Kruszenie hydrauliczne może powodować ulatnianie się metanu – silnego gazu cieplarnianego. Nowe badania pokazują, że w wyniku stosowania kruszenia hydraulicznego na polu gazonośnym w Colorado ulatnia się większa ilość metanu (gazu cieplarnianego), niż sugerują pierwotne badania. Naukowcy muszą ustalić czy jest to lokalna anomalia, czy część większego problemu.
Badania prowadzone przez naukowców z laboratorium Earth Systems Research Laboratory (ESRL) w Boulder, Colorado, należącego do National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA), sugerują, że do atmosfery przedostaje się około 4% rocznej produkcji gazu z Weld County. Wcześniejsze szacunki wskazywały na wartość 1,6%.
Grupa badaczy, w tym naukowcy z Uniwersytetu Colorado w Boulder, zaznaczają, że uzyskane wyniki obarczone są dużym marginesem błędu – ilość uwalnianego metanu jest szacowana na 2,3- 7,7%. Jednak nawet dolna granica jest wyższa niż założono poprzednio, zwraca uwagę Gregory Frost – chemik atmosferyczny z ESRL i jeden z autorów raportu publikowanego w nadchodzącym wydaniu Journal of Geophysical Research.
Naukowcy starają się teraz dowiedzieć czy niedoszacowanie dotyczy jedynie analizowanego obszaru, czy też nadmierna emisja gazów cieplarnianych obejmuje wszystkie tereny na których w celu wydobycia gazu ziemnego stosuje się kruszenie hydrauliczne. Zdaniem niektórych badaczy ulatnianie się metanu jest częstsze, gdy zamiast konwencjonalnych szybów wykorzystuje się proces kruszenia hydraulicznego.
Otrzymanie precyzyjnych szacunków emisji metanu ma duże znaczenie dla przeciwdziałania zmianie klimatu. Działania, które dążą do spowolnienia globalnego ocieplenia, skupiają się głównie na zmniejszeniu emisji dwutlenku węgla, pochodzącego ze spalania surowców kopalnych oraz ze zmian w gospodarce gruntowej. CO2 zatrzymuje ciepło w atmosferze, a jego stężenie znacznie się zwiększyło od czasów rewolucji przemysłowej. Dwutlenek węgla po uwolnieniu pozostaje w atmosferze, kumulując się niczym odsetki na kontach oszczędnościowych.
Metan przebywa w atmosferze zdecydowanie krócej niż dwutlenek węgla, ale za to każda cząsteczka metanu ma znacznie silniejszy wpływ ocieplający. Niektórzy naukowcy uważają, że na krótką metę, ograniczenie emisji metanu i sadzy mogą okazać się skuteczną metodą spowolnienia zmian klimatycznych, co pozwoliłoby zyskać czas na rozwiązanie trudniejszego zarówno politycznie jak i ekonomicznie problemu redukcji emisji dwutlenku węgla.
Poza negatywnymi skutkami dla globalnego ocieplania, metanowi ulatniającemu się z pól naftowych i gazowych, towarzyszą smogo-twórcze związki chemiczne, odpowiedzialne także za wywoływanie nowotworów.
Dane szacunkowe poprzedzające to badanie zostały otrzymane przez US Environmetal Protection Agency wraz z przedsiębiorstwami eksploatacyjnymi, za pomocą ekstrapolacji wyników osiągniętych z małej liczby odwiertów na cały obszar gazonośny, mówi Robert Howarth, ekolog z Uniwersytetu Cornell.
Grupa naukowców z NOAA i Uniwersytetu Colorado w Boulder, użyła chemiczno-atmosferycznych pomiarów pobranych z 91-metrowej wieży badawczej na północ od Denver, a także instrumentów zainstalowanych na samochodzie.
Wieża ta jest jedną z kilku stworzonych przez NOAA na terenie całego USA. Umożliwia kontrolowanie emisji gazów cieplarnianych oraz innych zanieczyszczeń wpływających na jakość powietrza. Zamontowane na niej instrumenty zanotowały przepływ wzbogaconego o metan powietrza, przenoszonego przez wiatry z północnego-wschodu, gdzie znajdują sią obszary gazonośne – będące częścią rezerwuaru Denver – Julesburg.
Względna zawartość metanu oraz organicznych składników lotnych zależy od źródła pochodzenia, co pozwala na dokładne ustalenie miejsca pochodzenia zanieczyszczonego powietrza.
Najnowsze wyniki dotyczą tylko jednej lokalizacji i mogą nie być reprezentatywne dla zjawisk zachodzących w innych miejscach, zwraca uwagę Dr. Howarth. Jednak, jak mówi, wcześniej dostępne dane były „raczej marne”. Nowe wyliczenia Dr. Howarth’a są pierwszymi „dokładnymi, opartymi na badaniach w terenie, pomiarami jakimi na ten temat dysponujemy”.
Grupa naukowców pod przewodnictwem Gabrielle Peron, z ESRL, wraz z przedstawicielami przemysłowymi pracuje od kilku dni w terenie, by przeprowadzić kolejną szczegółową analizę na innym polu gazonośnym – Unita Basin. Poprzednie badania ustaliły obszar, z którego ulatniał się metan do atmosfery, nowe pomiary mają zaś precyzyjnie wskazać źródła, co ma pomóc w określeniu miejsc ucieczki metanu, a dzięki temu pozwolić na ograniczenie emisji szkodliwych gazów.
Tłumaczenie Zofia Wetmańska
Więcej: The Christian Science Monitor








