Niemcy biorą w ryzy zużycie węgla

W reakcji na niedawny wzrost emisji, pod koniec 2014 roku niemiecki rząd zaprezentował „Plan Działań na rzecz Ochrony Klimatu”. Wkrótce potem zużycie energii i emisje CO₂ znowu spadły, jednak obserwatorzy ostrzegają, że węgiel wciąż zagraża klimatycznym celom Niemiec.

kopalnia odkrywkowa

Teren kopalni węgla brunatnego Jänschwalde w Niemczech, fot. Ulrich Joho, flickr, (CC BY-SA 2.0)

Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych odpowiedzialnych za zmiany klimatu jest jednym z filarów Energiewende – niemieckiego programu ambitnych przekształceń w energetyce. W roku 2009 zanotowano najniższe emisje od momentu rozpoczęcia programu, co miało dowodzić jego skuteczności. Kiedy więc zaraz potem emisje znów wzrosły, wywołało to żywą reakcję zarówno przeciwników, jak i zwolenników Energiewende. Obserwatorzy i rząd obawiali się, że ogromny wysiłek związany z „zazielenieniem” gospodarki może zostać zakwestionowany, jeśli Niemcy nie zrealizują krajowego celu ograniczenia emisji CO₂ o 40% do roku 2020 w stosunku do poziomu z roku 1990. Próba zahamowania tego wzrostu przyniosła zmiany ustawodawcze, wprowadza się (lub dyskutuje) nowe mechanizmy.

Zarówno rząd federalny, jak i przeważająca część społeczeństwa uznają antropogeniczne zmiany klimatu za naukowo udowodniony fakt i chcą łagodzić globalne zmiany klimatu, przekształcając kraj w gospodarkę niskoemisyjną. Program ambitnych reform w energetyce – gdzie celem jest wygaszenie wszystkich bloków jądrowych przy jednoczesnym ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych – realizowany jest już ponad 14 lat. W tym czasie znacznie wzrósł udział odnawialnych źródeł energii (OZE) w miksie energetycznym; ostatni reaktor zostanie zamknięty w roku 2022. Kolejnym wyzwaniem jest utrzymanie w ryzach emisji gazów cieplarnianych.

W grudniu ubiegłego roku rząd zaprezentował „Plan Działań na rzecz Ochrony Klimatu do roku 2020” (Aktionsprogramm Klimaschutz 2020) zawierający nowe mechanizmy ograniczenia emisji CO₂. Wcześniej Ministerstwo Środowiska oszacowało, że Niemcom może zabraknąć 7 punktów procentowych do wypełnienia celu redukcyjnego na rok 2020. Opublikowane równolegle „Plan Działań na rzecz Ochrony Klimatu” i „Krajowy Plan Działań na rzecz Efektywności Energetycznej” (Nationaler Aktionsplan Energieeffizienz - NAPE) identyfikują zmiany konieczne w sektorze energetyki, ale też potencjał ograniczenia zużycia energii oraz redukcje w transporcie i rolnictwie.

Tymczasem dane za rok 2014 dotyczące produkcji i zużycia energii w Niemczech (opublikowane w styczniu b.r.) wskazują na znaczny spadek konsumpcji energii brutto, zapotrzebowania na energię oraz emisji CO₂ w porównaniu do roku 2013. Po raz pierwszy OZE dostarczyły więcej energii niż elektrownie konwencjonalne, detronizując węgiel brunatny. Patrick Graichen – dyrektor ośrodka analiz Agora Energiewende wskazuje, że źródła odnawialne wyparły z rynku część elektrowni na węgiel kamienny. Wkrótce zniknąć może tzw. paradoks Energiewende.

Zdiagnozowany w zeszłym roku „paradoks Energiewende” polegał na tym, że emisje CO₂ w Niemczech rosły, i to mimo jednoczesnego wzrostu produkcji energii ze źródeł odnawialnych (udział OZE w produkcji energii w Niemczech wzrósł z 3,6% w roku 1990 do 25,8% w roku 2014). Przyczyną był fakt, że w owym czasie wzrosło wytwarzanie energii z węgla (a szczególnie związanego z najwyższymi emisjami CO₂ węgla brunatnego), za to wygaszono część bloków opalanych „czystszym” gazem.

Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Gospodarki i Energii długo podkreślały, że nie da się jednocześnie zrezygnować z atomu i z węgla. Teraz, zgodnie z zapisami „Planu Działań na rzecz Ochrony Klimatu”, do roku 2020 sektor energetyki będzie musiał zredukować emisje o dodatkowe 22 mln ton CO₂. Nie jest jeszcze jasne, w jaki sposób – projekt ustawy Ministerstwa Gospodarki i Energii oczekiwany jest w pierwszej połowie roku 2015.

Tłumaczenie: Marta Śmigrowska. Źródło: Clean Energy Wire (CLEW)

Komentarze

30.03.2015 20:20 michalb

Niemcy są jedynym europejskim krajem, który na przemysłową skalę produkował paliwa płynne z węgla. Zastanawia mnie dlaczego teraz zabraniają innym w tym Polsce spalać węgiel, przecież w swojej historii statystyczny niemiec spalił kilkakrotnie więcej paliw kopalnych od statystycznego polaka?

