Współczesna gospodarka jest napędzana paliwami
kopalnymi. Jednak coraz szybszy wzrost zapotrzebowania na energię z jednej
strony, a wyczerpywanie się złóż z drugiej, oznaczają, że już za naszego życia
będziemy musieli zmierzyć się z ich niedoborami. Jeśli zaś uda nam się
przedłużyć epokę kopalin o kolejnych kilkadziesiąt lat, zmiana klimatu przyjmie
iście apokaliptyczną skalę.
Niektórzy uważają, że po wyczerpaniu paliw
kopalnych czeka nas załamanie gospodarcze i społeczne, być może nawet
odbierające nam wszystko to, co osiągnęliśmy przez ostatnie
pokolenia.
Inni mówią, że nic takiego się nie stanie, bo bez
problemu przejdziemy na inne źródła energii, a potencjał energii słonecznej,
wiatrowej czy jądrowej pozwoli zastąpić ropę, węgiel i gaz.
W dyskukusji na ten temat pełno jest emocji i
machania rękami, nie ma tylko zrozumiałych liczb, umożliwiających rzeczową
dyskusję i realistyczne zbudowanie planu energetycznego. Potrzebujemy liczb podanych w sposób prosty i
zrozumiały, a także łatwych do porównania i zapamiętania. Dopiero mając w ręku
rzetelną informację liczbową, będziemy w stanie odpowiedzieć na
pytania:
- Czy kraj taki jak Polska może normalnie
funkcjonować, korzystając jedynie ze swoich własnych odnawialnych źródeł
energii? - Czy udałoby się powstrzymać kryzys energetyczny,
gdyby każdy przykręcił ogrzewanie w swoim domu o 1oC, jeździł
mniejszym samochodem i wyjmował z gniazdka ładowarkę do telefonu, gdy tylko ten
się naładuje? - Czy podatek nałożony na paliwa powinien znacząco
wzrosnąć? Czy dopuszczalna prędkość na drogach powinna być o połowę
mniejsza? - Czy ktoś, kto broni energetyki wiatrowej i
wypowiada się przeciwko elektrowniom atomowym, staje się automatycznie „wrogiem
publicznym nr 1”? - Czy jeśli zmiany klimatu są „zagrożeniem większym
niż terroryzm”, to rządy nie powinny wpisać do kodeksów karnych „gloryfikowania
podróży” i wprowadzić praw przeciwko „promowaniu konsumpcji”? - Czy przerzucenie się na „bardziej zaawansowane
technologie” pozwoli nam wyeliminować emisje dwutlenku węgla bez zmiany naszego
stylu życia? - Czy powinno się zachęcać ludzi, by jedli więcej
posiłków wegetariańskich? - Czy na Ziemi jest siedem razy więcej ludzi niż być
powinno?
Kiedy trafiłem na książkę „Zrównoważona energia –
bez pary w gwizdek” prof. Davida MacKaya, fizyka z Cambridge, znalazłem w niej
czytelne i przekonujące porównanie możliwości wytwarzania energii z różnych
źródeł, zestawione z różnymi obszarami jej zużycia – wszystko w jednolitych,
łatwych do porównania jednostkach, z prostymi obliczeniami umożliwiającymi
zrozumienie dlaczego tak jest, jakie są możliwości „wyduszenia” większej ilości
energii z różnych źródeł, jaka będzie skala instalacji i co możemy zrobić, żeby
zużywając mniej energii mieć podobne usługi energetyczne (ciepło w domu,
światło, mobilność itp.).
Książka jest wyjątkowa pod jeszcze jednym względem. Wszystkie publikacje na
ten temat, jakie dotychczas widziałem, albo obejmują tylko niewielki wycinek
tematu, albo spłaszczają i upraszczają temat aż do poziomu bezużyteczności, albo
też mają formę opasłych i nie nadających się do czytania raportów naukowych.
David MacKay dokonał rzeczy wybitnej – napisał doskonałą merytorycznie książkę,
dzięki której wszystkie informacje o możliwościach wytwarzania energii mam w
jednym miejscu, którą czyta się jak kryminał.
Przetłumaczyliśmy więc książkę.
Wykonałem też obliczenia dla Polski. Całość jest bezpłatnie dostępna portalu
Ziemia Na Rozdrożu: Zrównoważona energia – bez pary w
gwizdek
Wraz z Fundacją Ekorozwoju,
dzięki funduszom NFOŚ, wydaliśmy książkę drukiem w nakładzie 3000
egzemplarzy.
Osoby, które napiszą
najlepsze komentarze do książki, otrzymają egzemplarze z imienną dedykacją.
Zapraszamy!








