W dyskusji o wydobyciu ropy i jego perspektywach można spotkać się z bardzo szerokim spektrum poglądów. Czego można być pewnym, to tego, że koncernom naftowym zależy na utrzymaniu swojego przynoszącego miliardy biznesu i przekazywania wizji świata miłej dla rynków i akcjonariuszy. Tegoroczny raport Exxon Mobil „Perspektywy dla Energii: spojrzenie do roku 2040” można uznać za takie stanowisko. Exxon Mobil prognozuje dalszy wzrost wydobycia ropy, chociaż…
Rysunek 1. Zmiany w wydobyciu/produkcji paliw ciekłych w okresie 2000-2040 wg prognozy Exxon Mobil, dodana linia pokazuje stan na rok 2013. „Perspektywy dla Energii: spojrzenie do roku 2040”.
Warto zauważyć, że zgodnie z definicją podaną przez Exxon Mobil, szczyt wydobycia ropy konwencjonalnej (+kondensatu) miał miejsce już kilka lat temu. Nawet doliczenie wydobycia ropy głębokowodnej i piasków roponośnych pokazuje stagnację na trwającym już od blisko dekady plateau.
Wzrost wydobycia pochodzi ciekłych frakcji gazu ziemnego NGL (dla samych krajów OPEC jest to już blisko 6 mbd, co jest wysokim wzrostem z poziomu około 3 mbd w 2005 roku, z biopaliw (dających obecnie około 2 mbd rocznie), oraz ropy łupkowej (na rys. ‘Tight oil’).
To ostatnie źródło ropy, udostępnione dzięki szybom poziomym i szczelinowaniu hydraulicznemu jest jednak drogie i cierpi na problemy szybkiego spadku wydobycia z poszczególnych odwiertów – nawet wg prognozy Exxon pozostaje więc źródłem marginalnym, stanowiąc jedynie uzupełnienie wydobycia, a nie jego podstawę.
Biopaliwa (szczególnie produkowane z upraw w klimacie umiarkowanym, jak amerykański etanol), choć ich ilość mierzy się już w milionach baryłek rocznie i ładnie wyglądają na wykresie, mają EROEI niewiele wyższe od 1, co oznacza, że w ich wyprodukowanie wkładamy prawie tyle samo energii, ile pozyskujemy z ich spalania – wszystko kosztem zmniejszania ilości żywności, zajmowania terenów pod monokultury, erozji gleby i obciążaniem środowiska pestycydami. W klimacie tropikalnym (Brazylia, Indonezja, …) biopaliwa mają wyższe EROEI, ale ich produkcja prowadzi do wycinki lasów deszczowych na masową skalę, utraty ekosystemów, wymierania gatunków i emisji dwutlenku węgla z niszczonych obszarów leśnych i torfowisk.
Ciekłe frakcje gazu ziemnego liczone w baryłkach wyglądają nieźle, ale trzeba pamiętać, że baryłka NGL ma w sobie jedynie 70% energii baryłki ropy. Im większą więc część wydobycia stanowi więc NGL, tym mniej użytecznej energii mamy do dyspozycji.
To ostatnie dotyczy też konwencjonalnych złóż ropy, odwiertów głębokowodnych i piasków roponośnych – im więcej energii/zasobów musimy wkładać w poszukiwania i wydobycie, tym mniej mamy użytecznej energii „na wyjściu”. Są to też coraz trudniejsze w wydobyciu zasoby.
W miarę, jak wyczerpują się wielkie pola naftowe, trzeba sięgać po coraz mniejsze, które szybko wypompowujemy. Szacunki Exxon Mobil, mówiące o stabilizacji wydobycia ropy konwencjonalnej na poziomie trochę ponad 60 mbd są bardzo optymistyczne (ale biorąc pod uwagę, kto to mówi, można zrozumieć to stanowisko).
Trudności są też widoczne przy próbach uruchamiania wydobycia z pól głębokowodnych. Jeszcze niedawno głośno było o ‘wielkim potencjale wydobycia ropy ze złóż u brzegów Brazylii’. Teraz okazuje się, że brazylijski Petrobras ma poważne trudności z wydobyciem, a prognozy OPEC dla Brazylii mówią nie o eksplozji wydobycia ropy, lecz jego stagnacji. Chociaż więc ten rodzaj zasobów przyciąga coraz więcej inwestorów (w Zatoce Meksykańskiej do 2015 roku przewiduje się uruchomienie 60 szybów głębokowodnych), Exxon Mobil również nie przewiduje tu rewolucji.
Prognoza Exxon Mobil nie uwzględnia też potencjalnej destabilizacji sytuacji w krajach Bliskiego Wschodu – w obecnej sytuacji perspektywy ustabilizowania się sytuacji w Egipcie czy Syrii stają się coraz bardziej odległe.
Tak więc, w sumie zwiększamy wydobycie i, jak uważa Exxon, będziemy w stanie jeszcze jakiś czas to robić. Jeśli nam się uda zrealizować prognozę Exxon Mobil, to owszem, wydobycie będzie rosło, ale w tempie zaledwie 0,8% rocznie. Jeśli uwzględnimy niższą ilość energii w każdej baryłce NGL, niskie EROEI biopaliw oraz pochłanianie coraz większej części energii przez sam przemysł wydobywczy, bliższe rzeczywistości będzie stwierdzenie o stagnacji podaży. W zestawieniu z prognozowanym wzrostem gospodarki światowej (choć bardziej na zasadzie ‘chcielibyśmy żeby’ i ‘tak przecież było od pokoleń’ niż w zgodzie z rysującymi się megatrendami) oznacza to, że podaż nie będzie nadążać za popytem – co z kolei będzie oznaczać wzrost (i tak już wysokich) cen.








