Decyzja o zamknięciu elektrowni w New Jersey, podjęte przez koncern PSEG zapadły już dawno temu, ale tak się złożyło, że termin ich likwidacji przypadł właśnie 1 czerwca 2017. PSEG ogłosił, że stawia na gaz (którego ceny w USA zeszły właśnie do rekordowo niskich poziomów) i nie będzie więcej inwestował w elektrownie węglowe.

Rysunek 1. Zatrudnienie w sektorze zielonej energetyki w 2016 roku.
Ostateczne wyjście USA z porozumienia klimatycznego w Paryżu z powodów proceduralnych może potrwać i cztery lata. Ale niewątpliwie decyzja Donalda Trumpa, potępiona przez przywódców zachodniej Europy, wywoła trudne do przewidzenia implikacje polityczne. Jedno jest pewne – choć klimat generalnie się ociepla, to klimat między USA a UE ulegnie silnemu ochłodzeniu.
Czy jednak decyzja Trumpa wywoła jakieś skutki gospodarcze? Pokażemy kilka ogólnie dostępnych liczb, które każą w to wątpić.
Po pierwsze samo porozumienie w Paryżu jest dokumentem bardzo elastycznym – państwa same wyznaczają sobie cele ograniczenia emisji i nie ma żadnych mechanizmów kontroli. Nie ma więc bezpośredniego przełożenia na politykę gospodarczą. Większe znaczenie dla gospodarki będzie miała decyzja o uchyleniu Obamowskiego Clean Power Plan, który miał wyznaczyć poszczególnym stanom cele ograniczenia emisji. Ale i to nie zmieni prostego faktu – w USA węgiel, tak jak zresztą i atom, przegrywa konkurencję z tanim gazem i tanimi źródłami odnawialnymi. Te ostatnie korzystają z rozmaitych ulg w podatkach federalnych, których Trump zresztą wcale nie zamierza uchylać, bo natrafiłby na opór także u Republikanów. Do tego dochodzi wsparcie na poziomie poszczególnych stanów.

Rysunek 2. Amerykański miks energetyczny
Boom na gaz łupkowy skuteczniej wypiera węgiel z miksu energetycznego USA niż jakiekolwiek umowy międzynarodowe. Zaś wiele stanów USA ma znakomite warunki do rozwoju OZE – Teksas i środkowy Zachód przodują w rozwoju energetyki wiatrowej, fotowoltaika rozwija się doskonale na słonecznym południowym zachodzie i w Kalifornii.
Według raportu Departamentu Energii obie te najlepiej rozwijające się technologie OZE zatrudniają już 475 tys. ludzi. Ze świeżutkiego raportu IRENA – Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej wynika, że sektor OZE zatrudnia w USA 777 tys. ludzi. Dla porównania – w elektrowniach węglowych i kopalniach pracuje ok. 160 tys. Wycofanie się z umowy w Paryżu to ukłon w stronę „węglowych” stanów tzw. Pasa Rdzy, który zapewnił Trumpowi zwycięstwo w wyborach. Ale wskaźniki ( zaczerpnięte z raportu renomowanego Columbia University) są nieubłagane.
93 proc. węgla wydobywanego w USA służy do produkcji prądu. Od 2005 udział węgla w miksie energetycznym USA spadł z 50 do 30 proc. – Myślę, że nachodząca dekada będzie jedną z najlepszych, jakie mieliśmy – mówił w 2011 r. Steve Leer, szef firmy Arch Coal.
Wydobycie węgla w 2011 sięgało 1,2 mld ton, w 2016 to niecałe 800 mln ton. Pracę w górnictwie węgla straciło ponad 60 tys. ludzi.
Węgiel jest wypierany nie tylko przez gaz i OZE, ale także traci na znaczeniu wskutek spadku popytu na prąd w ogóle. W 2016 USA konsumowały mniej energii elektrycznej niż w 2007r. O ile początkowo był to skutek kryzysu, w 2009 zużycie prądu spadło o 4 proc. Gospodarka USA podniosła się stosunkowo szybko, ale zużycie prądu już nie. Od 2007 r. wzrost PKB wyniósł 12 proc, ale w 2016 Amerykanie zużyli mniej prądu niż 8 lat wcześniej. I ten trend trwa. W 2016 wzrost PKB to 1,6 proc. a zużycie energii spadło o 1,2 proc.
Kolejny punkt to pieniądze. Węgiel przestał cieszyć się sympatią inwestorów na Wall Street. Zeszły rok przyniósł bankructwo kilku spółek górniczych w USA.
Czytaj dalej na portalu Wysokienapiecie.pl








