Bliski Wschód od kilku lat przeżywa jedną z największych susz w spisanej historii. W ostatnich miesiącach niedostatek opadów był jeszcze dotkliwszy, ponieważ objął prawie całe wschodnie wybrzeża Morza Śródziemnego w Egipcie, Izraelu, Syrii, Libanie i Turcji.
W czerwcu na Izrael spadły najmniejsze ilości deszczu od lat 20. ubiegłego wieku. W miejscowości Cholon w rejonie Tel Awiwu w ciągu ostatnich 6 lat suma opadów była aż o 544 litry na metr kwadratowy ziemi mniejsza od normy wieloletniej.
Każdego roku najgorzej jest między majem a październikiem, kiedy panuje pora sucha. Tylko w okresie zimowym, gdy znad morza nadchodzą deszcze, można uzupełniać rezerwy wodne. Jeśli także zima jest sucha, to sytuacja zaczyna się poważnie komplikować. W tym roku zima okazała się bardzo sucha, jeszcze mniej deszczu spadło wiosną. To sprawia, że obecnie zbiorniki retencyjne, z których pobierana jest woda dla mieszkańców, świecą pustkami. Nie są one zasilane ani przez deszcze, ani też przez rzekę Jordan, która drugi sezon z rzędu ma znacznie niższy poziom od tego uznawanego za normę. Jeśli susza nie ustąpi, a szansa na wzrost sumy opadów jest niewielka, to władze Izraela będą musiały pomyśleć nad nowymi rozwiązaniami, które pozwolą uniknąć reperkusji związanych na przykład z restrykcjami wodnymi.
Problem z wieloletnią suszą mają także mieszkańcy sąsiedniej Syrii, gdzie według raportu ONZ-owskiej Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) we wschodniej i północno-wschodniej części kraju 300 tysięcy rodzin wyemigrowało z niewielkich wsi do większych miast, taki jak Aleppo, Damaszek i Dajr az-Zaur, w poszukiwaniu pracy.
W Syrii do niedawna w sektorze rolnictwa zatrudnionych było 40 procent ludności, która stanowiła 25 procent produktu krajowego brutto. Jednak sytuacja ta zmieniła się diametralnie, gdy z niektórych wsi do miast wyjechała aż połowa mieszkańców. Z powodu niedostatku opadów, który panuje już od 4 lat, w ostatnich tygodniach padło prawie 80 procent zwierząt hodowlanych. Dlatego też skutki suszy odczuwa aż milion Syryjczyków, którzy zmuszeni są do życia na skraju ubóstwa.
Rolnicy mimo upływu kolejnych lat nie zmienili sposobu nawadniania pól, a także nie zaczęli uprawiać innych roślin, które mogłyby przetrwać okres niskich sum opadów. Na styczniowym spotkaniu rolników z ekonomistami po raz pierwszy przedstawiono raport ukazujący katastrofalną sytuację na wschodzie Syrii. Okazuje się, że 60 tysięcy rodzin, które posiadały około 100 sztuk bydła, straciło jego połowę. Poziom ubóstwa skoczył z tego powodu do aż 80 procent.
Źródło: TwojaPogoda











