ArtykulyPowiązania

Zielona stategia w amerykańskich wyborach prezydenckich

Ponieważ walczący o reelekcję Barack Obama, nie może liczyć na obrońców życia nienarodzonych dzieci czy wolności wyznania, to przynajmniej ekologów chce mieć po swojej stronie. Prezydent USA zapowiedział, że kwestia źródeł energii będzie jedną z ważniejszych w jego kampanii. Stworzono dla nich osobną stronę „All of the Above”.

W propozycji prezydenta znajduje się m.in.: zwiększenie krajowej produkcji ropy i zmniejszenie zależności od importowanej, rozwój energetyki jądrowej i zwiększenie w miksie energetycznym udziału OZE. Na skutek krytyki środowisk lobbujących obóz Obamy do swojej strategii dodał również czyste technologie węglowe, zastępując nimi sekcję „Wydajności paliwa”.

Założenia te mają wielu przeciwników, szczególnie w środowisku konserwatystów. Niektórzy zarzucają Obamie, że dokonana zmiana jest niezrozumiała, tym bardziej, że wyższe standardy dotyczące wydajności pojazdów to właśnie jego zasługa. Zawodowy Związek Górników Amerykańskich wręcz zarzuca prezydentowi, że ten zamierza zlikwidować sektor węglowy.

Rzecznik kampanii Obamy tłumaczy, że węgiel został umieszczony w strategii jako jeden z jej kluczowych elementów, a nowe podejście nie ma na celu jego całkowitego zablokowania, lecz nałożenie nowych standardów na elektrownie i kopalnie, które pozwolą zmniejszyć emisje CO2.

Opozycja zajmuje zupełnie inne stanowisko w kwestii klimatu i energii. Mitt Romney całkowicie odciął się od swojej wypowiedzi z czerwca ubiegłego roku, w której nawoływał do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych jako znaczącego czynnika mogącego wpływać na ziemski klimat. Teraz wyznaje pogląd Republikanów, zgodnie z którym przyczyny zmian klimatycznych nie są znane, a pomysł wydawania miliardów dolarów na redukcję emisji CO2 może okazać się fatalny w skutkach dla krajowej gospodarki.

„Po trzech latach od obiecania zmian jedyną rzeczą, którą prezydent osiągnął, jest cena benzyny dwukrotnie wyższa niż w dniu, w którym objął urząd” – mówi Andrea Saul, rzeczniczka Romneya. Rosnące ceny paliw na tle kryzysu to mocny punkt zaczepienia dla Republikanów – sami kwestii środowiska podejmować nie zamierzają i mają nadzieję, że zielona strategia Obamy zniechęci do niego wyborców.

Wśród „ekowyborców” Obama bezsprzecznie góruje nad Romneyem, ma przewagę 40 proc. Ale grupy ekologiczne są rozczarowane środowiskową polityką prezydenta, który podczas poprzednich wyborów w 2008 roku obiecywał ocalenie zagrożonej planety, a tymczasem z wielu obietnic się nie wywiązał. Mają mu za złe ustawę o zmianach klimatycznych z 2009 roku, której pozwolił zginąć w Senacie. We wrześniu ubiegłego roku, zamiast uchwalić nowe standardy dotyczące ozonu, Obama utrzymał te nałożone przez George W. Busha, które naukowcy określają jako słabe i przestarzałe. Wytykają prezydentowi również zgodę na wiercenia w Arktyce, wsparcie dla wydobycia ropy i gazu metodą frackingu, aferę wokół Keystone, a ostatnio ponownie otwarcie Zatoki Meksykańskiej dla odwiertów morskich.

pl Więcej: Chrońmy Klimat

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly