Opinia środowiska naukowego

Globalne ocieplenie jest zjawiskiem trudnym do uchwycenia. Zmiany zachodzą w przeciągu dekad, a sama planetarna skala zjawiska powoduje, że stajemy przed nim bezradni, nie "czując" go, ani nie rozumiejąc. Sam mechanizm efektu cieplarnianego dla wielu osób nie jest oczywisty. Zrozumienie szeregu zjawisk, zarówno przyczyn jak i skutków związanych z globalnym ociepleniem wymaga zrozumienia szeregu dziedzin nauki i umiejętności sprawnego posługiwania się statystyką. Słuchamy więc wypowiedzi naukowców, oczekując, że w prosty i zrozumiały sposób podadzą nam wiarygodne wnioski końcowe.

IPCC stanowi stałe forum współpracy setek naukowców z wielu krajów, publikując co kilka lat raporty, które mają duże znaczenie w formułowaniu narodowych i międzynarodowych programów klimatycznych i polityki finansowania badań zmian klimatycznych. Ostatni raport był tworzony przez ponad 600 autorów z 40 krajów, recenzowany przez ponad 620 ekspertów i przedstawicieli rządów. Streszczenie raportu zostało przyjęte przez przedstawicieli 113 krajów.

Sposób podejmowania decyzji o wnioskach do publikacji powoduje, że raporty IPCC są konserwatywne i zachowawcze. Struktura IPCC powstawała pod wpływem polityków, którzy obawiali się nazbyt "alarmistycznych" raportów, w przypadku, gdyby ich brzmienie było ustalane jedynie przez naukowców. Wnioski są formułowane podczas iteracyjnych rund, w których zespoły naukowców i rządowi negocjatorzy osiągają konsensus w kwestii ostatecznego brzmienia dokumentów.

"Porozumienie w sprawie raportu osiągnięto po całonocnym posiedzeniu, podczas którego z dokumentu wykreślano całe fragmenty, a naukowcy spierali się z rządowymi negocjatorami, którzy rozwadniali sens naukowych ustaleń". Opinia w temacie raportu IPCC 2007

Czytaj więcej o ostatnim raporcie IPCC ang i wnioskach w nim umieszczonych.

Warto zauważyć, że jest to już czwarty raport, a w każdym kolejnym przewidywane skutki globalnego ocieplania się klimatu określa się jako coraz poważniejsze.

Podobne do IPCC stanowisko, potwierdzające globalne ocieplanie się klimatu spowodowane spalaniem paliw kopalnych i uznające je za poważne zagrożenie, zajmują dziesiątki innych instytucji naukowych, w tym wszystkie liczące się na świecie poważne ośrodki badawcze: NASA, NOAA, NCAR, NCDC, Hadley Centre for Climate Prediction and Research, CSIRO, MIT, EPA, US Department of Environment, US Environmental Protection Agency, Royal Society, akademie nauk, uniwersytety i inne ośrodki badawcze.

Malcolm Wicks"Ludzie zaprzeczający zmianom klimatu stanowią obecnie odpowiednik Towarzystwa Płaskiej Ziemi. Ludzkość znalazła się w wyścigu o życie z globalnym ocieplaniem się klimatu".
Malcolm Wicks, minister ds. energetyki Wielkiej Brytanii, 2007

Sceptycy zarzucają IPCC przesadę i panikarstwo. Tymczasem dobrą teorię naukową poznaje się po tym, że potrafi przewidywać zjawiska, które jeszcze nie nastąpiły. Przewidywania sceptyków, od 20 lat zapowiadających spadek koncentracji CO2 w atmosferze czy ochłodzenie, kompletnie się nie sprawdziły. Za to cała lista zjawisk, przed którymi 20 lat temu ostrzegali naukowcy, tacy jak James Hansen, szef NASA Goddard Institute for Space Studies, stopniowo zachodzi na naszych oczach - topnieją lodowce, zakwaszają się oceany, rozpada się pokrywa lodowa Arktyki, roztapia się wieczna zmarzlina, przesuwają się strefy klimatyczne, 12 z ostatnich 13 lat było rekordowo ciepłymi w historii pomiarów - teoria globalnego ocieplania się klimatu przewidziała to wszystko i cały szereg innych zjawisk. Sceptycy nie przewidzieli nic (może powinniśmy powiedzieć nippc...).

Co gorsza, przewidywania IPCC regularnie okazują się zbyt zachowawcze. Rozpad czapy Arktyki wyprzedził przewidywania o pół wieku, podobnie wzrost poziomu oceanów, przesuwanie się stref klimatycznych czy nadmiernie optymistyczne założenia dotyczące poprawy efektywności energetycznej i ograniczania emisji. IPCC również nie doceniło tempa wzrostu temperatury, a pośrednio być może i czułości klimatu na wzrost stężenia CO2 w atmosferze.
Wiele wskazuje na to, że wszystko to elementy układanki, które IPCC oceniło zbyt optymistycznie.

Trafnie podsumowuje to opinia Center for Strategic and International Studies z listopada 2007 roku: "Brak jest dokładnych danych i wiarygodnych modeli, pozwalających na dekady naprzód wiarygodnie określić tempo wzrostu poziomu mórz związanego z ocieplaniem się klimatu. Większość naukowych przewidywań w obszarze zmian klimatu w ciągu ostatnich 20 lat, porównana z rzeczywistym tempem zmian, regularnie nie oszacowywała rzeczywistego tempa zmian. Ta dotychczasowa tendencja powinna stanowić kontekst dla wyciągania wniosków z aktualnych przewidywań zmian klimatu".

Odnieśmy się więc do argumentów sceptyków:

Klimatolodzy mają w tym interes.
Dzięki temu dostają miliony na badania, a im ktoś przedstawi bardziej katastroficzną teorię, tym staje się sławniejszy. Wątpiący naukowcy są pacyfikowani przez resztę jajogłowych.

Nie można wykluczyć, że niektórzy naukowcy uznają, że podczepienie ich badań pod fundusze przeznaczane na badania klimatu da im korzyści, a spektakularnie katastroficzne wyniki napędzą dalsze pieniądze. Jednak system wzajemnej recenzji wyników prac utrudnia takie manipulacje. Jest też zupełnie niemożliwe, żeby "przekręt" objął równocześnie setki instytucji naukowych. Wiedza jest spójna, fakty układają się w logiczny ciąg przyczynowo - skutkowy. Nawet, jeśli pojawiają się wątpliwości, jak w przypadku niezgodności pomiarów ciepła oceanów czy rozkładu temperatury w troposferze - są one otwarcie dyskutowane, a koniec końców, okazują się spójne z całościowym obrazem zmian klimatu. A co najważniejsze - przewidywania na przyszłość się sprawdzają, a nawet wiele z nich okazuje się być zbyt zachowawczymi.

Czytaj więcej: IPCC i inne zespoły badawcze pl , Dlaczego IPCC jest wiarygodne pl .

Globalne ocieplenie to idące w miliardy interesy.
Zarabiają na wiatrakach, ogniwach słonecznych, sadzeniu drzew i diabli wiedzą, czym jeszcze.

Niewątpliwie, jest coraz więcej firm, które dostrzegają swoją szansę w produkcji energii odnawialnej, wprowadzeniu nowych rodzajów napędu czy optymalizacji efektywności energetycznej. I bardzo dobrze - szlachetność ludzka jest zbyt rzadko spotykana w biznesie, aby zmienić świat, ale perspektywa zarobków może popchnąć do działania. I o to chodzi.
Dopóki cały biznes jest przeciwny zmianom - firmy energetyczne, naftowe, węglowe, koncerny samochodowe i lotnicze, przemysł chemiczny, stalowy i cała reszta - lobbyści jednogłośnie protestują. Jednak, kiedy pojawiają się tacy, którzy uznają, że zmiana jest dla nich okazją, zaczyna się dyskusja, w której mogą wygrać argumenty merytoryczne, nie da się już wszystkiego zamieść pod dywan.
Wciąż jeszcze jednak pieniądze po stronie status quo są o jakieś dwa rzędy wielkości większe, niż po stronie zmian. Miejmy nadzieję, że to się zmieni, bo bez tego szanse na transformację nie wyglądają najlepiej.

Globalne ocieplenie wymyśliła Margater Thatcher, kiedy w Anglii strajkowali górnicy, a ona szukała argumentów do zamknięcia kopalni.

Niewątpliwie wpływ emisji dwutlenku węgla na klimat był jakimś argumentem przy zamykaniu angielskich kopalń, ale to już przeszłość.
Chyba nie z tego powodu bijemy kolejne rekordy temperatury i patrzymy na rozpad Arktyki?

To przeciwko biednym, by spowolnić ich rozwój. Jak utrudnimy im rozwój przemysłu, to nigdy nas gospodarczo nie dogonią...

Akurat Chińczycy i Hindusi w negocjacjach pokazują, że zrobią to, co uznają za korzystne dla siebie. Fabryki i kopalnie powstają, jak grzyby po deszczu. Nikt też nawet nie myśli o nałożeniu limitów emisji w biednych krajach Afryki.

Klimatem na Ziemi steruje Słońce. Badania niezbicie wykazały, że zawsze kiedy rosła aktywność Słońca, temperatura podnosiła się. Tutaj pokazuje się wykres korelacji aktywności Słońca i temperatury w ciągu setek i tysięcy ostatnich lat. Korelacja jest doskonała.

Rzeczywiście - klimatem przez stulecia rządziło Słońce. Aż do teraz... Jakieś 50 lat temu aktywność słoneczna zaczęła spadać, a temperatury rosły coraz szybciej. W ostatnich latach odnotowujemy jednak niską aktywność Słońca, a temperatury są rekordowo wysokie.

Temperatura, aktywność słoneczna, CO2

Rys. Zestawienie zmian temperatury, koncentracji CO2 w atmosferze i zmian temperatury. Źródło: StanfordSolarCenter.

Temat wpływu Słońca i jego aktywności jest dokładnie opisany w dziale wpływ Słońca na zmiany temperatury Ziemi pl .

Zmiany klimatu to normalna sprawa, nie ma o co robić zamieszania.

Niewątpliwie, klimat zmienia się zarówno w skali stuleci (choćby pomiędzy średniowiecznym optimum klimatycznym i małą epoką lodowcową), oscyluje też w skali czasowej 100000 lat pomiędzy epokami lodowcowymi a okresami interglacjalnymi - oba efekty są związane ze zmianami w ilości otrzymywanej przez Ziemię energii ze Słońca.
Klimat zmienia się też skali dziesiątek milionów lat, zarówno w związku ze zmianą otrzymywanej ilości energii słonecznej, jak i układu kontynentów i prądów morskich oraz zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze.
Można zapytać - to jaka koncentracja gazów cieplarnianych czy temperatura Ziemi jest właściwa? Trudno powiedzieć, że obiektywnie temperatura wyższa lub niższa o kilka stopni jest "zła" lub "dobra". To co powoduje problemy to ZMIANY temperatury, a szczególnie SZYBKIE ZMIANY.
Gwałtowne zmiany w jedną lub drugą stronę to olbrzymie problemy. Zmiana linii brzegowej, stref klimatycznych, przesuwanie się obszarów pustynnych i wszystkie inne towarzyszące zmianom klimatu zjawiska to zniszczenie miast i infrastruktury, setki milionów uchodźców i konflikty .
Z przewidywań naukowców wynika, że do końca XXI wieku temperatura może wzrosnąć w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu o 3-4°C, a w scenariuszach z wysoką emisją gazów cieplarnianych i silnymi dodatnimi sprzężeniami zwrotnymi nawet o ponad 6°C. I nie przestanie rosnąć z końcem naszego stulecia. W ciągu dekad możemy zmienić klimat planety w skali charakterystycznej raczej dla dziesiątek milionów lat (nawet zmiany epok lodowcowych trwały millenia, a nie dekady).
Takim skokom temperatury odpowiadały okresy wielkich wymierań, z anoksją oceaniczną i destabilizacją pokładów hydratów metanu.
Już zresztą zmiana o 2°C przesunie temperatury na powierzchni Ziemi do warunków, jakie nie istniały od środkowego Pliocenu 3 miliony lat temu. Zmiana o 4°C będzie oznaczać, że w przeciągu stulecia przeniesiemy klimat Ziemi do czasów wolnego od lodu świata, który skończył się 35 milionów lat temu. Tymczasem typowy okres istnienia gatunku to tylko od 1 do3 milionów lat. Najprawdopodobniej więc w przeciągu dekad - geologicznym mgnieniu oka - dokonamy transformacji panujących na naszej planecie warunków do stanu nie przypominającego niczego, z czym obecnie żyjące gatunki miały do czynienia.
To eksperyment na skalę planetarną... A do tego, ze względu na liczony w dziesiątkach tysięcy lat czas życia dwutlenku węgla w atmosferze - po dojściu do określonego punktu, bez możliwości zatrzymania lub cofnięcia...

Nie ma konsensusu naukowego, naukowcy wcale nie są zgodni, czy zmiany klimatu mają w ogóle miejsce i czy w ogóle mamy wpływ na klimat.

