Powinniśmy podjąć jak najszybsze działania zapobiegające negatywnym
skutkom zmian klimatu, w przeciwnym razie w przyszłości poniesiemy
znacznie większe koszty – mówi Ric Todd, Ambasador Wielkiej Brytanii w
Polsce, w wywiadzie dla portalu ChronmyKlimat.pl

Ric Todd, Ambasador Wielkiej Brytanii w
Polsce
26 czerwca 2009 r. premier Wielkiej Brytanii wygłosił w
Londynie przemówienie na temat „Drogi do Kopenhagi”, manifestu w
sprawie wyzwań wynikających ze zmian klimatu. Dlaczego to jest takie
ważne?
Ambasador Ric Todd: Dokument „Droga do Kopenhagi“
pokazuje, że ambitne porozumienie w Kopenhadze jest niezbędne dla
rozwoju i bezpieczeństwa świata. Brak działań zapobiegających zmianom
klimatu poniesie za sobą ogromne koszty, destabilizując gospodarkę
zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w wielu innych regionach. Nie możemy
sobie na to pozwolić, dlatego rząd brytyjski uznał walkę ze zmianami
klimatu za jeden z głównych priorytetów. Jesteśmy aktywnie zaangażowani
w przygotowania do podpisania porozumienia w Kopenhadze. Oprócz
wspomnianej „Drogi do Kopenhagi”, rząd przygotował także stronę
internetową „Act on Copenhagen”, na której będzie informował o
przygotowaniach do grudniowego porozumienia.
Tego samego dnia, 26 czerwca, Amerykańska Izba uchwaliła ustawę
o ochronie klimatu. Ustawa jest znaczącym postępem w narodowej walce z
zmianami klimatu. Amerykanie twierdzą, że stawia ona USA w pozycji
lidera w międzynarodowych negocjacjach klimatycznych. Czy to tylko
zbieżność dat?
– Tak, to przypadek.
Czego Wielka Brytania oczekuje od grudniowej konferencji klimatycznej w Kopenhadze?
– Ed Miliband, brytyjski minister energii i klimatu, powiedział, że
Wielka Brytania oczekuje, aby nowe porozumienie było przede wszystkim
ambitne, skuteczne i sprawiedliwe. Ambitne, ponieważ nie możemy
doprowadzić do tego, aby temperatura na świecie wzrosła o więcej niż 2
stopnie Celsjusza. Skuteczne, czyli wszystkie kraje muszą się pod nim
podpisać i wywiązywać z zawartych w nim celów. Sprawiedliwe, ponieważ
kraje rozwinięte muszą wspierać kraje najbiedniejsze, które
najwcześniej i najsilniej odczują skutki zmian klimatu.
„Droga do Kopenhagi” wzywa, aby świat, zgodził się uznać wzrost
temperatury o 2 stopnie Celsjusza w stosunku do ery przedprzemysłowej
jako absolutny limit ocieplenia klimatu, utrzymując, że globalne emisje
powinny sięgnąć szczytu w 2020 r., a następnie spadać. Czy nie jest to
za dużo z perspektywy małych krajów wyspiarskich, które mówią o limicie
1,5 stopnia Celsjusza?
– Raport Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPPC) z 2006 r. oraz
najnowsza Prognoza Zmian Klimatu dla Wielkiej Brytanii podkreślają, że
2 stopnie Celsjusza wyznaczają granicę, której nie możemy przekroczyć.
W przeciwnym razie staniemy przed problemem, którego nie da się
opanować. Dlatego cele, do osiągnięcia których świat powinien
zobowiązać się w Kopenhadze, muszą być bardzo ambitne. Ograniczenie
wzrostu temperatury do 2 stopni Celcjusza jest samo w sobie wyzwaniem i
będzie wymagało od krajów Aneksu I całkowitego przejścia na technologie
niskoemisyjne. Niższy limit byłby praktycznie nieosiągalny, biorąc pod
uwagę, że będziemy musieli zmierzyć się z ociepleniem klimatu,
spowodowanym przez emisje gazów cieplarnianych z przeszłości.
Co w takim razie proponuje brytyjski rząd?
– Jednym z najważniejszych problemów, które muszą zostać rozwiązane w
Kopenhadze, jest sposób finansowania działań zapobiegających i
chroniących nas przed zmianami klimatu. Mam tu na myśli zarówno
redukcję emisji, jak i pomoc krajom najbiedniejszym, które zostaną
najwcześniej i najbardziej dotknięte. Według premiera Browna, świat
powinien zobowiązać się przeznaczać ok. 100 miliardów dolarów rocznie
na wspieranie krajów rozwijających się w ich działaniach mających na
celu zmniejszenie emisji dwutlenku węgla, zwalczanie deforestacji,
rozwój zielonych technologii i oczywiście adaptację do tych zmian
klimatu, które mają miejsce już teraz.
Jak możemy tego dokonać?
– Wielka Brytania popiera rozwój globalnego rynku węglowego i postuluje
o opracowanie do 2015 r. międzynarodowych ram wspierających spójniejsze
funkcjonowanie systemów handlu emisjami pomiędzy państwami
rozwiniętymi. Apelujemy także o wprowadzenie stosownych mechanizmów
monitorowania, raportowania oraz weryfikacji. Będziemy również dążyć do
tego, by w Kopenhadze kraje rozwinięte zadeklarowały gwarancję
spełnienia zobowiązań wynikających z Oficjalnej Pomocy Rozwojowej (ODA).
Dość kontrowersyjna wydaje się kwestia użycia Oficjalnej Pomocy
Rozwojowej, Official Development Aid (ODA), w radzeniu sobie ze
zmianami klimatu. UK optuje za limitowanym użyciem międzynarodowej
pomocy (do 10%). Ponieważ jednak zmiany klimatu są spowodowane głównie
przez świat bogaty a uderzają przede wszystkich w biedne kraje, czy to
w porządku, żeby zabierano im pieniądze na rozwój przesuwając je na
walkę ze zmianami klimatu, nawet jeśli jest to tylko 10% (Stanowisko
Oxfam)?
– Niektóre inwestycje sprzyjają nie tylko rozwojowi, ale także walce ze
zmianami klimatu, np. zarządzanie wodą czy dostęp do energetyki
odnawialnej. Dlatego rząd brytyjski uważa, że sensownie będzie
zwiększyć skalę tych inwestycji, częściowo finansując je z funduszu
Oficjalnej Pomocy Rozwojowej. Uważamy, że dziesięć procent z tego
funduszu może zostać przeznaczonych na walkę ze skutkami zmian klimatu,
bez straty dla działań rozwojowych, w tym rozwoju opieki zdrowotnej i
edukacji.
Skąd miałyby pochodzić te pieniądze?
– Większość środków na zapobieganie zmianom klimatu prawdopodobnie
będzie pochodziła z sektora prywatnego. Chcemy stworzyć globalny rynek
węglowy, aby zmniejszyć koszty związane z redukcją emisji oraz
umożliwić przepływ inwestycji do krajów rozwijających się. Aby
działania rozpoczęły się jak najszybciej, część funduszy będzie musiała
pochodzić także ze środków publicznych. Rząd brytyjski proponuje 100
miliardów dolarów jako kwotę roboczą, możliwą do osiągnięcia przy
zastosowaniu zaproponowanych przez nas mechanizmów.
Czy te pieniądze wystarczą na palące potrzeby państw najbiedniejszych? Oxfam twierdzi, że nie.
– Większość raportów nt. skali środków potrzebnych na działania
proklimatyczne, w tym. najnowszy raport Project Catalyst, przewiduje,
że w latach 2012-2020 potrzeba będzie średnio 65-120 mld dolarów na
walkę ze zmianami klimatu w krajach rozwijających się. Ustalenie
ostatecznej kwoty należeć będzie do stron konferencji klimatycznej w
Kopenhadze.
Jakie powinny być zasady obciążenia państw rozwiniętych?
– Rząd brytyjski już teraz postuluje, aby kwestie finansowania były
obiektywne i przejrzyste, oparte na możliwościach finansowych
poszczególnych krajów oraz na ilości emitowanych przez nie emisji.
