Unijni ministrowie rozpoczęli w tym tygodniu debatę na temat strategii
UE wobec pojazdów o napędzie elektrycznym. Jednym z głównych jej powodów
są zastrzeżenia ugrupowań ekologicznych odnośnie pochodzenia energii
elektrycznej mającej zasilać te pojazdy. Okazuje się bowiem, iż energia
wykorzystywana do ładowania pojazdów, może być równie szkodliwa dla
środowiska jak paliwo, które ma zastąpić.

elektrycznych spowodowała konieczność ograniczenia emisji gazów
cieplarnianych w celu zahamowania zmian klimatycznych i zmniejszenia
uzależnienia od paliw kopalnych. Sektor transportu jako największy
konsument energii w UE odlicza redukcję emisji CO2 z innych źródeł.
Jednakże szybkie opracowanie pojazdu elektrycznego dla rynku masowego,
ze względu na trudności techniczne i logistyczne, jest niemożliwe.
Krytycy twierdzą, że samochody elektryczne nie mają wystarczająco
dalekiego zasięgu. Ponadto potrzebny będzie gruntowny remont
infrastruktury zasilającej.
Mimo to poparcie polityczne dla ekologicznego transportu wciąż rośnie. W
ramach gospodarczych pakietów naprawczych, wydanych w zeszłym roku
przez Unię, na inicjatywę ekologicznych samochodów przeznaczonych
zostało 5 mld euro.
Unijny plan wspiera nie tylko badania nad pojazdami elektrycznymi i
hybrydowymi, ale także przydziela fundusze na pojazdy napędzane wodorem i
technologią ogniw paliwowych. Baterie o wysokiej gęstości są głównym
źródłem zapewnienia elektrycznym samochodom konkurencyjności wobec
silników benzynowych.
Hiszpania, sprawująca obecnie rotacyjne przewodnictwo Unii, przedstawi
wkrótce na nieformalnym spotkaniu ministrów unijnych dokument oceniający
wyzwania przemysłu elektrycznych pojazdów. Jego celem jest przyjęcie do
końca maja wspólnego planu działań w Unii, aby dać europejskiemu
sektorowi przemysłu samochodowego przewagę konkurencyjną w wyścigu z
USA, Chinami i Japonią.
Dokument ten wskazuje na potrzebę koordynacji badań oraz innowacyjnych
działań, a także zsumowania inwestycji w celu pobudzenia rozwoju
technologii ogniw jako głównego czynnika wprowadzenia na rynek pojazdów o
napędzie elektrycznym. Ponadto władze będą musiały przyspieszyć budowę
infrastruktury ładującej akumulatory oraz, w celu zwiększenia ich
sprzedaży, zapewnić konsumentom finansowe zachęty do zakupu samochodów
elektrycznych.
Niezwykle ważna jest, wedle prezydencji hiszpańskiej, standaryzacja
pojazdów oraz komponentów opłat w celu zmniejszenia kosztów produkcji i
zapewnienia uniwersalnej operacyjności na rynku europejskim. Wzywa ona
władze do współpracy z zainteresowanymi podmiotami sektora, aby określić
„najodpowiedniejsze dla takiego procesu normalizacje”, zarówno w
Europie, jak i na świecie.
Druk dotyczy głównie polityki przemysłowej i europejskiego przywództwa, a
nie aspektów środowiskowych, które są głównym punktem sprzedaży
pojazdów elektrycznych. Zaznacza się w nim jednak, że wydajność
samochodów o napędzie hybrydowym oraz elektrycznym musi być
„skrupulatnie przeanalizowana pod względem emisji CO2”.
Dokument stwierdza, że podaż energii elektrycznej, może wymagać
dostosowania do wzorców zachowań kierowców”, które mogą powodować
szczyty zapotrzebowania na energię elektryczną. „Kluczowe znaczenie ma
tutaj sposób wykorzystania oraz kombinacja źródeł energii. Skupienie się
nad promowaniem bliższych związków między odnawialnymi źródłami energii
a produkcją pojazdów zasilanych energią elektryczną może być przydatne w
świetle korzyści oferowanych przez sieci zarządzania i wzorce
pobierania”.
Hiszpański rzecznik rządu powiedział, iż prezydencja hiszpańska ma
nadzieję przedstawić Komisji Europejskiej swoją wizję pojazdów
elektrycznych. Jego zdaniem ministrowie następnie mieliby omówić wspólną
strategię dla pojazdów elektrycznych w Europie, w tym kwestię
normalizacji.
Podczas gdy Madryt ma nadzieję nakłonić Komisję do podjęcia działań,
władze wykonawcze Unii pragną pozostać neutralne w sprawie technologii i
promowania ekologicznych aut. W chwili obecnej Hiszpania głównie stara
się śledzić opinie innych państw członkowskich, bardziej niż opracowywać
wspólną strategię.
Ekolodzy ostrzegają
Tymczasem z raportu opublikowanego przez cztery organizacje zajmujące
się monitorowaniem stanu środowiska wynika, że bez inteligentnych sieci
elektrycznych wzrost liczby samochodów elektrycznych jedynie pobudzi
popyt na paliwa kopalne. Według raportu bez dodatkowych zachęt do
produkcji energii odnawialnej wzrost popytu na energię elektryczną w
pojazdach o napędzie elektrycznym będzie w głównej mierze zależał od
konwencjonalnych elektrowni, które bazują na węglu, gazie lub energii
jądrowej.
„Jeśli pojazdy elektryczne będą ładowane energią ze źródeł odnawialnych,
ich wpływ na wzrost gazów cieplarnianych będzie równy prawie zeru.
Ładowanie ich energią elektryczną uzyskaną ze źródeł konwencjonalnych
oznaczać będzie niezmienioną lub nawet wyższą emisję CO2 w porównaniu do CO2 emitowanego przez pojazdy o
napędzie konwencjonalnym”, stwierdza raport.
Jednym z rozwiązań mogłoby być podłączanie elektrycznych samochodów do
„inteligentnych” sieci elektroenergetycznych, które umożliwiają
integrację dużej ilości energii ze źródeł odnawialnych. Samochodowe
systemy pomiarowe można zaprogramować tak, aby umożliwić ładowanie tylko
wtedy, gdy dostępna jest nadwyżka energii ze źródeł odnawialnych.
„Tak samo jak każdy samochód sprzedawany dziś musi mieć licznik
kilometrów, aby zarejestrować przebyty dystans, tak każdy elektryczny
samochód powinien mieć inteligentny licznik, wskazujący poziom
wykorzystanej energii elektrycznej, a jeszcze lepiej – określający, czy
energia elektryczna pochodzi z odnawialnego źródła” – powiedział Nusa
Urbancic z Transportu i Środowiska, jednej z organizacji pozarządowych,
która zleciła badania. Gdy ogniwa elektryczne zostaną dostatecznie
ulepszone, będą mogły w końcu przechowywać nadmiar energii odnawialnej i
oddawać go do sieci w okresach szczytowego zapotrzebowania.
Raport ostrzega ponadto, że obecne prawodawstwo unijne dotyczące
samochodowej emisji CO2
niesie odwrotny skutek do zamierzonego i sprzyja sprzedaży
paliwożernych samochodów poprzez umożliwienie producentom
„przeniesienie” ich emisji na samochody elektryczne. Przepisy przyznają
producentom „dodatkowy kredyt węglowy” za każdy wyprodukowany samochód o
napędzie elektrycznym: poprzez zwiększenia produkcji samochodów
ekologicznych umożliwiają zwiększenie sprzedaży wysokoemisyjnych
samochodów w latach 2012-2015.
W sprawozdaniu stwierdza się, że w przypadku wzrostu sprzedaży pojazdów
elektrycznych do poziomu 10% całkowitej sprzedaży samochodów zużycie
ropy oraz emisja CO2
generowane przez europejskie samochody może wzrosnąć o 20%. Dlatego też
organizacje wzywają Unię do zniesienia „dodatkowych kredytów”, zarówno w
obowiązujących, jak i w jeszcze nie uchwalonych przepisach dotyczących
CO2.
Źródło: Chrońmy Klimat











