Prof. Mariusz Orion Jędrysek nie widzi ocieplenia, bo... ignoruje ostatnie kilkadziesiąt lat

Wraz z nadejściem drugiej połowy roku coraz liczniej zgłaszają się kandydaci do nagrody „Klimatycznej Bzdury Roku”. Dziś w szranki staje profesor Mariusz Orion Jędrysek, Główny Geolog Kraju, który niedawno na stronie internetowej Salon24 opublikował obszerny wpis Zmiany klimatu – regionalnie i globalnie.

Choć pod względem merytorycznym tekst ten nie jest zbyt oryginalny, powtarzając mity, błędy i nieporozumienia, którymi „Nauka o klimacie” wielokrotnie już się zajmowała, warto mu się przyjrzeć szczegółowo ze względu na osobę autora, wiceministra środowiska oraz Głównego Geologa Kraju.


Rysunek 1: Mariusz-Orion Jędrysek. Zdjęcie: Małgorzata Molenda, (źródło, Wikipedia, licencja CC BY-SA 3.0).

„Klimat zmieniał się zawsze”

Profesor Jędrysek zaczyna od popularnego wśród polskich geologów stwierdzenia, że „jedyną niezmienną cechą klimatu jest to, że się on zmienia”, co ma sugerować, że i obserwowane w ostatnich dekadach globalne ocieplenie klimatu jest konsekwencją tej naturalnej zmienności klimatu [1]. Nie wspomina jednak, że ta zmienność klimatu jest konsekwencją znanych nam praw fizyki, których używamy do opisu procesów zachodzących współcześnie, oraz mających miejsce tysiące czy miliony lat temu. Prawa fizyki mówią, że podczas spalania węgla (a także innych kopalin) wytwarzany jest dwutlenek węgla; że przy odpowiednio szybkim tempie emisji dwutlenek węgla będzie się akumulował w atmosferze; że wraz ze wzrostem zawartości CO2 ucieczka energii z powierzchni Ziemi w przestrzeń kosmiczną będzie trudniejsza; zatem konsekwencją spalenia dużej ilości paliw kopalnych będzie ocieplenie całej planety.

Nie należy również zapominać, że z praktycznego, punktu widzenia zmiany klimatu (czy też szerzej - zmiany środowiskowe) powinno się rozpatrywać w kontekście skutków, jakie dla nas niosą. To, że historia Ziemi, życia oraz naszego gatunku zawierała wiele dramatycznych zdarzeń nie powinno być powodem do bagatelizowania tego, co może mieć miejsce w niedalekiej przyszłości [2]. To że „były okresy, gdy Ziemia w całości była pokryta lodem i takie, w których lodowców nie było”, nie będzie przecież żadnym pocieszeniem dla osób zmuszonych do opuszczenia terenów zalewanych przez podnoszące się oceany.

Kraków i 1834

Jako dowód tego, że obecne globalne ocieplenie nie jest niczym nadzwyczajnym, profesor Jędrysek przytacza między innymi pomiary temperatury wykonane w obserwatorium w Krakowie, wskazując na wystąpienie wyjątkowo ciepłego sierpnia w 1834 roku.

Argument ten jest chybiony z kilku powodów.

Po pierwsze, lokalnie mierzone temperatury z jednego miejsca w Polsce (a tym bardziej jednego miesiąca) zawsze charakteryzować się będą dużą zmiennością, nie jest zatem łatwo dostrzec w nich długoterminowe trendy. Dlatego mówimy o globalnym ociepleniu: jeśli uśrednimy zmiany temperatury mierzonej na dużych obszarach planety, ta zmienność ulegnie zredukowaniu (mniej więcej dziesięciokrotnie). W danych globalnych widzimy mniej szumu, a więcej sygnału.

Po drugie, nawet w przypadku Krakowa w ostatnich dekadach obserwowane jest silne ocieplenie. Dane cytowane przez profesora Jędryska tego nie wykazują... bo kończą się na roku 1990. Seria pomiarowa poprowadzona do 2016 roku pokazana jest na Rysunku 2.

Rysunek 2: Odchylenie średniej rocznej temperatury względem okresu bazowego 1961-1990. Źródła: E-OBS, GHCN, Berkeley Earth, IMGW [R1].

