ArtykulyZmiany klimatu

Tyndall, lodowce i Matterhorn

Alpiniści od zawsze zmagali się z pogodą. Od niedawna muszą też sprostać zmianie klimatu.

Ocieplający się klimat powoduje coraz bardziej rzucające się w oczy zmiany, w tym znikanie lodowców górskich. Dziś artykuł Michała Pyki, zapalonego „górala”, obserwującego te zmiany z bliska własnym okiem.

Dlaczego z alpejskich przewodników wspinaczkowych rok po roku znikają kolejne drogi lodowe i mikstowe, w górach Azji Środkowej deszcz pada na ponad 5,5 tys. m n.p.m., od dwóch lat nikt nie wszedł na K2 z powodu potężnych lawin, a pod (nader wczesny!) koniec sezonu, lodospad pod Gaszerbrumami rekonfiguruje się prawie każdej doby, zastawiając śmiertelne pułapki w miejscach trasowanych „przedwczoraj”? Dokąd odchodzą kultowe „śniegi Kilimandżaro”? Jakim cudem peruwiański, wysokogórski lodowiec Quelccaya w niespełna trzy dekady odsłonił warstwy gleby morenowej ze szczątkami i nasionami roślin sprzed ponad 5 tysięcy lat? Skąd bierze się bulgotanie metanu uwalnianego z klatratów pod wodami Arktyki? I „gaz bagienny” na Syberii, gdzie przez tysiąclecia panowała wieczna zmarzlina? Skąd niepokój Szwajcarów o ich symbol – spojony lodem, magiczny Matterhorn?

W górach świata topnieją odwieczne lodowce. W Andach, w Alpach, w górach najwyższych, dzieją się rzeczy dziwne. Ustępujące lody odsłaniają formacje skalne, których ludzkie oko nigdy nie widziało. Od dwóch lat nikt nie wszedł na K2, na sąsiednie ośmiotysięczniki weszli nieliczni, a sezon letni w Karakorum kończy się jak hejnał mariacki – zanim wybrzmi ostatni dźwięk. Położenie i ustawienie Ziemi wobec Słońca miało jak dotąd absolutnie decydujący wpływ na klimat, obok drugiego czynnika sprawczego – aktywności Słońca i kilku drobniejszych czynników. W ciągu ostatnich około dwustu lat „coś” wytrąciło Słońcu palmę pierwszeństwa i klimat na Ziemi zaczął dryfować „pod prąd”. W ostatnim półwieczu ów „dryf” przerodził się w katapultowanie.

Parę tygodni temu minął rok od tragicznego zdarzenia z udziałem polskich narciarzy na Gaszerbrumie II. Z perspektywy minionego roku i późniejszych wydarzeń w rejonie K2, BroadPeak i Gaszerbrumów, można zaryzykować tezę, że tamten wypadek – pośrednio – był tragicznym rezultatem niedoszacowania skali zmian klimatycznych w tamtym rejonie świata. Kto wie, co uruchomiło lawinę seraków, która w 2014 roku zabiła szesnastu szerpańskich przewodników (sic!) na Icefall’uKhumbu pod Everestem. Podobna lawina zeszła tam w 1970 roku, pochłaniając życie sześciu Szerpów. Kto jak kto, ale Szerpowie znają te góry i ich obyczaje, a pomimo to doszło do tych wydarzeń. Przed ok. 25 laty cofający się lodowiec w dolinie Oetztal wydał szczątki Oetzi’ego – człowieka z okresu neolitu. Obecnie Alpy odsłaniają coraz więcej prehistorycznych artefaktów, przez tysiące lat zakrytych grubą warstwą lodu. Przykłady można mnożyć.

Wg badań NationalSnow and Ice Data Center obecna zmiana klimatu ma znaczący wpływ na własności mechaniczne śniegu i lodu. W tym roku na K2 cudem nie doszło do jeszcze większej tragedii, w wyniku zejścia gigantycznej lawiny na wysokości ponad 7 tys. m n.p.m. Ta lawina całkowicie unicestwiła w pełni wyposażony obóz dla ponad 20 ludzi, na szczęście wtedy niezamieszkany. Tylko czekać, aż spadnie serak przy Bottleneck i głaz nad Kominem House’a. Kwestia czasu. Co prawda wg niektórych badaczy NSIDC w Karakorum ma miejsce anomalia polegająca na „niedostosowaniu się” tego łańcucha górskiego do ogólnego trendu zanikania lodowców (?), ale – co może jest trochę zabawne – wyjątkiem w tej anomalii jest… rejon Baltoro.

Klimatyczne zmiany na Ziemi zaczynają się dawać we znaki coraz mocniej. Nie wystarczają już coraz bardziej zawodne prognozy meteo, trzeba również uwzględniać trend klimatyczny, który jest już wystarczająco dobrze rozpoznany. Nad Azją dodatkowo zalega brunatna chmura – ogromne nagromadzenie zanieczyszczeń powietrza ze spalania byle jakich paliw przez trzymiliardową społeczność w regionie, co dodatkowo znacznie pogarsza lokalną sytuację klimatyczną i destabilizuje formacje lodowe w górach wysokich.

Rysunek 1. Po lewej Matterhorn – fragment ściany południowej. Po prawej John Tyndall (1820-1883)

A w Europie? Kilka lat temu, szwajcarscy naukowcy zainstalowali skomplikowany system mierników monitorujących temperatury i odkształcenia oraz ruchy mikrosejsmiczne warstw górotworu w północnej ścianie Matterhornu. Wyniki z pierwszych 10 lat pomiarów mogą budzić obawy. Mnie jednak bardziej fascynuje rejon zachodniej ściany Matta, której nigdy nie widziałem bezpośrednio. Turystycznego dostępu do jej podstawy bronił lodowiec Zmutt (właściwie, to: Z’Mutt), no i bariery czasowo-logistyczne. Mam niewiele własnych zdjęć rejonu ujścia tego lodowca w kierunku przysiółka Z’Mutt, zdjęć sprzed ok. 15-16 lat, na których jęzor lodowca wygląda dość honornie. Takim go też zapamiętałem. Rejon ten podlega silnemu działaniu promieni słonecznych. Ubiegłoroczne zdjęcia satelitarne i parę nowych zdjęć wykonanych przez znajomych alpinistów w tym rejonie, wskazują na znaczny ubytek ilości lodu, a na niektórych zdjęciach widać daleko odsłoniętą morenę denną, co wszystko razem sugeruje, że do obrzeża lodowca Tiefmatten, wypełniającego kocioł pod zachodnią ścianą, można dojść „suchą nogą” i prawie że nie używając raków. Dla mnie, jako turysty niewyszkolonego w poruszaniu się po lodowcach, jest to zmiana jakościowa. Obserwacje tego miejsca mogłyby dać wiele wskazówek o wpływie ocieplenia na zasoby lodowcowe Alp, co ma dodatkową wymowę symboliczną, związaną ze znaczeniem osoby profesora Johna Tyndalla – pierwszego zdobywcy Weisshornu – który był również jednym z pionierów eksploracji masywu Matterhornu (stąd Pic Tyndall w grani Lion)i który”wymyślił” efekt cieplarniany, ponad 150 lat temu. A teraz, ów dawno temu przewidziany przez niego efekt cieplarniany, pomalutku zmienia oblicze góry, którą ten wielki uczony kiedyś eksplorował, jako jeden z pionierów.

Michał Pyka

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly