Wojna Światów

Wojna światówGatunki wymierają już 1000 razy szybciej, niż przed nastaniem ery Ludzi. Kolejne gatunki odchodzą w niebyt z nużącą regularnością. Informacje o tym już nam spowszedniały, niezależnie od tego, czy żegnamy perkozka długodziobego, czy delfina baiji. Jak zrozumieć to, co robimy z innymi istotami zamieszkującymi naszą planetę? Kim dla nich jesteśmy? Odpowiedź dał mi sen z gatunku survival horror. Śniło mi się, że jestem żółwiem w rzeczywistości Wojny Światów.

Zółw zielonyBałem się. W ostatnich dekadach, w związku z naszą działalnością populacja żółwi zielonych spadła z 90 milionów do 300 tysięcy – przeżył 1 na 300. Jak dotąd.  Żółwie topią się w sieciach do połowu ryb, duszą się też w strefach beztlenowych, których rozmiary od pół wieku podwajają się co 10 lat.

To wstrząsające informacje, jednak  podane w ten sposób są zbyt abstrakcyjne i odległe. W natłoku przygnębiających statystyk gubi się gdzieś zrozumienie skali i moralnego wymiaru problemu.

Jak wczuć się w sytuację eksterminowanych przez nas gatunków? Spróbujmy…

Wyobraź sobie, że rozglądasz się wokół i widzisz 300 innych osób, w tym swoją „drugą połowę”, rodzinę i przyjaciół. Świat jest dobry i bezpieczny.

Jednak to już jego ostatnie chwile. Ostatnie chwile świata, który znasz…  Z odległych, nieznanych nam rejonów przestrzeni nadciąga obca rasa, dysponująca potężną technologią, potrzebująca zasobów Ziemi i absolutnie obojętna na to, co dotychczas się na niej działo. W ciągu 50 lat z każdych 300 z nas, przy życiu pozostanie tylko jeden.

Wojna światów

Z góry opadają potężne, długie na dziesiątki kilometrów machiny, wymiatając wszystko na swej drodze i chwytając wszystkie wielkie zwierzęta, łącznie z nami. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka machina się pojawi – a kiedy już to nastąpi, szanse ucieczki są bliskie zera. I nie ma żadnego sposobu, żeby je zniszczyć, czy powstrzymać ich działanie. Znikają kolejni nasi bliscy, świat rozpada się w gruzy, a my żyjemy w wiecznym, paraliżującym strachu, nie znając dnia ani godziny. Nawet nie wiemy, czy jesteśmy celem tych polowań, czy po prostu ta potężna obca inteligencja nawet nie zauważa naszego istnienia. Bardzo często zauważamy, że zwłoki są po prostu wyrzucane bez śladu zmian na sobie, tak, jakbyśmy byli niepotrzebnym odpadem przy pozyskiwaniu innego surowca.

Nie tylko mordercze machiny dziesiątkują naszą populację. Co jakiś czas Obcy tworzą strefy pozbawione tlenu. Najpierw były one małe, nieliczne i formowały się powoli – jeśli było się czujnym, to nawet był czas na ucieczkę. Jednak stopniowo stawały się coraz większe, powstawały szybciej, a na niektórych obszarach stały się wręcz permanentne – ich rozmiary można porównać z rozmiarem krajów.

Zagrożona Ziemia

Gdybyśmy tylko posiadali jakiekolwiek środki, które pozwoliłyby nam podjąć walkę... Za to, co ci Obcy z nami robią należałaby im się zemsta i zagłada. Ale to niemożliwe… byliśmy bezbronni nawet wtedy, kiedy nasza populacja była jeszcze setki razy liczniejsza. Mamy już tylko blednące wspomnienia z tych czasów. Pozostała nas już tylko garstka, nasz świat i kultura legły w gruzach, a inwazja Obcych staje się coraz silniejsza.

Jak oni mogą to robić? Jak można być tak nieludzkim, obojętnym na czyjeś cierpienia, jak można bezdusznie eksterminować inny gatunek?

Tak mogą nas postrzegać żółwie, tuńczyki czy delfiny. Uważamy, że są naszą własnością, i nawet eksterminacja całych gatunków nie jest zbyt wysoką ceną za zarabianie na tym pieniędzy. A czasem nie chodzi nawet o pieniądze, lecz o przyjemność, którą czerpiemy z zabijania.

Przeczytaj tekst po raz drugi, tak, żeby patrzeć na niego zarówno oczami żółwia, jak i człowieka. Prawdopodobnie czujesz zbliżone emocje. Wystarczy zwykła zmiana perspektywy – wyobrażenie siebie w roli ofiary potężnej obcej inteligencji, żeby dojść do wniosku, jakim mianem można określić takie traktowanie innych istot….

We’ve seen the enemy, and they are us.

Jak zauważył biolog morski prof. Daniel Pauly, „Toczymy wojnę z rybami. Rzuciliśmy przeciwko nim naszą technologię i przemysł. I wygrywamy”. To wygląda jak Wojna Światów. I to my w tej historii gramy rolę bezlitosnych Marsjan. Owszem – nie wszyscy.  Na ile jednak mogłoby stanowić dla nas pocieszenie, gdyby wśród niszczących nasz świat Marsjan było kilku takich, którzy uważaliby, że to nie jest w porządku?

Wojna Światów skończyła się happy endem – Ziemia uporała się z najeźdźcami. Na jaki happy end teraz liczymy?

Czy zmienimy się na czas, by miało to znaczenie dla losu innych gatunków? Czy zamiast być dla nich Marsjanami, staniemy się ich starszymi braćmi i odpowiedzialnymi opiekunami planety?

Może…

Kiedyś niewolnictwo uważane było za coś normalnego – dziś wydaje nam się niemoralne. Podobnie najeżdżanie i łupienie sąsiadów, segregacja rasowa czy składanie ofiar z ludzi. Były czasy, gdy polowanie dla przyjemności nie ruszało sumienia – dziś coraz więcej ludzi uważa, że jest to niesmaczna pozostałość barbarzyństwa. Mamy sumienie i potrafimy się zmieniać.

Wielkie zmiany wymagały czasu, zmian świadomości społecznej i prawa, ale najważniejsi byli ludzie, którzy myśleli mądrzej i dalekowzroczniej niż inni. Ludzie, którzy nie wahali się działać. Ludzie, którzy byli katalizatorami zmian.

Tacy, jak Ty.

Komentarze

11.07.2010 15:28 Gość Niedzielny

„ Czyńcie sobie ziemię poddaną " (Rdz 1, 28) Dostaliśmy od Boga prawo władzy nad ziemią i wszystkimi gatunkami. Kto twierdzi inaczej ten BLUŹNI!

12.07.2010 1:02 gupol

ciekawe. przepraszam, co jedliście dziś na obiad?dziś środowisko najszybciej opanowują takie gatunki jak ryż, kukurydza, przenica i parę innych które zaspokajają 95% globalnego zapotrzebowania na żywność. inne gatunki giną bo stanowią dla nas konkurencję. lepiej żeby z zasobów tej planety korzystały moje dzieci niż jakieś tam żółwie, chuje muje dzikie węże, tak? sposób w jaki działa ekosystem jest niezmienny od miliardów lat. to gra o sumie zerowej. religia to takie samo narzędzie jak mowa i abstrakcyjne myślenie. to zapewniło nam bezprecedensowy sukces i ....ostateczną klęskę. być może zaczniemy zjadać się nawzajem jednak najpierw zamienimy świat w monokultury, zielone pustynie gdzie prawo do życia będzie miała tylko przenica, ryż i kukurydza(ewentualnie morski plankton). problem jest głęboko egzystencjalny. nie chodzi już o to by być wegetarianinem lecz o poświęcenie własnego bytu dla innych istnień. nadal jesteśmy zbyt prymitywni by to osiągnąć. to początek wielkiego wymierania

12.07.2010 20:46 Marcin

Gościu Niedzielny!

Zanim zaczniesz cytować biblię- przemyśl jej przesłanie. Czynienie sobie ziemi poddanej nie oznacza, że mamy prawo ją niszczyć i eksploatować jak nam się podoba, tylko chronić i zarządzać tak, aby utrzymać ją w dobrym stanie- bo nie do nas należy- tylko do Boga, a my jedynie mamy ją powierzoną pod opiekę. O ile w ogóle dopuszczasz taką myśl, to przemyśl, czy przypadkiem Ty nie bluźnisz interpretując słowa Boga tak, jak tobie jest to na rękę. Proponuję przemyśleć Obj.11,18.

12.07.2010 21:50 Mirka

To dobra analogia - powierzono nam gospodarstwo.
Czy ograbimy powierzone nam dobro jak horda barbarzyńców, czy będziemy dobrymi gospodarzami dla wszystkich jego mieszkańców - ludzi i zwierząt - starszymi braćmi i opiekunami.
To co robimy z planetą można porównać tylko do bezmyślnego barbarzyństwa i - za przeproszeniem - srania do własnego gniazda.

19.07.2010 12:20 zenland

GOŚĆ NIEDZIELNY daje czadu!
Jak szybko i prosto można wytłumaczyć ludzką bezmyślność i głupotę. Religie monoteistyczne mają raptem kilka tysięcy lat, ale dają rozgrzeszenie dla niszczenia dorobku życia na ziemi, jego różnorodności i piękna. Jeżeli tak mocno wierzysz w Boga (któregoś), to zauważ że dał ci rozum i wolną wolę. Używaj mózgu a nie gotowca z książki.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto