ArtykulyNegocjacje klimatyczne

Senator Milne: Koszmar klimatyczny zbliża się do nas

Gandhi powiedział kiedyś: „Różnica pomiędzy tym, co robimy, a tym, co jesteśmy zdolni zrobić wystarczyłaby do rozwiązania większości problemów świata”.

Osiągnęliśmy punkt w historii ludzkości, w którym „to, co robimy” na tej planecie zagraża wręcz naszemu przeżyciu. Nadeszła chwila, aby zastanowić się i rozważyć to, „co jesteśmy zdolni zrobić”.

Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan powiedział ostatnio: „Świat znalazł się na Rozdrożu. Negocjatorzy [podczas negocjacji w Kopenhadze] muszą osiągnąć najbardziej ambitne porozumienie kiedykolwiek wynegocjowane lub wziąć na siebie odpowiedzialność za masowy głód, masowe epidemie chorób i masowe rosnące migracje na ogromną skalę. Słabe przywództwo oznacza porażkę ludzkości”.

Co więc powstrzymuje nas przed osiągnięciem tego do czego jesteśmy zdolni, przed osiągnięciem „najbardziej ambitnego kiedykolwiek wynegocjowanego porozumienia”?

Odpowiedzi udzieliło mi – zupełnie niechcący – Australijskie Biuro Gospodarki Rolniczej i Surowcowej (Bureau of Agricultural and Resource Economics – ABARE). ABARE prowadziło spotkanie poświęcone ekonomicznym kosztom ochrony klimatu. Zapytałem ich: jaką maksymalną koncentrację CO2 w atmosferze założyli w swoich modelach, a w odpowiedzi usłyszałem, że nie modelowali nic poniżej 575 ppm – poziomu, który w praktycznie każdej analizie klimatologów prowadzi do katastrofalnych zmian klimatu!!! Kiedy zdziwiony zasugerowałem, że celowe byłoby przeprowadzenie symulacji z wykorzystaniem scenariuszy dających szansę na uniknięcie takich koncentracji CO2 w atmosferze i wszystkich tego konsekwencji, przedstawiciele ABARE wyglądali na jeszcze bardziej zdziwionych ode mnie…
„Ależ Panie Senatorze! – odpowiedzieli – przecież to niemożliwe w obecnych okolicznościach!”

Dokładnie tak!

To problem kulturowy. To nie wątpliwości klimatologiczne powstrzymują nasze działania. Problemem jest to jak odpowiadamy na wyzwania przedstawiane nam przez naukę.
Reagujemy zgodnie z wpojonym nam systemem wartości, mówiącym nam, że najważniejszy jest wzrost gospodarczy, dobrobyt konsumpcyjny, wykorzystywanie okazji i konkurencja w polityce międzynarodowej.
Wszystko to powstrzymuje nas przed zmianami.

Machiavelli był wielkim znawcą natury ludzkiej, a jego myśli z XV wieku brzmią dziś zaskakująco współcześnie i głęboko: „Należy pamiętać, że nie ma nic trudniejszego do przeprowadzenia i bardziej niepewnego co do sukcesu, niż wzięcie na siebie przywództwa we wprowadzeniu nowego porządku rzeczy. Innowator ma za zajadłych wrogów wszystkich tych, którzy dobrze sobie radzą w starych warunkach, a za niepewnych sojuszników tych, którzy mogliby sobie dobrze radzić w nowych. Ta ostrożność i brak zapału sprzymierzeńców bierze się częściowo z obaw przed oponentami, którzy mają po swojej stronie prawo starego porządku, a także z niewiary ludzi w nowe rozwiązania, dopóki nie będą one miały za sobą długiej historii, udowadniającej, że naprawdę działają.”

climate change threat

Według dominującego obecnie poglądu, to eksploatacja zasobów prowadzi do bogactwa, siły i znaczenia – zawsze tak było i uważamy, że zawsze tak będzie. Bez oglądania się na fizyczne ograniczenia Ziemi i zmiany klimatu spowodowane spalaniem coraz większej ilości paliw kopalnych – nic nie może stanąć na drodze wzrostu gospodarki. Skuteczna polityka przeciwdziałania zmianom klimatu postrzegana przez pryzmat takiego uwarunkowania kulturalnego jest rzeczywiście problematyczna, o ile nie niewykonalna.

Nauka mówi nam, że o ile nie zaczniemy działać szybko i zdecydowanie, świat, który przekażemy naszym dzieciom, będzie już zupełnie innym miejscem – znacznie biedniejszym i mniej bezpiecznym. Kiedy ludzie to słyszą, szukają wszelkich możliwych sposobów zaprzeczenia problemowi i zbagatelizowania go. Czasem wręcz posuwają się do stwierdzeń pokazujących, że wierzą, że przed naszymi imperatywami powinny ugiąć się nawet prawa fizyki i chemii.

Fakt jest taki, że nie możemy jednocześnie utrzymać bezpiecznego klimatu i dalej spalać paliwa kopalne oraz wycinać lasy.

W miarę jak wpływ zmian klimatu na ekosystemy staje się coraz wyraźniejszy, politycy koncentrują się coraz silniej na kwestiach suwerenności narodowej. Nasze systemy rządów są zupełnie niedostosowane do sprostania wyzwaniu na skalę globalną. Zmiany klimatu stały się kolejnym zagadnieniem przetwarzanym w biuletynach z informacjami. Spotkanie za spotkaniem, dokument za dokumentem przyjmowane są jako działania. Jednak prawdziwych, systematycznych działań wciąż nie ma.

Kiedy Prezydent Kennedy przedstawiał wizję wysłania człowieka na Księżyc, nie mówił o wysłaniu do połowy czy 1/4 drogi. Zamiast tego stworzył wizję i rozbudził kreatywność oraz wiarę w możliwość pokonania wszelkich trudności nie tylko w USA, lecz na całym świecie.

Czy powinniśmy zadowalać się „jakimikolwiek działaniami”? Skoro nie możemy zrobić tego, co powinniśmy, to może róbmy to, co się uda? Może jedna „Coś” jest lepsze niż „Nic”?

Nie! „Inkrementalizm” w obliczu zmian klimatu jest gorzej niż bezskuteczny. Zmian klimatu nie można powstrzymać, ograniczając emisje niewystarczająco i robiąc tylko 5 procent tego, co należy. Lub nawet 25 procent. Jeśli przekroczymy punkt krytyczny, zmiany klimatu będą już same się napędzać i już nic nie będziemy w stanie zrobić. Podjęcie działań niewystarczających jest ekwiwalentem nie zrobienia niczego. Niezależnie od tego, czy celowo odmówimy działania, czy też ustalimy nasze cele na niewystarczającym poziomie, zatrzaśniemy w ten sposób drzwi ostatniej szansie.

Głównym powodem, dla którego plan ograniczania emisji taki jak w Australii nie powinien przejść w dyskutowanej formie, jest – ironicznie – to, co mówi rząd: „Wyślemy nie dający się zignorować sygnał do przemysłu i społeczności światowej”. Tak, sygnał zostanie wysłany, ale byłby to zły sygnał.

Znajdujemy się w wyjątkowym momencie historii. Wolimy wybrać marzenie czy zmierzyć się z koszmarem? Nadzieja i strach to potężne emocje, mogą nas pobudzać do działania lub je blokować.

Jeśli będziemy próbować, pomimo to może nam się nie udać. Jeśli jednak nie spróbujemy, nie uda się na pewno.

Działanie i budowa wizji to zadanie dla tych, którzy są obecnie ostrożnymi obrońcami przyszłości. Muszą przezwyciężyć obawy, lenistwo lub nieśmiałość i przejść do zdecydowanych działań – zacząć zmieniać społeczeństwo i przekazywać mu marzenie.

Zamierzamy podjąć to wyzwanie. Zamierzamy zasypać przepaść pomiędzy tym, co ludzie robią dziś i co mogą zrobić. Bądź z nami!

ang więcej w Crikey

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly