Artykuly

Wieś solą w oku koncernu. Chevron pozywa rolników

W informacjach na temat łupków najczęściej pojawiają się wątki nowych
miejsc pracy czy bezpieczeństwa energetycznego Polski. Słychać, że to
bezpieczna technologia od lat stosowana w USA. Czego więc się bać?

Emil Jabłoński, sołtys Żurawlowa, jeszcze kilka lat temu o gazie
łupkowym nie wiedział nic. – I na początku to nie byłem przeciwko łupkom
– zaznacza. – Bo co ludzie ze wsi mogą wiedzieć o szczelinowaniu?

Chevron na początku próbował przekonać ludzi do łupków. Zorganizował
wycieczkę na pobliską wiertnię w Horodysku. Niektórych już wtedy tknęło,
że łupki to jednak wcale nie jest taka dobra rzecz.

Zanim wejdzie się na teren odwiertu, trzeba się przebrać. Firma daje kaski, kurtki, buty, a nawet skarpety.
– Najpierw przechodziliśmy szkolenie BHP. Mówili, jakie sygnały
będą w razie awarii, np. wycieku chemikaliów – opowiada Barbara
Siegieńczuk, która w Zamościu prowadzi małą agencję reklamową, ale
mieszka w Żurawlowie. – Zapytałam więc, czy i kiedy u nas będzie
wiertnia, i o to, czy każdy we wsi dostanie kask i przejdzie
przeszkolenie. Na co oni: „Nie, bo awarii na pewno nie będzie”. To po co
to szkolenie? Zaświeciła mi się czerwona lampka.

Czytaj więcej w Gazeta.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly