Chociaż mieszkańcy pustynnych krajów Bliskiego Wschodu są od pokoleń
przyzwyczajeni do silnych upałów, to jednak ostatnio panujące
temperatury znoszą z wielkim trudem. Wszystko dlatego, że temperatura
bije rekordy wszech czasów. Tak właśnie było w stolicy Kuwejtu, mieście
Kuwejt City, gdzie termometry pokazały w cieniu 51,6 stopnia. Nigdy
wcześniej nie było tam aż tak gorąco.
Rekord ciepła padł również w mieście Jahra, gdzie z kolei zanotowano 51,8 stopnia. Rekord ogólnokrajowy dla Kuwejtu padł wczoraj w mieście Mitribah, gdzie było dokładnie 53,7 stopnia. Do rekordu dla całego kontynentu azjatyckiego zabrakło tylko 0,2 stopnia.
Upalne powietrze to w tej chwili samonapędzająca się siła. Powietrze ogrzewa się od promieni słonecznych, następnie ogrzewa się ziemia, która oddaje ciepło jeszcze bardziej zwiększając temperaturę powietrza. Na pustkowiach Iraku, gdzie wciąż trwają niepokoje, upał najbardziej daje się we znaki żołnierzom z amerykańskiej armii.
W mieście Basra na południu kraju temperatura sięgnęła 52 stopni. Także w tym przypadku była to najwyższa wartość zanotowana kiedykolwiek w historii pomiarów. Jakby tego było mało, to jest to także rekord ogólnokrajowy. Oznacza to, że nigdy wcześniej w Iraku nie notowano w cieniu 52 stopni. Trudno sobie wyobrazić, jak można przetrwać w takich warunkach. Pomocna okazuje się wilgotność powietrza, która jest niezwykle niska. Brak parności odczuwalnie obniża temperaturę i sprawia, że jest ona lepiej znoszona przez Irakijczyków. Jednak, aby przetrwać żar koniecznie trzeba pić kilka litrów czystej wody dziennie, ubierać przewiewne stroje i nosić nakrycie głowy. Przebywanie w cieniu od przedpołudnia do późnego popołudnia jest wskazane.
Rekordy ciepła w ostatnich tygodniach i miesiącach padały nie tylko w Iraku, Iranie czy Kuwejcie, lecz także w innych krajach południowej Azji. W Birmie po raz pierwszy zanotowano 47 stopni, w Pakistanie 54 stopnie, a w miastach Tajlandii 44 stopnie.
Źródło: twojapogoda.pl








