Jedną z taktyk zaprzeczających zmianom klimatu jest
wystawianie lipnych ekspertów i późniejsze wielokrotne cytowanie ich opinii.
Typowymi przykładami są tu „podpisana przez 31000 naukowców” petycja
oregońska czy ostatnia publikacja
w Wall Street Journal.
Właśnie doczekaliśmy się kolejnego takiego
wystąpienia. 49 byłych pracowników NASA (na czele z Harrisonem
Schmittem, będącym jednym z sygnatariuszy listu opublikowanego w Wall
Street Journal) wyraziło swoje obiekcje odnośnie badań klimatycznych NASA z
pomocą kolejnego listu. Jak to zwykle bywa w przypadku takich listów, także w
tym nie ma żadnej treści naukowej, a autorami są osoby bez żadnego
doświadczenia w klimatologii, co jednak nie przeszkadza im krytykować
klimatologów i mówić im, jakie wnioski powinni wyciągać w swoich badaniach.
Warto zauważyć, że list podpisało 49 osób. W NASA pracuje
obecnie 18000 osób. Nawet nie uwzględniając liczby byłych pracowników NASA (a wszyscy sygnatariusze listu są byłymi pracownikami NASA), jest to
zupełny margines.
List (jak to zwykle z takimi działaniami bywa), rozpowszechnił
się w blogosferze
klimatycznych kontrarian i konserwatywnych mediach (np. Fox
News), nawiązują też do niego polskie
media. Co jest w tym liście i dlaczego został on tak nagłośniony?
Sygnatariusze
List wygląda na poważny, gdyż podpisali go byli
pracownicy NASA. Jak reklamują
go sceptycy, podpisali go „najlepsi astronauci, naukowcy i inżynierowie”
oraz „eksperci NASA z łącznym doświadczeniem zawodowym ponad 1000 lat”.
No dobrze, ale właściwie na jakim polu są oni
ekspertami?
Patrząc na ich stanowiska, list podpisało 23
administratorów, 8 astronautów, 7 inżynierów, 5 techników i 4
naukowców/matematyków (wszyscy bez związku z badaniami klimatu). Pośród
sygnatariuszy i ich 1000 lat łącznego doświadczenia zawodowego, łączna liczba
napisanych przez nich recenzowanych publikacji naukowych wynosi zero, zerowy
jest też czas doświadczenia w badaniu klimatu. Listę sygnatariuszy można
zobaczyć tutaj.
Kontrarianie za cenzorowaniem
klimatologii
W swoim wysłanym do administratora NASA liście tych 49
byłych pracowników agencji domaga się wyrzucenia z pracy klimatologów z NASA
Goddard Institute for Space Studies (GISS):
„My, podpisani, z całym szacunkiem
domagamy się, żeby NASA i GISS zaprzestały umieszczania nieudowodnionych stwierdzeń
w swoich wystąpieniach, materiałach i stronach internetowych”.
Ponieważ w nauce nic nie jest dane raz na zawsze i
absolutnie pewne, podpisujący list najwyraźniej nie chcą, aby NASA w ogóle
wypowiadała się na tematy naukowe. Do czego mają zarzuty?
“Uważamy, że stwierdzenia NASA, że
antropogeniczny dwutlenek węgla ma katastrofalny wpływ na klimat globalny są
nieuzasadnione, szczególnie biorąc pod uwagę tysiące lat danych empirycznych.
Jako że setki najwybitniejszych naukowców i dziesiątki tysięcy innych naukowców
publicznie deklarują, że nie wierzą w katastroficzne prognozy, pochodzące od
kierujących GISS, jasne jest, że wnioski naukowe wcale NIE SĄ ostatecznie
ustalone.”
List nie zawiera żadnych przykładów wystąpień czy
materiałów NASA mówiących, że CO2 ma katastrofalny wpływ na klimat i
referencji do tych „setek wybitnych naukowców i dziesiątek tysięcy innych
naukowców”.
„Jako byli pracownicy NASA, uważamy,
że ekstremalne stanowisko NASA, przed poczynieniem ostatecznych konkluzji
naukowych odnośnie możliwego dominującego wpływu naturalnych czynników
zmieniających klimat, jest zupełnie nie na miejscu.”
Wpływ czynników naturalnych został
wielokrotnie dogłębnie zbadany, a za ich pomocą nie
daje się wyjaśnić obserwowanego w ostatnich dekadach ocieplenia. Gdyby
działały same czynniki naturalne, mielibyśmy do czynienia z ochładzaniem, a nie
z ocieplaniem się klimatu – właściwie można więc powiedzieć, że obserwowane
ocieplenie jest w ponad 100% skutkiem działania ludzi.

Rys. 1: Porównanie wpływu ludzi i naturalnych
czynników na obserwowany wzrost temperatury powierzchni Ziemi w ostatnich 50-65
latach. Tett
et al. 2000 (T00, niebieski), Meehl
et al. 2004 (M04, czerwony), Stone et al. 2007
(S07, zielony), Lean
and Rind 2008 (LR08, fioletowy), Huber
and Knutti 2011 (HK11, jasnoniebieski), and Gillett
et al. 2012 (G12, pomarańczowy).
Dalej czytamy:
„Domagamy się, by NASA zaprzestała
rozpowszechniania nieudowodnionych i bezpodstawnych stwierdzeń w swoich
przyszłych wystąpieniach i materiałach. Stawką jest reputacja NASA, reputacja
obecnych i byłych pracowników agencji, a nawet reputacja samej nauki.”
Jeśli administracja NASA miałaby cenzorować swoich
klimatologów na wniosek grupki byłych pracowników, mających łącznie mniejsze
doświadczenie w klimatologii od wakacyjnego stażysty w NASA GISS, to dopiero to
naprawdę zaszkodziłoby reputacji NASA.
Kompetencje mają znaczenie
Powiedzmy otwarcie, jak wyglądają kompetencje obu
stron:
- Z
jednej strony mamy grupkę byłych administratorów, astronautów i
inżynierów, nie mających żadnych publikacji w obszarze klimatologii, a
nawet żadnego doświadczenia w tej dziedzinie
- Z
drugiej strony mamy klimatologów z NASA GISS, mających na swoim koncie
tysiące recenzowanych publikacji i rzeczywiste 1000 lat doświadczenia w tym obszarze
Charles Bolden, administrator NASA, nie powinien mieć
szczególnego problemu z porównaniem kompetencji obu stron. Nie byłoby
szczególnie dziwne, gdyby list szybko wylądował w koszu.
Denialiści klimatyczni uważają inaczej, jednak w
rzeczywistym świecie kompetencje mają znaczenie. Gdyby dyskutowane było kolejne
lądowanie na Księżycu czy start promu kosmicznego, ich opinie mogłyby być
cenne. Jednak to, że 49 sygnatariuszy listu pracowało kiedyś w NASA nie czyni z
nich ekspertów w każdym obszarze, którym NASA się zajmuje.
Jeśli będzie Cię czekać poważna operacja, to czy o jej
przeprowadzenie poprosisz pediatrę? A może (to nawet bliższa analogia) zamiast
tego udasz się do sąsiada, emerytowanego dentysty, żeby to on Cię zoperował?
Prawdopodobnie raczej zrobisz, co w Twojej mocy, żeby zoperował Cię najlepszy
chirurg, specjalista w tej dziedzinie. Kompetencje mają znaczenie. Kiedy
zobaczysz następny list klimatycznych kontrarian, zwróć na to uwagę.
Jeśli klimatyczni zaprzeczacze chcą, żeby ich opinie
zostały potraktowane poważnie, niech zajmą się nauką na poważnie i
przedstawiają swoje poglądy w recenzowanych publikacjach. Tak działa postęp
naukowy – a nie przez pełne pustej retoryki listy, niezależnie od tego jak
wielu emerytów bez doświadczenia w danym obszarze je podpisze.
Więcej w SkepticalScience








