Własnych zasobów gazu starczyłoby nam przy obecnym poziomie zużycia na 13 lat. Przy próbie zastąpienia ropy gazem w transporcie i przy uwzględnieniu „Gas peak” nie starczyłoby nawet na kilka lat. Będziemy więc coraz bardziej uzależnieni od importu.
A jak wygląda sytuacja, możemy się tego dowiedzieć z artykuły w Gazecie Wyborczej pt. „Europę podzieli kurtyna gazociągów. A gazoport pod nóż?”. W Niemczech wzdłuż naszej granicy ruszyła budowa lądowej odnogi Gazociągu Północnego. To część rur Gazpromu, które podzielą Europę, zapewniając na Zachodzie większą konkurencję, a na Wschodzie – monopol rosyjskiej energii.
W tym tygodniu w miasteczku Ferdinadshof zespawano i ułożono w specjalnym wykopie pierwszy odcinek gazociągu OPAL – poinformował inwestor tej rury. OPAL to najważniejsza lądowa odnoga Gazociągu Północnego, który przez Bałtyk ma transportować rosyjski gaz do Niemiec, omijając dotychczasowe rury tranzytowe przez Polskę i inne państwa Europy Środkowej. Przez OPAL ma płynąć 35 mld m sześc. gazu rocznie, tyle co tranzytowym gazociągiem jamalskim przez Polskę.
OPAL biegnie wzdłuż naszej granicy – czasem zaledwie kilka kilometrów od niej – do granicy z Czechami i znajdującego się tam połączenia z systemem czeskich rur. W ten sposób gaz, który przez Bałtyk ominie Europę Środkową, będzie można dostarczać także do Czech i na Słowację. Przecierano ten szlak już w styczniu, kiedy Gazprom wstrzymał tranzyt do Europy przez Ukrainę.

Budowane gazociągi Nord Stream i South Stream
Drugą lądową odnogą Gazociągu Północnego przez Niemcy popłynie na Zachód tylko 25 mld m sześc. gazu. Przy tym władze Niemiec inaczej traktują obie rury. Skierowaną na Zachód odnogę mają obowiązywać przepisy o wolnej konkurencji. Rurę OPAL w tym roku Berlin zwolnił z obowiązku zachowania konkurencji przy tranzycie gazu. Innymi słowy – inwestorom będzie się bardziej opłacać przesyłać gaz rurą OPAL np. do Polski, Czech i na Słowację niż na rynek niemiecki.
Gazociąg Północny (Nord Stream) i planowana przez Gazprom bliźniacza rura South Stream przez Morze Czarne tworzą pierścień odcinający Europę Środkową od Zachodniej. Część gazu z tych rur trafi na Zachód, zwiększając tam konkurencję. Ale większość ma zostać we wschodnich państwach UE, które już teraz są zależne od Gazpromu, a po ułożeniu nowych rur zostaną wydane na monopol rosyjskiego gazu.
– Nowy system rur Gazpromu pozwoli wstrzymywać dostawy rosyjskiego gazu do Europy Środkowej, utrzymując bez zmian dostawy na Zachód – cytował niedawno dziennik „New York Times” Zbigniewa Brzezińskiego, doradcę ds. bezpieczeństwa b. prezydenta USA Jimmy Cartera.
Zdaniem Brzezińskiego nowe rury Gazpromu to „wielka inicjatywa Rosji, by rozdzielić Europę Środkową od Zachodniej pod względem zależności od dostaw gazu”.
We wtorek nasz rząd wydłużył do 2013 r. termin budowy falochronu w porcie w Świnoujściu, bez którego nie da się zbudować tam gazoportu. Ale działania Nord Stream mogą pokrzyżować te plany i zablokować porty w Świnoujściu i Szczecinie. Gazociąg Północny ma być ułożony na dnie morza w poprzek toru wodnego do polskich portów, tak płytko, że nie przepłyną nad nim większe statki, np. ze skroplonym gazem.
Polskie władze zwracały na to uwagę Nord Stream od trzech lat, proponując wkopanie rury pod dnem morza, co konsorcjum planuje na innych akwenach. Ale Nord Stream milczy, a Polska nie ma prawa zmusić tej spółki Gazpromu do zmiany planów. Zgłaszaliśmy zastrzeżenia do Danii, ale Kopenhaga nie zajęła się nimi. A Nord Stream poinformował, że sprawę dostępu do polskich portów – np. na nowych trasach – nasz rząd ma uzgodnić z rządem Niemiec.
Za utrzymanie odpowiedniej głębokości torów wodnych do portów odpowiada Ministerstwo Infrastruktury. Resort ten poinformował nas, że z jego inicjatywy powołano zespół z udziałem ministerstw Spraw Zagranicznych, Środowiska, Gospodarki i Skarbu do wypracowania wspólnego stanowiska rządu w kontaktach z niemiecką stroną. – Ministerstwo Infrastruktury stanowczo wnosi o zapewnienie, aby możliwa była żegluga jednostek pływających o zanurzeniu maksymalnym dopuszczalnym dla Morza Bałtyckiego wyznaczonym głębokością cieśnin duńskich. Strona polska żąda uszanowania Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, w szczególności, aby dostęp do portów nie był ograniczany innymi rodzajami użytkowania, a szczególności układaniem podmorskich kabli i rurociągów w sposób spłycający pożądaną głębokość żeglugową – poinformowało nas biuro prasowe resortu.
Nasz rząd domaga się utrzymania dotychczasowych tras do polskich portów, a rząd Niemiec w ogóle się nie zgłaszał, by ewentualnie ustalić nowe trasy. Ale nie wiadomo, czy to w ogóle możliwe. „Proponowana przez Nord Stream nowa trasa do polskich portów nie jest zgodna z planem zagospodarowania przestrzennego niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej [na Bałtyku], wymusza nieuzasadnione manewrowanie statków i prowadzi do zawężenia akwenów manewrowych” – podkreśla Ministerstwo Infrastruktury.
Robi się interesująco.
Marcin Popkiewicz









