W globalnym sektorze energii słonecznej niewiele jest osób bardziej kontrowersyjnych niż Tony Seba. W swojej książce z 2010 roku „Solar Trillions” przeanalizował skalę przyszłych inwestycyjnych możliwości dla energii słonecznej, a następnie w książce z 2014 „Clean Disruption” przedstawił prognozę, że do roku 2030 węgiel, ropa, gaz i przemysł jądrowy staną się „przestarzałe”.
Te odważne prognozy przyniosły mu zarówno oddanych zwolenników, jak i zażartych krytyków. Redaktor amerykańskiego PV MAGAZINE Christian Roselund spotkał się z Tonym Seba na targach Intersolar North America 2017, dwa tygodnie po tym, jak Volvo rzuciło bombę i ujawniło, że od 2019 roku przestawią się na produkcję wyłącznie samochodów elektrycznych, tym samym wpisując się w najnowsze opinie Tony’ego dotyczące rozwoju przemysłu energetyki słonecznej, akumulatorów i samochodów elektrycznych.
MAGAZYN PV (MP): Jest rok 2017 – minęły trzy lata od czasu opublikowania Twojej książki ‘Clean Disruption’. Co obecnie dostrzegasz na rynkach energii słonecznej i magazynowania energii?
TONY SEBA (TS): Zasadniczo, to co przewidywałem. Koszt energii słonecznej spada już do trzech centów dla dużych instalacji ulokowanych na pustyni. Przedstawiona w „Clean disruption” koncepcja „God parity”, według którego własna generacja energii elektrycznej ze słońca, bez dofinansowania, stałaby się nie tylko tańsza niż energia elektryczna dostępna z sieci energetycznej – mantra o parytecie czystej energii w sieci energetycznych (tzw. „Grid Parity”) – ale tańsza niż sam przesył energii, stał się rzeczywistością.
Na rynkach takich jak Australia, dzisiaj generuje się energię ze słońca o koszcie 6-7 centów bez dopłat, podczas gdy przesył energii kosztuje 12 centów. Dzieje się więc to, co przewiduję, że generowanie energii ze słońca będzie tańsze niż koszt przesyłu. I w tym momencie, nawet jeśli scentralizowana produkcja energii kosztowałaby zero (co jest niemożliwe), to nawet, gdybyśmy mieli reaktory termojądrowe produkujące prąd za darmo, to i tak, po dodaniu do tego kosztu przesyłu energii, nadal nie byłyby one w stanie konkurować z indywidualnym lokalnym wytwarzaniem energii. Ten czas właśnie nastąpił w miejscach takich jak Australia i to zaczyna się dziać w południowo-zachodniej części USA, w Nevadzie i w innych miejscach.
Przewidywałem, że koszty akumulatorów litowo-jonowych będą spadać przynajmniej o 16% rocznie. Analitycy głównego nurtu uważali, że jestem szalony prognozując spadek kosztów o 16% rocznie. Okazało się, że się myliłem: w rzeczywistości ich cena spadał nawet bardziej, bo o prawie 20% rocznie. Spadek ten przyśpieszył ze względu na liczne inwestycje w pojazdy elektryczne i gigafabryki na całym świecie.
Pojazdy elektryczne i hybrydy o zasięgu 30-40 mil lub nawet 100 mil były skierowane na rynek „zielony”, który jest niewielkim rynkiem. Mówiłem od lat, że aby dotrzeć z nimi do głównego nurtu potrzebny jest zasięg minimum 200 mil. Przewidywałem, że w latach 2017, 2018 na rynku pojawi się kilka pojazdów elektrycznych o zasięgu 200-mil w przedziale cen 35-40 000 USD i to bez dopłat.
I znowu analitycy głównego nurtu uważali, że to szaleństwo. Ale dzięki Tesli Model 3 i GM Bolt już jesteśmy w tym miejscu.
MP: Jak w pełni elektryczne Volvo wpasowuje się w to wszystko?
TS: Volvo powiedziało, że zelektryfikuje całą swoją flotę do 2019 roku, co wpisuje się w to, co przewidziałem w ‘Clean Disruption’. W istocie przewidziałem, że w latach 2019, 2020 pojazdy elektryczne o zasięgu 200 mil będą tańsze w zakupie niż średnia cena nowego samochodu w USA, która wynosi 33 000 USD. Pojazdy elektryczne zużywają o 90% mniej energii od spalinowych, są o 90% tańsze w utrzymaniu, a ich cykl życia jest trzy razy dłuższy. Są zaprojektowane na przejechanie 500 000 mil.
Oczywiście pojazdy elektryczne są również produktem, który można wykorzystać do magazynowania energii elektrycznej. Więc nie jest to tylko coś, co pozwala przejechać z punktu A do punktu B, ale coś, co może być użyteczne również do magazynowania energii pozyskiwanej ze słońca, lub w magazynowaniu energii elektrycznej bez względu na to, skąd ona pochodzi. Oznacza to, że jeśli magazynujesz energię elektryczną tylko cztery godziny i osiągasz ceny sprzedaży około cen szczytowych, to na wielu rynkach w zasadzie samo to już spowoduje zwrot kosztów.
Przewidywałem, że wszystko to nastąpi w latach 2019, 2020. A Volvo stwierdziło, że zelektryfikuje całą swoją flotę. Nie będą to tak zaraz pojazdy całkowicie elektryczne – choć samochody będą napędzane silnikami elektrycznymi, to benzyna lub diesel będą doładowywać akumulatory i służyć do wydłużenia zasięgu. Na razie, jeśli oczekujemy co najmniej 400 mil zasięgu, zrealizujemy to poprzez hybrydę wydłużającą zasięg.
Idąc dalej – spada koszt baterii i za jakiś czas takie wydłużanie zasięgu nie będzie już potrzebne. Podstawowa platforma jest jednak całkowicie elektryczna. I to jest klucz do sukcesu.
Volvo właśnie to osiąga. To jest właśnie zakłócenie. To nie jest ani zielone działanie, ani działanie na rzecz ochrony klimatu, ani walka z zanieczyszczeniami. Po 2020 roku do podjęcia decyzji o zakupie samochodu elektrycznego wystarczy zwykły egoistyczny wybór motywowany względami czysto ekonomicznymi.
Teraz prognozuję, że zakładając 16% spadek kosztów w ciągu roku, do 2025 każdy nowy pojazd będzie pojazdem elektrycznym. Dlaczego? Ponieważ już do 2022 roku będą dostępne samochody elektryczne w cenie 20 000 USD i o zasięgu 200 mil, czyli nawet rynek tanich samochodów zostanie zmieniony przez pojazdy elektryczne.
Idąc dalej – do 2025 roku różne rodzaje ciężarówek i wszystkie nowe autobusy będą napędzane elektrycznie. Taka była moja prognoza, a Volvo już jest na tej ścieżce zmian.
MP: Jednym z istotnych utrudnień, które pamiętam z ‘Clean Disruption’, i uważam, że jest to istotna i pomijana część książki, jest to, że działania polityczne prowadzone przez obecnie funkcjonujące przedsiębiorstwa mogą spowolnić tę kreatywną destrukcję. Czy już widzisz tego typu wysiłki i jakie są tego najwyraźniejsze przykłady?
TS: Wpływ regulacji systemowych jest największą przeszkodą dla wykładniczego wdrażania energetyki słonecznej. Wielkie koncerny energetyczne stawiały opór wdrażaniu rozproszonej energetyki słonecznej. Jednym z przypadków była Nevada, gdzie doszło do blokowania rozproszonej energetyki słonecznej, jednak ta i tak staje na nogi.
Nie jest to jedyny przykład. W Arizonie są przedsiębiorstwa, które dostały specjalne pozwolenia na możliwość obciążenia dodatkowymi opłatami właścicieli gospodarstw domowych, które zainstalowały sobie instalacje fotowoltaiczne – opłaty te wynoszą 10-20 $ miesięcznie. Arizona blokuje [naruszające interesy koncernów] zmiany za pomocą regulacji, a jest bardzo słonecznym stanem, nie trzeba być więc mózgowcem, żeby stwierdzić, że powinni pełną parą pójść w kierunku pozyskiwania energii ze słońca. Dzisiaj energia słoneczna jest bardziej niż ekonomicznie opłacalna w Arizonie. I nie ważne czy to Arizona, czy Nevada, możemy ten proces oglądać w całym kraju.
Niektórzy blokują zmiany, a inne stany otwierają się. Nowy Jork otwiera się na energię słoneczną, choć wciąż utrzymuje subsydia dla energetyki jądrowej.
Rafał Bryjak na podst. Disruption circa 2017: An interview with Tony Seba