31.03.2015 9:42 whiteskies

@MICHALB
Z tym statystycznym Niemcem i Polakiem i spaleniem paliw sprawa wygląda tak, że czynnik jest mniejszy niż 2, choć na korzyść Niemców. Dane na temat:
http://www.globalcarbonatlas.org/?q=en/emissions
Druga sprawa to to, że oni na jednostkę dochodu spalają istotnie mniej od nas...
P.S. Naprawdę uważasz ze Niemcy zabraniają nam spalać węgiel? W jaki sposób?

31.03.2015 14:17 Piotr

@WHITESKIES

To może zrobimy redukcje co2 w przeliczeniu na jednostkę dochodu ? Obecne limity i ich zaostrzanie prowadzi do takiej sytuacji w której jak Polska będzie na takim samym poziomie dochodu jak niemcy to będzie musiała emitować 2 razy mniej co2.

Opisując to inaczej - niemcy za ogromne emisje w przeszłości dostaną bonus w postaci łagodniejszych limitów.

31.03.2015 22:45 whiteskies

@PIOTR
Od kogo dostana ten bonus? Jak na razie Niemcy intensywnie redukuje emisje, starając się nadrobić zaległości. My jesteśmy w czołówce emisji w skali świata, choć nie tak wysoko jak Anglicy (wyżej niż Niemcy), Amerykanie, Rosjanie czy sami Niemcy... Jak myślisz, czy wszyscy na świecie powinni wyemitować tyle co Niemcy, Amerykanie, Anglicy, Rosjanie? Jak będzie wyglądał taki świat? czy będzie nam w nim lepiej niż w świecie z redukcjami?
Oczywiście, nie twierdze, ze musimy wszystko naraz postawić na jedna kartę. Warto o zaległościach i historii emisji przypominać i negocjować redukcje pamiętając o nich. Ale czy będzie nam lepiej w zacofanym, spalającym co się da kraju? W co lepiej inwestować: energooszczędność i czystość czy uzależnienie od paliw?

01.04.2015 14:24 Adi

exignorant podał na blogu przykład- analogię, który w mojej ocenie jednoznacznie pokazuje, że samodzielna redukcja najtańszych źródeł energii czyli paliw kopalnych przez dane państwo doprowadzi co najwyżej do zapaści gospodarczej.

Inni pozostaną bardziej konkurencyjni, więc wyprodukują i sprzedadzą więcej co powoduje że przejmą emisje i globalnie emisja CO2 się nie zmieni.

W żadnym razie obecny system gospodarczy nie jest w stanie ograniczyć globalnej emisji CO2, ponad ograniczenia fizyczne. Na co zresztą wskazują dane. Protokół z Kioto i inne dokumenty warte są tyle ile papier, na którym je napisano.

Koszty dzisiejszej doktryny gospodarczej zostaną zrzucone na przyszłe pokolenia, a jest ryzyko że na cały rodzaj ludzki i większość gatunków zamieszkujących planetę. Jestem przekonany, że gwałtowna zmiana koncentracji CO2 wywoła adekwatnie gwałtowną zmianę klimatu. Nie wierzę, że zmiany klimatyczne przebiegną łagodnie.

I jeszcze wspomniany przykład:
"Wyobraźmy sobie fabrykę bliwetów, która oferuje klientom trójzębne, dwu-gniazdowe, pakowane na paletach bliwety. Proces ich wyrobu, jak każda inna produkcja, wytwarza równocześnie odpady, a my gwoli przykładu załóżmy, iż odpady te są dość toksyczne i wywołują choroby u ludzi (i innych organizmów) je spożywających. Na każdą paletę dostarczanych bliwetów przypada jedna baryłka wyprodukowanych przez fabrykę odpadów. Najtańszą opcją poradzenia sobie z odpadami, preferowaną przez ekonomistów, jest wrzucenie ich do płynącej obok rzeki.

Zauważmy, co dzieje się w wyniku tego wyboru. Producent bliwetów zmaksymalizował własną korzyść z procesu produkcji poprzez uniknięcie kosztów związanych ze znalezieniem innego sposobu na uporanie się ze wszystkimi beczkami odpadów. Jego klienci także na tym korzystają, ponieważ w niską cenę bliwetów nie wliczany jest koszt utylizacji odpadów. Z drugiej strony koszty zaradzenia problemowi odpadów magicznie nie znikają; są one narzucone ludziom, którzy swoją wodę pitną czerpią bezpośrednio z rzeki, lub z zasilanych przez nią warstw wodonośnych, i którzy doświadczają utraty zdrowia wywołanej spożyciem toksycznych związków.

Należy również zauważyć, że wytwórca, który wypłacałby pensje swoim pracownikom i pokrywał koszty prawidłowego neutralizowania odpadów byłby zmuszony ustalić wyższą cenę za bliwet, niż unikający tych wydatków, bardziej bezwzględny rywal – i tym samym zostałby wyparty z rynku."

02.04.2015 12:34 Kaziu

Jelenia Góra planuje budowy wielu małych elektrowni galwanicznych, co wy na to, usłyszałem tą wiadomość w radiu obejmującym swoim zasięgiem cały Dolny Śląsk.

03.04.2015 22:37 Krzysiek

Niemcy nie są dobrym wzorcem do naśladowania, dla mnie to ich energiwende to tylko greenwashing. Powiedzmy wprost Niemcy to tak naprawdę globalny, masowy przemysł samochodowy, któremu zawdzięczamy miliony zachorowań na raka i marnotrastwo cennych zasobów i oczywiście przyspieszenie zmian klimatu. Niemcy są może dobrym przykładem jak zamieść brudy pod dywan sąsiada.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto