Mieszkańcy okolic australijskiego Sydney, gdy tylko się zbudzili i wyjrzeli przez okna, nie mogli uwierzyć własnym oczom.
Za oknami domów szalała najprawdziwsza burza piaskowa. Jej intensywność jest naprawdę piorunująca. Wszystko jest żółte i pomarańczowe, jakby nadeszła apokalipsa. Piasek niesiony przez porywisty wiatr osiągający 100 kilometrów na godzinę, opada dosłownie na wszystko, na domy, samochody i ulice. Najgorzej jest tam, gdzie nadciągnęły chmury z których zaczął padać deszcz. Wygląda to jakby z nieba padało błoto. Wszystko wokół jest czarne, od chodników przez karoserie samochodów po szyby w oknach domów.

Burza piaskowa w Sydney
Mieszkańcy Sydney nie oglądali jeszcze czegoś takiego.
„Wszędzie czerwono. Pył. Trudno oddychać. Na podwórku leżą martwe ptaki, a nasz kot zaginął.”
„Za oknem rozpościerał się zawsze widok na jezioro. Teraz widzę tylko pustynię.”
„To wygląda jak Armageddom – za oknem widzę niebo świecące czerwoną poświatą.”
Szpitale przeżywają prawdziwe oblężenie ludzi skarżących się na problemy z oddychaniem i poprawnym widzeniem. W Nowej Południowej Walii na numer pogotowia ratunkowego dzwonią setki ludzi z problemami oddechowymi.
Burze pyłowe w Australii nie są rzadkością, jednak zwykle są ograniczone do wnętrza kontynentu. Czasami, podczas rekordowych susz, mogą docierać do wybrzeża. Teraz właśnie Australia walczy z rekordową suszą, a do tego formujące się na Pacyfiku El Nino oznacza, że susza na wschodnich wybrzeżach Australii będzie się jeszcze nasilać.
„To jest zupełnie bez precedensu. Doświadczamy ziemi, wiatru i ognia – wszystkiego razem”, podsumował Dick Whitaker z The Weather Channel.
Więcej w Reuters