Jeśli ktoś wątpi w bezstronność i ustalenia nagrodzonego Nagrodą Nobla IPCC , które potwierdza globalne ocieplanie się klimatu spowodowane spalaniem paliw kopalnych i uznaje je za poważne zagrożenie, to niech zwróci uwagę, że ta opinia jest podzielana przez dziesiątki innych instytucji naukowych, w tym wszystkie liczące się na świecie poważne ośrodki badawcze: NASA, NOAA, NCAR, Hadley Centre for Climate Prediction and Research, CSIRO, MIT, EPA, US Department of Environment, US Environmental Protection Agency, Royal Society, akademie nauk, uniwersytety i inne ośrodki badawcze.
Sceptycy są nieliczni, większość z nich nie jest profesjonalistami, a ich przepowiednie, w odróżnieniu od przewidywań renomowanych ośrodków naukowych, zwyczajnie nie sprawdzają się.
Kto uczestniczy w pracach NIPCC i pisaniu jego "opracowań naukowych", uważanych zresztą przez większość naukowców za bezprecedensowe manipulacje?
Oczywiście, ich opracowania są przedstawiane jako dzieło (cytując należącego do sceptyków senatora USA Jamesa M. Inhofe) "ponad 400 wybitnych naukowców z dwudziestu kilku krajów wyraziło znaczący sprzeciw wobec tak zwanego konsensusu w sprawie powodowanych przez ludzi globalnych zmian klimatu". Brzmi imponująco, prawda? Jak się przyjrzeć tym wybitnym naukowcom z całego świata, wychodzi, że na to, że ci "wybitni naukowcy" to kilkudziesięciu dyżurnych sceptyków opłacanych przez przemysł, raz po raz punktowanych przez środowisko naukowe, prezenterzy pogody i emerytowani naukowcy, ekonomiści i ludzie w ogóle bez doświadczeń naukowych...

Czytaj więcej: International Climate Science Coalition ang , Real Climate ang , The daily green ang.

IPCC to panikarze, ich prognozy to przesada.
Ci wszyscy jajogłowi to albo się nie znają na rzeczy, albo celowo kreślą czarny obraz, żeby dostać więcej kasy na badania.

IPCC jest organizacją konserwatywną, unikającą radykalnych stwierdzeń. A jakość prognoz i to, czy są zbyt radykalne, czy zachowawcze, najlepiej sprawdzić na podstawie faktów, porównując przewidywania IPCC z rzeczywistymi wydarzeniami.
Przewidywania IPCC regularnie okazują się zbyt zachowawcze. Rozpad czapy Arktyki wyprzedził przewidywania o pół wieku, podobnie wzrost poziomu oceanów, przesuwanie się stref klimatycznych czy nadmiernie optymistyczne założenia dotyczące poprawy efektywności energetycznej i ograniczania emisji. IPCC również nie doceniło tempa wzrostu temperatury, a pośrednio być może i czułości klimatu na wzrost stężenia CO2 w atmosferze.

1. Rozpad lodów Arktyki - prognozy IPCC z raportu 2007 dotyczące tempa tego procesu okazały się dramatycznie niedoszacowane.

2. Wzrost koncentracji CO 2 w atmosferze - porównanie prognoz z trzeciego raportu IPCC z 2001 roku (TAR) z obserwacjami.

IPCC - Koncentracja CO2 (prognoza)

Rys. Miesięczne koncentracje dwutlenku węgla (gruba niebieska linia) na podstawie pomiarów w obserwatorium Mauna Loa na Hawajach. Linia przerywana - przewidywania IPCC. Źródło: NASA.

Szacowanie przyszłych koncentracji CO2 w atmosferze nie jest proste, należy uwzględnić rozwój ekonomiczny, emisje przemysłowe, pochłanianie węgla przez oceany i roślinność i wiele innych zjawisk. IPCC dobrze oszacowało trend. Choć w sumie uczeń z linijką mógłby osiągnąć podobną dokładność.

3. Wzrost temperatur - porównanie prognoz z trzeciego raportu IPCC z 2001 roku (TAR) z obserwacjami.

IPCC - Temperatura (prognoza)

Rys. Porównanie przewidywań wzrostu temperatury wg IPCC z pomiarami. Czerwone punkty i cienkie linie to średnie roczne temperatury wg danych NASA GISS. Kolor niebieski to dane Hadley Centre. Grube linie ciągłe to uśredniony trend długoterminowy, odfiltrowujący fluktuacje pogodowe. Linie przerywane to przewidywania modeli IPCC, szare pole jest związane ze stopniem niepewności modeli IPCC.

Widać, że IPCC nie przeszacował wzrostu temperatury, a raczej mógł go niedoszacować.

4. Poziom oceanów - porównanie prognoz z trzeciego raportu IPCC z 2001 roku (TAR) z obserwacjami.

IPCC - Poziom oceanów (prognoza)

Rys. Poziom oceanów wg pomiarów z wskaźników (linie czerwone) oraz pomiarów satelitarnych (linie niebieska). Grube linie ciągłe to uśredniony trend długoterminowy. Linie przerywane to przewidywania IPCC, szare pole jest związane ze stopniem niepewności modeli IPCC.

IPCC nie oszacowało tempa wzrostu poziomu oceanów, prognozując jego wzrost o mniej niż 2 milimetry rocznie. Dane pomiarowe pokazują trend rosnący na poziomie 3.3 ± 0.4 mm rocznie, znacznie powyżej zakresu niepewności IPCC. Przyczyną może być zarówno szybszy od przewidywanego wzrost temperatury i związany z nim wzrost objętości wody, ale też przyspieszające topnienie lodów Grenlandii i Antarktydy Zachodniej.Nic dziwnego, że w takiej sytuacji opublikowany w 2007 roku raport Center for Strategic and International Studies oraz Center for a New American Security analizujący wpływ zmian klimatu na zagrożenia bezpieczeństwa światowego stwierdza: "Większość naukowych przewidywań w obszarze zmian klimatu w ciągu ostatnich 20 lat, porównana z rzeczywistym tempem zmian, regularnie nie oszacowywała rzeczywistego tempa zmian. Ta dotychczasowa tendencja powinna stanowić kontekst dla wyciągania wniosków z aktualnych przewidywań zmian klimatu".

Nie ma korelacji między emisją dwutlenku węgla, a temperaturą. Najcieplej na świecie było w 1998, teraz już temperatura spada i będzie spadać dalej.
Profesor Jaworowski pisze: "[...] już od kilku lat temperatura powietrza nie rośnie, a jej ostatnie maksimum wystąpiło w 1998 roku. W ciągu ubiegłych 10 lat roczny przyrost emisji CO2 ze spalania paliw kopalnych i procesów przemysłowych zwiększył się trzykrotnie, a jego zawartość w atmosferze podniosła się o 4%. Zgodnie z hipotezą ogrzewania klimatu, lansowaną przez IPCC, powinno więc być cieplej a nie zimniej. Trudno więc wiązać obecne ochłodzenie ze wzrastającą emisją CO2". Co ciekawe, sam sobie odpowiada kilka zdań później, pisząc "Klimat zależy od tysięcy, zmieniających się nieustannie, czynników".

Dwutlenek węgla gromadzi się w atmosferze powoli, nie ma znaczenia chwilowe tempo emisji, lecz stężenie CO2 w atmosferze (czy profesor o tym nie wie, czy świadomie wprowadza w błąd?). Ponadto, oprócz stale, ale powoli rosnącego wpływu gazów cieplarnianych, nakładają się na to inne zjawiska, takie jak wahania aktywności słonecznej (przecież sceptycy twierdzą, że te wahania temperatury to przez Słońce) czy zmiany w krążeniu prądów oceanicznych.

Czytaj więcej w dziale zmiany temperatury Ziemi pl .

Brak rekordu temperatury wynika z obniżenia aktywności Słońca w tym okresie (dzieje się tak co 11 lat) oraz zmian prądów oceanicznych. W 1998 roku miało miejsce wyjątkowo silne zjawisko El Niño podnoszące znacząco temperaturę Pacyfiku. Ale od tego czasu Pacyfik się ochłodził i dlatego chwilowo jest zimniej, a nie cieplej. Co nie znaczy, że za chwilę nie odnotujemy kolejnego rekordu temperatury. Według modeli, biorąc pod uwagę te fluktuacje, kolejne rekordy powinny występować co kilka - kilkanaście lat.
Pomińmy, że wg NASA najcieplejszym rokiem był 2005 - różnica między nim, a rokiem 1998 wynosiła setne części stopnia.

20 lat temu naukowcy ostrzegali przed epoką lodowcową…

Owszem, 20-30 lat temu pojawiło się kilka podchwyconych przez media publikacji naukowych o nadciągającym ochłodzeniu, ale był to margines. Dzisiaj środowisko naukowe w przygniatającej większości jest zgodne, że zmieniamy klimat naszej planety. Zagrożenie jest powszechnie uznane przez naukowców, a także przez inne instytucje, od ONZ po Pentagon i Unię Europejską.

Większość wpływu na efekt cieplarniany ma para wodna. Nawet spore zmiany w koncentracji CO2 nie stanowią żadnej różnicy.
Profesor Jaworowski pisze nawet , że wpływ pary wodnej w efekcie cieplarnianym wynosi 98%.

To prawda, że para wodna odpowiada za zdecydowaną większość naturalnego efektu cieplarnianego podnoszącego temperaturę Ziemi o 33°C, ale skąd profesor wziął 98%, nie wiadomo. Owszem, jest tu niepewność, wpływ pary wodnej zależy też od wielu czynników lokalnych - temperatury, wilgotności, nasłonecznienia, rozkładu ciśnień, rodzaju formujących się chmur etc. Ale nikt nie mówi o 98%. Większość (różnorodnych) źródeł szacuje wpływ pary wodnej na 33-60%, a razem z chmurami na 58-84% całości efektu cieplarnianego.

 Czytaj więcej: Efekt cieplarniany - wprowadzenie pl .

Szacowany na kilkanaście procent wpływ dwutlenku węgla podnosi temperaturę Ziemi o około 5°C.
Pary wodna to gaz szczególny. Jakiekolwiek sztuczne zmiany koncentracji pary wodnej w atmosferze są bardzo krótkotrwałe. Para wodna, w odróżnieniu od innych gazów cieplarnianych, bierze udział w dynamicznym cyklu wodnym. Jej ilość w atmosferze może w przeciągu dni w wyniku parowania znacząco wzrosnąć, ale też w wyniku opadów w przeciągu godzin spaść praktycznie do zera. Pozostałe gazy cieplarniane nie podlegają takim zjawiskom i mogą istnieć w atmosferze dziesiątki, a nawet tysiące lat. Szczególną cechą pary wodnej jest też formowanie chmur. Chmury z jednej strony działają jak lustro, odbijając światło Słońca i obniżając w ten sposób temperaturę Ziemi. Z drugiej mogą (szczególnie w nocy) zapobiegać wypromieniowywaniu ciepła przez ziemię i jej wychładzaniu się (stąd najchłodniejsze są właśnie bezchmurne noce). Oba efekty konkurują ze sobą, ich względny wpływ zależy od nasłonecznienia (np. podczas nocy polarnej dominuje efekt ocieplający), temperatury powietrza, wilgotności, konwekcji i ogólnie od rodzaju formujących się chmur. W niektórych warunkach może przeważać efekt odbijający, w innych efekt ocieplający (efekt supercieplarniany pl), przy czym średnio w skali planety, efekt ocieplający jest dominujący.
Należy podkreślić, że zwiększenie koncentracji w atmosferze innych gazów cieplarnianych spowoduje podniesienie się temperatury, zwiększenie parowania oraz (zgodnie z wykresem) wzrost zawartości pary wodnej w atmosferze. Dodatkowa para wodna w atmosferze to dodatkowy wzmacniacz efektu cieplarnianego. Tak więc w wyniku emitowania do atmosfery dwutlenku węgla, nie tylko zwiększy się efekt cieplarniany od tego gazu, ale również wtórnie od pary wodnej. Jest to przykład dodatniego sprzężenia zwrotnego.

Dwutlenek węgla jest naturalną częścią atmosfery, a jego emisja przez ludzi jest bardzo mała. Z oceanów, gleby i rośli trafia do atmosfery kilkadziesiąt razy więcej CO2, niż z naszej emisji, a Człowiek nie ma istotnego wpływu na zawartość dwutlenku węgla w atmosferze.

Na dowód tego profesor pisze, że oceany co roku wyrzucają do atmosfery 106 miliardów ton węgla, ląd i wulkany 69 miliardów ton, a nasza emisja z paliw kopalnych to jedynie 8 miliardów ton.
I jest to prawda, ale podana w taki sposób jest jawną manipulacją.
Ludzie rzeczywiście emitują do atmosfery około 4% CO2 emitowanego ze źródeł naturalnych. Ale naturalnym emisjom towarzyszy też zrównoważone, stabilne pochłanianie. Zaburzyliśmy ten cykl wprowadzając w ciągu dziesięcioleci do atmosfery olbrzymią ilość węgla z gromadzących się pod ziemią od dziesiątek milionów lat paliw kopalnych.

Cykl węglowy

Rys. Cykl węglowy. Ilości węgla w poszczególnych "rezerwuarach" oraz roczne przepływy są podane w gigatonach (miliardach ton). Czarnym kolorem oznaczone są przepływy, które istniały w 1750 roku, przed rozpoczęciem epoki przemysłowej. Czerwonym kolorem oznaczone są przepływy (i zmiany w rezerwuarach węgla), które zmieniły się w okresie 1750-1994.
Uwaga: wartości dotyczą węgla, aby przeliczyć je na ilości CO2, należy je przemnożyć przez 3,66 (stosunek masy molowej CO2 - 44g/mol i węgla - 12g/mol). Wartości emisji antropogenicznych są charakterystyczne dla roku 1994 - od tego czasu emisja węgla do atmosfery ze spalania paliw kopalnych wzrosła do poziomu ponad 7.5 miliardów ton (do tego dochodzi 1.5-2 miliardów ton z wylesiania) [2008].

Dwutlenek węgla wysyłany do atmosfery przez ludzi stanowi stałą, niezbilansowaną nadwyżkę.
Można to porównać do konta w banku, na które co miesiąc wpływa 5000 złotych, co miesiąc taka kwota jest też wypłacana i stan konta nie zmienia się. Kiedy jednak do konta podczepi się haker, wyjmując z niego co miesiąc "tylko 4%", czyli 200 złotych, to po dwóch latach konto zostanie opróżnione, pojawi się debet, a za nim odsetki za zadłużenie. "Prawie zbilansowane" robi różnicę.

Czytaj więcej o cyklu węglowym pl .

Właściwie, gdyby nie to, że Ziemia jest w stanie pochłonąć około połowy emitowanego przez nas dwutlenku węgla, to jego stężenie w atmosferze rosłoby 2 razy szybciej, niż obecnie.

Gazy cieplarniane są emitowane przez wulkany. Spójrzcie na wybuch wulkanu, gdzie tam naszym fabrykom do takiego zjawiska...

Wybuch wulkanu to spektakularne i potężne zjawisko. Patrząc na rurę wydechową samochodu czy nawet komin fabryki, myślimy "jakie to wszystko niepozorne w stosunku do zjawisk natury...".
Zwraca uwagę, że jest to odwołanie się do emocji, bez podawania żadnych liczb. I nic dziwnego. Wulkany co roku emitują do atmosfery w sumie 130-230 milionów ton CO2, czyli 150-270 razy mniej, niż ludzie. Te szacunki (Gerlach 1999) obejmują zarówno wulkany lądowe, jak i podwodne.
Swoimi działaniami na skalę przemysłową, tysiącami kopalń i elektrowni na paliwa kopalne, blisko miliardem samochodów i ponad miliardem sztuk bydła emitujemy tyle CO2, co 8000 dodatkowych wielkich wulkanów tarczowych, takich, jak Kilauea.

To nieprawda, że dwutlenek węgla steruje temperaturą - jest odwrotnie.
Obserwacje geologiczne wskazują, że klimat najpierw się ogrzewał, a dopiero potem wzrastał poziom CO2 w atmosferze.

Rzeczywiście, cytując profesora Jaworowskiego, "CO2 gorzej rozpuszcza się w wodzie o wyższej temperaturze, cieplejszy ocean [...] zatem wydycha ten gaz do atmosfery". Szczera prawda. Sceptycy często nawet zauważają, że w cyklu epok lodowych wzrost koncentracji CO2 jest opóźniony względem wzrostu temperatury o 800 lat. Tylko, że to nie cała prawda, lecz element dodatniego sprzężenia zwrotnego.

Korelacja pomiędzy CO2, a temperaturą

Rys. Korelacja pomiędzy koncentracją CO2 i temperaturą na podstawie rdzenia lodowego Wostok.

Wydzielone przez ocean do atmosfery gazy cieplarniane powodują dalszy wzrost temperatury, podgrzanie oceanów i w konsekwencji dalszy wzrost koncentracji CO2 w atmosferze. Czyli wzrost temperatury i koncentracja CO2 w atmosferze nawzajem się nakręcają w silnym dodatnim sprzężeniu zwrotnym. Nie jedynym zresztą - podobnie przy wzroście temperatury dodatnimi sprzężeniami zwrotnymi są np. zanik lodów Arktyki lub wyzwalanie do atmosfery dodatkowych ilości pary wodnej - gazu cieplarnianego. Właśnie dzięki tym sprzężeniom zwrotnym relatywnie niewielkie zmiany energii docierającej ze Słońca powodowały bardzo duże zmiany temperatury między epokami lodowcowymi i okresami interglacjalnymi.

Czytaj więcej o zmianach klimatu w przeszłości pl .

Pomiary zawartości dwutlenku węgla w rdzeniach lodowych są błędne, rdzenie lodowe nie nadają się do rekonstruowania składu chemicznego dawnej atmosfery.

Ten temat, poruszany wielokrotnie przez profesora Jaworowskiego, przeanalizowało wiele zespołów naukowych.
W 1993 D. Raynaud przedyskutował wysuwane przez profesora Jaworowskiego problemy. Przeprowadzona została analiza rdzeni z różnych okresów przejść pomiędzy epokami zlodowacenia i ocieplenia, w tym fragmentów wykazujących spękanie lodu i nie wykazujących jego spękania. Autorzy stwierdzili, że stężenie gazów śladowych oceniane z rdzeni nie jest w sposób istotny zaburzane przez mechanizmy proponowane przez Jaworowskiego. Do podobnej konkluzji na temat analizy Jaworowskiego doszedł T,Gulluk w 1998. Hans Oeschger w 1995 r. wysłał nawet list do redakcji czasopisma Environmental Science and Pollution Reserach w odpowiedzi na artykuł Jaworowskiego z 1994 r. Oeschger stwierdza w tym liście m.in., że Jaworowski od lat przedstawia problemy związane z pomiarami rdzeni lodowych, ale robi to bez żadnego zrozumienia, jak dalece te pomiary są dokładne. Wg Oeschgera stwierdzenia Jaworowskiego są drastycznie błędne z fizycznego punktu widzenia. W dalszej części listu Oeschger przedstawia techniczne aspekty błędów w artykule Jaworowskiego.

Zmiany koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze są naturalne - to oceany i mikroby zwiększają jego stężenie.

Tutaj sceptycy zwykle powołują się na pomiary metodami chemicznymi.
Przeanalizowanie stosowanych sposobów pomiaru i wyników pomiarowych to interesująca szkoła, jak uzyskać wyniki pomiaru bliskie losowych.

CO2 - pomiary chemiczne

Rys. Pomiary stężenia dwutlenku węgla. Punkty i linia czerwona - metodami chemicznymi. Punkty i linia niebieska - współczesne pomiary metodami spektroskopowymi i atmosferyczna koncentracja dwutlenku węgla odtworzona na podstawie rdzeni lodowych. Źródło: anenglishmanscastle.

Weźmy przykładowo pomiary koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze przeprowadzone przez Lockharta w 1940. Jak twierdzą ich zwolennicy, były przeprowadzone za pomocą doskonałego analizatora gazów Haldane’a, skalibrowanego przez v. Slyke i wykorzystywanego wcześniej tysiące razy. Przeprowadzający pomiar badacze Lockhart i Court byli doświadczonymi naukowcami z Harvardu.
A rezultaty? Wg samego Lockharta, 31 grudnia 1940 koncentracja CO2 w atmosferze wynosiła 900 ppm, mierzona 2 dni później podskoczyła do 1700 ppm, następnego dnia spadła do 1100 ppm, kolejnego osiągnęła minimum 400 ppm, aby kolejnego dnia wzrosnąć do 1600 ppm. Więc jaka właściwie była koncentracja CO2?
W latach 50tych XX wieku analizowano wyniki tych pomiarów. Najbardziej wiarygodne wyniki są zgodne z powszechnie przyjmowanym przez środowisko naukowe.
Aby wyjaśnić wątpliwości odnośnie pochodzenia CO2 w atmosferze należy przyjrzeć się historycznym koncentracjom różnych izotopów węgla w atmosferze. Obserwacje wykazują, że:

  • trafiający do atmosfery węgiel z paliw kopalnych powoduje, że jest w niej coraz więcej węgla 12C względem 13C,
  • spada w niej koncentracja węgla 14C względem 12C,
  • spada koncentracja tlenu, który podczas spalania jest zmieniany w dwutlenek węgla. Gdyby dwutlenek węgla pochodził z ocieplających się oceanów, tlenu również powinno przybywać,
  • spalanie węgla paliw kopalnych powoduje, że w atmosferze jest coraz więcej dwutlenku węgla. Duża jego część jest pochłaniana przez oceany, rośnie więc ich kwasowość, co jest obserwowane - ich współczynnik pH zmalał w ciągu ostatniego stulecia o 0.1 (czyli ich kwasowość wzrosła o 30%). Gdyby dwutlenek węgla trafiał do atmosfery z oceanów, zjawisko takie nie miałoby miejsca.

Nie jest możliwe, aby nadmiarowy dwutlenek węgla w atmosferze pochodził z innego źródła niż paliwa kopalne.

Czytaj więcej o obserwowanych zmianach koncentracji CO2 w atmosferze pl .

W średniowieczu było cieplej niż w XX wieku. W XI wieku w Anglii uprawiano powszechnie winorośl. Obecny wzrost temperatury w porównaniu ze średniowiecznym optimum klimatycznym jest symboliczny.
Profesor Jaworowski pisze nawet, że "Ocieplenie Średniowieczne było o około 2°C cieplejsze niż obecne, a Mała Epoka Lodowcowa do 2°C zimniejsza".

Średniowieczne ocieplenie klimatu to był bardzo ciepły okres i wydaje się, że mógł być cieplejszy od XX wieku. Tutaj autor mówi o XX wieku, ale gdyby mówił o ostatnich 30 latach, to nie byłoby to już prawdą. Ponadto obecne tempo wzrostu temperatury jest absolutnie bezprecedensowe w historii.
A winorośl w Anglii uprawia się już teraz powszechniej niż w średniowieczu. Nawiasem mówiąc, w Polsce też już mamy ku temu warunki, gdyż strefy klimatyczne w Europie w przeciągu ostatnich kilkunastu lat wyraźnie się przesunęły. Dolny Śląsk ma obecnie klimat taki, jaki 20 lat temu panował na Węgrzech, w rejonie winiarskim znanym z produkcji Tokaju...
Opowieściom sceptyków dotyczących wysokich temperatur w średniowieczu często towarzyszy wykres temperatur. W artykule należącego do NIPCC profesora Jaworowskiego pojawia się wykres temperatury wg D. Archibalda, datowany na 2008 rok.

Ocieplenie średniowieczne

Rys. Zmiany temperatury wg D. Archibalda, cytowane przez prof. Jaworowskiego.

Wyraźnie widać, że obecne ocieplenie to drobiazg. Wykres jest zbliżony do oszacowań pierwszego raportu IPCC z 1991, kiedy nie było jeszcze wiarygodnych pomiarów ilościowych temperatur historycznych, a dostępne były jedynie przybliżenia jakościowe (rys.).

Ocieplenie średniowieczne

Rys. Zmiany temperatur wg raportu IPCC z 1991 roku, oparte na jakościowych danych ze wschodniej Anglii.

Jednak od tego czasu badania klimatologiczne dokonały olbrzymiego postępu, a w wielu miejscach na świecie wykonano szereg pomiarów różnymi metodami. Obecnie na temperatury patrzymy raczej w ten sposób:

Zmiany temperatury na Ziemi

Rys. Współczesne spojrzenie na zmiany temperatury.

Można odnieść wrażenie, że albo NIPCC jest ze swoimi badaniami o kilkanaście lat do tyłu, albo celowo robi ludziom wodę z mózgu...
Ponadto, na początku pierwszego tysiąclecia aktywność słoneczna była bardzo wysoka, co dobrze wyjaśnia wysokie temperatury. Obecnemu ocieplaniu się klimatu nie towarzyszy wzrost aktywności słonecznej.

Czytaj więcej o zmianach klimatu w przeszłości pl .

Czytaj także: Real Climate ang .

Temperatura w Europie rośnie w wyniku zmian prądów oceanicznych
Na dowód tego pokazuje się wykres odchyleń od średniej temperatury na północnym Atlantyku.

Indeks AMO

Rys. Indeks Atlantyckiej Oscylacji Wielodekadowej, na czerwono oznaczona wysoka temperatura wód powierzchniowych, na niebiesko niska. Źródło: wikimedia.

Widać, że od lat ’70 XX wieku ocean był coraz cieplejszy. Wysokim wartościom indeksu AMO odpowiada też wzrost mocy huraganów. Czyżby było to wyjaśnienie obserwowanych zmian klimatu?
Należy jednak pamiętać, że powyższy wykres AMO powstał po odjęciu trendu długoterminowego. Jak więc wyglądają zmiany temperatury na Północnym Atlantyku?

Indeks AMO - pochodzenie

Teraz widać, jak na długoterminowy trend ocieplania się klimatu (i aktywności słonecznej) nakładają się fluktuacje związane z prądami morskimi. I faktycznie wpływają one zarówno na szybsze od średniej ocieplanie się klimatu Europy w ostatnich dziesięcioleciach jak i wzrost mocy huraganów, jednak są małe szanse na spadek temperatury do poziomu roku 1975, nie mówiąc już o 1913.

Poziom wody na, jakoby zagrożonych zalaniem Malediwach, w ciągu 30 lat opadł o 30 centymetrów.

Wnioski pochodzą z badań Nilsa-Axela Mörnera z 2004 roku, skądinąd również zadeklarowanego sceptyka globalnych zmian klimatu.
Autor zrobił tu klasyczną manipulację statystyką. Cytuje wyniki pojedynczego badania dotyczącego pojedynczego miejsca i na tej podstawie dokonuje generalizacji.
Pomiary poziomu wody wykonane w różnym miejscu i czasie dają rzecz jasna odmienne wyniki. Poziom wody może się znacząco zmieniać nie tylko krótkoterminowo w wyniku falowania lub zmian ciśnienia powietrza, ale również długoterminowo, w zależności od układu prądów oceanicznych. W różnych regionach trendy mogą być różne, poziom wody przez wiele lat w jednym miejscu może się podnieść, w innym opaść.
Można rzecz jasna wybrać najbardziej odpowiadający naszej tezie o spadku poziomu wody okres i punkt pomiarowy w którym poziom wody opadł (tak jak w badaniach Mörnera) i ogłosić "tu poziom wody się obniżył". Co z tego, że średnio na świecie poziom wody wzrósł...

Zmiany poziomu wody - Ocean Indyjski i Pacyfik

Rys. Zmiany poziomu wody z pomiarów satelitarnych, pomiary ze wskaźników na wyspach oznaczone punktami, dane za lata 1993-2001.

Zmiany poziomu wody - Ocean Indyjski i Pacyfik

Rys. Zmiany poziomu wody z pomiarów satelitarnych, pomiary ze wskaźników na wyspach oznaczone punktami, dane za lata 1950-2001.

Badania te dotyczą dużego akwenu, ale przyjrzyjmy się jeszcze pomiarom satelitarnym dla całości oceanów.

TOPEX/Poseidon - poziom oceanów - wzrost, zmiany

Rys. Średni poziom wody w oceanach, pomiary satelitarne. Źródło: cmar.

Wniosek: Średni poziom wody w oceanach jednak podnosi się...
Co oczywiście nie przeszkadza profesorowi Jaworskiemu zignorować te badania, które nie pasują do jego tezy.

Liczba huraganów wcale nie wzrasta.

Wiele wskazuje też na to, że w wyniku globalnego ocieplenia wzrastać będzie moc huraganów, a powodowane przez nie katastrofy będą coraz poważniejsze.
W przeciągu ostatnich 30 lat, przy wzroście temperatury powierzchni oceanów o ułamek stopnia, obserwowana moc huraganów podwoiła się.
Są silne argumenty przemawiające za dodatnią korelacją pomiędzy wzrostem temperatury oceanu a wzrostem mocy huraganów. Na poniższym wykresie porównane są temperatura powierzchni oceanów (SST - Sea Surface Temperature) i sumaryczna moc huraganów, liczona jako suma trzecich potęg mierzonych prędkości wiatru (PDI - Power Distribution Index).

Korelacja temperatury powierzchni oceanu i mocy huraganów - Atlantyk

Rys. PDI-Power Dissipation Index na północnym Atlantyku. Źródło: nature

Korelacja temperatury powierzchni oceanu i mocy huraganów - Pacyfik

Rys. PDI-Power Dissipation Index na północnym Pacyfiku. Źródło: nature.

Zależność pomiędzy temperaturą powierzchni oceanu, a energią huraganu, jest wyraźna. Nie przewiduje się jednak wzrostu liczby huraganów - potrzebują one sporo miejsca na uformowanie się, ponadto huragan wyciąga ciepło z powierzchniowych warstw wody, więc następny huragan na tym obszarze może powstać dopiero, kiedy temperatura wody znowu wzrośnie do odpowiednio wysokiego poziomu.
Faktem jest, że niektóre modele dają nadzieję na wzmocnienie czynników przeciwdziałających formowaniu się huraganów, takich jak wzrost zmienności prędkości wiatru z wysokością w troposferze rozbijający formujący się huragan i rosnący wpływ El Niño wzmagający prądy strumieniowe nad Atlantykiem, również zapobiegający powstawaniu huraganów. Z drugiej strony, huragany, które mimo wszystko powstaną, będą należały do silniejszych. Naukowcy nie są pewni, jak będzie zmieniać się moc, częstość występowania i trajektorie huraganów.

Liczba tornad wcale nie wzrasta.

Możliwe.
Część naukowców uważa, że częstotliwość trąb powietrznych jest związana z rozchwianiem pogodowym, które powoduje, że zimne i ciepłe powietrze coraz częściej styka się ze sobą. Z drugiej strony, część naukowców jest zdania, że tornad wcale nie jest więcej, a za obserwowany wzrost ich ilości, zarówno w USA, jak i w Polsce odpowiada wprowadzenie wykrywających tornada pogodowych radarów dopplerowskich oraz rozbudowa sieci "łowców tornad", przez co tornada, które wcześniej przechodziły nieodnotowane, trafiają dziś do statystyk, powodując wzrost obserwacji, przy (prawdopodobnie) zbliżonej liczbie zjawisk. Większe straty z kolei można przypisywać rozbudowie drogiej infrastruktury.

Liczba tornad USA

Rys. Statystyka tornad w USA w latach 1950-2007. Źródło: wundergrund.

Na chwilę bieżącą wydaje się, że liczba tornad nie wzrasta, a zmniejszanie gradientu temperatur między biegunami a równikiem może nawet prowadzić do spadku ich liczby.

Inne planety Układu Słonecznego też się ocieplają - to Słońce steruje temperaturą planet, czemu niby Ziemia miałaby się ocieplać z innego powodu?

Udane stwierdzenie: "inne planety". Można by pomyśleć, że wszystkie. Tymczasem chodzi o obserwacje Jowisza, Neptuna, Plutona, Trytona (księżyca Neptuna) oraz Marsa - 5 obiektów w liczącym ponad setkę planet i księżyców Układzie Słonecznym. Przez tak dowolne wybranie próbki można udowadniać wszystko (Uran na przykład się ochłodził ang ). Ale nawet dla tej próbki można wzrost temperatur wyjaśnić w skali tych planet.

1. Orbita Marsa jest silnie wydłużona prowadząc do znacznych sezonowych zmian nasłonecznienia, a do tego temperatury na Marsie bardzo silnie zależą od intensywności występujących na planecie globalnych burz piaskowych. Pomiary wykazują, że średnia temperatura na Marsie od lat 70, kiedy wylądowały tam sondy Viking, nie uległa znacznym zmianom, a nawet lekko zmalała. Sceptycy jak zwykle umiejętnie dobrali punkty pomiarowe.

Czytaj więcej: Skeptical Science ang .

Ocieplenie Marsa

Rys. Z lewej strony - dwa pomiary albedo Marsa. Z prawej - więcej pomiarów. Zamiast trendu mamy losowe punkty.

2. Rok na Neptunie trwa 165 lat ziemskich. Pomiary temperatury przez ułamek roku nie świadczą o żadnym trendzie. Uważa się je za przejaw pór roku.

Czytaj więcej: badania Neptuna ang .

3. W przypadku Trytona ang , księżyca Neptuna również uważa się, że zmiany pór roku odpowiadają za zmiany albedo księżyca i ilości pochłanianej energii , wpływ na klimat mogą też mieć wywoływane siłami pływowymi erupcje wulkaniczne.

4. Pomiary zmian na Plutonie pochodzą z dwóch, odległych o 14 lat, obserwacji przejścia Plutona przed tarczą gwiazdy i obserwacji zmian jej jasności podczas przesłaniania przez tarczę planety i jej atmosfery. Pomiary były niedokładne, ale przyjmując, że ekspansja atmosfery miała rzeczywiście miejsce i była związana ze wzrostem temperatury, wyjaśnienie może być proste - rok na Plutonie trwa 248 lat ziemskich, a w 1989 roku Pluton, poruszając się po silnie wydłużonej orbicie zbliżył się najbliżej do Słońca. Czyli, korzystając z ziemskiej analogii, pierwszej obserwacji dokonaliśmy "w czerwcu", a kolejnej "w lipcu" - nie ma powodu, żeby się dziwić wzrostowi temperatury Plutona.

5. Jowisz to gazowy olbrzym. W jego gazowej atmosferze szaleją potężne burze (włącznie z istniejącą przynajmniej od setek lat tzw. Czerwoną Plamą), napędzane wewnętrzną energią termiczną planety. W latach 1998-2000 trzy burze o białym kolorze połączyły się w jedną, która w 2005 roku zmieniła się w kolejną czerwoną plamę. Modele przewidują, że zmieni to transport ciepła w atmosferze, podgrzewając rejony równikowe i podnosząc temperaturę na niektórych szerokościach geograficznych nawet o 5.5°C. Warto też zauważyć, że to na razie przewidywania teoretyczne, a ocieplenie dopiero ma nastąpić. A jaki jest związek transportu wewnętrznego ciepła Jowisza z Ziemią? Żaden.

Czytaj więcej: Ocieplenie na Jowiszu ang , Ocieplenie na innych planetach Układu Słonecznego ang , Czy Mars się ociepla? ang .

To klimatyzacja stacji pomiarowych powoduje wzrost mierzonej temperatury.

Sceptyk stwierdza, że agregaty klimatyzacji stacji meteorologicznych znajdują się blisko urządzeń pomiarowych i to one powodują rejestrowany wzrost temperatury. Pomijając już to, że naukowcy aż tak bezmyślni nie są, żeby nie wziąć tego pod uwagę oraz to, że klimatyzacja działa najmocniej w lecie, a największy wzrost temperatury odnotowuje się zimą, to temperaturę mierzy się na wiele niezależnych sposobów, nie tylko termometrami w klimatyzowanych stacjach meteorologicznych. Jak klimatyzacja wpływa na pomiary satelitarne? Nie mówiąc już o zmianach temperatury daleko od stacji meteorologicznych i zjawiskach takich jak topnienie lodowców górskich lub zanik pokrywy Arktyki. To wcale nie przez klimatyzację...

Obserwujemy wzrost temperatur przez tzw. miejskie wyspy ciepła.

Czy wyższe temperatury w miastach przyczyniają się do mierzonego wzrostu temperatury? Krótko mówiąc - nie.
Po pierwsze ponad 2/3 pomiarów pochodzi z oceanów wolnych od tego efektu. Dla pomiarów lądowych porównuje się dane z miast do danych z okolicznych rejonów wiejskich i koryguje się na efekt miejskich wysp ciepła, lub w ogóle nie uwzględnia się ich w seriach globalnych.
Faktem jest, że trendy temperatur miejskich nie pokrywają się z temperaturami wiejskimi.
Pokazuje to np. opracowanie "Wpływ urbanizacji na wielkoskalowe pomiary temperatury" ang
Przyjrzyjmy się trendom wieloletnich temperatur rejestrowanych przez stacje w Londynie i okolicach.

Miejskie wyspy ciepła

Rys. Roczne temperatury dla pięciu stacji pomiarowych w Londynie i okolicach. Linie brązowa i ciemnoniebieski to stacje miejskie, linie zielone pochodzą ze stacji wiejskich. Źródło: scepticalscience.

Wyższe temperatury w mieście nie wpływają znacząco na trend, przesuwają go jedynie na skali temperatury.
A jak jest w przypadku krajów rozwijających się, czy tam rozwój miast nie powoduje przekłamań?
Przyjrzyjmy się Chinom, które w przeciągu ostatnich 30 lat przechodzą etap gwałtownego rozwoju przemysłu i miast.

Miejskie wyspy ciepła

Rys. Roczne odchylenia temperatur od średniej dla lat 1954-1983.

Niezależnie od tego, czy weźmiemy dane dla miast czy wsi, rezultaty są identyczne. Nawet w przypadku szybko rozwijających się krajów, uśrednienie temperatur po dużym obszarze wykazuje, że wpływ miejskich wysp ciepła na trend zmian temperatury nie ma znaczenia.

NASA oszukuje z pomiarami temperatury. W USA najcieplejszym rokiem był rok 1934.
Cytując profesora Jaworowskiego
"W 2007 r. podważono prawdziwość twierdzenia NASA, że większość z 10 najgorętszych lat od chwili, gdy człowiek zaczął mierzyć temperaturę powietrza, wystąpiła po 1990 r., oraz że najgorętszym rokiem miał być 1998. Okazało się, że ta ocena jest wynikiem zafałszowania i ukrywania prawdziwych wyników dokonanych w publikacjach głównego klimatologa IPCC [...] W rzeczywistości najcieplejszy był 1934 rok".

A jak jest naprawdę? Błąd profesora polega na tym, że znowu manipuluje. Wybrał jedno miejsce, w tym wypadku USA i sugeruje, że tak jest wszędzie i zawsze. Trzeba dobitnie powiedzieć, że nie wspomina, że chodzi nie o średnią temperaturę planety, ale o temperatury mierzone w USA.

USA - temperatury

Rys. Średnioroczne temperatury w USA. Źródło: NOAA.

Ale to drobiazg. Jak przyjrzeć się temperaturom w USA, to różnica temperatur pomiędzy latami 1934, 1998 i 2006 wynosi kilka setnych stopnia. W zależności od przyjętych poprawek wyjdzie, że najcieplejszy był rok 1934, 1998 lub 2006. Nawiasem mówiąc, obecnie za najcieplejszy rok uważa się 2006, na drugim miejscu jest 1998, a rok 1934 zajmuje 3 miejsce. Ale nie to się liczy - temperatury z roku na rok mogą podlegać sporym wahaniom. Aby mówić o zmianach klimatu, uśredniamy temperaturą po wielu latach (linia czerwona). A średnia kilkuletnia jest teraz zdecydowanie najwyższa!

Brrr, ale zimno - co mi tu ględzicie o globalnym ociepleniu. W rejonie X jest/było rekordowo zimno.

Pogoda jednego dnia, miesiąca czy nawet roku nie mówi jeszcze, jaki jest klimat. Układ prądów oceanicznych (np. oscylacji El Niño - El Niña) i ciśnień może powodować, że w danym miejscu rok będzie cieplejszy lub chłodniejszy od średniej, nawet znacznie. Dopiero uśrednienie obserwacji po wielu latach pozwala określić, jak zmienia się klimat danego miejsca. Może być też tak, że klimat jakiegoś miejsca się ochłodzi, nawet przy globalnym ocieplaniu się klimatu - tak mogłoby na przykład stać się w Europie, gdyby zanikł Prąd Zatokowy. Wraz z nasilaniem się zmian klimatu może też dochodzić do lokalnych anomalii, takich jak opady śniegu na Bliskim Wschodzie.
Co jest decydujące, to zmiany temperatury mierzone na całej planecie. A te rosną.

Zmiany temperatury Ziemi

Rys. Podsumowanie zmian klimatu w 2007 roku. Raport NASA.

"Między Kanadą i Grenlandią zasięg lodu jest największy od 15 lat, a jego grubość wzrosła o 20 cm".
Cytat z pracy profesora Jaworowskiego z wiosny 2008

To doskonały przyczynek do jakości przepowiedni NIPCC, nawet na kilka miesięcy do przodu.
Bezdyskusyjnym faktem pomiarowym jest regularny i znaczący spadek zasięgu pokrywy lodowej Arktyki. Uwagę zwraca też coraz szybsze tempo tego procesu. W 2005 roku zapanowało poruszenie, kiedy powierzchnia lodów Arktyki osiągnęła w lecie rekordowe minimum. Tymczasem w roku 2007 zasięg pokrywy lodowej zmalał o kolejne 25%, z poziomu ponad 5 mln km2 do niecałych 4 mln km2.

Co stracimy a co zyskamy, jeśli się okaże, że się mylimy i zmiany klimatu nie są problemem. Przeczytaj nastepny artykuł.

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto