Artykuly

Współpraca czy konflikt?

Dziś w TokFM przez godzinę mówiłem o polskiej i europejskiej przyszłości energetycznej. Byłem, nawet jak na mnie, wyjątkowo wyrazisty. Zresztą, posłuchajcie.

Na
koniec dodałbym jeszcze jedną rzecz… Unia Europejska nie powstała po
to, by mierzyć krzywiznę banana i odległości między szczeblami na
drabinie. Powstała jako odpowiedź na kataklizmy XX wieku, które kraje
Europy same na siebie sprowadziły twardą walką o swoje. Doświadczyliśmy dwóch
wojen światowych. Głodu i biedy. Łapanek i obozów koncentracyjnych. Faszyzmu i komunizmu. SS-manów i czerwonoarmistów.

Wyciągnęliśmy
wnioski: uznaliśmy, że lepiej rozmawiać, dogadywać się i współpracować.
Stworzyliśmy Unię Europejską, która jest naszym forum współpracy.

Słysząc
głosy „no i dobrze, że szlag trafi ten Eurokołchoz”, jestem przerażony.
Kraje postkomunistyczne, które poszły „do Europy” są znacznie lepszym
miejscem do życia, niż te, które tego nie zrobiły. Jak byśmy nie
narzekali na eurobiurokrację, to kompetencje i dobra wola urzędników
unijnych, w porównaniu z naszymi politykami, to niebo i piekło. Bez Unii
Europejskiej nasi politycy będą robili, co chcą, będą mogli kraść,
zostawać oligarchami, dusić społeczeństwo i truć do woli środowisko –
jak w bliższych i dalszych krajach na wschód od nas. O ryzykach geopolitycznych i możliwości połknięcia przez Putina Ukrainy, potem krajów bałtyckich, potem Polski, Słowacji, Czech, Węgier, Rumunii,… nawet nie wspominając.

Każde
weto rozbija mechanizmy współpracy. Każdy kraj ma jakiś swój taki czy
inny interes, który chce forsować. Jeśli kraje europejskie uznają, że
wetowanie stanowiska wszystkich innych krajów (co Polska w temacie
pakietu energetyczno-klimatycznego zrobiła już trzykrotnie) jest normą, zniszczy to Unię Europejską.

Wspólnota Europejska to projekt, którego klęska byłaby jednocześnie potworną klęską Polski.
Wetując plany innych krajów, nie tylko sami działamy na własną szkodę
energetyczno-gospodarczo-środowiskową, ale też ryzykujemy powrotem do epoki konfliktów pierwszej połowy XX wieku.

Wierzę, że tym razem okażemy się mądrzejsi i razem z naszymi sąsiadami wybierzemy współpracę, a nie destrukcję upierania się przy własnym źle pojętym interesie.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly