Być może już za naszego życia Europa pożegna się z wielkoskalową, scentralizowaną produkcją energii z paliw kopalnych.
Tak twierdzą analitycy banku inwestycyjnego UBS. W najnowszym raporcie przewidują, że ofensywa trzech technologii: energetyki słonecznej, magazynowania energii i pojazdów elektrycznych, zmiecie z rynku tradycyjne wielkie elektrownie, spalające węgiel i gaz. Komentując raport, australijski portal Renew Economy szacuje, że przełom nastąpi ok. 2020 roku. Wówczas inwestycja w przydomową elektrownię słoneczną o 20-letniej trwałości, niewielki akumulator i samochód elektryczny zwróci się w 6-8 lat przeciętnym konsumentom w większości krajów Europy – m.in. w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. I to bez żadnych dopłat dla energetyki słonecznej.
Jak piszą analitycy UBS, Niemiec, który zakupi taki system w roku 2020, „przez 12 lat będzie miał prąd za darmo”.

Rys. 1: Wykres kosztów i przychodów dla systemu o 20-letniej trwałości. pierwszy rok: nakłady kapitałowe w Euro dla systemu solarnego (niebieska belka), systemu magazynowania energii (belka jasnobrązowa) i pojazdu elektrycznego (belka ciemnobrązowa). Kolejne lata: zyski w euro. ŹRÓDŁO: RENEW ECONOMY za UBS.
Oznacza to, że już za kilka lat europejczykom będzie opłacało się zrezygnować z usług wielkich koncernów energetycznych. Wg autorów raportu „Nie wszystkie tradycyjne elektrownie znikną po roku 2025. Jednak (…) na miejsce tych wycofywanych z użytku raczej nie będą budowane nowe.”
Raport sugeruje, że w tej nowej rzeczywistości wielkie koncerny powinny zająć się obsługą inteligentnych sieci dystrybucyjnych (usprawniających zarządzanie popytem w zdecentralizowanej sieci) i dostawą niewielkich systemów back-up (na wypadek awarii lokalnych elektrowni bądź akumulatorów).
Jak będzie to działać w gospodarstwie domowym? Prąd produkowany w ciągu dnia będzie zużywany na bieżąco. Jego nadmiar trafi do przydomowego akumulatora. Zostanie wykorzystany wieczorem, kiedy zapotrzebowanie na prąd jest najwyższe. By odciążyć system w ciągu dnia, samochód elektryczny będzie ładowany nocą. Ewentualne niedobory pokryje energia z sieci – kupiona nocą lub wczesnym rankiem, kiedy jest najtaniej. Inteligentne sieci przesyłowe umożliwią skuteczniejsze zarządzanie popytem i podażą energii.

Rys. 2: Schemat popytu i podaży prądu w gospodarstwie domowym wyposażonym w system produkcji i magazynowania energii, w ujęciu dobowym. Źródło: RENEW ECONOMY za UBS.
Wg UBS trochę potrwa, zanim pojazdy elektryczne wyprą z rynku samochody na ropę. Jednak już dziś całkowity koszt zakupu i użytkowania, na przestrzeni 3 lat, jest taki sam dla elektrycznej Tesli S i dla Audi A7 z silnikiem spalinowym. Co więcej, w 2017 r. Tesla planuje wypuścić na rynek samochód w cenie 35 tys. dolarów (dziś model S kosztuje co najmniej 70 tys. dolarów). Analitycy UBS są zdania, że sprzedaż samochodów elektrycznych po 2020 roku znacząco wzrośnie, a ich udział w rynku (wg bardzo ostrożnych szacunków) sięgnie 10%. Oznacza to jednak, że mimo dynamicznie rosnącej sprzedaży samochodów elektrycznych i hybrydowych, wciąż stanowić będą one bardzo niewielki odsetek pojazdów na świecie. Sytuacja zmieni się do 2050 roku, kiedy to powinny stanowić trzy czwarte światowej floty – inaczej wzrost globalnych temperatur może przekroczyć 2 stopnie Celsjusza.
Wg analityków UBS przełom warunkuje współdziałanie trzech technologii: systemów fotowoltaicznych, akumulatorów i samochodów elektrycznych. USB przewiduje dalszy rozwój technologii magazynowania energii i wzrost produkcji akumulatorów (m.in. w zapowiadanej przez Teslę „giga-fabryce”). Do 2020 roku koszt baterii powinien spaść o ponad połowę. Konsumentów będzie stać na samochody elektryczne i przydomowe akumulatory, wzrośnie więc na nie popyt. Boom na rynku samochodów elektrycznych przyczyni się do dalszego rozwoju technologii magazynowania energii i rozwoju masowej ich produkcji, co znów obniży koszt baterii… i tak w kółko.
Jednocześnie wzrośnie efektywność wykorzystania energii produkowanej i zużywanej przez wielu rozproszonych prosumentów – w przeciwieństwie do modelu, gdzie wielki koncern energetyczny obsługuje duży obszar. Skróci się droga, jaką prąd przemierza od producenta do konsumenta. Tym samym spadną straty na przesyle i poprawi się jakość prądu w rejonach wiejskich na „końcówce sieci”, gdzie obecnie ze względu na małą liczbę odbiorców, ich rozproszenie przestrzenne i duże odległości jakość dostaw energii elektrycznej i tak jest fatalna. Wszystko to spowoduje, że obecny model biznesowy koncernów energetycznych będzie nie do utrzymania.
Marta Śmigrowska na podst. UBS: Time to join the solar, EV, storage revolution








