Niektórzy nasi czytelnicy nie tylko mają własne przemyślenia o obecnej sytuacji i zachodzących zdarzeniach, ale też chcą się nimi dzielić na łamach ZiemiNaRozdrozu. Prezentujemy artykuł Huberta Bułgajewskiego, poruszający kwestie powiązań sytuacji gospodarczej z zachodzącymi w naszym otoczeniu megatrendami. Zapraszamy do dyskusji!
Dzisiejsza cywilizacja to jedna wielka pajęczyna powiązań pomiędzy niezliczonymi wzajemnie od siebie zależnymi czynnikami. Długoterminowe trendy, mające miejsce w światowej gospodarce przeplatają się i nawzajem na siebie wpływają. Na szczególną uwagę zasługują zjawiska powiązane z coraz trudniejszym wydobyciem paliw kopalnych (szczególnie ropy) i zmianą klimatu. Ilustruje to poniższy schemat.
Schemat powiązań na podstawie książki „Świat na rozdrożu” (kliknij aby powiększyć)
Same w sobie kwestie wydobycia ropy czy globalnego ocieplenia z punktu widzenia pojedynczej osoby mogą wydawać się abstrakcyjne i odległe, jednak za pośrednictwem szeregu procesów mają wpływ na życie ludzi. W środku diagramu umieściliśmy bezrobocie. Dlaczego? Ponieważ bezrobocie stanowi element swoistego sprzężenia zwrotnego, które nasila i prowadzi do dalszych zjawisk, które widnieją wokół bezrobocia i mają na nie wpływ.
Jednak na tym schemacie nie widać dalszych skutków bezrobocia, które dla wielu ludzi mogą okazać się fatalne skutkach.

Zmiany polskiego PKB. Dane GUS
Na powyższym wykresie, sporządzonym wg danych z końca 2012 roku widzimy zmiany PKB w Polsce. Warto pamiętać, że w okresach wysokiego wzrostu PKB bezrobocie maleje, a w okresach niskiego wzrostu (a szczególnie spadku), bezrobocie mocno rośnie. W przypadku Polski zmiany klimatu są odczuwalne relatywnie słabo, przynajmniej na razie, jednak skutki wzrostu cen ropy już tak. Dzieje się tak nie tylko z powodu corocznego wysyłania do Rosji dziesiątek miliardów złotych na zakup ropy (które w innym przypadku zostawałyby w kraju, generując miejsca pracy), ale też z powodu powiązania naszej gospodarki z gospodarką międzynarodową, szczególnie naszych głównych partnerów gospodarczych z Unii Europejskiej.
Po roku 2008, gdy pojawił się kryzys w USA i Europie, PKB w Polsce również zaczął spadać. W 2010-11 roku odczuliśmy lekką „ulgę” w gospodarce, ale później znów nastąpił spadek PKB. Był on związany z kryzysem w strefie Euro i pośrednio z wysokimi cenami ropy, które w ostatnim okresie niemal cały czas przekraczały wartość 100 $ za baryłkę. Dwa czerwone słupki pokazują nam przewidywania na ten i następny rok. Na 2013 rok ekonomiści przewidują spadek wzrostu PKB do poziomu 1,8%. Twierdzą przy tym, że w 2014 roku polska gospodarka powinna „odbić się” od tego spadku. Czy jednak tak będzie? Jest możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne, że w 2014 roku wzrost PKB Polski będzie jeszcze niższy. Dlaczego? Wiele instytucji, takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, czy Międzynarodowa Agencja Energii w już 2014, 2015 roku przewidują rosnący deficyt na rynku ropy naftowej, co może przełożyć się na jeszcze wyższe ceny paliwa. Zanim jednak przyjrzymy się bliżej kwestii ropy naftowej, zobaczmy, jakie zmiany w prognozach wzrostu naszego PKB zaszły od grudnia 2012 roku.

Dane GUS
Powyższy wykres na podstawie danych z lutego 2013 roku pokazuje zmiany w prognozie naszego wzrostu gospodarczego. Okazuje się, że będzie gorzej niż wcześniej zakładano. Wzrost gospodarczy na 2012 rok został przeszacowany w dół i wynosi już tylko 2,0%. Jeszcze mizerniej przedstawia się sytuacja na ten rok, w którym polski wzrost PKB może obniżyć się do 1,4%. W tym przypadku słupek jest już niebieski, gdyż ta prognoza jest całkiem prawdopodobna.
Prognoza dla PKB na 2014 rok nie jest do końca pewna, jednak trzeba wziąć pod uwagę to, że nie należy spodziewać się zdecydowanego odbicia. Eksperci, jak i sejmowi optymiści z rządu premiera Donalda Tuska wciąż utrzymują, że połowie tego roku, a w szczególności w czwartym kwartale powinno nastąpić zdecydowane odbicie w polskiej gospodarce. Niestety wiele wskazuje na to, że ożywienie gospodarcze nie nastąpi, gdyż w prognozach wzrostu nie jest uwzględniany wzrost ceny ropy, duszący naszą gospodarkę. Bardzo możliwe jest, że w 2014 roku wzrost polskiego PKB wyniesie tylko 1%.

Zmiany cen ropy w ostatnich latach. Źródło EIA
Powyższy wykres pokazuje zmiany ceny baryłki ropy Brent – punktu odniesienia dla światowych cen ropy. Ceny ropy przed rokiem 2005 były rzędu 30-40 $ za baryłkę. Potem nastąpił trwający kilka lat szybki wzrost do poziomu ponad 140 $ w połowie 2008 roku. Później, gdy światowa gospodarka wpadła w dołek i spadł popyt na ropę, ceny chwilowo spadły, jednak wkrótce znów wróciły do poziomu powyżej 100 dolarów za baryłkę. W styczniu i w lutym 2013 roku cena ropy Brent przekroczyła 110$ za baryłkę i nic nie wskazuje na to by miała spaść poniżej tego poziomu. Powodem jest głównie wzrost zapotrzebowania na ropę przez kraje rozwijające się, z Chińską Republikę Ludową na czele.
Jak to ma się do PKB? Wysokie ceny ropy duszą nie tylko światową, ale też naszą gospodarkę. Skutki nie są co prawda natychmiastowe, ale prędzej czy później je odczuwamy.
Na schemacie pokazanym na początku w centrum widnieje bezrobocie w społeczeństwie jako przykry efekt uboczny zachodzących na świecie zjawisk. Poniższy wykres przedstawia poziom bezrobocia w Polsce od 1990 roku do 2012.

Dane GUS z końca 2012 roku, zwróć uwagę na prognozy na rok 2013 i 2014.
Jak widać w latach 90. mieliśmy bardzo wysokie bezrobocie, co wiązało się z przemianami ustrojowymi, jakie miały miejsce po 1989 roku. Potem bezrobocie spadło do 10%, jednak w latach 2001-2005 zwiększyło się jeszcze bardziej. Sięgnęło wtedy rekordowych 20%. Kiedy jednak zaczęliśmy odczuwać pozytywne skutki przystąpienia do UE, a potem strefy Schengen, bezrobocie spadło do 9,5%.
Idylla nie trwała jednak długo. Utrzymujące się wysokie ceny ropy, rosnące ceny żywności (tutaj wyraźnie pojawia się powiązanie z nasilającymi się katastrofami pogodowymi na świecie), ciągłe widmo kolejnego kryzysu za oceanem i kryzys w strefie Euro, uwypuklają silne współzależności światowych megatrendów.
Słaby (i dalej słabnący) wzrost PKB w Polsce od 2008 roku przekłada się na rosnące bezrobocie. Wyraźnie widać korelację bezrobocia ze zmianami PKB. Ekonomiści prognozowali pod koniec roku, że wraz ze słabnięciem wzrostu gospodarczego bezrobocie w 2013 roku podskoczy do 13,6%. Wydaje się to niewielką liczbą, w końcu już nieraz mieliśmy nawet wyższe bezrobocie. Należy jednak uwzględnić istotną zmienną jaką są Polacy, którzy w latach 2005-2007 wyjechali za granicę do pracy. Gdyby nie wyjechali, odsetek bezrobotnych byłby znacznie większy. Gdyby teraz masowo powrócili, bezrobocie poszłoby mocno w górę, może nawet do poziomu 20%. Nad ostatnim słupkiem postawiony jest znak zapytania. Nie wiemy oczywiście, jakie będzie bezrobocie w kolejnych latach, ale analizowane megatrendy nie działają w najlepszą dla rynku pracy stronę.

Dane GUS z lutego 2013 roku, zwróć uwagę na prognozy na rok 2013 i 2014.
Kilka tygodni później, czyli już w 2013 roku okazało się, że dane z poprzedniego miesiąca okazały się optymistyczne. Podobnie jak na przykładzie PKB, musiały ulec przeszacowaniu. Bezrobocie, które w 2013 roku miało wynieść 13,6%, już w styczniu sięgnęło 14,2%. Czyli i tu powtarza się ta sama sentencja: Jest gorzej niż wcześniej myślano. Pamiętajmy, że to dopiero początek roku, a to oznacza dalszy wzrost bezrobocia, chociażby nie tylko z powodu samych cen ropy, ale i megatrendu jaki obserwujemy już od 2008 roku. Słupek na 2013 rok jest czerwony, czyli oznacza prognozę. Trudno jest stwierdzić, czy bezrobocie utrzyma się na tym poziomie, czy też będzie rosnąć. Rząd co prawda ma w planach na ten rok podjęcie zdecydowanych kroków w celu redukcji bezrobocia. Ale jak będzie wyglądać sytuacja, do końca nie wiadomo. O ile nie nastąpi głębokie załamanie światowej gospodarki ceny ropy raczej będą już tylko wysokie i ze strony polskiej gospodarki nie należy oczekiwać jakichś szczególnych fajerwerków. Chyba, że polski rząd pójdzie drogą USA i przeprowadzi operację stymulacji gospodarki przez dodruk pieniędzy i zbijania stóp procentowych. To ostatnie już ma zresztą miejsce. Jednak na dłuższą metę, pakiety stymulacyjne to droga do jeszcze większych problemów w przyszłości.
Utrzymanie wysokiego zatrudnienia to kwestia absolutnie priorytetowa. Wysoki odsetek ludzi, którzy trwale wypadają z rynku pracy, to olbrzymie koszty finansowe i społeczne. Ludzie pozbawieni perspektyw, rozgoryczeni i czujący się odrzuceni przez państwo i społeczeństwo również mogą destabilizować sytuację, na wiele sposobów zresztą. Już samo popadnięcie w apatię osłabia demokrację i społeczeństwo obywatelskie. Inni wyjdą na ulicę, będą protestować, skarżyć się na niskie zarobki, wysokie ceny za prąd, wodę i gaz, wreszcie palić banki i samochody (co obserwowaliśmy już na przykład w Grecji czy Francji). Zamieszki, wandalizm i przemoc będą nieść za sobą kolejne straty. Jeszcze inni uznają, że perspektywy zapewni im tylko wejście na drogę przestępczą – będą kraść, wymuszać, handlować narkotykami, i terroryzować prowadzących biznes. Widzimy to na przykład w Meksyku, skąd uciekają terroryzowani przez gangi zamożni przedsiębiorcy. Aktywność gospodarcza spadnie jeszcze bardziej, zwiększając bezrobocie. Starając się przeciwstawić tej sytuacji państwo będzie wzmacniać aparat bezpieczeństwa, więziennictwa i represji, ponosząc na to coraz wyższe wydatki. Ani wyższy deficyt, ani wyższe podatki nie będą korzystne dla gospodarki i bezrobocia. W skrajnej sytuacji gospodarka upada, państwo nie jest w stanie utrzymać bezpieczeństwa i monopolu na przemoc, oddając władzę organizacjom przestępczym, ewentualnie organizacjom paramilitarnym, także działającym pod szyldem lokalnej samoobrony. Rząd traci kontrolę nad sytuacją, wpływy do budżetu spadają niemal do zera, upada infrastruktura, brakuje pensji dla służb bezpieczeństwa, a ich członkowie zabierają swoją broń i przechodzą do organizacji przestępczych i paramilitarnych. Następuje rozpad państwa i koniec świata jaki znamy z początku XXI w.

Schemat powiązań na podstawie książki „Świat na rozdrożu”
Wydawałoby się, że to radykalny scenariusz. Oby tak było, jednak wiele przykładów upadłych państw pokazuje, że wcale nie jest on niemożliwy. Owszem, nie mieści się w naszych dotychczasowych doświadczeniach i ramach rozumienia świata, ale trzeba pamiętać, że ramy tego, co możliwe, a co nie, budujemy na podstawie przeszłych doświadczeń. Długoletni okres pokoju nigdy nie był gwarancją, że tak będzie zawsze. Radykalne zmiany sytuacji w przyszłości praktycznie zawsze, nawet na chwilę przed swoim zajściem, odrzucane są przez społeczeństwa jako nieprawdopodobne. Było tak i przed I Wojną Światową i w Rosji przed rewolucją Bolszewicką. W to, że jakoś się ułoży, wierzyły też miliony niemieckich Żydów w latach 30. XX wieku, nawet po dojściu Hitlera do władzy.
Schematyczna prognoza autora zmian cen ropy, wzrostu polskiego PKB i bezrobocia (kliknij aby powiększyć)
Powyższy wyżej wykres pokazuje możliwe zmiany w naszej gospodarce na tle zmian ceny ropy Brent w latach 2013-2024. Wykres wygląda bardzo radykalnie. Jednak został opracowany w założeniu, że Polska jak i zdecydowana większa część świata będą dalej kontynuować taką samą politykę energetyczną i ekonomiczną jak dotychczas. W przypadku Polski ten scenariusz rosnącego bezrobocia i spadku PKB jest realny jeśli: rząd nie podejmie zdecydowanych działań w zakresie oszczędzania energii, co do rozwoju lokalnych odnawialnych źródeł energii, nie zostanie wprowadzony podatek węglowy/system dywidendy węglowej, nie zostaną radykalnie podniesione normy efektywności energetycznej i zignorowane zostaną inne krytycznie pilne działania na tych polach. Ten scenariusz jest możliwy, jeśli Polska dalej będzie uzależniona od paliw kopalnych, a w szczególności od importu ropy naftowej.
Należy oczekiwać i liczyć się z tym, że nasza gospodarka „przygniatana” coraz bardziej przez rosnące ceny ropy będzie się kurczyć. To doprowadzi nas w stronę załamania się systemu finansowego, gospodarczego i w dalszej mierze do rozpadu państwa, a nawet społeczeństwa i kultury. W skrajnym przypadku skutkiem końcowym może być nawet scenariusz podobny do tego jaki mogliśmy zobaczyć w filmach z serii „Mad Max” z Melem Gibsonem w roli głównej.
Czy to nam grozi? Czy Polska może dojść do takiego stanu rzeczy? Jeśli weźmiemy obecną sytuację w jakiej znajduje się świat, jeśli weźmiemy pod uwagę obecne mega trendy i wszystkie czynniki i zjawiska w naszym złożonym świecie powiązań, krótkowzroczną politykę w naszym kraju, brak innowacji, brak zdecydowanych działań w kierunku bezpiecznej i zrównoważonej energii, jeśli jako świat nie odejdziemy na czas od węgla i ropy (a niestety nic na to nie wskazuje), to powinniśmy przyjąć do wiadomości, że TAK, GROZI NAM ANARCHIA I ROZPAD PAŃSTWA. Może nie jutro, a nawet nie w tej dekadzie, ale jeszcze za naszego życia. Jeśli do tego dojdzie, to my sami, swoją nieodpowiedzialną i krótkowzroczną polityką do tego doprowadzimy.
Bibliografia :
Forbes – PKB Polski (dane 2012)
NaTemat – PKB Polski (dane 2013)
GUS – Bezrobocie GUS 2012
Polska Times – Bezrobocie w Polsce (dane 2013)
„Świat na rozdrożu”, Marcin Popkiewicz, wyd. Sonia Draga wrzesień 2012. str. 135, 142, 161, 162, 192-208. – ogólne informacja dotyczące obecnego i przeszłego trendu polskiej gospodarki i przewidywań co do jej stanu w przyszłości.












