Artykuly

Fed: drukujemy dalej

Amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) 18 września zaskoczyła świat informacją, że nie zamierza zaprzestania skupu aktywów wynoszących 85 mld $ miesięcznie. Oczekiwano, że FED rozpocznie proces zmniejszania pakietu QE3 o 10 – 15 mld $ na miesiąc, schodząc do poziomu „tylko” 70-75 mld $ miesięcznie. Redukcja pakietu QE3 jednak nie nastąpiła. Reakcja rynków była natychmiastowa. W ciągu zaledwie jednej chwili stracił amerykański dolar.

Cała reszta aktywów poszła w górę: zyskały złoto, ropa, obligacje. Wszystko. Dziesięcioletnia rentowność obligacji Departamentu Skarbu spadła o ponad 10 punktów bazowych (lub 0,1%), co jest godne uwagi na tak dużym i płynnym rynku. Pokazuje to, że wielu uczestników rynku sprzedawało obligacje, przewidując cięcia programu QE. Można wyciągnąć wniosek, że drukowanie 10 miliardów $ miesięcznie zbija oprocentowanie obligacji o 0,1%.

Rynki finansowe wystrzeliły w górę, ciesząc się, że Fed nie zamierza zredukować swojego programu „skupu” aktywów (cudzysłów jest dlatego, że zwykle aktywa kupuje się za zarobione pieniądze). Oczywiście, wzrost cen na giełdach nie odzwierciedla nic innego, niż stały zalew rynków pieniędzmi, które w dużym stopniu trafiają na giełdy, pompując ceny.

W swoim oświadczeniu, Fed odnotował zaniepokojenie zarówno rosnącym oprocentowaniem hipotek, jak i brakiem entuzjazmu Waszyngtonu dla rozpylania pieniędzy budżetu, uznając oba te czynniki za hamulce wzrostu. Stwierdził też, że choć dostrzega poprawę sytuacji gospodarczej i warunków na rynku pracy, to zanim ograniczy skalę „zakupów”, poczeka na dalsze dowody wzmacniania się gospodarki.

Więcej dowodów???

W ostatnim miesiącu mieliśmy wysyp artykułów, mówiących:

Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że będziemy mieć takie nagłówki w prasie i jednocześnie drukowanie przez Fed 85 miliardów dolarów miesięcznie, uznałbym go za wariata. W każdym razie nie, gdyby dolar nie spadał na łeb na szyję, a złoto nie kosztowało 5000$ za uncję. Jednak ani jedno ani drugie nie ma miejsca, a cały świat inwestycyjny upaja się hojnością Fed i innych banków centralnych.

Cytując Fed:

„Komitet będzie bacznie monitorował nadchodzące informacje gospodarcze i finansowe, będzie kontynuował skup obligacji i hipotek, (…), aż perspektywy rynku pracy znacząco się poprawią. Osądzając, kiedy ograniczyć skalę skupu aktywów, Komitet, na nadchodzących spotkaniach oceni, czy spływające informacje potwierdzają oczekiwania Komitetu o trwającej poprawie warunków na rynku pracy i inflacji w kierunku jego celów długoterminowych.”

Do tego Fed właściwie obiecał utrzymanie stóp procentowych na poziomie bliskim zera co najmniej do 2015 roku, nie przewidując opcji nawet lekkiego zacieśnienia polityki stóp procentowych przez następny rok.

Można powiedzieć, że Fed oznajmił, że nikomu nie przeszkadza drukowanie gór pieniędzy, superbogaci biją brawo a rynki finansowe pieją z zachwytu, czemu więc mielibyśmy przerywać tę imprezę?

Bilans FED

Bilans Fed. Dane.

Wygląda na to, że Fed będzie dalej drukował. Rynki finansowe coraz bardziej uzależniają się od łatwego pieniądza i ograniczenie dodruku staje się coraz odleglejsze – a co dopiero odkręcenie całej operacji – bilans Fed szybko zmierza w kierunku 4 000 mld dolarów.

Muszę przyznać, że trudno wyrobić sobie opinię w obliczu potwornego rozdźwięku pomiędzy optymistycznymi wiadomościami mediów, a działaniami Fed – koniec końców miesięczne drukowanie 85 miliardów dolarów to działania sygnalizujące raczej sytuację awaryjną. Gdzie jest więc ta awaria?

Wydaje się, że Fed zdaje sobie sprawę, że gdy wstrzyma swoje działania, bańka na rynku pęknie, rynki załamią się a całe sztucznie stworzone wirtualne bogactwo zrobi ‘Pyk!’. Można zauważyć, że jeśli kilka ostatnich lat iście epickiego drukowania nie postawiło gospodarki na nogi, to na jakiej podstawie Fed uważa, że dalsze robienie tego samego załatwi sprawę?

Coś tu nie gra. Czego Fed i media nie mówią?

Kluczowymi blokadami bajki o wzroście gospodarczym są ceny ropy ponad100$ za baryłkę i historycznie wysokie zadłużenie, zniechęcające ludzi i firmy do brania na siebie dalszych długów. A więc prawdopodobnie Fed będzie drukował do skutku, a właściwie do momentu, aż nie zdarzy się coś, co wymusi zmianę sposobu działania. Kiedy do tego dojdzie, Fed będzie działał reaktywnie, a wielu uczestników gry rynkowej, wierzących obecnie, że Fed może dokonywać cudów, boleśnie się rozczaruje.

FED stworzył kolejną ogromną bańkę, tym razem większą niż wszystkie wcześniejsze razem wzięte. Musimy być otwarci na możliwość, że zamiast być wzorem kompetencji, FED zatrudnia zwykłych ludzi, którzy żyją w rzeczywistości sprzed lat i nie mają lepszego pomysłu na radzenie sobie z nowymi wyzwaniami. Mamy do czynienia z największą bańką spekulacyjna w historii i możemy spodziewać się, że to się dobrze nie skończy.

Zdając sobie z tego sprawę, lepiej usunąć swoje aktywa z beczki prochu i zająć się dywersyfikacją i budową swojej odporności na poziomie osobistym, finansowym i społecznym.

Na podstawie: Peak Prosperity

Autor: Marcin Popkiewicz

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly