ArtykulyPowiązania

Wizja

W większości lubimy i cenimy sobie obecny świat – dobrobyt,
bezpieczeństwo, długość życia, opiekę medyczną, technologię, mobilność, prawa
człowieka i wolność gospodarczą. Przez większość historii świat był znacznie
mniej przyjemnym miejscem – żyliśmy krótko, biednie, powszechne były: głód, przemoc,
ciężka praca, choroby i brak swobód. Wolisz, żebyśmy utrzymali nasze
osiągnięcia, czy wolisz, dla siebie i swoich dzieci, tę mniej przyjemną
rzeczywistość?

Jeśli chcemy, żeby wszystko zostało po staremu, czyli
będziemy chcieli żyć dostatnio i bezpiecznie, mieć działającą gospodarkę,
dostęp do energii, prawa człowieka i stabilny politycznie świat, oceany i
pustynie tam gdzie wcześniej i zamieszkiwać planetę bogatą w zwierzęta, to
wiele będzie musiało się zmienić. I to szybko.

Zanim wykonamy jakieś działania, powinniśmy zadać sobie
pytanie, gdzie chcemy się znaleźć. Wiedząc to, możemy zaplanować kroki, które
nas tam doprowadzą. To znacznie lepsza strategia od „żyjmy z dnia na dzień, a
potem zobaczymy gdzie się znajdziemy”. Zastanówmy się jaką rzeczywistość
wolelibyśmy, a następnie pomyślmy jak tam dotrzeć.

Przede wszystkim musimy uniezależnić się od paliw kopalnych
i zastąpić je źródłami energii gwarantującymi, że nie skończą się za życia
naszego ani naszych dzieci. Paliwa kopalne będziemy musieli wyeliminować jako
źródło energii w energetyce, transporcie, przemyśle, ogrzewaniu,
rolnictwie - praktycznie wszędzie.

Jak mogłaby więc wyglądać alternatywna rzeczywistość?

To świat pod wieloma względami zbliżony do obecnego. Świat,
w którym żyjemy dostatnio i bezpiecznie, w którym zapewnione są prawa
człowieka, wolność i swobody.

To także świat, który różni się od obecnego. To nie jest
świat wzrostu, rozumianego jako
„coraz szybciej i coraz więcej”, lecz świat rozwoju, w którym zmieniamy priorytety na „coraz lepiej, z większą
ilością szczęścia ludzkiego i poszanowaniem praw innych”.

To świat, w którym wszyscy ludzie mają co pić i jeść, mają
dach nad głową, prąd i udogodnienia, którymi dziś cieszy się jedynie mniejsza
część ludzkości.

To świat, w którym nie grozi nam nie tylko wyczerpanie
źródeł energii, czy nawet kryzys związany z jej brakami, czy też stały wzrost
jej cen. Dzisiaj, im bardziej rośnie zapotrzebowanie na paliwa kopalne, tym
bardziej rośnie ich cena. Za to im bardziej rozwijamy technologie takie jak
panele słoneczne, pompy cieplne, produkcję paliwa z alg, tym szybciej, w wyniku
produkcji masowej, stają się one efektywniejsze i tańsze. A pieniądze zostają u
nas, zamiast odpływać do Rosji czy na Bliski Wschód. To świat, w którym nie ma
reżimów naftowych i szantażu energetycznego, a system finansowy nie przypomina
chwiejącej się piramidy.

To świat, w którym do przeszłości odchodzi pompowanie do
atmosfery nie tylko gazów cieplarnianych, ale też tlenków siarki i azotu,
rakotwórczych pyłów i łatwo przyswajalnych toksycznych metali ciężkich,  dzięki czemu znacznie czystsze stają się
wody, gleba i jedzenie. Miliony ludzi nie pracują głęboko pod ziemią w niebezpiecznych
kopalniach, lecz w sektorze nowoczesnych technologii i zielonej energii.

To świat, w którym ludzie mają więcej czasu wolnego, a inne
gatunki mogą wreszcie zapomnieć o „najeździe Marsjan”.

Przepis na ten świat jest w sumie dość prosty.

Brzmi on tak: we wszystkim co robimy, bierzemy pod uwagę
koszty dla środowiska, bez wykładniczego zmniejszania przyszłych korzyści.
Przekazanie środowiska naszym dzieciom w niepogorszonym stanie jest podstawowym
założeniem społeczeństwa.

W miejsce paliw kopalnych wprowadzamy energię ze źródeł
odnawialnych (lub szerzej – alternatywnych, z jądrową nowej generacji
włącznie). Pozbywamy się w ten sposób szeregu zanieczyszczeń, problemu zmiany
klimatu, ryzyka niedoborów energii, szantażu energetycznego i reżimów autorytarnych
bazujących na ropie. W maksymalnym możliwym stopniu wprowadzamy też lokalne
źródła energii – panele słoneczne, biomasę (w tym biogazownie), wiatr,
geotermię – zapewni to daleko idącą odporność systemu. Działanie zasilanego
energią lokalną systemu nawadniającego i kombajnów zapewni stabilne dostawy
żywności niezależnie od zewnętrznych problemów.

Zamiast liniowego zużywania zasobów tworzymy zamknięty cykl
produkcyjny – do produkcji używamy zasobów odnawialnych, w tym pochodzenia
roślinnego, będących wsadem dla zielonej chemii. Produkujemy rzeczy trwałe,
zaprojektowane do działania przez długi czas. Wszystko co wytwarzamy,
projektujemy z uwzględnieniem zasady „od kołyski po kołyskę” (ang. cradle to
cradle), polegającej na produkowaniu wszystkich towarów – komputerów, dywanów,
samochodów, opakowań, mebli etc. – z materiałów, które albo nadają się do
powtórnego wykorzystania, albo ulegają biodegradacji. Wszystkie składniki
towarów muszą być tak projektowane, aby możliwe było ich odzyskanie lub
utylizacja. Zamykamy każdy obieg – nic nie ląduje w śmietniku ani w spalarni,
ale wszystko ma swoją wartość (np. przez kaucję) i wraca do obiegu, aby mogło
być wykorzystane ponownie. Szczególnie ostrożnie postępujemy z zasobami
nieodnawialnymi i surowcami trudnymi do zastąpienia, jak niektóre metale –
wszystkie zawierające je komponenty byłyby objęte systemem wysokich kaucji,
powodującymi zwrot po ich użyciu. W tym modelu możliwe byłoby „wypożyczanie”
np. samochodów czy sprzętów domowych od producenta, który po zakończeniu
użytkowania odbierałby je, a materiały odzyskiwał.

Wszystko co robimy, robimy efektywnie, zużywając minimalną
ilość energii i zasobów, czemu powinna sprzyjać infrastruktura.

Na budynki przypada w Europie 40% całości zużywanej energii,
z czego większość na ogrzewanie i klimatyzację. Budujemy więc jedynie domy
niepotrzebujące ogrzewania ani chłodzenia.

Transport w Europie zużywa 30% energii. Większość z tego
przypada na transport drogowy. Przebudowujemy więc sieć transportową. Promujemy
ścieżki rowerowe, zadaszone, umożliwiające całoroczną bezpieczną jazdę.
Rozbudowujemy sieć lokalnego transportu publicznego, dzięki czemu nie trzeba
jechać samochodem (w naszym scenariuszu – samochodem elektrycznym) do odległego
o kilkadziesiąt kilometrów miasta, ale wystarczy dojechać nim kilka kilometrów
do stacji kolei, tramwaju lub autobusu, który po buspasie dowiezie nas do celu
szybciej i wygodniej niż dziś; i bez korków. Co prawda wjazd samochodem do
centrum jest niemożliwy lub związany z dużą opłatą, ale sprawna i darmowa
komunikacja miejska z nawiązką rekompensują tę niewygodę.

A jak wybierzemy się za granicę? Dzięki transeuropejskiej
sieci szybkiej kolei w kilka godzin dojedziemy do Chorwacji czy w Alpy.
Budujemy huby transportowe w miastach i przerzucamy tiry na tory. Transport
towarów w miastach odbywa się za pomocą furgonetek elektrycznych. Wszystko to
pozwala kilkukrotnie zmniejszyć zużycie energii w transporcie. O wzroście
komfortu życia w mieście nie wspominając. Miasta stają się czyste, ciche,
zamiast dróg i parkingów jest więcej parków i miejsc dla pieszych, po
zredukowaniu ruchu samochodowego do ułamka obecnego poziomu dzieci mogą
wreszcie bezpiecznie wyjść na ulicę. Chciałbym mieszkać w takim mieście.

Wszystkie urządzenia – od środków transportu i urządzeń
przemysłowych, przez lodówki i telewizory po pompy ciepła i oświetlenie, są
projektowane z założeniem ambitnych norm efektywności energetycznej.
Oszczędność nie jest przypadkiem, jest standardem. Odchodzimy od masowej
produkcji jednorazówek, kulturowo rezygnujemy z kupowania zbędnych gadżetów,
wreszcie produkujemy mniej rzeczy, za to trwalszych. Pozwala to zmniejszyć
zużycie energii w przemyśle i handlu o ponad połowę. Energooszczędne
budownictwo i urządzenia skutkują zmniejszeniem zużycia energii w handlu,
usługach, szkolnictwie, biurach, urzędach, opiece zdrowia i innych gałęziach
gospodarki.

Zużycie energii w rolnictwie i całym cyklu produkcji
żywności może spaść o połowę. Biorąc pod uwagę, że marnujemy obecnie 1/3
produkowanej żywności, nadużywamy nawozów, marnujemy większość wody
wykorzystywanej do nawadniania i transportujemy jedzenie na odległość setek i
tysięcy kilometrów, cel ten wcale nie musi być tak odległy i trudny do
osiągnięcia.

Wszystko to umożliwi obniżenie zapotrzebowania na energię do
poziomu około 30 kWh na osobę dziennie, przy zachowaniu obecnego poziomu życia.
Dla porównania, obecnie zużycie energii w USA wynosi około 250 kWh na osobę
dziennie, a w Europie około 100 kWh na osobę dziennie. Poziom 30 kWh na osobę
dziennie to obecny poziom zużycia energii w Indiach, Egipcie czy Nigerii. Do
jego zaspokojenia, nawet przy wzroście ludności świata do poziomu 9 miliardów,
wystarczyłaby zaledwie połowa obecnej produkcji energii na świecie – to poziom,
który pozwoliłby na dość łatwe zaspokojenie potrzeb energetycznych ludzkości
bez paliw kopalnych. To jedyny scenariusz, który pozwala uniknąć koszmarnej
wizji miliardów Chińczyków i Hindusów żyjących „po amerykańsku” i degradujących
zasoby planety w ciągu życia jednego pokolenia, a jednocześnie daje miliardom
ubogich ludzi nadzieję na lepsze jutro.

Osiągnięcie tego z pomocą tradycyjnego modelu wzrostu jest
niemożliwe. Gdybyśmy chcieli rozpowszechnić amerykański model życia wśród 7
miliardów ludzi, zużycie zasobów wzrosłoby do nierealistycznie wysokiego
poziomu. Samej ropy potrzebowalibyśmy 400 milionów baryłek dziennie, prawie
pięciokrotnie więcej od rekordu ze szczytu wydobycia w 2008 roku. Nie ma takiej
możliwości – prawdopodobnie nigdy nie sięgniemy nawet 100 milionów, a
prawdopodobnie będziemy mówić o szczęściu, jeśli przez najbliższą dekadę wciąż
będziemy wydobywać tyle co obecnie. Obietnica wzrostu gospodarczego dla 7 miliardów ludzi jest ułudą. Ale możemy
zapewnić im dobrobyt z pomocą rozwoju.

Powszechny dostęp do nowoczesnych źródeł energii to
radykalna odmiana losu miliardów najuboższych mieszkańców świata. Spójrzmy na
to przez pryzmat celów milenijnych, korzystając z analizy
IEA
.

1. Zlikwidowanie
skrajnego ubóstwa i głodu
. Dostęp do nowoczesnych źródeł energii pozwoli na
pompowanie i odsalanie wody, irygację pól, zasilanie maszyn rolniczych i wzrost
plonów.

2.; 3. Zapewnienie
powszechnego nauczania na poziomie podstawowym; Wspieranie zrównoważenia w
prawach mężczyzn i kobiet oraz wzmocnienie pozycji kobiet
. Dzieci i kobiety
spędzają wiele czasu chodząc po wodę, zbierając opał i gotując. Dostęp do
energii zapewni wodę, wyeliminuje potrzebę zbierania drewna i uprości
przyrządzanie posiłków, dając dzieciom i kobietom więcej czasu wolnego.
Elektryczność pozwoli też na wykorzystanie technologii telekomunikacyjnych,
dostęp do Internetu, a także oświetlenie pozwalające na wieczorną naukę.
Pozwoli kobietom na poszerzanie wiedzy o świecie i przysługujących im prawach, pomoże
w zrzeszaniu i organizowaniu się.

4; 5; 6. Zmniejszenie
wskaźnika umieralności dzieci; Poprawa stanu zdrowia kobiet ciężarnych;
Zwalczanie AIDS, malarii i innych chorób
. Gotowanie z wykorzystaniem
nowoczesnych źródeł energii zmniejszy emisję zanieczyszczeń, a więc i ryzyko
chorób układu oddechowego, pozwoli też na przegotowywanie wody, ograniczając
szerzenie się chorób. Dostęp do opieki zdrowotnej wymaga komunikacji i
transportu, do czego potrzebna jest energia, podobnie jak do samego działania
nowoczesnych szpitali.

7. Zapewnienie stanu
równowagi ekologicznej środowiska
. Presja na pozyskiwanie drewna do
spalania w celu ogrzewania, przygotowywania jedzenia i gotowania wody prowadzi
do wylesiania, degradacji gleb i erozji. Nowoczesne źródła energii spowodują
eliminację tej przyczyny wylesiania. Dobrze żyjący ludzie zaczynają też myśleć
o przyszłości dalszej niż najbliższe dni.

8. Rozwijanie i
wzmacnianie światowego partnerstwa w sprawach rozwoju
. Elektryczność to
podstawa technologii komunikacyjnych i dostępu do informacji.

Dotychczasowa historia pokazuje, że wraz ze wzrostem
dobrobytu, wykształcenia kobiet i poprawy ich praw, spada dzietność i tempo
przyrostu naturalnego. Realizacja naszego programu rozwoju także powinna
prowadzić do ograniczenia wzrostu populacji świata i jej stabilizacji. Bez tego
trudno byłoby myśleć o zapewnieniu zasobów dla ludzkości, a co dopiero
wysokiego poziomu życia.

Świat zrównoważonego rozwoju to świat bez ubóstwa
energetycznego, głodu, powszechnego dziś braku dostępu do czystej wody i opieki
zdrowotnej, bez wypchniętych poza margines ludzi, których frustracja stanowi
pożywkę dla terroryzmu i przemocy.

Uważam, że to świat, o który warto walczyć. A Ty? Czy wolisz
dotychczasowy świat „zrównoważonego” wzrostu, czy świat zrównoważonego rozwoju?

Owszem, tak zarysowany plan nie obejmuje całej złożoności
problemu, nie mówi nic o działaniu systemu bankowego, dziurze emerytalnej czy
przesycaniu środowiska szkodliwymi związkami chemicznymi. Zapewnia jednak, że
niezależnie od zdarzeń, które nastąpią, ludzie będą mieli co pić i jeść, będą
mieli ciepłe schronienie, zapewnione dostawy energii, prąd w domu i transport.
To więcej niż ma obecnie większość ludności świata. Świat rozwoju to więc także
świat znacznie bezpieczniejszy.

Zbyt piękne, żeby było prawdziwe? Jednak uważam, że jak
najbardziej realne. Na przeszkodzie wcale nie stoją prawa fizyki, twarde
ograniczenia zasobów czy nawet (wciąż jeszcze) nie brak czasu na wprowadzenie
zmian, lecz my sami – nasza psychika, przedkładanie doraźnych korzyści nad
długoterminowe myślenie, skłonność do przedkładania swoich zysków nad dobro
innych i jeszcze kilka innych mechanizmów rządzących funkcjonowaniem naszego
społeczeństwa.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly