Globalne ocieplenie spowoduje podniesienie się poziomu morza wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża USA, niemal dwukrotnie szybciej niż średnia światowa w tym stuleciu, wystawiając Nowym Jork na ryzyko uszkodzenia przez huragany i nagłe sztormy zimowe, twierdzą naukowcy.
„Północno-wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych znajduje się wśród najbardziej wrażliwych regionów na przyszłe zmiany poziomu morza i cyrkulacji oceanicznej, szczególnie rozważając jego gęstość zaludnienia”, stwierdził Jianjun Yin, zajmujący się modelowaniem klimatu na Stanowym Uniwersytecie Florydy. Yin, który opublikował w niedzielę badania na temat wzrostu poziomu mórz w czasopiśmie Nature Geoscience, stwierdził, że poziom morza wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża do roku 2100 wzrośnie o dodatkowe 20 cm powyżej średniej światowej.
Dużo wcześniej, Nowy Jork będzie narażony na ryzyko wystąpienia poważnych powodzi spowodowanych nagłymi sztormami, ponieważ wiele części miasta znajduje się tylko nieznacznie powyżej poziomu morza. Rosnący poziom wód może również zatopić nisko położone grunty dookoła miasta, niszczyć plaże w procesie erozji i ujścia rzek, stanowiące jedne z najbardziej różnorodnych ekosystemów.
Klimatolodzy twierdzą, że wyższe temperatury spowodowane emisją gazów zatrzymujących ciepło z rur wydechowych aut, kominów i wypalania lasów, mają potencjał do dodatkowego podniesienia poziomu mórz poprzez stopnienie lądolodów, takich jak pokrywa lodowa Grenlandii i w ten sposób zwiększenie ilości wody w oceanie.
Północno-wschodnie wybrzeże USA jest szczególnie narażone na skutki zmian klimatu, gdyż globalne ocieplenie spowalnia cyrkulację termohalinową na Atlantyku, która jest naturalnym pasem niosącym ciepłe wody na północne szerokości geograficzne, a zimne – na południowe.