Po trzecie, losowy charakter zjawisk pogodowych (a średnie miesięczne z jednego miasta mówią nam więcej o pogodzie niż o klimacie) sprawia, że wystąpienie ekstremalnej wartości (miesiąca bardzo ciepłego albo bardzo zimnego) jest wysoce prawdopodobne, jeśli tylko poczekamy odpowiednio długo. W przypadku serii temperaturowej z Krakowa jest to 200 lat, a ponieważ możemy wybrać post-factum ten miesiąc, który nam najbardziej odpowiada, nie powinno nikogo dziwić znalezienie wartości rekordowej (albo bliskiej rekordowej) na samym początku któregoś z dwunastu miesięcznych szeregów temperatur.

Po czwarte, ze względu na zmiany praktyk pomiarowych, wartości z początku XIX wieku należy traktować z dużą dozą ostrożności. Wiadomo skądinąd [3], że w 1834 roku w Obserwatorium Astronomicznym w Krakowie zmieniono oprzyrządowanie, i do roku 1837 mierzone (zwłaszcza w miesiącach letnich) temperatury są (relatywnie) wyższe, niż wskazywałyby na to pomiary z innych, okolicznych stacji [4]. Lato 1834 roku było na obszarze Europy Środkowej bardzo ciepłe, ale nie aż tak ciepłe, jak wskazywałyby pomiary z Krakowa.

I tak zresztą od 1990 roku, po okresie rozpatrywanym przez profesora Jędryska, mieliśmy dwa sierpnie cieplejsze niż w 1834 roku.

Rysunek 3: Ogród botaniczny w Krakowie, na terenie którego założono jedną z pierwszych stacji meteorologicznych w Polsce. Początkowo pomiary prowadzone były za oknem widocznego w oddali Obserwatorium Astronomicznego.
Zdjęcie: Patryk Bednarz (licencja CC BY-ND 2.0).

Zmiany temperatury w ostatnim tysiącleciu

Kilka słów komentarza wymaga też przedstawiony w artykule wykres, mający obrazować „zmiany temperatury w ostatnim nieco ponad tysiącu lat”. Wykres ten zaczerpnięty został z publikacji profesora Jędryska [5]. Jak pisze autor:

Z rekonstrukcji i własnych kalibracji proxy izotopowego w profilach torfowych i przyrostach rocznych pni drzew (drewna późnego) wynika (Ryc.2), że dziś mamy mniej więcej średnią milenijną, choć regionalnie pomiędzy np. Anglią a Polską, zmiany temperatury nie zachodziły synchronicznie.

Nawet już pomijając zastrzeżenie, że rekonstrukcje temperatur z dwóch relatywnie blisko położonych lokalizacji mogą nie być reprezentatywne dla całego globu, teza profesora Jędryska jest nieprawdziwa z tego prostego powodu, że dane pokazane na wykresie nie zawierają „dziś”. Krzywa pokazana na wykresie górnym to stara rekonstrukcja temperatur środkowej Anglii autorstwa brytyjskiego pioniera klimatologii, H. Lamba, i choć profesor Jędrysek cytuje ją za pracą z 1977 roku [6], w rzeczywistości jest jeszcze starsza - została opublikowana jeszcze w 1965 roku [7]. Jako taka nie mogła oczywiście uwzględniać ocieplenia obserwowanego w ostatnich dekadach, tym bardziej, że przedstawia średnie 50-letnie. Najmłodszy punkt odpowiada średniej 1901-1950. Jak zapewne się domyślacie, od tamtego czasu temperatury w środkowej Anglii wzrosły [8].

Profesor Jędrysek wyciął więc dane temperaturowe z prawie całego ostatniego stulecia, co pozwoliło mu na „niezauważenie” ostatnio zachodzącego ocieplenia. Podobną technikę stosuje też np. geolog profesor Leszek Marks (piszemy o tym m.in. w artykule Profesor Leszek Marks i skrócony holocen).

Sam pomysł opierania się na rekonstrukcji paleoklimatycznej opublikowanej pół wieku temu wydaje się dość osobliwy również z tego prostego powodu, że praca Lamba się zwyczajnie (metodologicznie) zestarzała, i dzisiaj jest już traktowana przez paleoklimatologów jako historyczna ciekawostka [9]. Jej przytaczanie mogło być od biedy usprawiedliwione 15 lat temu, kiedy profesor Jędrysek publikował swój artykuł o rekonstrukcji temperatur z Karkonoszy, jednak dzisiaj dostępnych jest wiele innych, nowszych badań, dotyczących klimatu regionów bliższych nam geograficznie niż środkowa Anglia [10].

Pokazany przez profesora Jędryska wykres dolny przedstawia „własne kalibracje proxy izotopowego w profilach torfowych i przyrostach rocznych pni drzew” ze Szrenicy (torfy) i okolic Krakowa (pnie drzew). Choć w referacie z 2015 roku wspomina on o ograniczeniach tego proxy (δ13C), z tekstu można wyciągnąć nieco bardziej optymistyczne wnioski, niż z oryginalnego artykułu z 2003 roku.

Ograniczenia δ13C najlepiej pokazuje rys. 3 z tego artykułu, obrazujący korelację pomiędzy koncentracją δ13C w pniach drzew, a rekonstruowanym indeksem (temperaturą późnego lata), w okresie kalibracji 1826-1970:

Rysunek 4: Stosunek izotopowy δ13C z celulozy drewna późnego (25 lipca-8września) słojów dębów z okolic Krakowa w funkcji ważonej średniej temperatury. Źródło.

Jak widać korelacja, na której powinna opierać się rekonstruowana temperatura, w ogóle nie występuje. W artykule z 2003 roku [5] profesor Jędrysek spekuluje co prawda, że w okresie wcześniejszym zgodność (bardzo swobodnie zdefiniowana) ze zmianami δ13C z profili torfowych oznacza, że drzewa mogły być bardziej czułe na zmiany temperatury niż w okresie objętym kalibracją, ale trudno taką tezę uzasadnić w oparciu o przedstawione przez niego dane.

Podobne wątpliwości istnieją również w odniesieniu do użyteczności pomiarów δ13C w celulozie mchu torfowca, pobranej z profili torfowych na Szrenicy. Wielu paleoklimatologów traktuje je jako wskaźnik hydroklimatyczny, a nie temperaturowy [11][12]. Część problemów z interpretacją tego wskaźnika może wynikać z faktu, że różne tkanki mchu frakcjonują izotop 13C w niejednorodny sposób, co oznacza że część zmienności zmierzonej w próbkach torfu może wynikać z różnego składu materii roślinnej [13][14]. Różnica pomiędzy wartością δ13C celulozy pochodzącej z różnych fragmentów roślin wynosiła średnio 1,5‰, co odpowiadałoby różnicy temperatur wynoszącej prawie 6°C, gdyby wziąć za dobrą monetę kalibrację -0,26‰/1°C podaną w artykule profesora Jędryska [5]. Warto dodać, że w późniejszych badaniach profesor Jędrysek wraz ze współautorami próbował określić wartość frakcjonacji 13C torfowca w badaniach polowych [15], uzyskując zupełnie inną wartość współczynnika kalibracji (-1,6‰/1°C).

Wymuszenia radiacyjne

Omówiony przez profesora Jędryska mechanizm działania wymuszeń radiacyjnych, choć uproszczony, jest na samym początku poprawny, jednak dalsza część jego wywodu zawiera już wnioski albo nieuzasadnione, albo po prostu błędne.

Przykładowo, straszy on odnawialnymi źródłami energii, ponieważ elektrownie wodne „zamieniają mniej radiacyjny CO2 na bardzo radiacyjny CH4”. Faktycznie, zbiorniki słodkowodne są znaczącym źródłem emisji metanu, jednak wciąż szacowanej na zaledwie kilka-kilkadziesiąt milionów ton globalnie [16]. Jest to więc około 1/10 naturalnych emisji metanu i tysiąc razy mniej, niż wynosi emisja dwutlenku węgla. Nie ma zatem podstaw, aby obawiać się, jak sugeruje profesor Jędrysek, że zwiększenie udziału OZE spowoduje „wzrost efektu cieplarnianego”.

Profesor Jędrysek narzeka, że

przy tworzeniu tych modeli [klimatu] i obliczaniu wymuszania radiacyjnego podaje się tzw. składnik antropogeniczny netto, co zdaniem autora jest sugestią wprowadzającą w błąd, że tylko i wyłącznie ludzie są odpowiedzialni za wzrost stężenia ditlenku węgla, metanu i tlenku diazotu w atmosferze.

Nie jest to prawdą - wymuszenia radiacyjne można definiować dla dowolnych zaburzeń bilansu energetycznego planety, powodowanych czynnikami zarówno naturalnymi, jak i antropogenicznymi. Klasycznym przykładem wymuszeń należących do tej pierwszej kategorii są przecież erupcje wulkaniczne, wprowadzające do stratosfery związki siarki, które powodują zmniejszenie ilości promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni planety.

Natomiast w kontekście globalnego ocieplenia sugerowanie, że tylko i wyłącznie ludzie są odpowiedzialni za obserwowany od XVIII wieku wzrost stężenia CO2, CH4 i N2O nie jest „sugestią wprowadzającą w błąd”, tylko po prostu faktem. Wiemy, w jaki sposób działalność człowieka spowodowała wzrost koncentracji tych gazów, i mamy wszelkie powody by przypuszczać, że gdyby Homo Sapiens na Ziemi nie było, poziom gazów cieplarnianych w atmosferze kształtowałby się na podobnych poziomach, co podczas poprzednich interglacjałów [17].

Rysunek 5: Zmiany koncentracji atmosferycznych CO2, CH4 i N2O. Górny panel: ostatnie 800 tys. lat. Dolny panel: ostatnie 2000 lat. Meinshausen i in., 2017

Niezrozumienia przez profesora Jędryska zastosowań pojęcia wymuszenia radiacyjnego dowodzi dalsza część jego wywodu, w której pokazuje „udział w stężeniach gazów cieplarnianych w atmosferze Ziemi” i wskazuje, że „zdecydowanie dominujące znaczenie dla podgrzewania atmosfery ma para wodna”. Zasadniczo jest to prawdą, choć akurat pokazane przez profesora Jędryska wykresy zawierają błędne wartości – udział pary wodnej w efekcie cieplarnianym wynosi około 67% zatrzymywanego promieniowania dla bezchmurnego nieba [18], a nie 95%, jak sugeruje profesor Jędrysek (nie wiadomo, na jakiej podstawie).

Natomiast przyczyną, dla której para wodna nie jest uwzględniana jako wymuszenie radiacyjne, jest jej krótki czas życia w atmosferze, oraz zależność jej zawartości w atmosferze od temperatury, wynosząca około 7%/1°C [19]. Zależność od temperatury powoduje, że para wodna pełni w systemie klimatycznym rolę dodatniego sprzężenia zwrotnego, natomiast sama z siebie nie może być wymuszeniem radiacyjnym.

Dalsza część referatu zawiera jeszcze więcej błędów. Profesor Jędrysek pisze:

W okresie od ok. 1750 do 2014 roku stężenie ditlenku węgla i metanu w atmosferze wzrosło z 278 do 400 ppm (ang. parts per milion czyli 10-6), metanu w z 722 do 1803 ppb (ang. parts per billion czyli 10-9) a tlenku diazotu z 271 do 324,4 ppb. Stężenia te rekonstruowano głównie z pęcherzyków powietrza z rdzeni lodowych, parametrów roślin, minerałów i skał (czyli proxy). Wzrosty te zdecydowanie można to przypisać w znaczącej części działalności człowieka, ale pamiętajmy, że proxy dla tych gazów w atmosferze Ziemi, wskazują, że także w ostatnich ok. 10000 lat był niemal niezmienny wzrost stężenia CO2. W tej skali, rola człowieka jest w zasadzie żadna. Stąd pojawiające się wątpliwości czy korelacje zmian temperatury i stężenia gazów cieplarnianych nie mają raczej wspólnej przyczyny, albo to ocieplenie nie zwiększyło stężeń niektórych gazów w atmosferze Ziemi, albo wręcz czy czynniki astronomiczne nie zmieniły czynników ziemskich kontrolujących temperaturę i stężenia gazów w atmosferze. Wielu badaczy widzi bowiem przyczyny tych zmian w procesach geologicznych (emisje endogeniczne) i/lub astronomicznych (aktywność Słońca, zmiany konfiguracji cykli orbitalnych - cykle Milankovicia)."

Trudno poważnie traktować naukowca, który utrzymuje że istnieją jakieś „wątpliwości” co do antropogenicznego pochodzenia wzrostu zawartości gazów cieplarnianych po 1750 roku, oraz sugeruje że za wzrost ten, oraz wzrost temperatury, odpowiada jakaś nierozpoznana „wspólna przyczyna”. Jest to tym dziwniejsze, że w publikacjach, w których profesor Jędrysek jest podpisany jako współautor, takie wątpliwości nie są wyrażane. Wręcz przeciwnie, akceptowana jest w nich teza, iż spalanie paliw kopalnych spowodowało wzrost koncentracji oraz zmianę składu izotopowego dwutlenku węgla w atmosferze.

