W cieniu światowych debat na temat problemu podnoszącego się poziomu światowych oceanów na skutek wzrostu temperatur i topnienia wiecznych lodowców, na maleńkich wyspach na wodach Oceanu Spokojnego pierwsi ludzie rozpoczynają przenoszenie się z zagrożonych zalaniem obszarów.
Dotychczas świat słyszał o zagrożonej ludności Kiribati, ale to nie ona lecz mieszkańcy koralowych atoli Carteret’a są pierwszymi ofiarami zmian klimatycznych. Należące do Papui-Nowej Gwinei wysepki położone są zaledwie 1,5 metra ponad poziomem morza i zamieszkuje je 2600 osób.

W tym roku rozpoczęły się pierwsze ewakuacje ludności z najbardziej zagrożonych regionów wysp, które wielokrotnie były podtapiane podczas sztormów. Na chwilę obecną w trakcie przeprowadzki jest pięć rodzin dla których przygotowano już miejsce w misji katolickiej na wyspie Bougainville. Misjonarze zapewnią im dach nad głową i przydomowy ogródek z którego będą mogli czerpać żywność. W ostatnich 2 latach zatapiany atol odwiedziło już kilkanaście ekip telewizyjnych z całego świata, które chcą ukazać społeczeństwu jak wyglądają namacalne efekty zmian klimatycznych.
Małe wysepki koralowe są namiastką całego świata i bardzo dobrze pokazują jak mogą się skończyć postępujące anomalie klimatyczne. Okazuje się, że scenariusz opracowany przez naukowców w skali globalnej sprawdza się także w skali mikro.
Ludność na zatapianych wysepkach nie tylko popadła w depresję na skutek utraty swojej ziemi, ale również doprowadza do coraz częstszych konfliktów społecznych. Ludzie zaczynają kłócić się o kawałki ziemi, a przecież jeszcze nie tak dawno gruntów było tak dużo, że nie miał ich kto uprawiać. To początek ewakuacji, która jest pierwszą tego typu w XXI wieku.
Najnowsze prognozy wskazują na całkowite pogrążenie się wysp w wodach Pacyfiku do 2015 roku. Przedstawiciele Wysp Carteret’a zapowiedzieli swoje przybycie na grudniową konferencję klimatyczną w duńskiej Kopenhadze.
Źródło Twoja Pogoda









