Wydaje się nam, że wydobywające się z kominów elektrowni i fabryk zanieczyszczenia – sadza, siarka, czy metale ciężkie szybko spadają na ziemię. Jednak wcale nie musi tak być.
W przypadku oparów rtęci powstających podczas spalania paliw kopalnych możemy wręcz mówić o ich globalnym wpływie na ekosystemy świata i… naszą dietę.
Opublikowana w czasopiśmie Nature Geoscience praca pokazuje, że unoszące się w powietrzu opary rtęci wchodzą w reakcję z tlenem w wysokich partiach atmosfery i w postaci tlenku rtęci opadają na powierzchnię. Miejsce, w którym wydmuchane kominami opary rtęci trafiają w końcu na ziemię może być oddalone od punktu startu o tysiące kilometrów. Większość rtęci opada w dużym oddaleniu od źródła emisji. Na przykład rtęć pochodząca ze spalających węgiel elektrowni w Chinach (odpowiadających za blisko połowę światowych jej emisji) może kilkakrotnie okrążyć Ziemię, zanim w końcu ulegnie utlenieniu i opadnie na powierzchnię.

Źródło: UNEP, Global Atmospheric Mercury Assesment, 2008
Ponadto nawet po tym, jak zanieczyszczenia opadną na ziemię historia ich się nie kończy – można wręcz powiedzieć, że dopiero na dobre się zaczyna.
Jeśli tlenek rtęci trafi do środowiska zawierającego wodę, czekają tam już na niego bakterie, które z łatwością przetwarzają go w silną neurotoksynę – metylortęć. Łączy się ona następnie z materią organiczną, trafiając w ten sposób do organizmów zwierząt, kumulując się na kolejnych ogniwach łańcucha pokarmowego – przez drobny plankton, krewetki, małe rybki aż po duże ryby. Im wyżej zwierze znajduje się w piramidzie żywieniowej, tym więcej toksycznych związków kumuluje się w jego ciele. Im dłużej zwierzę żyje i więcej zjada, tym bardziej ilość nagromadzonej w jego organizmie rtęci rośnie. Na szczycie morskiego łańcucha pokarmowego znajdują się duże drapieżne ryby, foki, niedźwiedzie polarne oraz, oczywiście, ludzie.
Tak więc nie pomaga nawet życie w najbardziej oddalonych od regionów przemysłowych miejscach. Badania zamieszkujących Arktykę Innuitów, których dieta składa się prawie wyłącznie z ryb, wskazują na podwyższony poziom rtęci w organizmie. Nie tylko zresztą u nich, morska dieta wywołuje ten sam efekt u populacji rybaków z tak odległych terenów jak Maroko czy Tajwan.
Źródło: Gazeta Wyborcza