Rysunek 6: Pracownicy Ice Core Lab w Kolorado zdejmują z półki rdzeń lodowy do analizy.Zdjęcie autorstwa Richarda Nunna zamieszczamy dzięki uprzejmości USGS.

Jeśli w ostatnim czasie profesor Jędrysek nabrał jednak jakichś wątpliwości, to powinny je rozwiać następujące fakty:

  • spalanie węgla, ropy i gazu ziemnego powoduje emisję dwutlenku węgla do atmosfery; 
  • emisja ta oznacza, że następuje nieodwracalny w skalach czasowych krótszych niż geologiczna transfer węgla z litosfery do innych rezerwuarów (atmosfery, oceanów, biosfery); 
  • wielkość antropogenicznej emisji CO2 jest mniej więcej dwukrotnie większa od mierzonego przyrostu CO2 w atmosferze; 
  • zjawisko zakwaszania oceanów oraz mierzony w niektórych ekosystemach przyrost biomasy roślinnej wskazują, że część antropogenicznego dwutlenku węgla jest pochłaniana przez te rezerwuary węgla, a reszta powoduje wzrost koncentracji CO2 w atmosferze; 
  • do identycznych wniosków prowadzi też analiza bilansu zmian składu izotopowego dwutlenku węgla w atmosferze, a także związków węgla w oceanach i biomasie roślinnej (w tym badanej przez profesora Jędryska celulozy odkładanej przez torfowce).

Podkreślmy w tym miejscu, że nie są to ustalenia nowe – przyczyny wzrostu obserwowanej koncentracji dwutlenku węgla zostały rozstrzygnięte przez naukę już 60 lat temu [20], a powyższe fakty znaleźć można opisane w chyba każdym współczesnym podręczniku do geochemii czy paleoklimatologii (np. [21]). Można byłoby więc oczekiwać od profesora Jędryska, że swoje wątpliwości najpierw skonfrontuje z literaturą przedmiotu, zamiast dzielić się nimi publicznie, i sugerować w ten sposób, że są to wciąż nierozwiązane problemy.

„Geolodzy kontra klimatolodzy”

Profesor Jędrysek utrzymuje, że „istnieje także spory rozdźwięk pomiędzy klimatologami a paleoklimatologami (gł. geolodzy) w ocenie przyczyn zmian klimatu”. Nie podaje przy tym żadnych przykładów, więc trudno zrozumieć, co miał na myśli – przykładowo, paleoklimatolodzy biorą udział w pracach IPCC (którego raporty cytuje sam profesor Jędrysek), a tak szacowne stowarzyszenia i organizacje geologów, jak Geological Society of London [20], czy Geological Society of America [23], w pełni zgadzają się z ustaleniami klimatologów co do przyczyn globalnego ocieplenia. Nawet propozycja wydzielenia nowej epoki geologicznej nazwanej „antropocenem”, zgłoszona do Międzynarodowej Komisji Stratygrafii, potwierdza akceptację przez środowisko geologów roli człowieka w kształtowaniu środowiska naturalnego, w tym klimatu.

Osobliwa jest też sugestia, że „proxy geochemiczne zdają się nas uspokajać – wszystko to już było i przyroda reagowała sekwestracją naturalną”. Oczywiście, „wszystko” to również epizody Ziemi-śnieżki, wielkie wymierania gatunków, zakwaszanie oceanów czy epizody anoksyczne, a chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby doświadczyć takich zjawisk za własnego życia. Jeśli już, to proxy geochemiczne prowadzą do alarmujących wniosków: przykładowo, podczas najlepiej zbadanego epizodu hipertermicznego u schyłku eocenu (PETM) sekwestracja uwolnionego do atmosfery węgla trwała dziesiątki tysięcy lat, a skutki klimatyczne około 150 tysięcy lat [24][25]. Tymczasem, podczas PETM tempo emisji dwutlenku węgla do atmosfery było co najmniej dziesięciokrotnie mniejsze od współczesnej emisji antropogenicznej - co ustalili właśnie specjaliści od proxy geochemicznych, Richard Zeebe, Andy Ridgwell i James Zachos [26]. Naukowcy ci nie uznają tych wniosków za uspokajające, wręcz przeciwnie, w podsumowaniu swojego artykułu napisali:

Biorąc pod uwagę wpływ na ekosystemy, obecne/przyszłe tempo zmiany klimatu i zakwaszania oceanów jest dla wielu gatunków zbyt szybkie, by mogły się zaadaptować, co prawdopodobnie spowoduje masowe wymieranie w środowiskach morskich i lądowych, znacząco przekraczające to z PETM.

Oczekiwanie, że przyroda sama – w geologicznej skali czasu – za nas posprząta, wydaje się więc nieco na wyrost.

Niepewne niepewności

Profesor Jędrysek w wielu miejscach podkreśla, jak wiele rzeczy jeszcze nie wiemy o mechanizmach odpowiedzialnych za zmiany klimatu oraz ich skutkach. Faktycznie, wiele obszarów klimatologii wciąż wymaga badań. Niepewności związane z funkcjonowaniem systemu klimatycznego nie powinny być jednak, jak sugeruje profesor Jędrysek, powodem do lekceważenia ryzyka związanego ze zmianą składu atmosfery, jakiej dokonuje obecnie ludzkość. Gmeranie przy słabo poznanym, acz skomplikowanym urządzeniu o krytycznym znaczeniu jest przecież bardziej niebezpieczne, niż eksperymenty poprzedzone dogłębną lekturą podręcznika obsługi. Tym bardziej, że przecież niektóre nieprzyjemne skutki destabilizacji klimatu naszej planety znamy z zapisu geologicznego.

Rysunek 7: Naukowcy opuszczają do wody jedną z boi programu Argo. Zdjęcie zamieszczamy dzięki uprzejmości NOAA.

Tym niemniej, wiele przykładów niepewności wymienionych przez profesora Jędryska jest nieuzasadnione, i wynikają one raczej z jego niewiedzy (?), a nie rzeczywistych ograniczeń klimatologii. Przykładowo, pisze on, że „nie są znane dobrze rozkłady temperatur dla całej kolumny wodnej oceanów, a jedynie dla powierzchni tj. dla do głębokości od 0 do 75 m”. W rzeczywistości, dzięki tysiącom pływaków sieci ARGO, od kilkunastu lat monitorujemy z dużą dokładnością zmiany temperatury oceanów do głębokości aż 2 kilometrów; starsze pomiary oceanograficzne umożliwiają nie tak dokładne, ale wciąż użyteczne szacunki tempa ocieplania się głębin oceanicznych dla ostatniego półwiecza [27].

Nieprawdziwa jest też teza, że błędy systematyczne satelitarnych rekonstrukcji temperatury troposfery podważają rolę człowieka w ociepleniu. Powód tego jest prosty: zmiany temperatury powierzchni Ziemi znamy z innych pomiarów, dokładniejszych niż satelitarne [28]. Nie było to takie oczywiste 27 lat temu, kiedy John Christy i Roy Spencer opracowali pierwszą wersję satelitarnej analizy UAH, obwieszczając, że udało im się osiągnąć precyzję 0,01°C dla średniej temperatury globalnej, nieosiągalną innymi tradycyjnymi metodami [29]. Jak wykazały późniejsze badania, ich optymizm był przedwczesny, a dzisiaj różnice w wartości trendów dekadowych różnych analiz, wyliczanych teoretycznie w oparciu o te same dane, wynosi około 50% [30].

Sugestia profesora Jędryska, że błąd oszacowania emisji metanu może wynosić dziesiątki miliardów ton, jest kompletnym nonsensem, którego nie uzasadniają żadne (niewymienione zresztą) „wątpliwości metodyczne”. Również naturalna emisja CO2 z działalności wulkanicznej, ryftów śródoceanicznych i smokersów jest poznana wystarczająco dobrze, by określić jej wpływ na obserwowane obecne zmiany w atmosferze jako zaniedbywalny [31], tym bardziej, że musi ona w dłuższych skalach czasowych być kompensowana przez procesy wietrzenia [32].

Nie ma też wątpliwości co do tego, że ubywa lodu na Grenlandii i Antarktydzie [33][34][35]. Jednym z potwierdzających ten fakt dowodów są satelitarne pomiary grawimetryczne, mierzące zaburzenia pola grawitacyjnego Ziemi spowodowane zmianą masy lądolodów, i w przypadku których wzmiankowana przez profesora Jędryska kwestia (modelowania miąższości lodu) jest bez znaczenia. Niezależnym potwierdzeniem kurczenia się lądolodów są także pomiary wzrostu poziomu oceanów, którego topniejący lód jest mierzalną składową [36].

Podsumowując, wyciągnięte przez profesora Jędryska wnioski, że „brak jest jednoznacznych zależności fizycznych pomiędzy stężeniem gazów i globalnym wzrostem temperatury”, a rola człowieka w bilansie gazów cieplarnianych jest „znikoma”, są fałszywe, i wynikają (najprawdopodobniej) z nieznajomości stanu badań nad klimatem i jego zmianami.

Doskonale Szare, Piotr Djaków, Szymon Malinowski i Marcin Popkiewicz

  1. Sprostujmy tutaj jeszcze jedną nieścisłość. Profesor Jędrysek utrzymuje, że „geolodzy zajmujący się rekonstrukcjami zmian klimatu (paleoklimatolodzy) używali pojęcie «globalnego ocieplenia» i «globalnego ochłodzenia» od bardzo dawna”. W rzeczywistości geolodzy zaczęli używać tych terminów w tym samym czasie, co meteorolodzy i klimatolodzy, czyli w latach siedemdziesiątych. 
  2. Gdyby ktoś przekonywał 30 sierpnia 1939 roku, że w Europie miało już miejsce wiele wojen, zatem kolejna wojna nie jest żadnym powodem do niepokoju, zapewne zostałby uznany za osobę niespełna rozumu. Analogiczny argument, podnoszony w odniesieniu do globalnego ocieplenia, cieszy się jednak zaskakującą popularnością nie tylko wśród polskich geologów!
  3.  Leszek Kowanetz, Janina Treplińska (2000): „Meteorological Instruments in the Astronomical Observatory of Jagiellonian University in 18th and 19th Century”, Prace Geograficzne, zeszyt 107, Instytut Geografii UJ. 
  4. Wykrywają to automatyczne algorytmy homogenizacyjne, np. ten używany w analizie Berkeley Earth
  5. Jędrysek, M. O., i in. (2003) „Air-pollution Effect and Paleotemperature Scale versus δ13C Records in Tree Rings and in a Peat Core (Southern Poland)”, Water, Air, and Soil Pollution, vol. 145, issue 1-4, pp. 359-375. 
  6. Lamb, H. H. (1977) „Climate: Past, Present and Future”. 
  7. Lamb, H. H. (1965) „The earlier medieval warm epoch and its sequel”, Palaeogeography, Palaeoclimatology, Palaeoecology 1, 13–3. 
  8. Met Office Hadley Centre http://www.metoffice.gov.uk/hadobs/hadcet/index.html 
  9. Jones, P. D., i in. (2009) „High-resolution palaeoclimatology of the last millennium: a review of current status and future prospects”, The Holocene, Vol 19, Issue 1, pp. 3-49.]
  10.  Np. rekonstrukcja temperatur sezonu wegetacyjnego dla Tatr, w: Buentgen, U., i in. (2013) „Filling the Eastern European gap in millennium-long temperature reconstructions”, PNAS vol. 110 no. 5 1773-1778.
  11. Ménot-Combes, G., i in. (2004) „Climatic information from δ13C in plants by combining statistical and mechanistic approaches”, The Holocene, Vol 14, Issue 6, pp. 931-939.
  12. Loader, N.J., i in. (2007) „Characterizing carbon isotopic variability in Sphagnum”, The Holocene, Vol 17, Issue 3, pp. 403-41.
  13. Moschen, R., i in. (2009) „Stable carbon and oxygen isotopes in sub-fossil Sphagnum: Assessment of their applicability for palaeoclimatology”, Chemical Geology, vol. 259, issue 3-4, pp. 262-272. 
  14. Moschen, R., i in. (2011) „Temperature variability at Durres Maar, Germany during the Migration Period and at High Medieval Times, inferred from stable carbon isotopes of Sphagnum cellulose”, Climate of the Past, 7, 1011–1026. 
  15. Skrzypek, G., i in. (2007) „The carbon stable isotopic composition of mosses: A record of temperature variation”, Organic Geochemistry 38: 1770–1781. 
  16. Bastviken D., i in. (2004) „Methane emissions from lakes: Dependence of lake characteristics, two regional assessments, and a global estimate”, Global Geochemical Cycles, vol 18, issue 4, 1944-9224. 
  17. Bereiter B., i in. (2015) „Revision of the EPICA Dome C CO2 record from 800 to 600 kyr before present”, Geophysical Research Letters, Vol. 42, Issue 2, pp. 542-549. 
  18. Schmidt, G. A., i in. (2010) „Attribution of the present‐day total greenhouse effect”, Journal of Geophysical Research: Atmospheres, 115, no. D20. 
  19. Held, I. M., i B. J. Soden (2000) „Water vapor feedback and global warming”, Annual Review of Energy and the Environment, Vol. 25:441-475.
  20. Revelle, R., Suess H. E. (1957) „Carbon Dioxide Exchange Between Atmosphere and Ocean and the Question of an Increase of Atmospheric CO2 during the Past Decades”, Tellus Vol. 9, issue 1. 
  21. Np. White, W. M. „Geochemistry”, rozdział 12.
  22. https://www.geolsoc.org.uk/climatechange
  23.  https://www.geosociety.org/gsa/positions/position10.aspx 
  24. Zeebe, R. E., Zachos C. Z. (2013) „Long-term legacy of massive carbon input to the Earth system: Anthropocene versus Eocene”, Phil. Trans. R. Soc. A, Vol. 371, issue 2001.
  25. Haywood, A. M., i in. (2011) „Are there pre-Quaternary geological analogues for a future greenhouse warming?”, Phil. Trans. R. Soc. A, Vol. 369, issue 1938. 
  26. Zeebe R. E., Ridgwell A., Zachos C. Z. (2016) „Anthropogenic carbon release rate unprecedented during the past 66 million years”, Nature Geoscience 9, 325–329. 
  27. Chieng L., i in. (2017) „Improved estimates of ocean heat content from 1960 to 2015”, Science Advances Vol. 3, no. 3.
  28. Jones, G. S, Stott P. (2011) „Sensitivity of the attribution of near surface temperature warming to the choice of observational dataset”, Geophysical Research Letters, Vol. 38, issue 21. 
  29. Spencer R. W., Christy J. R. (1990) „Precise Monitoring of Global Temperature Trends from Satellites”, Science 247, 1558–1562. 
  30. Mears, C. A., Wentz F. J. (2017) „A satellite-derived lower tropospheric atmospheric temperature dataset using an optimized adjustment for diurnal effects”, Journal of Climate, 0, https://doi.org/10.1175/JCLI-D-16-0768.1. 
  31. Gerlach T. (2011) „Volcanic Versus Anthropogenic Carbon Dioxide”, EOS Vol. 92 no. 24. 
  32. Zeebe R. E., Caldeira K. (2008) „Close mass balance of long-term carbon fluxes from ice-core CO2 and ocean chemistry records”, Nature Geoscience 1, 312-315. 
  33. Martín-Español A., i in. (2016) „Spatial and temporal Antarctic Ice Sheet mass trends, glacio-isostatic adjustment, and surface processes from a joint inversion of satellite altimeter, gravity, and GPS data”, Journal of Geophysical Research: Earth Surface, Vol. 121, issue 2.
  34. Martín-Español A., i in. (2017) „Constraining the mass balance of East Antarctica”, Geophysical Research Letters, Vol. 44, issue 9. 
  35. McMillan, M., i in. (2016) „A high-resolution record of Greenland mass balance”, Geophysical Research Letters, Vol. 43, issue 13.
  36. Dieng H. B., i in. (2017) „New estimate of the current rate of sea level rise from a sea level budget approach”, Geophysical Research Letters, Vol. 44, issue 8.
  • [R1] Dane IMGW, E-OBS, Berkeley Earth i GHCNv4 dla stacji Kraków-Obserwatorium Astronomiczne i Kraków Balice zostały zestandaryzowane do wspólnego okresu bazowego 1951-1980, a następnie skonstruowano kompozytowy szereg temperatur, obliczony jako średnia wszystkich serii posiadających dane we wspólnych okresach

Źródło: Nauka o klimacie

Komentarze

17.08.2017 8:10 Carlinfan

Jedni coś pomijają, drudzy coś dodają, tak aby wszystkim wychodziło po własnej myśli.

http://principia-scientific.org/new-video-visualises-climate-fraud-in-35-seconds/

22.08.2017 15:33 Carlinfan

NASA admits it hasn’t been accurately measuring Earth’s radiation balance

In order to measure Earth’s radiation balance, accurate measurements of both incoming and outgoing radiation have to be made. NASA has been testing a new prototype satellite to measure outgoing radiation from Earth. Up until now, the error on this measurement is estimated to be around +/- 5Wm^2, which means any ‘global warming’ signal is lost in the error margin. This has meant scientists have had to rely on models for estimates.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto