązać to tak jak sugerujesz, czyli, że każdy sam sobie musi dociągnąć media do budynku to coś takiego jak wodociągi i kanalizacja nigdy by nie powstały, bo niestety nie są tylko rury, ale także inne "wspólne" elementy - pompownie, oczyszczalnie, uzdatnialnie - tu niestety ludzie muszą się złożyć, aby coś takiego wybudować i po to właśnie powstała wspólnota dajmy na to samorządowa.

Przepisy są potrzebne, bez przepisów Parków Narodowych, zabytków, dostępnych dla każdego plaż, jezior, zbierania grzybów itp. by nie było. Planowanie przestrzenne jest jednym ze sposobów zarządzania tzw: "commons", co jest od dawna dyskutowanym problemem ekonomicznym. Teraz dochodzi do tego problem energetyczny.

06.11.2014 8:17 OZE

@Wojtek Sz
"Gdyby rozwiązać to tak jak sugerujesz, czyli, że każdy sam sobie musi dociągnąć media do budynku to coś takiego jak wodociągi i kanalizacja nigdy by nie powstały, bo niestety nie są tylko rury, ale także inne "wspólne" elementy - pompownie, oczyszczalnie, uzdatnialnie - tu niestety ludzie muszą się złożyć, aby coś takiego wybudować i po to właśnie powstała wspólnota dajmy na to samorządowa. "

Przypominam, że do XX w. na wsiach z reguły nie było konieczności dociągnięcia mediów, bo ich nie było.
Do mojego starego już domu również nie doprowadzono np. instalacji wodno kanalizacyjnej i na to się nie zanosi.
Od razu usłyszę, co robić ze ściekami ?
Ano dawniej przy wielokrotnie mniejszej konsumpcji, zużycie wody było mniejsze, poza tym nie było detergentów i proszków do prania, o domestosach nie wspominając. Tak więc powstające ścieki były typowo bytowymi, w małej ilości i raczej mało szkodliwymi dla środowiska w takiej postaci.
Zresztą istnieją obecnie naturalne, bezobsługowe metody utylizacji takich ścieków, kiedyś Cejrowski prezentował taką naturalną oczyszczalnię w swoim programie.
Od energii sieciowej też można zacząć się stopniowo uniezależniać.
Mieszkańcy XIX wiejskich domów bardziej byli bliscy idei domu autonomicznego niż obecnie żyjący.

06.11.2014 12:30 Wojtek Sz.

"Ano dawniej przy wielokrotnie mniejszej konsumpcji, zużycie wody było mniejsze, poza tym nie było detergentów i proszków do prania, o domestosach nie wspominając. Tak więc powstające ścieki były typowo bytowymi, w małej ilości i raczej mało szkodliwymi dla środowiska w takiej postaci."

Ok. Ale jednak obecnie jest inaczej, niż wtedy - są detergenty itp. Wtedy były też studnie, a dziś bez wodociągu z uzdatnioną wodą nikt sobie raczej domu nie będzie budował. Podobnie kiedyś jeżdżono furmankami lub chodzono piechotą, a nie samochodem - to raczej słaby argument, a przynajmniej dla wielu spoza tego forum. BTW. jakby wszyscy zaczęli masowo pompować wodę spod ziemi bez wodociągów tez by się okazało, że koniec końców ktoś musi to kontrolować i regulować, bo inaczej źródło głębinowe wyschnie lub ulegnie zanieczyszczeniu (jeśli ktoś np. ulokuje szkodliwy zakład na skałach, przez które ta woda przenika wgłąb do waszego źródła (poniekąd taki problem w którymś momencie dotyczył np. wody oligoceńskiej w Warszawie) - to prowadzi wprost do ochrony (przestrzennej, poprzez planowanie także) miejsca wychodni tych skał oraz administracyjnej, np. ilości wydobywanej ze źródła wody (pozwolenie na korzystanie ze środowiska).

Naprawdę nie można sobie w świecie z 10 mld ludzi na Ziemi pozwolić na leseferyzm, zwłaszcza w zakresie gospodarowania ziemią i środowiskiem - czyli na to co mamy obecnie w Polsce w przestrzeni.

06.11.2014 12:35 Tadek

Panowie ten artykuł jest świetny, bo pokazał mi tego słonia w pokoju którego wcześniej nie widziałem.
Możemy się kłócić, ale fakty są takie, że bez mądrych planów zagospodarowania przestrzennego nie będziemy żyć w zgodzie z naturą.
Ludzie pokroju DZIEJO mają swój homocentryczny punkt widzenia, więc trzeba ich przekonać, że to my potrzebujemy przyrody a nie ona nas. Jeśli pan DZIEJO to zrozumie, to i pewnie zmieni zdanie na temat wolności jednostki.

06.11.2014 13:57 whiteskies

@Adaś
Czepiam się, bo mówimy o kosztach uzbrojenia i eksploatacji terenu, budowy i utrzymania infrastruktury, czasach dojazdu e.t.c. W zabudowie typu "gniazdowa" trzeba wielokrotne mniej przepompowywania ścieków, odcinków z ograniczeniami prędkości (na krótkich odcinkach), drogi sa lepiej wykorzystane. Mniej się trzeba nachodzić i najeździć żeby mieć wszystko :pod ręką". I o tym jest ten wpis.

06.11.2014 14:20 OZE

"Ale jednak obecnie jest inaczej, niż wtedy - są detergenty itp. "

No własnie o tym piszę - myślami wybiegam już PO, tj. kiedy ilość tych środków gwałtownie zmniejszy się, więc oczyszczalnie też już nie będą raczej potrzebne.
Zresztą w XIX wieczny sposób żyje dotąd chyba ze 3/4 populacji, tak więc da się.
Natomiast obawiam się wyobrazić sytuację gdy 100% ludności będzie żyło w modelu który opisujesz.
Celem i problemem głównym jest zmniejszenie wszelkiej konsumpcji, a nie jej sankcjonowanie prawne.
Co do własnej wody - nie wiem czy piszesz z doświadczenia czy też wyrażasz życzenia. U mnie jest całkowita wolnoamerykanka, operaty, pozwolenia, są fikcją, tj. wykonanie nie ma nic wspólnego z warunkami pozwoleń. Zapewniam Cię, że nikt tego nie kontroluje.

06.11.2014 15:10 Adi

Wystarczy że zabraknie ropy do samochodów a wtedy runie egzekucja opłat za wodę, za ścieki, za energię elektryczną i za gaz. Nie będzie jak serwisować, bo nie bedzie jak sprowadzić części. Wtedy osiągniecie stan upragnionej nirwany i uniezależnicie się od wszystkiego. Bo zostanie odłączone ;-)

06.11.2014 20:46 adaś

@Whiteskies
Wikipedia podaje ,że ulicówki występują głównie w Polsce, Słowacji i wschodniej Francji. Historia Polski nie zaczyna się od Gierka. Nasze państwo ma ponad 1000 lat, a jak weźmiemy pod uwagę kulturę łużycką to jesteśmy tu ponad 3000 lat. I wiele rzeczy mamy po naszych pradziadach. W wielu miasteczkach zachował się średniowieczny układ rynku i ulic. O wielu wsiach (ulicówkach właśnie ) możemy przeczytać, że pierwsza wzmianka pochodzi np. z XIII wieku, ale często te miejscowości są dużo starsze. Zdaje sobie sprawę, że zabudowa gniazdowa ma przewagę nad ulicówkami. Jednak ulicówki nie wszędzie są związane z naszym widzimisię, tylko z naturalnym ukształtowaniem terenu. Na Podkarpaciu widać to najlepiej. Jest rzeka, wzdłuż niej droga i wieś, a wyżej garbate pola, a jeszcze wyżej lasy. I właśnie wzdłuż rzeki było najwięcej płaskiego terenu dogodnego do osiedlania się. A przysiółki powstawały wyżej, gdy najlepsze miejsca były już zajęte. Polska to nie płaska Holandia, gdzie można budować jak się tylko planistom wymyśli. Zauważ też, że w przypadku ulicówek podkarpackich przeważnie odpada problem przepompowni ścieków. Raczej jest odwrotny kłopot, zbyt duże spadki terenu. Bo kanalizacja z odpływem grawitacyjnym wymaga ściśle określonych niewielkich spadków.
Obok bałaganu, który powstaje w wielu miejscach mamy też wiele przykładów zabudowy gniazdowej. Ten typ, mimo wielu plusów czasem też jest posunięty do absurdu, o czym już wcześniej wspominałem.

07.11.2014 10:48 whiteskies

@Adaś
Ja rozumiem uwarunkowania historyczne. Nie rozumiem natomiast np. starej drogi 8 miedzy Bełchatowem a Oleśnicą i wielu podobnych przypadków. Nie rozumiem rozrzuconej na wszystkich zboczach zabudowy w wielu obszarach Podkarpacia. Nie rozumiem polskich kurortów czy niemal wszystkich miejscowości "wypoczynkowych" nad morzem.
Oczywiście masz racje, że gdzieniegdzie planowanie i zabudowa jest lepsza. Ale... zajrzyj do raportu na podstawie którego powstał artykuł on opisuje zbadany, choć nie w pełni stan faktyczny.
P.S. zasatanawiałeś sie kiedyś czemu przed wojna np. Warszawa rozwijała sie wzdłuż linii kolejowych, a po wojnie niemal wszystkie nowe osiedla zostały wybudowane "ad hoc"? Korzystałeś kiedyś z systemu S-bahn wokół dużych aglomeracji w Niemczech, patrzyłeś na tamtejszą zabudowę? Upadek polskich kolei, omawianych w sąsiednich artykułach i części zorganizowanej sieci przewozów autobusowych to w równej mierze problem w samych instytucjach, jak i złego zagospodarowania przestrzennego.

08.11.2014 23:14 Wojtek Sz.

"kiedy ilość tych środków gwałtownie zmniejszy się, więc oczyszczalnie też już nie będą raczej potrzebne."

O ignorancjo - probleme i to duzym jest także ilość ściekow organicznych, czyli kup siuśkow z miast - to także przwyższa już mozliwośc samooczyszczania się rzek.

"Wystarczy że zabraknie ropy do samochodów a wtedy runie egzekucja opłat za wodę, za ścieki, za energię elektryczną i za gaz."

Poniekąd słuszna uwaga, ale pewne systemy działają także bez prądu, np. system kanalizacyjny w większości jest grawitacyjny, problemem może byż samo oczyszczanie, choć tam także większość robią bakterie, które pradu nie potrzebują. Także wodociągi działały już w okresach przedsamochodowych (w Warszawie tak zbudowano system Lindleyowskich fitrów). Kwestia, aby je teraz dostosować do takich możliwości przerw w zasilaniu i dostawach ropy. BTW. bez tego zasilania także rolnictwo długo nie pociągnie, a rzodkiewki przestaną być tak czerwone jak są obecnie.

"Wikipedia podaje ,że ulicówki występują głównie w Polsce" Adaś - czy to rozumiesz o czym piszesz? Sugerujesz, że to co powstaje w wyniku "wolnej amerykanki przestrzennej to wsie ulicówki - wiesz chociaż co to jest wieś ulicówka? Wieś chociaż, że ona była wynikiem "planowania przestrzennego", czyli lokacji wsi!. We wsi ulicówce nic nie jest przypadkowe, a już na pewno nie zabudowa i układ pól, w obecnej nowej zabudowie w Polsce wszystko jest praktycznie przypadkowe.

Planowanie przestrzenne ma znacznie dłuższą historię niż ostatnie 120 lat. Niechlubne ostatnie 20 lat w Polsce jest naprawdę ewenementem na skalę światową. nie przypadkowo najlepiej rozwinięte (nie rozwijające się, ale rozwinięte) kraje na świecie, mają planowanie przestrzenne opanowane niemal do perfekcji (Niemcy, USA, Dania, etc.). Lokacje miast i wsi od średniowiecza, nawet prymitywne plemiona maja pewne zasady będące odpowiednikiem naszego planowania przestrzennego (np. rozmieszczenie wigwamów czy wozów w taborze względem siebie). Polska niepotrzebnie odcina się od tej tradycji rozumując, że niby to takie jest socjalistyczne podejście - nie jest - jest ono stricte kapitalistyczne - służy efektywności ekonomicznej rozwoju miast i wsi - także z punktu widzenia ich mieszkańców, a nie tylko władz.

11.11.2014 14:27 adaś

@Wojtek SZ.
Dokładnie wiem o czym piszę. To Whiteskies czepiał się ulicówek. Wiec wyjaśniam raz jeszcze, że np. w Wielkopolsce prawie wszystkie miasta ( z wyjątkiem chyba dwóch) pochodzą z czasów piastowskich i mają średniowieczny, zgodny z tamtejszym planowaniem przestrzennym układ rynku i ulic. I bardzo wiele wsi ulicówek pochodzi też z tamtych czasów. Jak miasta się rozrastały to część tych wsi stała się przedmieściami. I pretensje o taki układ przestrzenny uważam za nieuzasadnione. To, że istnieje teraz bałagan też wiem, ale dotyczy on najwięcej okolic wielkich miast. A w wielu miejscach wygląda to całkiem normalnie, co też wykazałem na konkretnych przykładach.
Nie uważam, aby tylko ostatnie 20 lat było niechlubne. Np. w Poznaniu w czasach PRL komuniści specjalnie odcięli dwupasmową trasą katedrę od starego miasta i przy okazji wprowadzili główny ruch samochodowy do centrum. A były projekty alternatywne. Podobnych przykładów jest sporo.
Nigdy nie twierdziłem, że w Polsce jest porządek przestrzenny ( o estetyce nawet nie wspominam ) Ale artykuł uważam za nieco przesadzony.
To,że jest totalna wolna amerykanka też nie jest prawdą. Np. moja sąsiadka chciała mieć niebieski dach i nie dostała zgody, musiała zrobić czerwony. Inni chcieli postawić dom z tyłu działki i też nie dostali zgody, bo linia zabudowy jest ściśle określona.

12.11.2014 9:30 Wojtek Sz.

"Np. moja sąsiadka chciała mieć niebieski dach i nie dostała zgody, musiała zrobić czerwony. Inni chcieli postawić dom z tyłu działki i też nie dostali zgody, bo linia zabudowy jest ściśle określona."

Dobrze, że są wyjątki i chwała wyjątkom za to.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto