Według nigdy nie publikowanego raportu Departamentu Energii i Zmian
Klimatycznych, Anglii nie uda się zrealizować swoich proekologicznych
zamiarów gospodarczych. Wewnętrzne prognozy pokazują, że jedynie 5
procent energii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych, a to o 10
procent mniej, niż przewidywała umowa podpisana z Komisją Europejską.
Jeżeli rządowi Gordona Browna nie uda się wypełnić tych prawomocnych postanowień, Wielka Brytania będzie musiała zapłacić Brukseli dotkliwe kary. Greg Clarke, minister energetyki z gabinetu cieni, stwierdził, że te cyfry pokazują fundamentalny upadek polityki klimatycznej labourzystów.
Aktualnie Anglia jest na szarym końcu w Europie jeśli chodzi o pozyskiwanie energii z paliw pochodzenia niemineralnego, na przykład z wiatru czy metanu z wysypisk – z takich źródeł pochodzi tylko 2 procent energii.
Premier wezwał do „zielonej rewolucji”, a Alistair Darling w przedstawionym w zeszłym miesiącu planie, zapowiedział zwrócenie szczególnej wagi na sektor energetyczny przy odbudowie gospodarki. Minister przedstawił program dofinansowania energii pochodzącej z biomasy i wiatru, jednak przemysł obawia się nieekonomiczności wielu z projektów. Ten punkt widzenia zdaje się popierać prognoza Departamentu Energii i Zmian Klimatycznych oparta na aktualnych działaniach i dotacjach.

Rzeczniczka Departamentu mówi, że wkrótce zostaną przedstawione propozycje, które mogą pomóc zmniejszyć tą różnicę. „Nie bazujemy na obecnych działaniach. Ostatniego lata konsultowaliśmy środki, które sprawią, że osiągniemy obowiązujący cel 15 procent energii ze źródeł odnawialnych. Rok po rozmowach opublikujemy opracowaną przez nas strategię”.
Najwięcej energii odnawialnej ma pochodzić z elektrowni wiatrowych, wodnych, biomasy i przetwarzania ścieków.
Konserwatyści popierają zwiększenie użycia mikrogeneratorów i plany budowy sieci biogazowych, ale pozostaje niejasne, jak partia poradzi sobie z ograniczeniami planowania, które utrudnią rozpoczęcie takich projektów. Przeciwstawiają się labourzystowskiej koncepcji odebrania mocy decyzyjnej samorządom, jednak ciągle nie przedstawili dla niej żadnej alternatywy.
więcej w Timesonline









