Przekonywanie do ochrony środowiska - co robimy źle?

Od wielu dekad temat ochrony środowiska stale jest obecny w naszych rozmowach, w naszych wyborach i w dyskusji publicznej. Każdy słyszał, że należy ograniczać zużycie zasobów, mniej śmiecić i emitować mniej dwutlenku węgla. Co więcej, większość ludzi nawet wie jak żyć, aby szkodzić środowisku w znacznie mniejszym stopniu. A jednak większość ludzi nie ogranicza dobrowolnie swojego wpływu na środowisko, a nawet miałoby ochotę żyć w sposób bardziej szkodliwy dla planety. Dlaczego tak się dzieje? Co sprawia, że nawyki najbardziej szkodzące planecie są uważane za atrakcyjne? Czy ludzie mogą świadomie dążyć do sprowadzenia na siebie nieszczęścia?

Aby odkryć, dlaczego większość ludzi nie włącza się aktywnie w ochronę środowiska musimy zajrzeć w przeszłość i odnaleźć korzenie jednego z najważniejszych schematów myślowych w naszej cywilizacji.

Historia, która wywarła bardzo istotny wpływ na naszą kulturę opisuje życie Aleksego, zamożnego i dobrze zapowiadającego się młodzieńca pochodzącego z szanowanej rodziny. Młodzieniec ten kończy edukację z dobrymi wynikami, znajduje kochającą go dziewczynę i staje na progu normalnego szczęśliwego życia. Dla wszystkich wokół niego szczęśliwe życie jest czymś naturalnym i pożądanym, ale Aleksy wybiera dla siebie inną drogę. Wyrusza do odległego kraju, gdzie z własnej woli żyje jak żebrak, pości i odmawia sobie wszystkiego, co nie jest niezbędne do przeżycia. Po kilkunastu latach powraca do ojczyzny, gdzie nierozpoznany przez nikogo żyje do śmierci jako żebrak u progu swego domu.

Legenda o świętym Aleksym wywarła bardzo istotny wpływ na kulturę średniowiecza. Od tego czasu doktryna większości kościołów chrześcijańskich gloryfikuje wyrzeczenia i cierpienie jako najlepszą drogę do życia wiecznego. Idealny chrześcijanin powinien całkowicie wyrzec się działania we własnym interesie i cierpliwie poddawać się cierpieniu w imię Wyższych Celów.

Wydawać by się mogło, że filozofia poświęcenia dla „wyższych idei” jest ściśle przypisana do chrześcijaństwa. Ale współcześnie również wiele świeckich inicjatyw korzysta ze schematów myślowych wywodzących się z religii. Weźmy za przykład zdrowe odżywianie. Skoro niezdrowe jedzenie jest dla nas szkodliwe, to każdą tłustą przekąskę traktujemy jako grzech, który trzeba odpokutować postem lub siłownią. Odżywianie staje się pasmem cierpień i wyrzeczeń, które przybliżają nas do lepszego życia w nowej sylwetce.

Niektórych ludzi da się przekonać do zrezygnowania z własnych pragnień, aby poprawić swój los w przyszłości. Ale ludzi zdolnych do takich poświęceń jest niewielu. Większość ludzi nie ma dość silnej woli, aby zrezygnować z takich szkodliwych nawyków jak jazda samochodem, palenie papierosów czy podjadanie. Ci ludzie będą trwać przy swoim nałogu, a wiedza, że szkodzą sobie lub środowisku będzie wywoływać u nich frustrację. Będą próbowali radzić sobie z dysonansem poznawczym poprzez znajdywanie wymówek, zwalanie winy na innych, albo nawet kwestionowanie niewygodnej wiedzy.

Chrześcijańska narracja o potrzebie szlachetnych wyrzeczeń zadomowiła się w wielu miejscach naszego umysłu. Jeśli na przykład pozwolimy sobie na zjedzenie steku, zaraz w naszej głowie pojawia się dysonans pomiędzy przyjemnością z jedzenia, a świadomością wszystkich szkód, jakie taka dieta wyrządza w naszym organizmie i w środowisku.

Rys. 1. Wiele działań szkodzących naszemu zdrowiu lub środowisku przedstawiane jest jako grzeszna pokusa, z którą należy stale walczyć poprzez szlachetne wyrzeczenia. Ulegnięcie pokusie powoduje psychiczny dyskomfort, który może poskutkować „nawróceniem” i zrobieniem dla odmiany czegoś dobrego, ale może też wywołać złość i negację, albo rozpocząć ignorowanie zakazu poprzez wymówki.

Mechanizmy wyparcia niewygodnej wiedzy, lub zagłuszenia jej wymówkami pozwalają nam normalnie funkcjonować w świecie, w którym nie zawsze możemy postępować w zgodzie z własnymi zasadami moralnymi. Każdemu chrześcijaninowi zdarza się czasem postąpić wbrew nakazom religijnym – kościół jako „wspólnota grzeszników” próbuje ograniczać grzech, ale nigdy go nie wytępi. Tak samo każdy z nas aby przeżyć eksploatuje środowisko naturalne pobierając z niego żywność, wodę, powietrze i energię. Żyjąc w kraju uprzemysłowionym dodatkowo przyczyniamy się chcąc nie chcąc do zużycia zasobów nieodnawialnych, zmiany klimatu i wymierania gatunków. Nikt z nas nie może całkowicie zrezygnować z niszczenia środowiska, a gnębienie się wyrzutami sumienia niczego nie zmienia.

Czy stosując narrację chrześcijańską jesteśmy w stanie przekonać ludzi do większej troski o środowisko? Moim zdaniem nie. Żywot świętego Aleksego nie przystaje do pragnień i aspiracji współczesnego człowieka. Dzisiejszy człowiek chce rozwijać swój potencjał, robić to, co go interesuje i dążyć w kierunku własnego sukcesu i szczęścia. Chce wziąć własne życie w swoje ręce i zacząć realizować swoje pasje. Coraz częściej chciałby oderwać się od nudnych zadań w swojej pracy i zacząć żyć „w pełni”. Tysiące takich właśnie ludzi podróżuje codziennie ulicą Dolina Służewiecka w Warszawie. Co widzą?

Rys. 2. „xOkazji do radości dzięki BMW xDrive”. Reklama przedstawia zakup drogiego samochodu jako przyjemną pokusę, a jazdę nim zimą jako radosne doświadczenie. Kierowcy mijający reklamę widzą wokół siebie, jak „radosna” jest zimowa jazda samochodem, wiedzą też, ile kosztuje zakup i utrzymanie BMW serii X i łatwo mogą policzyć jak przekłada się to na ich stres i nadgodziny. A mimo to bazująca na sprzedawaniu emocji reklama działa, ponieważ buduje pozytywne skojarzenia z produktem.

Producenci samochodów, słodyczy, czy elektronicznych gadżetów reklamują je jako „grzeszną pokusę”, której możemy czasem ulec. Obrońcy środowiska powtarzają przekaz o grzesznych przyjemnościach, ale namawiają do wyrzeczeń. Może czas zmienić narrację?

Spróbujmy zbudować pozytywny przekaz wokół działań chroniących środowisko. Przekonajmy ludzi że to, co mogą zrobić dla planety przyniesie im samym przyjemność i korzyści. Pokażmy, że chronić przyrodę i poprawiać ludzki los możemy też w ramach swojego ulubionego hobby. Pomóżmy zobaczyć, że rezygnacja z nawyków szkodzących środowisku nie musi się wiązać z cierpieniem – przeciwnie – pozwala przyjemniej spędzać czas, nawiązać nowe znajomości, przynosi satysfakcję z udzielenia komuś pomocy, oszczędza czas i pieniądze.

Zdecydowana większość ludzi, którym udało się coś osiągnąć w sztuce, nauce, sporcie czy w biznesie, czerpało satysfakcję z własnej pracy i traktowało swoje wysiłki nie jako wyrzeczenie, ale jako naturalną i bardzo satysfakcjonującą drogę życia.

Jest bardzo wiele działań które możemy podjąć, aby polepszyć stan środowiska lub los żyjących w nim ludzi. Najwięcej korzyści przyniesiemy jeśli wybierzemy te, które dają nam najwięcej satysfakcji. Wtedy chętnie zabierzemy się do pracy i staniemy się specjalistami w danej dziedzinie. Z czasem będziemy mogli zacząć uczyć innych – a najlepszą nauką jest dobry przykład.

  • Możemy ograniczyć zużycie energii w swoim domu, a jeśli przyniesie to nam oszczędności i satysfakcję, to chętnie dowiemy się nieco więcej o zużyciu prądu i pomożemy obniżyć rachunki naszym znajomym.
  • Możemy oszacować zużycie ciepła w naszym budynku i zrobić remont, który pomoże nam zmniejszyć zużycie opału, lub – jeśli myślimy o przeprowadzce – pozwoli nam znaleźć bardziej oszczędny i komfortowy dom. 
  • Jeśli mamy zacięcie do nowych technologii i zostało nam trochę funduszy, możemy tak jak Tom Murphy zainwestować w panele słoneczne i samemu zbadać, jak sprawdzają się w lokalnych warunkach. Wyniki opiszmy w internecie, aby inni zainteresowani mogli poznać zalety i wady tej technologii. 
  • Jeśli prowadzenie badań daje nam szczególnie dużo satysfakcji, możemy zdecydować się na karierę naukowca. 
  • Nauka jest również dla niezależnych pasjonatów. Jeśli jakaś dziedzina nas szczególnie zainteresuje, możemy ją na własną rękę studiować i dzielić się z innymi swoją wiedzą, tak jak Hubert Bułgajewski, prowadzący najbardziej znaną w Polsce stronę o arktycznej czapie lodowej
  • Nauka to też zajęcie dla podróżników takich jak badacze raf koralowych, lasów tropikalnych, czy lodowców.
  •  Również koło domu można się wiele nauczyć. Wyjdź z domu i zainteresuj się przyrodą wokół siebie. O każdej porze roku i dnia można nauczyć się czegoś nowego. Jeśli np. zainteresują Cię obserwacje astronomiczne, szybko dostrzeżesz jak mocno sztuczne światło przyćmiewa nocne niebo. Zanieczyszczenie światłem to jeden z rzadziej wspominanych przykładów naszego wpływu na przyrodę. 
  • Niektórzy ludzie, jak Adam Wajrak, z obserwowania natury wokół siebie uczynili swoją pracę i hobby. Czytając jego felietony i książki dowiesz się, jak piękna i bogata jest przyroda naszego kraju. 
  • Jeśli lubisz obcować z przyrodą, a nie możesz robić tego na co dzień, możesz zdecydować się na wczasy agroturystyczne, albo spędzić wolny dzień na grillu, rowerze, czy w kajaku. Nawet w dużym mieście znajdziesz miejsca piękne, dzikie i nieuczęszczane. 
  • Jeśli masz większy kawałek ziemi i lubisz pracować w ogrodzie, możesz zacząć produkować część żywności na własne potrzeby. Uprawa pomidorów, malin, ogórków, czy ziół nie jest trudna, a daje więcej korzyści i satysfakcji od koszenia kolejnej połaci trawnika. 
  • Jeśli uprawa warzyw Ci nie wystarcza, a do tego masz wyjątkową pasję do zwierząt, możesz zdecydować się na przydomową hodowlę królików, czy kurczaków. Danelle Wolford poszła o krok dalej i hoduje stadko kóz w zwykłym ogródku na przedmieściach Phoenix. 
  • Jeśli wolisz współpracować z ludźmi zainteresuj się, jakie inicjatywy podejmowane są w twojej lokalnej społeczności. Większość usług i infrastruktury, z której na co dzień korzystasz, w tym drogi lokalne, sieć wodociągowa, zbiórka odpadów, placówki edukacyjne i transport zbiorowy, organizowane jest na najniższych szczeblach samorządów. Jeśli chcesz w tym pomóc albo uważasz, że coś należy zmienić, spotkaj się z sąsiadami albo idź na spotkanie rady gminy. Niestety zaangażowanie obywateli jest w Polsce na bardzo niskim poziomie, pomóc może edukacja i współdziałanie zaczynając od najprostszych spraw. 
  • Jeśli chcesz uczestniczyć w dyskusji lub edukacji na szerszą skalę, możesz zacząć pisać artykuły dla Ziemi na Rozdrożu :) Nasza strona zgromadziła całkiem sporą grupę zaangażowanych publicystów i czytelników. Piszemy na bardzo różne tematy, patrząc z bardzo odmiennych perspektyw. Pod każdym artykułem zamieszczane są komentarze i polemiki. Toczy się wymiana poglądów, a czasami nawet merytoryczna i kulturalna wymiana poglądów :))) 
  • Możesz też pisać artykuły dla Wikipedii. Wikipedia jest największą i najszerzej dostępną darmową skarbnicą wiedzy, ale wiele ważnych i aktualnych tematów pozostaje nieopisanych, bo nie znalazł się nikt chętny do sporządzenia choćby wzmianki. Teraz tą osobą możesz być Ty. 
  • Jeśli nie czujesz talentu do pisania, możesz wesprzeć Wikipedię finansowo. 
  • Możesz też wspomóc pieniędzmi, pracą lub pomocą inną organizację która chroni środowisko, edukuje lub w inny sposób poprawia ludzki los. Nawet nasza najbogatsza rodaczka, Dominika Kulczyk, nie poprzestaje na wysyłaniu pieniędzy ale osobiście odwiedza wspomaganych ludzi z biednych krajów, aby dowiedzieć się, czego im trzeba i jak przeznaczana jest pomoc. 
  • Pomocą może być też wsparcie sąsiada czy członka rodziny w jego chorobie i starości. Oczywiście wielu z nas jest w stanie wyobrazić sobie system, w którym to państwo troszczy się o chorych i seniorów, ale jak pokazuje doświadczenie pomoc państwa jest w ostatecznym rachunku często bardziej kosztowna od rodzinnej i sąsiedzkiej, ponieważ wymaga dodatkowych funduszy i zasobów na znalezienie potrzebujących, zebranie i rozdzielenie funduszy, administrację i kontrolę. 
  • Możesz przyłączyć się do organizacji pozarządowej działającej na rzecz ochrony środowiska. Możesz pracować na rzecz ochrony klimatu, walczyć o ochronę konkretnego gatunku, albo działać na rzecz utrzymania w dobrym stanie przyrody w swojej najbliższej okolicy. Jest wiele organizacji i grup robiących wartościowe rzeczy. Wybierz taką, do której czujesz, że będziesz pasował, a praca przyniesie Ci satysfakcję. Dzięki temu długo zachowasz entuzjazm i staniesz się pozytywnym przykładem dla innych. 
  • Jeśli z racji wykształcenia lub zawodu masz gruntowną wiedzę w jakiejś dziedzinie, możesz wstąpić do branżowej organizacji popierającej Twoją sprawę. Np. organizacja ClientEarth skupia prawników, którzy wykorzystują swoją wiedzę do walki o ochronę przyrody metodami prawnymi. Podobne grupy powstają wśród naukowców, inżynierów, lekarzy oraz specjalistów z wielu innych dziedzin. Działając w grupie eksperckiej masz możliwość znalezienia podobnych sobie ludzi działających na rzecz tej samej sprawy. Przebywanie w grupie daje pewność siebie i satysfakcję, umożliwia wymianę doświadczeń i pogłębienie wiedzy. A gdy występujesz na zewnątrz to słuchacze wiedzą, że przez Ciebie przemawia autorytet i siła nacisku grupy. 
  • Nie zawsze ludzie z twojego środowiska są przekonani do Twojej sprawy. I to jest miejsce, gdzie rzeczywiście możesz coś zmienić. Pierwszym krokiem do przekonania kogoś do zmiany poglądów jest wpojenie mu przekonania, że zmiana poglądów w danej sprawie jest możliwa. Że może zmienić swoje działanie w jakiejś kwestii, a jednocześnie być takim samym (a nawet lepszym) człowiekiem jak dotychczas. Jeśli Twoi znajomi dostrzegą w sobie kogoś, kto jest taki sam jak oni – mieszka na tym samym osiedlu, słucha takiej samej muzyki, rozmawia przy piwie o tych samych sprawach – a jednocześnie inny w jednym drobnym szczególe np. segreguje śmieci, to wtedy dostrzegą, że nie ma dysonansu pomiędzy segregacją śmieci, a ich „normalnym życiem”. Tobie łatwiej będzie przekonać swoich znajomych niż człowiekowi z ulicy, bo Twoje zachowania prędzej zostaną uznane przez nich za „dopuszczalne w moim kręgu towarzyskim”, a więc „dopuszczalne także dla mnie”. 
  • Ważna jest też zmiana własnej postawy. Pewnie wielu z nas odczuwa pokusę korzystania z dóbr szkodliwych dla naszego zdrowia, lub dla środowiska. Jeśli rezygnujemy z tych rzeczy ze względu na brak pieniędzy, lub wyrzekamy się ich w imię wyższych celów, to rodzi się w nas frustracja. Lepiej jest wpoić sobie przekonanie, że szkodliwa rzecz wcale nie jest tak atrakcyjna (bo np. trzeba się nią zajmować, bo musimy wziąć na nią kredyt, bo przed skorzystaniem trzeba załatwić masę formalności). A najlepiej znaleźć taki zamiennik, który jest mniej szkodliwy, a przynosi nam satysfakcję.

Rys. 3. Droga do lepszego środowiska. Możesz kroczyć nią spokojnie, możesz biec w rytmie muzyki lub jechać na rowerze. Możesz podążać nią razem z ludźmi, których znasz i cenisz, lub razem z ludźmi, których dopiero na tej drodze poznasz. Zastanów się, jakie jest Twoje miejsce na tej drodze. Idź nią w zgodzie z sobą, a nie przeciw sobie. Rozejrzyj się dookoła. Być może droga taka jak ta zaczyna się w miejscu, w którym teraz jesteś?

Większość ludzi czerpie z życia satysfakcję i poczucie sensu wtedy, gdy pracują i widzą efekty swojego działania. Życie to ruch i cel. Podążanie za swoją pasją lub pomoc ludziom, których szanujemy i podziwiamy przynosi nam dumę, energię i satysfakcję. Nasze talenty są różnorodne, więc nie zachęcam Cię do wdrażania wszystkich działań opisanych powyżej. Wybierz to, co najbardziej Cię interesuje i działaj w zgodzie ze swoim powołaniem.

Bernard Swoczyna

Komentarze

03.04.2017 15:23 Rafał

Autor napisał:
"Wydawać by się mogło, że filozofia poświęcenia dla „wyższych idei” jest ściśle przypisana do chrześcijaństwa. Ale współcześnie również wiele świeckich inicjatyw korzysta ze schematów myślowych wywodzących się z religii"

Bzdura, żaden humanizm nie jest tak autentyczny jak wiara. Zresztą humanizm to wytwór chorej rewolucji francuskiej. Te świeckie inicjatywy to tylko dobrze zakamuflowany egoizm. Tylko prawdziwa wiara by tu coś pomogła, bo człowiek musi w coś wierzyć. No ale jak lewactwo walczyło i walczy z religią to i niewiele z niej zostało. Teraz jedynie w co ludzie wierzą to aukcje charytatywne, zdrowe odżywianie i drżoging. I co myślicie że te wytwory współczesności będą dbały o przyszłe pokolenia, po co? Skoro Boga nie ma to i tak nic nie ma znaczenia, bo po śmierci jest nicość. Hulaj dusza piekła nie ma , jak to mówi przysłowie.

03.04.2017 21:34 Yntelygent

Mój znajomy mawia, że pula inteligencji we wszechświecie jest ograniczona. Rozdziela się ona na wszystkie istoty ludzkie - im jest ich więcej, tym mniej inteligencji u jednostek.

03.04.2017 22:46 Mariusz R.

@YNTELYGENT
Doskonały tekst, zapamiętam.
Dodałbym jeszcze coś do tego "tłum w swojej masie jest tak głupi, jak najgłupszy z tłumu", a tak mawiała moja matka.
A jeśli obie tezy są prawdziwe, to stanowią swego rodzaju sprzężenie zwrotne, więc tak, czy siak, mamy przej....e.

04.04.2017 9:24 Wscieklykot

@Rafał, przykro mi, że aby żyć uczciwie i nie szkodząc innym potrzebujesz wiedzy że dostaniesz za to nagrodę po śmierci. Myśl że ktoś Cię obserwuje i spisuje co robisz dla mnie była by nieznośna i stanowiła powód do natychmiastowego z tym skończenia. Ale Twoja wiara, Twój problem.

04.04.2017 12:33 Wszystkowiedzący

Społeczeństwo nie chce się żyć ekologicznie bo i po co, lepiej udawać półprzytomnego/mną.
Świadomość ekologiczna powinna być pobudzana już od przedszkola.

04.04.2017 20:52 Rafał

@Mariusz R. Czyli z twojego rozumowania wynika że demokracja to najgłupszy z systemów rządzenia, może to i prawda. Ale jak tak dalej pójdzie to nie będzie nas stać na demokrację. Przyjdą czasy oświeconych elit a na ciemne masy będzie pałka bądź w ostateczności karabin. No ale kończą się zasoby na to żeby tak dużo ludzi żyło jako tako. Niedługo dobrze będzie się żyło tylko tym mądrzejszym, silniejszym, sprytniejszym, bardziej bezwzględnym. Wtedy zatęsknimy jeszcze do "rządów motłochu"

05.04.2017 3:36 Mariusz R.

@Rafał
Ależ nie, wynika z tego jedynie tyle, że tłumem żądzą bardzo pierwotne instynkty. W tłumie łatwo wywołać panikę, tłum łatwo podburzyć, czy też nakłonić do zlinczowania kogoś posądzonego o sprowadzenie jakiegoś nieszczęścia itp.
A w temacie demokracji, to sądzę, że nie mieliśmy w historii nowożytnej nigdy niczego lepszego, tyle, że świat się zmienił i to, co mamy dziś demokracją już nie jest.
Wygrywa korporacjonizm, którego narzędziem są pieniądze angażowane w kampanie wyborcze, a wystarczyłoby zastąpić to losowaniem.
Wygrywa nepotyzm i idąca w ślad za nim biurokracja. Jesteśmy otaczani wciąż gęstniejącą siecią idiotycznych nakazów i zakazów.
Dawno temu, kiedy ludzie jeszcze byli skromni i nieliczni a zatem i mądrzejsi, kiedy jeszcze darzyli szacunkiem matkę naturę, panował ustrój doskonały - anarchia, ale to bardzo dawne czasy.

05.04.2017 18:20 WJ

@RAFAŁ
"Bzdura, żaden humanizm nie jest tak autentyczny jak wiara"
Wiara może być autentyczna albo tylko deklaratywna. Tak samo jak humanizm. Praktyka zależy od Jednostki.
Czy ocenę Człowieka uzależniasz od tego, czy definiuje się jako wierzący lub ateista ? Od deklaracji duchowej ? Napisz proszę.

@MARIUSZ R.
"Dawno temu, kiedy ludzie jeszcze byli skromni i nieliczni a zatem i mądrzejsi, kiedy jeszcze darzyli szacunkiem matkę naturę, panował ustrój doskonały - anarchia, ale to bardzo dawne czasy."

Chyba idealizujesz :)
Gdyby wówczas było tak cudnie, dziś nie bylibyśmy na "zakręcie ku zagładzie". Jesteśmy kontynuacją historii Ludzkości.
Myślę, że wtedy i teraz targały Nami podobne namiętności.
Zaryzykuję, że od czasów drugiej wojny światowej
nigdy tak Wielu nie było świadomych potencjału zła i dobra tkwiącego w Człowieku. Jednocześnie Ziemię zasiedla największa jak dotąd liczba Osobników bezmyślnych, skupionych na konsumpcji materialnej i mentalnej papki.
Może tylko proporcje głupszych i mądrzejszych się zmieniły? Jestem ciekawa innych opinii, ale podtrzymuję, że uprościłeś ;)

05.04.2017 23:27 gupol(szukam w OZE)

a czy ktoś z tu obecnych/komentujących pracuje w OZE?

07.04.2017 1:39 gupol(szukam w OZE)

@rafał
"Skoro Boga nie ma to i tak nic nie ma znaczenia, bo po śmierci jest nicość."

lepsze to niż rojenia o raju. skoro po smierci jest kolejne, lepsze zycie to jakie znaczenie ma egzystencja na tym łez padole? w imię życia wiecznego po śmierci zgotowano nie jedno piekło na ziemi.
a co do życia bez boga - moralność, poczucie sprawiedliwości i empatia to cechy wrodzone genetycznie a nie nabyte. mają je nawet zwierzęta. bóg to takie samo narzędzie umysłu człowieka jak każde inne. samo uznanie istnienia boga nie wprowadza automatycznie dobra, szczęścia, pokoju i sprawiedliwości.

07.04.2017 13:46 WJ

@GUPOL
Generalnie ( ;)) zgadzam się z Twoją opinią :)

Jednak myślę, że "pierwiastek duchowy" w wielowymiarowości Istnienia jest obecny. To na portalu racjonalistów może być kłopotliwym tematem (?).

A przy okazji- "w imię życia wiecznego po śmierci"- aktualnie również zabija się Niewiernych. " Z Bogiem na ustach", choć w innej Religii.

07.04.2017 18:41 Coyote

@GUPOL nie jest . Wrodzone jest "zabij" "uciekaj" "przyczaj się" "chroń młode" "chroń samice" .
Wyższa warstwa systemu , stadna , wynika z tych pierwotnych imperatywów . Większa , lepiej zorganizowana może zabić większą zdobycz , przegonić silniejszego napastnika . Wyprze mniejszą , gorzej zorganizowaną .
"Ja mu pomagam teraz , inni potem mi , wzmacniam klan , klan trzyma się razem"
Chyba że zabraknie żeru to momentalnie wykruszają się z niej walczące o przetrwanie za wszelką cenę grupki .
"Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić" Voltaire .
System prawny i moralny jest wynalazkiem czysto religijnym . Bez komponentu teologicznego może być utrzymywany tylko perspektywą kary . I przy osłabieniu reżimu momentalnie wracamy do prawa Kalego .
Dlatego wszystkie imperia rozpadały się niedługo po kryzysie religijności . Nawet jeśli był to tylko kult wodzów rewolucji .

08.04.2017 2:37 gupol(szukam w OZE)

@coyote
ośmielę sie nie zgodzić z twoim "nie jest". poczucie sprawiedliwości i empatia są tak samo wrodzone jak system "walcz lub uciekaj". jest wiele ciekawych eksperymentów na niemowlakach i zwierzętach które to pokazują.
"stadna" warstwa systemu również zawiera owe wrodzone imperatywy.

@"System prawny i moralny jest wynalazkiem czysto religijnym "

w takim razie pojęcie religii musi być bardzo szerokie i pojemne;)
nie wiem co masz na mysli pisząc o "prawie kalego" ale nawet "najprymitywniejsze" antropologicznie kultury ludzkie opierają swe istnienie na systemie praw, zasad, tabu i innych mechanizmach które nie są wcale proste.
nawet struktura społeczna i interakcje między osobnicze wśród małp są złożone i nie zawsze tak proste ani oczywiste jak to opisujesz.

a co do rozpadu imperiów, to chyba przeceniasz siłę sprawczą "religijnosci" i mylisz skutek z przyczyną. kryzys religijności może co najwyżej towarzyszyć kryzysom ekonomicznym i społecznym ale nie może być przyczyną rozpadu. równie dobrze moznaby napisać że zmiany klimatu są przyczyną eurpcji wulkanicznych.

08.04.2017 2:43 gupol(szukam w OZE)

@wj
myślę, że "pierwiastek duchowy" w wielowymiarowości Istnienia jest obecny. To na portalu racjonalistów może być kłopotliwym tematem (?)."

duchowości to nieodłączna cecha człowieczeństwa. łacińska nazwa naszego gatunku powinna brzmieć raczej "homo spiritualis" a nie homo sapiens.
ale jeśli ktoś upraszcza i sprowadza duchowość człowieka do kilku głównych systemów religijnych no to sory.
a to że racjonalizm wyklucza wszelką duchowość to już tylko twoja prywatna opinia;)

08.04.2017 12:13 Coyote

@GUPOL czy te najprymitywniejsze kultury są ateistyczne ? Ani jedna . Tak jak piszesz , system wzajemnie powiązanych praw , tabu i wierzeń . Smar pozwalający na sprawne działanie ludzkiego społeczeństwa .
Maszyna bez smarowania z pozoru pracuje normalnie .
Tylko wszystko rozłazi się o wiele szybciej i pod mniejszym obciążeniem .
Społeczeństwo religijne , o jasnych zasadach moralnych jest w stanie po prostu przetrwać o wiele mocniejsze wstrząsy .
Jak w eksperymencie ze szczurami w akwarium .
Wiara w życie pozagrobowe robi za tą deseczkę daną na parę minut .
Z drugiej strony w okresach dobrobytu spowalnia wystąpienie efektów znanych z eksperymentu Calhoun,a . I historii .

Do tego mówimy tu o ogóle , z pierwotną nie zmienioną przez losowe mutacje czy uszkodzenia mózgu wersją "programu" . Stąd jest odsetek ludzi zdolnych bezinteresownie ryzykować życie dla zupełnie obcych sobie ludzi czy z drugiej strony , pozabijać własne dzieci pod byle pretekstem .

Empatia wynika z tej stadnej warstwy . To że może się czasami rozciągać na osobniki "z poza stada" też . Dbałość o zmienność puli genetycznej . Prymitywne plemiona porywają nie tylko młode dziewczęta w celu oczywistym ale i ... małe dzieci płci obojga . Dziecko zostaje wychowane na członka plemienia i wnosi świeżą krew .
Wiele zwierząt potrafi w ten sposób przygarnąć napotkane zbłąkane młode .

08.04.2017 13:30 WJ

@COYOTE
Ja p..... Przekonałeś mnie do tego, co podejrzewałam na swój temat - program mojego mózgu jest uszkodzony.. Nie podlegam efektom stadnym i bywało, że spontanicznie( automatycznie) pomagałam Innym w ekstremalnej sytuacji, ryzykując swoim dobrostanem. Może "do normalności" ratuje mnie fakt, że jestem mega egoistką?

@GUPOL
"a to że racjonalizm wyklucza wszelką duchowość to już tylko twoja prywatna opinia;)"

A z czego wydedukowałeś, że tak uważam?

08.04.2017 15:18 Coyote

@WJ losowe mutacje mogą być na plus i na minus . Mi chodziło o pierwotny biologiczny program , nastawiony na przetrwanie , jego nadbudowę u polujących stadnie wszystkożerców i co do tego ma religia .
Bez żadnego emocjonowania , ocen czy powielania mitów w które z humanistycznego punktu widzenia chciałoby się wierzyć .

08.04.2017 18:58 Ans

Empatia jest wrodzona, tak jak i moralność - polecam chociażby teksty prof. Vetulaniego. I ma głębokie uzasadnienie ewolucyjne.
To właśnie wychowanie współczesne ma na celu zabicie tych cech, oddzielenie jednostek od społeczności.
Co do religii - świetnie ujął i uargumentował to Bookchin, wskazując, że jest ona jednym z filarów władzy, niewiele tak naprawdę mającym coś wspólnego z duchowością.

09.04.2017 2:57 gupol(szukam w OZE)

@coyote
"czy te najprymitywniejsze kultury są ateistyczne ? Ani jedna"

a co to jest ateizm? to antyreligia czyli lustrzane odbicie religii. WIARA w nieistnienie boga. puste miejsce po jednej religii automatycznie wypełnia inna.
społeczeństwo ateistyczne może funkcjonować tak samo dobrze lub tak samo źle jak "głeboko religijne".

@"mówimy tu o ogóle , z pierwotną nie zmienioną przez losowe mutacje czy uszkodzenia mózgu wersją "programu" "

przyjacielu, obawiam sie że taki "program" istnieje tylko w twoich uproszczonych wyobrażeniach o nim. rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana i niejednoznaczna.

09.04.2017 3:01 gupol(szukam w OZE)

@wj
A z czego wydedukowałeś, że tak uważam?
no to moja prywatna interpretacja;)ale możesz ją zmienić:)

09.04.2017 11:16 Mariusz R.

@ANS
"Empatia jest wrodzona, tak jak i moralność"
"jest ona (religia) jednym z filarów władzy"
Mam taki sam pogląd.
Ponadto uważam, że "duchowość", czy też wiarę nigdy nie powinniśmy formalizować i hierarchizować. Tworzenie organizacji religijnej zawsze kończy się tak samo źle tak dla istoty wiary (Boga), jak dla samej duchowości człowieka ("teraz grzeszę, ale jutro pójdę się wyspowiadać i Bóg mi wybaczy" - tragedia!).
Wiara (duchowość) powinna zawsze pozostawać sferą intymną każdego człowieka i nigdy nikt nie powinien w związku z tym nikomu niczego nakazywać lub zakazywać.

09.04.2017 11:32 Mariusz R.

@WJ
"Chyba idealizujesz :)
Gdyby wówczas było tak cudnie, dziś nie bylibyśmy na 'zakręcie ku zagładzie'."

Nie, nie idealizuje. My jesteśmy ofiarami własnego sukcesu ewolucyjnego. Tak doskonale radziliśmy sobie w niemal każdych warunkach, że najpierw zainfekowaliśmy sobą niemal całą planetę zajmując wszystkie dostępne nisze środowiskowe, by następnie rozpocząć erę wojenek z sąsiadami o przestrzeń życiową dla naszych licznych dzieci. To wymusiło odejście od anarchii w kierunku hierarchizacji, bo zorganizowana i "dobrze" zarządzana banda była zawsze bardziej efektywna od "pospolitego ruszenia" i... poszło.

09.04.2017 12:04 Mariusz R.

A w temacie, moim zdaniem jedynym sensownym działaniem mogącym ochronić środowisko jest zredukowanie naszej liczebności do kilku lub kilkunastu milionów osobników, to jest bowiem wielkość populacji, która mogłaby się rozwijać już nie ilościowo, a jedynie jakościowo i całkowicie w zgodzie z naturą. Żyjemy w erze teoretycznej dostępności wszystkiego i bardzo ograniczonych zasobów, co wywołuje u większości osobników frustrację i agresję. W takich warunkach społecznych jakieś 99% mieszkańców współczesnych betonowisk, czyli wszyscy, ma tzw. środowisko w d....

09.04.2017 12:29 Mariusz R.

Jeszcze jedno. Możecie nazwać mnie bezdusznym sukinsynem, ale liczę na to, że zmieniający się klimat planety drastycznie zredukuje ludzką populację i nastąpi to dostatecznie prędko, nim zeżremy całą planetę zamieniając lądy i morza w martwe pustynie ozdobione górami śmieci, rdzewiejącego żelastwa i rozpadającego się betonu.

09.04.2017 12:59 Coyote

@GUPOL co wyciągnąłem z własnych doświadczeń , rozmów z starszymi , mądrzejszymi ludźmi którzy przeżyli wojnę i czystki etniczne , wyczytałem na temat działania ludzkiego mózgu , antropologii , społeczności stadnych ssaków itd .
Moje przemyślenia i wnioski po prostu , ktoś inny mógłby z tej bazy źródłowej wyciągnąć inne .

Człowiek jest o wiele więcej niż tym pierwotnym "systemem operacyjnym" ale w warunkach ekstremalnych , pod wpływem silnego głodu czy strachu przechodzi na te domyślne ustawienia .
Organizm chce przetrwać i nie obchodzą go rozterki czasów błogości i pełnego kałduna .

Ateizm nie wierzy i nie zaprzecza , w odmianie agnostyckiej dodaje że póki co brakuje danych .
To o czym piszesz to antyteizm . W gruncie rzeczy strach przed Bogiem wypierany ze świadomości wrzaskiem i robieniem głupot .

@MARIUSZ R. a kto ma decydować kogo od razu do gazu a kto jeszcze może harować ? Jak już padnie to się go żywcem przepuści przez kruszarkę do kamieni , autentyk z AL Riese .
Czy może puścić wirus a "kasta" sobie w schronach przeczeka ?

09.04.2017 13:17 Mariusz R.

@COYOTE
"kto ma decydować kogo od razu do gazu a kto jeszcze może harować"
- a w którym miejscu mojego posta wyczytałeś coś o gazie, albo o harowaniu?
A jeśli jednak nawiązujesz do tego, co napisałem, to jak zwykle - ślepy los.

09.04.2017 21:37 Coyote

@MARIUSZ R , nie wyświetliło jeszcze ostatniego komentarza jak pisałem .

Więc jednak uważasz że szykowanie się ma sens

09.04.2017 22:06 WJ

@MARIUSZ R.
Dalej mi zgrzyta (czepiam się?).
Skoro dawno temu było tak optymalnie, to zbędne byłyby zmiany ( czy ewolucja- w zależności od dziedziny badawczej), które doprowadził nas do współczesności. Wszak wówczas Ludzie mądrzy byli, jak piszesz, więc gdzie podziała się Ich harmonia ze Światem. Cechy negatywne doskonale wyewoluowały. Pytam dlaczego?

@GUPOL
Swoje opinie w temacie duchowości traktuję trochę jak prowokację, choć są zgodne z moim światopoglądem. Liczę na komentarze, które są dla mnie bardziej interesujące niż własne zdanie ;)
Wspomniany przez ANS prof. Vetulani ciekawie interpretował potrzebę praktyk religijnych z punktu widzenia neurobiologii.
Kilka Osób z tytułami naukowymi w dziedzinach ścisłych , znanych powszechnie łączy wiarę w Boga z uprawianiem nauki. Wniosek- to można pogodzić.

Spytam po PILASTER-owemu (obydwoje mieliśmy do niego słabość :))), z czego zatem GUPOL wydedukował, że WJ uważa, że racjonalizm wyklucza wszelką duchowość?

10.04.2017 1:24 gupol(szukam w OZE)

@coyote
"Człowiek jest o wiele więcej niż tym pierwotnym "systemem operacyjnym" ale w warunkach ekstremalnych , pod wpływem silnego głodu czy strachu przechodzi na te domyślne ustawienia."

owszem, możliwe są różnorodne zachowania w obliczu ekstremalnych warunków. od bestialstwa po niezrozumiały altruizm. i to jest normalne.

"Ateizm nie wierzy i nie zaprzecza"

rozumiem że to twoja definicja ateizmu wg której ateista to istota odczłowieczona, rodzaj robota, maszyny liczącej, ewentualnie sztucznej inteligencji.
tymczasem ludzki mózg nie może wyjść poza własne ramy działania a w te ramy duchowość jest immanentnie wpisana i nie da się od niej uciec.

poza tym ateizm to całe spektrum poglądów. od niewiary w istnienie bóstwa po sprzeciw wobec uznawania jakichkolwiek koncepcji natury duchowej, nadprzyrodzonej lub transcendentnej.

Ponieważ nie można jednoznacznie udowodnić nieistnienia Boga lub bogów
a jednocześnie nie można jednoznacznie udowodnić istnienia Boga lub bogów,
można przyjąć teoretyczny ateizm jako szczególną formę wiary w nieistnienie Boga lub bogów.
Jako wiarę należy tu rozumieć nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Ateizm wynika z przekonania, a nie z zastosowania metody naukowej.

10.04.2017 1:33 gupol(szukam w OZE)

@wj
"z czego zatem GUPOL wydedukował, że WJ uważa, że racjonalizm wyklucza wszelką duchowość?"

hm z tego zdania:
"To na portalu racjonalistów może być kłopotliwym tematem (?)."
mam nadzieję że nie poczułaś się zbytnio urażona ani tymbardziej spoliczkowana moją interpretacją;)
rozumiem że nie uważasz iż racjonakizm wyklucza duchowość;)
jeśli żądasz satysfakcji to jestem do twojej dyspozycji, wybierz tylko czas, miejsce i rodzaj broni...

10.04.2017 10:05 zbig001

Terminu "ateista" używacie chyba mocno kolokwialnie?
Kto nie miał przeżycia mistycznego, nie zaświadczył epifanii, ani nie zagadał do niego żaden obraz, a na gruncie filozofii nie opowiedział się za obozem pluralizmu ontologicznego, nie robi zakładu Pascala, nie od razu musi być ateistą.
Raczej też nie powinien, nie byłby racjonalistą. Najczęściej pozostaje agnostykiem, będąc tylko obelżywie określanym przez niektórych wierzących jako ateista praktyczny.
W duże mierze samo czynione dobro jest nagrodą za czynienie go, niektórzy są w stanie tak to przeżywać, i mieć silną moralność bez liczenia na dosłowną nagrodę lub karę po śmierci.
Albo nie mając nic na poparcie tez o Bogu czy Bogach, pozostawać w nadziei że po śmierci potwierdzi się że istniał jakiś dodatkowy sens podejmowanych za życia wyborów (i odczuwania życia w sobie trochę innego niż tylko ruchy robaczkowe jelit).

Ale jasne że tzw. prosty człowiek nie będzie czynił dobra bez strachu przed karą, albo bez nadziei na nagrodę, ani nie da się nakłonić do podejmowania nadzwyczajnych wysiłków których przetrwanie społeczności czasem wymaga.
Uzna że skoro Boga nie ma, ojcu można w mordę dać.
Więc jeśli wartość poznawcza religii (jednej, wszystkich? nawet tego nie wiadomo) jest zerowa, lepiej nie rozgłaszać tego na billboardach...

10.04.2017 13:52 WJ

"To na portalu racjonalistów może być kłopotliwym tematem (?)."

To zdanie to swoista prowokacja na którą uzyskałam interesujące opinie. Chciałbym więcej...

Zdaje się, że w kontekście zmian komentowanych pod teksem:
Zobowiązania INDC: lasy mają dać ¼ redukcji emisji
jesteśmy w miejscu w którym możemy pogadać o duchowym wymiarze Istnienia.

11.04.2017 21:07 Mariusz R.

@WJ
"Cechy negatywne doskonale wyewoluowały. Pytam dlaczego?"

Moim zdaniem od zawsze był za taką negatywną ewolucję odpowiedzialny fakt ograniczoności zasobów i apetytu na płodzenie dzieci. Zobrazuję to historyjką o rodzinie, gdzie co rok na świat przychodzi kolejny dzieciak.
Natura przez tysiące lat ewolucji, doboru naturalnego i selekcji obdarowała rodziców zestawem doskonałych genów, dlatego dzieciaki rodzą się zdrowe i silne.
Rodzina ma do dyspozycji kawałek ziemi, który może wyżywić powiedzmy 10 osób. Mijają kolejne lata, a rodzina staje coraz liczniejsza. Kawałek uprawianej ziemi już przestaje wystarczać. Na horyzoncie pojawia się bardzo realne widmo głodu. Można byłoby zacząć uprawiać większy kawałek ziemi, ale wokół żyją podobne rodziny, które mają podobne problemy. Dalszy ciąg tej historii ma kilka możliwych scenariuszy: część rodziny może wyemigrować gdzieś daleko poza znany obszar, można też spróbować odejść od trójpolówki, wykopać dziurę w ziemi i zintensyfikować uprawę korzystają z wykopanych substancji i znalezionej pod ziemią wody, no i oczywiście można spróbować którejś nocy najechać niepostrzeżenie sąsiadów, wyrżnąć wszystkich i przejąć ich ziemię (wbrew pozorom najbardziej rozsądne i naturalne rozwiązanie zachowujące stabilność liczebności populacji).
Wszystkie te rozwiązania, w zależności od osobniczych predyspozycji, były powszechnie stosowane przez ludzkość przez setki lat i wszystkie one wymagały wykształcenia owych negatywnych cech, które masz na myśli WJ i które czyniły nas, i dotąd czynią, tak bardzo oderwanym od korzeni gatunkiem i kierują nas ku zagładzie, bo nigdy nie potrafiliśmy dostrzec istoty naszych problemów i zapanować nad naszym najbardziej pierwotnym instynktem, instynktem prokreacji. Od zawsze dla większości z nas jest to tak naprawdę najważniejszy życiowy cel, który nas określa i daje nam motywację do wszelkiego działania oraz nadaje naszemu życiu sens.

Dziś konsumujemy rocznie zasoby odnawialne niemal trzech planet, jeśli przewidywania ekonomistów i demografów się spełnią, to do 2050 będziemy potrzebować czterech planet. Braki uzupełniamy ryjąc coraz głębiej w ziemi i unicestwiając ziemską bioróżnorodność. Jak to może się skończyć? Ma ktoś wątpliwości?

11.04.2017 22:07 WJ

@MARIUSZ R.
"Dawno temu, kiedy ludzie jeszcze byli skromni i nieliczni a zatem i mądrzejsi,

O to się czepiałam. Myślę, że dawniej nie byliśmy mądrzejsi, a w podobnym stopniu ograniczeni jak teraz. Zmieniają się okoliczności, a nami targają te same namiętności, co chyba potwierdzasz ostatnim komentarzem.

11.04.2017 22:20 Realista

@ Zbig001

Jak dla mnie agnostycyzm rozumiany jako „nie wiem, czy Bóg jest, czy go nie ma”, stanowi jedynie punkt wyjściowy do decyzji o wierze. Możesz pozostać przy stwierdzeniu, że nie wiesz, czy istota boska istnieje, a możesz zdecydować że będziesz wierzył w wybraną przez siebie religię. Możesz też zdecydować, że odrzucasz myśl o istnieniu jakiejkolwiek sfery nadprzyrodzonej i zostać ateistą. Tylko część ludzi doświadczyła na tyle silnej boskiej obecności, aby religię traktować jak wiedzę, cała reszta musi podjąć decyzję o swojej wierze (a brak decyzji też liczy się jako decyzja).

@ Mariusz R.

Rozmnażanie się ponad miarę jest powszechne tam, gdzie ludzie mają poczucie że przeludnienia nie ma. Jeśli 100 lat temu robotnik widział, że fabryka przyjmuje do pracy każdego jak leci, a sam zarabiał tyle, aby utrzymać czworo dzieci (zachowując poziom życia uznawany w tamtej epoce za akceptowalny), to płodził czworo dzieci.
Ten sam robotnik pracujący dzisiaj trzymałby się kurczowo swojej umowy śmieciowej, bo w razie nieprzedłużenia umowy (bez okresu wypowiedzenia) trudno byłoby mu znaleźć pracę zdolną do utrzymania choćby jednego dziecka w standardzie uważanym dzisiaj za minimalny akceptowalny.
Dzisiaj nisze ekonomiczne, w których żyje większość światowej populacji są przeludnione i dlatego w większości krajów dzietność spadła poniżej zastępowalności pokoleń (przykładem jest Iran lub Chiny – tam już nie ma „polityki jednego dziecka”). Spójrz kiedyś jak szybko wyludnia się choćby polska prowincja – dzieci się nie rodzą, młodzi wyjeżdżają, często średnia wieku we wsi to powyżej 50 lat.
Wiem, że ten spadek dzietności nie rozwiąże wszystkiego – dla większości mieszkańców Bangladeszu i Nigerii nie ma już nadziei, ale mimo wszystko przewiduję, że większości z nas (i naszych dzieci) nie czeka „zagłada”.

11.04.2017 22:20 Mariusz R.

@WJ
to "mądrzejsi" było nawiązaniem do tekstu YNTELYGENT: "...pula inteligencji we wszechświecie jest ograniczona. Rozdziela się ona na wszystkie istoty ludzkie - im jest ich więcej, tym mniej inteligencji u jednostek."
Mądrość pojawia się zwykle wraz z przyjęciem modelu życia w równowadze ze środowiskiem. Taką mądrością wykazywali się np. Indianie Ameryki Północnej, posiedli ją również nieliczni już mieszkańcy brazylijskiej dżungli, plemiona Papui, koczownicze plemiona tajgi i tundry oraz Inuici.
Nigdy nie zaznali takiej mądrości europejczycy.

11.04.2017 23:02 WJ

@MARIUSZ R>
"Mądrość pojawia się zwykle wraz z przyjęciem modelu życia w równowadze ze środowiskiem."

Dążę do takiej równowagi- pomimo świadomości własnych ograniczeń i dewastacji Środowiska. Brzmi idealistycznie, a realnie robię co mogę żeby jak najmniej szkodzić Naturze i uważnie Jej doświadczać.

11.04.2017 23:49 gupol(szukam w OZE)

dobra, dużo mądrych słów tu padło ale nadal nikt nie odpowiedział na proste acz zasadnicze pytanie:

czy ktoś z tu obecnych/komentujących pracuje w OZE???

14.04.2017 8:25 @alka

U podstaw wszystkiego leży wyobraźnia. Im mamy jej mniej, tym bardziej nasza wiara ograniczona, egoistyczna, próbująca skierować Boga (czyli wg większości osobę nam podobną (!?!) na siebie. Większość ludzi wierzy, bo się boi, że inaczej czekają ich jakieś nadzwyczajnie złe rzeczy, albo myśli, że skoro tutaj jest tak źle, to może dzięki wierze gdzieś kiedyś będzie lepiej. Zastanawia mnie, że niektórzy mówią, że ktoś tam wierzy lub wierzył w Boga nieosobowego. A kim jest Bóg? Osobą??? Przecież to jest właśnie świadomość: dobra, mądrości (nie tej książkowej, wyuczonej), wsparcia dla innych, rozumienia świata i wszystkiego, co go dotyczy. Jeśli widzę, że człowiek idzie do kościoła, spowiada się co miesiąc, odmawia zdrowaśki przy krzyżu w maju itp, itd a np. znęca się nad zwierzęciem, bo wie (?), że zwierzęta nie mają duszy- to to jest wiara w Boga? To jest brak świadomości i wyobraźni, strach przed krytyką i wyobcowaniem ze społeczności. Niestety- wielu od wieków z tego korzysta- tak było, jest i będzie. A nasza planeta nie przetrwa dzięki naszym suchym modlitwom, tylko dzięki mądremu działaniu (które dla mnie jest właśnie prawdziwą modlitwą)- choć w obecnej sytuacji nie wiem, czy jest to jeszcze możliwe (zanieczyszczenie i nadmierna eksploatacja zrobiły już raczej swoje). Zawsze jednak można spróbować pogodzić jedno i drugie- ale niewielu tak potrafi ;)

14.04.2017 17:52 Maciej

Mam 37 lat. I jestem wegetarianinem od około roku. Uważam, że do tematu warto podejść uczciwie. Jakie są konsekwencje bycia wegetarianinem w moim życiu? 1. Przytyłem (bo je w diecie jest dużo węglowodanów, które sycą na bardzo krótko). Mięsny posiłek wystarczał mi na wiele godzin. 2. Wydaje więcej pieniędzy na jedzenie. A cena jedzenia związana jest z energią na wytworzenie tego jedzenia przeznaczoną. Te same pieniądze mógłbym wydać np. na modernizacje w ekologicznym kierunku mojego budynku. 3. W zimie przyszła depresja. Zjedzenie mięcha dawało strzał endorfin. Wstrętne ale prawdziwe. W efekcie depresji kolejne proekologiczne działania zostały odłożone w czasie (również ze względu na spadek przychodów - mam wolny zawód). W moim życiu mój wegetarianizm zrobił dla mnie i dla świata wiele złego. Więcej jeździłem samochodem, podejmowałem mniej proekologicznych działań. Ale nie zamierzam z wegetarianizmu rezygnować. U mnie decyzja wzięła się z dysonansu moralnego. Ale wkurza mnie nielogiczne podejście i tworzenie mitów na temat tego jaki to wegetarianizm jest dobry. I cholesterol po przejściu na wegetarianizm też mi nie spadł. Ludzie, trochę samodzielnego logicznego myślenia a nie wiary w powielane bezmyślnie mity.

15.04.2017 0:18 Mariusz R.

@MACIEJ
Jeśli masz problem z utrzymaniem wagi na diecie wegetariańskiej, to znaczy, że ta dieta jest dla Ciebie nieodpowiednia. Powinieneś wrócić do jedzenia białka zwierzęcego szczególnie w posiłkach zjadanych do południa. Nie musi być to wcale mięso, mogą być to kurze jaja (jeśli masz moralne opory przed kupowaniem jaj z przemysłowych ferm, to kury można też hodować na jajka samemu). Ważna jest też dla Ciebie obecność w diecie produktów mlecznych.
Jeśli masz wolny zawód, to może spróbuj wędkarstwa raz lub dwa razy w miesiącu, co w relatywnie tani sposób uzupełni Twoją dietę o ryby.
Ponadto, aby uzupełnić w diecie mikroelementy należy jeść dużo sałatek z zielonych warzyw i ziół. Warto pamiętać o kilku istotnych dodatkach, które powinny w niewielkiej ilości pojawić się w codziennej diecie jak olej lniany, miód, pieprz cayenne, cynamon lub kurkuma, odrobina jakiejś soli bogatej w mikroelementy i będzie dobrze tak w temacie masy ciała jak i samopoczucia oraz cholesterolu :)

15.04.2017 15:30 Ans

@Maciej
"Ludzie, trochę samodzielnego logicznego myślenia a nie wiary w powielane bezmyślnie mity." - dokładnie, polecam na swoim przykładzie nie tworzyć stwierdzeń natury ogólnej. Jako wegetarianka od około 25 lat z epizodami wegańskimi mogę napisać peany na cześć tej diety. Utrzymuję wagę i schudłam po ciążach bez wyrzeczeń i ćwiczeń do uprzedniego rozmiaru. Badania krwi ideolo, nie choruję, wyglądam dość młodo, na tyle, że jeszcze niedawno dawano mi naście lat mniej niż mam naprawdę ;-). Ale nie rozciągam mojego przypadku na całą populację. Jednym wegetarianizm służy, innym nie, jeśli ktoś je białe bułki z serem zamiast kiełbasy, to na cuda niech nie liczy.

17.04.2017 14:20 ludomir

Moim zdaniem przyczyną lekceważenia praw natury przez społeczeństwa jest Oddzielenie. Większość współczesnych społeczeństw, odpowiedzialnych za rabunkową gospodarkę zasobami planety, żyje w otoczeniu, z którego przedmioty i techniczna infrastruktura wyparły naturę. W języku teologii, świat wytworzony wypiera z naszego otoczenia Świat Stworzony. A jak mówi ludowa sentencja "co z oczu to z serca".
Nie sposób uwrażliwiać ludzi na potrzeby natury, gdy znika ona z naszego otoczenia jak tylko przełączymy się z kanału Planet czy National Geografic na Kiepskich.
Oczywiście owo Oddzielenie od natury barierą rzeczy ma swoje konsekwencje. Człowiek jako produkt ewolucji, czy jak kto woli, zwieńczające stworzenie świata dzieło Boga, jest elementem ekosystemu, czy tego dzieła, powiązany z nim tysiącami widomych i niewidzialnych więzi. Zrywając te więzi generujemy cierpienie, którego liczne przejawy w postaci zaburzeń psychicznych i fizjologicznych, każdy z nas widzi w sobie lub swoim otoczeniu. Jesteśmy świadkami końca eksperymentu, którego celem była próba zerwania z płynącymi z natury ograniczeniami każdej władzy, w tym
nieograniczoną władzę Władających Pieniądzem. By umożliwić zniesienie tych ograniczeń koniecznym było „uwolnienie” społeczeństwa od ekstensywnego bytowania w ewolucyjnym otoczeniu.
Wielkie aglomeracje, żywność z fabryk i szczęście produkowane przez przemysł rozrywkowy i farmaceutyczny mały dać szanse na bezpieczne, bo kontrolowane, przez przepływy finansowe, władanie światem. Niestety człowiek pozbawiony więzi z naturą jest bardzo niestabilną i przez to niebezpieczną istotą. Ponadto widać jak na dłoni, że przeniesienie ludzkości z świata natury do świata infrastruktury jest, mimo wielkich wysiółków, raczej dalsze niż bliższe realizacji. Na dodatek metabolity tego procesu, z CO2 na czele, zaczęty niszczyć sam proces. Tak kończy się marzenie o wiecznym bezpieczeństwie elit finansowych. Teraz albo zginą razem z ziemskim ekosystemem albo przetransferują swoje paranoje do świata inteligentnych, autonomicznych maszyn.
Z nasiona zatrutego owocu drzewa poznania dobra i zła wyrosła Apokalipsa. jakież to pouczające zakończenie biblijnej historii. Pewnie zdążymy jeszcze wysłać je w kosmos ku przestrodze innych ewolucji.

17.04.2017 22:04 WJ

@LUDOMIR
Wydaje mi się, że rozumiem- boleśnie- Twoją ocenę kondycji Świata.
Trudno mi ostatnio podjąć się tłumaczenia czegokolwiek z perspektywy kompatybilnej Naturze, bo okazuje się, że jestem coraz bardziej poza realiami Znajomych.
Mogę sobie aktualnie pozwolić na ekstrawagancję rezygnacji z" wyścigu", ale nie wiem jak długo jeszcze. Smutkiem napełnia mnie myśl, że musiałbym prowadzić puste rozmowy, udowadniać ile jestem warta tym co na mnie i obok mnie.
My Ludzie, różnimy się wrażliwością i kształtującymi nas doświadczeniami.Mnie nie byłoby bez sensualnego doznawania Spokoju Natury.

Im kraj bardziej rozwinięty cywilizacyjnie, tym wzrasta zachorowalność na depresję... Medycznie problem można sprowadzić do braku serotoniny, a mistycznie (prowokuję ;)) do deficytu kontaktu z Matką Naturą.

18.04.2017 0:05 ludomir

Widziałem kiedyś taki rysunek Mleczki. Przy stoliku, na którym widać popitek i zakąskę siedzi trzech facetów. Pod stolikiem siedzi facet z wyrazem bezbrzeżnego przerażenia i stojącymi włosami. I chmurka przy jednym z siedzących „Staszek zrozumiał prawa rządzące tym Światem „. Opowiadanie rysunkowych dowcipów jest bardzo ryzykowne, ale robię to by Ci pokazać, że wielu z nas żyje tworzy i stara się czynić dobro opanowując panikę wynikające ze zrozumienia praw rządzących tym światem.
Nie martw się, że jesteś poza realiami znajomych, czerp radość z tego, że oszczędzone jest im cierpienie płynące z braku nadziei.
Pamiętaj, że uczestniczący w wyścigu nie wiedzą, że nie ma mety. By przetrwać trzeba o wiele mniej wysiłku niż wkładają w wyścig oczekujący na nagrodę.
Pamiętaj, że im więcej wiesz tym mniej jest tych, z którymi możesz podzielić się tą wiedzą. I zważ co powiedział jeden z najmądrzejszych w historii ludzi „wiem, że nic nie wiem”. Z czego wynika, że ważniejsza od wiedzy jest droga do niej.
Pamiętaj, że Twoja wartość nie zależy od oceny innych a wyłącznie od Ciebie. Życie to nie taniec z gwiazdami i nikt nie podniesie, u jego kresu, tabliczek z cyferkami i nie wyśle esemesa.
My ludzie jako produkt ewolucji jesteśmy niewiarygodnie podobni. Podobny wniosek można wysnuć z Pisma. Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, a więc wzorzec był jeden. Jako ludzie kultury różnimy się ogromnie. Jak psy potrafiące fikać koziołki od tych potrafiących aportować.
Nie znajduję właściwych słów dla określenia czym stanie się człowiek, gdy uda mu się zastąpić naturę infrastrukturą, ale na pewno będzie czymś bez sensu.

18.04.2017 13:34 WJ

@LUDOMIR
Dziękuję...

A w temacie ochrona środowiska a dieta przyszłości-
zamiast zmieniać nawyki żywieniowe ( stopniowo przecież) na zgodne z etyką dla Ziemi, technologia kusi Ludzkość mięsem in vitro. Kolejne wynaturzenie (?).

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto