Wyścigi Indy 500 odbywają się co roku, bez względu na cenę benzyny czy jej niedobór. Obecnie w USA kosztuje ona około 0.8 dolara za litr, rok temu było to 1.32 dolara za litr.
Bez względu na to, uczestnicy wyścigów puszczają z dymem cenną energię, jakby zasoby ropy były nieskończone. Obecnie nie używają już benzyny, lecz etanolu pochodzenia roślinnego, do produkcji którego uprawia się kukurydzę i wytwarza cukier, które zamiast na paliwo mogłyby zostać wykorzystane do nakarmienia tych 25 tysięcy ludzi, którzy codziennie umierają z głodu.
Eksperci twierdzą, że energia potrzebna do wypełnienia zbiornika jednego SUVa wystarczyłaby do wyżywienia jednej osoby przez cały rok. A dodajmy do tego jeszcze paliwo zmarnowane przez wszystkich, którzy wydali setki lub nawet tysiące dolarów, aby obejrzeć samochody jeżdżące szybko w kółko.

A wydawało się, że jest kryzys i ludzie mają problem z zapewnieniem sobie utrzymania. Podczas gdy apeluje się do społeczeństwa, aby połączyć dojazdy do pracy w celu zaoszczędzenia paliwa, uczestnicy wyścigów gnają donikąd. A ludzie przychodzą popatrzeć i cieszą się, że zawodnicy robią tyle hasału i rozbijają się tak często.
Kiedy wreszcie przestaniemy marnować zasoby na bezsensowne zawody i zapewnimy żywność umierającym z głodu? Kiedy wreszcie uświadomimy sobie, że zasoby paliw kopalnych są ograniczone i zamiast na takich zawodach skoncentrujemy sę na naprawdę ważnych sprawach? Nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś leżąc na łożu śmierci powiedział „Szkoda, że nie oglądałem więcej wyścigów samochodowych”.
więcej w examiner









