Artykuly

Chińczycy chcą zawracać rzeki

Gigantyczny projekt inżynieryjny przypomina skalą nowy chiński mur, ale na wodzie.

To największe przesiedlenie ludności w Chinach od czasu budowy Zapory Trzech Przełomów na Jangcy. Wtedy wyjechało 1,3 mln ludzi, teraz z okolic przyszłego zbiornika wodnego Danjiangkou w środkowej prowincji Hebei wyjedzie ich 345 tys. Taką liczbę podała gazeta „Dziennik Ludowy”.

– Nad Jangcy mieliśmy na wysiedlenie dziesięć lat, tu tylko dwa – mówi Zhang Jiyao, urzędnik. Zhang odpowiada za budowę zbiornika, który ma uratować Pekin przed brakiem wody. W tym czasie mieszkańcy terenów, które zostaną zalane, spakują się z dobytkiem na ciężarówki i wyjadą do nowych wsi o godziny drogi dalej. „Czy to zrobisz wcześniej czy później, i tak wszyscy wyjadą” – głosi transparent we wsi, którą odwiedziło BBC.

Tama w ChinachChłopi nie chcą bowiem jechać – nowe wsie leżą na gorszych ziemiach, a miejscowa ludność, która musiała ustąpić miejsca przybyszom, jest do nich wrogo nastawiona. Chłopom mówi się jednak, że mają się poświęcić dla dobra kraju.

Zbudowana w latach 50. zapora Danjiangkou na dopływie Jangcy, rzece Han, była jedną z największych w Azji. Teraz las żurawi i armia robotników pracują dzień i noc nad powiększeniem jej zbiornika o dwie trzecie. Nowy zbiornik, w którym poziom wody dojdzie do 175,5 m, to prawdziwy wyczyn inżynieryjny.

Jednak kolosalny zbiornik to tylko fragment chińskiego projektu. Wart 62 mld dol. projekt „Transfer wody z południa na północ” to współczesny Wielki Mur Chiński. Ma przerzucić wodę z wilgotnego południa Chin na północ, gdzie wody brakuje. Stacje pomp, kanały i tunele prześlą wodę z Jangcy o 1,5 tys. km dalej, wypełnią wysychające koryta Żółtej Rzeki i Hai oraz zbiorniki pod Pekinem.

Północna nizina Chin, gdzie mieszka co trzeci Chińczyk, ma ledwie 7 proc. zasobów wody. Problem nie jest nowy, ale stał się dramatyczny w ostatnich latach. Przez Pekin nie przepływa żadna duża rzeka, stolica czerpie wodę z dwóch ogromnych zbiorników pod miastem. Między 1949 i 2008 r. ilość wody na głowę mieszkańca Pekinu spadła z 1 tys. do 230 m sześc. rocznie.

Za namową przewodniczącego Mao już w latach 50. hydrolodzy opracowali projekty przesłania wody z południa na północ kraju. Za życia Mao nie realizowano ich jednak z braku środków, wrócono do nich w ostatniej dekadzie. Chiny stać dziś na wiele, a przywódcy państwa – z których wielu to z wykształcenia inżynierowie – nadal lubią wielkie projekty inżynieryjne.

Prace ruszyły w 2002 r. i mają zostać zakończone za 40 lat. Jeśli się uda, na północ kraju będzie płynąć rocznie astronomiczne 44,8 mld m sześc. wody z Jangcy, trzeciej rzeki świata. Całe Chiny ma pokryć sieć kanałów, stacji pomp i zbiorników. Docelowo woda dopłynie do Pekinu i leżącego 100 km dalej Tianjinu.

Projekt zakłada odprowadzanie wody z Jangcy trzema drogami: wschodnią, centralną i zachodnią. Zbiornik Danjiangkou to część drogi środkowej. Prace trwają tu od 2004 r., ale po drodze pojawiły się kłopoty. Rosną koszty, są problemy z przesiedleniem ludności, a pierwsze partie wody, które dotarły do Tianjinu, nie nadają się do picia. Pekinowi obiecywano wodę w 2010 r., ale ten termin władze przesunęły o cztery lata.

Nie lepiej jest na drodze wschodniej. Tam Chińczycy chcą odbudować starożytny, dziś zarastający Wielki Kanał. Zbudowany w VI w. kanał jest jednym z cudów Chin, który połączył Pekin ze znajdującym się 1776 km na południe portem Hangzhou. W planach jest m.in. budowa podziemnego kanału pod Żółtą Rzeką, ale według niepotwierdzonych informacji prace są już poważnie opóźnione.

Nie wiadomo, czy w ogóle ruszy budowa trzeciej drogi zachodniej biegnącej przez pięć uskoków tektonicznych – m.in. uskok w Syczuanie, gdzie w 2008 r. miało miejsce potężne trzęsienie ziemi.

A chińskie media zaczynają kwestionować sens całego projektu. Wielu naukowców otwarcie mówi o tym, że projekt zmiany biegu rzek to rozwiązanie z innej epoki. W podobnej sytuacji inne kraje, np. Chile, postawiły na konserwację istniejących zasobów i m.in. podniosły opłaty za wodę.

Dlaczego Pekin nie myśli o podobnych rozwiązaniach? Ekolodzy zwracają uwagę, że w Pekinie krany przeciekają, woda leje się ze szlauchów całymi dniami, a opłaty za wodę są symboliczne.

Na razie Pekin zabiera wodę sąsiedniej prowincji Hebei. Tamtejsze fabryki – by pomóc Pekinowi – musiały dwa lata temu zmniejszyć zużycie wody.

pl Źródło: Gazeta.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly