Globalne ocieplenie zagraża bezpieczeństwu USA wystawiając ważne nisko położone bazy wojskowe na ryzyko zalewania przez podnoszący się poziom mórz i prawdopodobny wzrost niechęci do USA jako głównego sprawcy zmian klimatu dotykających ludzi na całym świecie, stwierdził Sen. John Kerry.
„Właściwie nie ma pola w amerykańskiej polityce zagranicznej, które nie byłoby wrażliwe na kwestię zmian klimatu”, stwierdził senator Kerry podczas spotkania Rady Stosunków Zagranicznych.
Zagrożone bazy wojskowe to m.in. wyspa Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, centrum operacji wojskowych na Bliskim Wschodzie i Norfolk w Wirginii – główna baza floty atlantyckiej USA.
Wypowiedź Kerryego jest przyczynkiem do trwającej w Kongresie dyskusji n.t. ustaw klimatycznych mających zredukować emisje gazów cieplarnianych, a które mają być głosowane w ciągu najbliższych miesięcy. Obecnie rozważane ograniczenia emisji są mało ambitne, a i tak wynik głosowania w Senacie jest niepewny.
Tymczasem kraje rozwijające się oczekują, że państwa uprzemysłowione, które przez ostatnie dwa stulecia rozbudowywały swoją infrastrukturę bez oglądania się na emisje gazów cieplarnianych, dadzą przykład i podejmą zdecydowane działania w celu ograniczenia emisji.

Kerry, przewodniczący Senackiej Komisji Spraw Zagranicznych, zauważył, że „nie jest trudno dostrzec”, że bezczynność USA na polu przeciwdziałania zmianom klimatu może nasilać niechęć do Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej – szczególnie w biednych krajach Południowej Azji i Afryki, które są najbardziej wrażliwe na powodzie, fale upałów i susze, które nie są w stanie radzić sobie z tymi zagrożeniami, a równocześnie nie ponoszą winy za zmiany klimatu.
Wywołane zmianami klimatu susze i pustynnienie mogą najmocniej uderzyć w Azji Południowej, którą Kerry określił jako „centrum zagrożenia terrorystycznego”.
więcej w Guardian