Zgadzamy się z propozycją norweską, jednak nie wykluczamy innych
rozwiązań. Dlatego bardzo interesuje nas opinia rządu polskiego w tej
kwestii.
Sceptycy twierdzą, że w czasie kryzysu finansowego nie stać nas na tak znaczące wsparcie krajów rozwijających się.
– Lord Nicholas Stern w swoich raportach wykazał, że powinniśmy podjąć
jak najszybsze działania zapobiegające negatywnym skutkom zmian
klimatu, w przeciwnym razie w przyszłości poniesiemy znacznie większe
koszty. Poza tym, to właśnie kraje najbiedniejsze pierwsze odczują
skutki zmian klimatu, spowodowane przecież w głównej mierze przez
emisje z krajów rozwiniętych. Dlatego musimy wesprzeć je w ich
działaniach mających na celu zmniejszenie emisji oraz adaptację. Ale
zmiany klimatu to nie tylko zagrożenia. To także szansa na rozwój
gospodarki niskoemisyjnej.
Jakie będą z tego korzyści?
– Zapobieganie zmianom klimatu otwiera wiele możliwości dla
społeczeństwa, w tym nowe miejsca pracy, nowe sektory przemysłu, rozwój
nowych czystych technologii. Co więcej, to przede wszystkim zdrowsze
środowisko. Według naszych obliczeń, rynek technologii niskoemisyjnych
jest w tej chwili wart 3 biliony funtów i daje zatrudnienie 900 000
osobom w Wielkiej Brytanii. Liczba ta może wzrosnąć o kolejne 400 000 w
ciągu następnych 8 lat, dzięki odpowiednim ustawom klimatycznym.
Czy Wielka Brytania nie obawia się, że wprowadzenie mechanizmów
monitorowania, raportowania, oraz weryfikacji (ang. monitoring,
reporting and verification – MRV), może być niechętnie widziane przez
niektóre państwa?
– Nie, ponieważ MRV jest jednym z głównych założeń Planu Działań
wypracowanego podczas konferencji na Bali w grudniu 2007 r. Wsparcie
finansowe krajów rozwijających się byłoby nieuzasadnione, gdyby nie
opierało się na przygotowanych przez nie przejrzystych planach działań
nakierowanych na obniżenie emisji oraz adaptację. Przestrzeganie
standardów międzynarodowego zarządzania finansowego jest przykładem
najlepszych praktyk.
Który ze sposobów uzyskiwania energii w Wielkiej Brytanii
będzie wiodący i czy możliwy jest równomierny rozwój wszystkich tych
sektorów?
– Wielka Brytania będzie potrzebowała wielu niskoemisyjnych źródeł
energii, w tym energii nuklearnej i technologii wychwytywania i
składowania dwutlenku węgla, zrównoważonej biomasy, biogazu i biopaliw,
a także źródeł odnawialnych, takich jak wiatr i energia morska.
Technologie te są w różnych fazach rozwoju, dlatego ich ostateczny
udział w rynku będzie uzależniony od decyzji inwestorów – rząd jest
aktywnie zaangażowany w prace nad rozwojem tak wielu technologii
niskoemisyjnych, jak to możliwe. Dla przykładu, Strategia Energii
Odnawialnej, opublikowana 15 lipca, wyjaśnia w jaki sposób rząd
brytyjski zamierza wspierać szeroki wachlarz technologii odnawialnych.
Co Wielka Brytania robi na płaszczyźnie krajowej?
– W październiku 2008 r. utworzone zostało Ministerstwo ds. Klimatu i
Energii (DECC), które w sposób kompleksowy zajmuje się zagadnieniami
związanymi z zapobieganiem i radzeniem sobie ze skutkami zmian klimatu.
Ponadto dwie ustawy klimatyczna i energetyczna (Climate Change Act i
Energy Act) oficjalnie wpisały klimat do polityki rządu. Były to
pierwsze tego typu dokumenty na świecie, pokazujące naszą determinację
w kierunku obniżenia naszych emisji o ponad jedną trzecią do 2020 r. i
o 80% do 2050 r. Dlatego też ubiegamy się o budowę do czterech
europejskich demonstracyjnych instalacji technologii wychwytywania i
składowania dwutlenku węgla (tzw. CCS) przed rokiem 2020 r. Warto
wspomnieć o opublikowanej 15 lipca najnowszej Białej Księdze rządu
brytyjskiego „UK Low Carbon Transition Plan”, prezentującej
zintegrowaną strategię transformacji brytyjskiej gospodarki na model
niskowęglowy.
Czy są w tych szacunkach brane pod uwagę emisje, za które
Brytyjczycy odpowiadają: zagraniczne produkty konsumowane przez
obywateli Wielkiej Brytanii, zagraniczne towary wykorzystywane do
krajowej produkcji, jak też usługi międzynarodowego transportu
lotniczego użytkowanego przez Brytyjczyków?
– W tej chwili szacunki obejmują emisje powstałe na terenie Wielkiej
Brytanii, co odpowiada zaleceniom dotyczącym sposobów szacowania i
raportowania emisji gazów cieplarnianych wg. Ramowej Konwencji Narodów
Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC) oraz Protokołu z Kioto.
Wspomniana wcześniej Ustawa klimatyczna uwzględnia emisje z lotnictwa
krajowego, jednak lotnictwo międzynarodowe nie zostało włączone ze
względu na brak światowego porozumienia co do metodologii szacowania
tych emisji. Nasza ustawa klimatyczna zakłada natomiast, że emisje z
lotnictwa międzynarodowego zostaną włączone do krajowych celów
redukcji, gdy tylko podpisane zostanie globalne porozumienie, jednak
nie później niż 31 grudnia 2012 r., w przeciwnym razie rząd będzie
musiał złożyć wyjaśnienia przed Parlamentem.
Jak Pan ocenia pozycję Polski, kraju na dorobku, którego rząd
nie jest zainteresowany znacznym wspieraniem „funduszu klimatycznego”,
czemu dał wyraz jako jedyny kraj blokując propozycje Komisji
Europejskiej?
– Interesuje nas pogląd strony polskiej na kwestie potrzeby
wypracowania wewnętrznego podziału zobowiązań w ramach Unii
Europejskiej przed konferencją w Kopenhadze. Dlatego rząd brytyjski
widzi potrzebę dalszej współpracy między naszymi krajami w tym
zakresie, co przyspieszy pracę nad innymi ważnymi aspektami związanymi
z finansowaniem działań klimatycznych.
Co Ambasada Brytyjska robi w Polsce na polu walki ze zmianami klimatu?
– Od kwietnia 2008 r. w ambasadzie działa pięcioosobowy Zespół ds.
Klimatu i Energii, do którego działań należy zacieśnianie
polsko-brytyjskiej współpracy w zakresie energii i przeciwdziałania
zmianom klimatu oraz rozpowszechnianie wiedzy nt. zmian klimatu i ich
następstw poprzez współpracę bilateralną na płaszczyźnie rządowej i
pozarządowej. Organizujemy i ułatwiamy spotkania polskich i brytyjskich
ekspertów, a także wspieramy polskie organizacje finansując
najciekawsze projekty z zakresu technologii niskoemisyjnych, w tym
wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS), efektywności
energetycznej i rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Dziękuję za rozmowę.
Wywiad przeprowadziła Katarzyna Teodorczuk
Warszawa, 8 lipca 2009 r.
Dokładne informacje nt. działań brytyjskiego rządu w obszarze zmian
klimatu i bezpieczeństwa energetycznego, w tym najnowsze brytyjskie
stanowisko w sprawie nowego porozumienia klimatycznego (tzw. „Droga do
Kopenhagi”) i prognoza skutków zmian klimatu dla Wielkiej Brytanii, jak
również informacje o możliwościach dofinansowania inicjatyw
niskoemisyjnych, dostępne są na stronie internetowej Ambasady
Brytyjskiej w dziale Klimat i Energia: www.ukinpoland.fco.gov.uk










